poniedziałek, 30 listopada 2015

YugYeom - To twoja wina...

No
Opowiadanie na zamówienie Amelii Kim życzę niego czytania i z góry przepraszam za błędy <Aki> 😏









Zaczęły sie wakacje zgodnie z zaplanowanym wyjazdem razem z moimi 2 przyjaciółkami jedziemy nad morze najbardziej znienawidzonym miejscu dla mnie dlaczego ? Bo rok temu moi rodzice zginęli własne na morzu kiedy wracali z wakacji ciocia która sie mną opiekuje powiedziała ze dobrze mi zrobi taki wypad z przyjaciółmi Jestem _____ i mam 16 lat. Już dziś wyjeżdżam i właśnie jestem w trakcie pakowania, moja ciocia pomaga mi pakować ubrania
- _____ przez te dwa tygodnie ma być ciepło który strój bierzesz
- Nie mam zamiaru pływać
- Ale kochanie jedziesz tam żeby się bawić
- A zreszta możesz spakować - Ciocia uśmiechnęła się i skończyła mnie pakować. Po 2 godzinach pojechaliśmy po Yure i Yoko w porównaniu do bagaży Yoko ja i Yura mieliśmy tylko 1 walizkę i torbe na mniejsze rzeczy potem ruszyliśmy pociągiem na nasze wakacje
- _____ jak się trzymasz
- Pytasz mi się tak juz od roku jest tak jak zawsze
- Przepraszam
- Nie masz za co przepraszać Yoko a właśnie jak zareagował Hoseok na wieść ze jedziesz na 2 tygodnie
- Nie specjalnie sie tym przejął
- Dzieki bogu ze my z _____ nie mamy takich problemów - Razem z Yurą zaczęliśmy się głośno śmiać droga minęła nam calkiem szybko, ogólnie teraz czas płynął mi za szybko jeszcze rok temu siedziałam spokojnie z rodzicami teraz jestem sama, kiedy stanęliśmy nad morzem z wrażenia zaczęłam płakać
- ______ co jest
- Nie nic poprostu mama zawsze chciała tu przyjechać
- Oh _______ - Yura i Yoko mnie przytuliły potem poszlismy do naszego domku gdzie mieliśmy spędzić najbliższe 2 tygodnie, kazda z nas zajęła jeden pokój po rozpakowaniu wyszliśmy na balkon, ja usiadłam i zaczęłam czytać książkę Yura słuchała muzyki a Yoko cóż ona już szukała chłopaka na te 2 tygodnie, kiedy ze spokojem czytałam i kiedy książka w końcu mnie wciągnęła oberwałam czymś mocno w głowę tak ze krzesło na ktorym siedziałam razem ze mną przewróciło sie do tyłu, kiedy podniosłam sie spojrzałam skąd przyleciała ta pieprzona piłka
- Hej podasz nam piłkę - Chłopak który stał teraz przede mną miał brązowe włosy i ciemne oczy jak każdy azjata
- Oho nasza oaza spokoju sie wkurzyła - Odparła Yura, wzięłam tą przeklęta piłkę i z wielkim zamachem rzuciłam ja w kierunku chłopaka który nie spodziewał sie rzutu i tez oberwał w głowę i upadł na ziemie
- Co robisz wariatko!!- Krzyknął masując obolałe czoło
- Yugyeom nic ci nie jest
- Przyjechałem wypocząć na 2 tygodnie i od razu kiedy się pojawiam obrywam w głowę
- ______ jest nadmiar wrażliwa
- Wrażliwa to jest potwor mogłaś mnie zabić mogłem sobie cos zrobić
- Jesteś wystarczająco głupi chciałam ci tylko pomoc może byś zmądrzał
- Ja głupi cos ci się chyba pomyliło ja nie rzucam w innych piłka - I wtedy krew mnie zalała wskazałam palcem na czoło
- Jasne a to są sobie zrobiłam co!!!!
- Prawda ty rzuciłeś piłkę ostatni powinieneś ja przeprosić - Odparł jeden z jego kolegów
chłopak który przed chwila kłócił sie z toba zawzięcie teraz robił sie coraz bardziej czerwony ale w końcu spuścił głowę i poszedł do domku obok
- Tak super jeszcze obok nich mieszkamy - Odparłam i tez poszłam do domku wzięłam dugą kąpiel i położyłam się spać. Następnego ranka zapomniałam o calej sytuacja ktoś wydarzyła sie wczoraj wyszłam ubrana w szlafrok, usiadłam i zaczęłam popijać gorącą kawę
- Picie kawy w tak młodym wieku może ci zaszkodzić - Spoglądając zobaczyłam chłopaka z dziecięcą twarzyczka
- Kolejny idiota ja nie wiem czy cala wasza paczka jest takim idiotyzmem
- Haha większość ludzi tak myśli a właśnie jestem BamBam
- ______ jak głowa waszego kolegi
- Można powiedziec ze pamięta wszystko
- Haha dobrze ze chociaż to - Chłopak wydawał sie normalny wiec mogłam z nim normalnie porozmawiać
- Może chcesz kawy - Spytałam
- Tak bardzo chetnie - Wstałam i poszłam do domku zrobić jeszcze jeden kubek kawy kiedy wróciłam, na barierce siedziała kolejna dwójka
- To jest Jeckson i Mark
- Tez chcemy kawy - Krzyknął Mark
- Sobie zróbcie
- A BamBam'owi zrobiłaś - Chcąc nie chcąc musiałam iść i zrobić kolejne 2 kawy kiedy usiadłam z domku obok wyszedł Yugyeom wstalam zabrałam kubek i już miałam isc do domku kiedy usłyszałam głośne"Przepraszam"
Odwracając się zobaczyłam Yugyeoma
- No nareszcie całą noc marudził podczas snu
"musze ja przeprosić" "musze ja przeprosić" naśladował Mark, zaczęłam się śmiać nagle z domku wyszły Yoko i Yura kiedy zobaczyli z kim rozmawiam zdziwiły sie potem przedstawiłam wszystkich.
- To może kiedy juz wszyscy sie znamy pójdziemy na plaże - Spytał BamBam
- Ja podziękuję - Odparłam
- Oj _______ nie bądź taka - Odparł Mark kiedy zaczęli tak jęczeć postanowiłam iść ale będę trzymała sie daleko od wody. Kiedy dotarliśmy na plażę rozłożyłam sie jakies 500 metrów od wody kiedy bylam w trakcie czytania książki dosiadł sie do mnie Yugyeom
- Dlaczego do nas nie dołączysz
- To troche skomplikowane ale można powiedziec że nie jestem w humorze
- Hmm co czytasz - Chłopak zabrał moja książkę i zaczął ja przeglądać - Czytałam ją główna bohaterka umiera - Chłopak głupio sie uśmiechnął
- Dziękuję ci Yugyeom - Odparłam zirytowana on chyba bardzo lubił mnie denerwować
- Przepraszam - Chłopak uśmiechnął sie i poszedł do reszty ja zrezygnowana położyłam się nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam Budząc sie zobaczyłam błękitne niebo i przyjemne ciepłe słońce ale cos było nie tak ruszałam sir mimo ze leżałam spanikowałam kiedy poruszyłam ręką poczułam wode podniosłam sie do siadu i zobaczyłam go Yugyeom i reszta siedzieli na pomoście i śmiali sie a ja zaczęłam panikować zwinęłam sie kłębek zaczęłam płakać bałam się tak bardzo się bałam
- I jak ci sie podoba - Usłyszałam ten irytujący głos
- Yugyeom proszę zabierz mię na brzeg proszę - Hmm zastanówmy się hmm nie - Zaczął odpływać chciałam go złapać ale niestety wpadłam do wody zaczęłam sie topić nie mogłam zaczerpnąć tchu aż w końcu straciłam przytomność obudziłam sie dopiero w
Yoko i Yura siedziały przy mnie
- Hej _______ sie obudziła - Krzyknęła nagle do naszego pokoju weszli kilka osób w tym Yugyeom odwróciłam się na bok nie chciałam nikogo widzieć prze kilka dnia nie wychodziłam z łóżka ale towarzystwa dotrzymywał mi Yugyeom i BamBam, Yoko i Yura siedziały ze mną w nocy bo często miewałam koszmary BamBam właśnie spał na łóżku a Yugueom przyglądał mi się
- Powiedz czemu tak zareagowałaś kiedy dotknęłaś wody
-Za długa historia żeby ja wspominać
- Mamy czas
-Rok temu kiedy moi rodzice wracali z jakiegoś kraju płynęli statkiem mówić ze taniej ich to wyniesie na morzu rozpętała sie burza rodzice zatonęli razem ze statkiem ponieważ statek nie miał szalup ratunkowych od tego czasu boje się wody może uznasz to za dziwne ale tak właśnie jest - Nagle poczułam ze Yugueom mnie przytula oczywiście nie obyło się bez spalenia cegły
- Przepraszam cie ______ za wszystko
- Nic się nie stało nie wiedziałeś - Uśmiechnęłam się niemrawo
- Ja tez nie miałem łatwo w zyciu kiedy mialem 5 lat mi rodzice mnie zostawili do konca dokladnie nie wiem czy musieli czy poprostu mnie nie chcieli
- Nie mów tak może nie mieli wyboru
- Nie wiem i nie chce się dowiedziec - Przez dobre kilka godzin rozmawialiśmy i w końcu zrozumiałam ze jest taki jak ja sam opuszczony smutny załamany tyle ze on miał w sobie tyle sily ze otrząsnął sie z tego wszystkiego a ja nie minęło juz 12 dni od naszego pobytu a ja i Yugueom zbliżyliśmy sie do siebie spędzaliśmy kazda wolna chwile razem ale dzień przed powrotem do domu nie przyszedł do mnie kiedy zaczęłam go szukać zauważyłam go jak pływa z reszta daleko we wodzie
- Zakochałaś sie - Spytała Yoko
- Co ja nigdy w życiu - Odparłam
- Ty nie a on tak nie skrzywdź go - Odparła i poszła nie możliwe on zakochany we mnie ale ja.... Nie nie możliwe przez cały dzień chłopak siedział we wodzie nie mialam okazji jak z nim porozmawiać, kiedy zbliżała sie godzina 16 Yugyeom nadal siedział w wodzie Ja czekałam na niego z Jacksonem i Markiem
- Dlaczego tak długo nie wraca - Spytałam
- Jesteś zbyt ciekawska ______
Kiedy spojrzałam na miejsce gdzie był Yugueom zobaczyłam ze cos jest nie tak on zaczął sie topić
- Mark Jackson Yugyeom boże ratujcie go - Krzyknęłam
- On pewnie sie wygłupia - Ale chłopaka juz nie było widac dobra minutę
- Ej Mark on nie udaje - Odparł Jackson chłopcy zrzucili koszulkę i zaczęli płynąć do miejsca gdzie byl Yugyeom
- ______ zadzwon po pogotowie - Krzyknął Mark wyciągnęłam z kieszeni telefon i  roztrzęsiona zadzwoniłam na pogotowie kiedy wytłumaczyłam im gdzie maja przyjechać zobaczyłam ze chłopcy znaleźli go odetchnęłam z ulgą
- Zadzwoniłaś- Spytali pokiwałam głowa twierdząco i podeszłam do chłopaka i dotknęłam jego twarzy byla zimna przystąpiłam do reanimacji uciekałam jego umięśnioną klatkę piersiową metoda usta usta kiedy juz mialam mu wdmuchnąć powietrze poczułam ze chłopak mnie całuje wystraszyłam się odchylając głowę zobaczyłam ze chłopak sie głupio uśmiechać zdenerwowana spoliczkowałam go i poszłam do domu plącząc
- Hej ____ co się stało - Spytała Yura
- Ten idiota udawał ze się topi a kiedy chciałam go uratować pocałował mnie myślałam ze on się topi ze stracę kolejna osobę którą kocham
- Juz spokojnie ______ pójdę z nimi porozmawiać - Yoko wstała i poszła do chłopaków ja płakałam jeszcze kilka godzin tak ze Yura miała mnie serdecznie dosyć ale i tak mnie pocieszała potem zasnęłam kiedy się obudziłam leżałam w swoim łóżku a obok mnie Yugyeom wystraszyłam sie i spadlam z niego chłopak leniwie zaczął sie przeciągać a potem spojrzał na mnie
- Wyjdź stąd - Odparłam
- Nie chce mi się - Mruknął
- Nie obchodzi mnie co ci się chce a co nie - Wstalam i otworzyłam mu drzwi - proszę droga wolna
- Słuchaj przepraszam
- Nie obchodzi mnie twoje przepraszam - Krzyknęłam chłopak wstał trzasnął drzwiami i oparł mnie o drzwi uderzając w nie ręką
- _____ przepraszam wiem ze zachowałem sie jak skończony idiota
- Yugyeom zostaw mnie - Ale chłopak nie posłuchał wpił się w moje usta na poczatku nie podobało mi się to ale w końcu odwzajemniłam pocałunek chłopak stawał sie coraz bardziej zachłanny aż w końcu położył mnie na łóżku
- A gdzie reszta - Spytałam
- Chłopacy zabrali je na morze - Chłopak znów zaczął mnie całować potem zaczął powoli zjeżdżać wzdłuż linii szczęki zostawiając male czerwone plamki nim sie spostrzegłam Yugyeom był bez koszulki i zaczął dobierać sie do mojej
- _____ na pewno tego chcesz
- Wiesz jestem w połowie rozebrana ty juz nie masz koszulki i spodni i teraz dopiero pytasz mi się czy tego chce
- Haha kocham cie _____
- Ja ciebie tez - Kiedy Yugyeom mnie pocałował czułam przyjemne mrowienie w brzuchu można uznać wyjazd za udany ponieważ znalazłam osobę na której bardzo mi zależy








środa, 11 listopada 2015

Donghae ranczo marzen



To opowiadanie dedykuje Gabrieli Gacek za wsparcie i pomoc oraz Yuki i Dari za czas i nerwy jaki poświęcili mi przy blogu bez nich nie było by tu ani zdjęć ani nawet postu
 dziękuję i zapraszam do czytania
<Aki>







Jestem Aki i mam 17 lat mam niebieskie oczy i włosy w kolorze ciemnego blondu są krótkie a przodu są asymetrycznie ścięte z prawej sięgają do ramienia a z lewej tylko lekko nachodzą na ucho jescze do niedawna mialam normalny dom rodzinę a teraz to wszystko straciłam. Wszystko zaczęło sie kiedy mama zachorowała wtedy tez musieliśmy sie przeprowadzić miasta by być bardzo blisko lekarzy niestety po 4 latach mama zmarła a ja się rozbiłam zaczęłam miec w dupie szkołę stałam się nie ufna zamknięta w sobie i wredna
tylko mój ojciec nic nie czół do mojej matki bo dokladnie miesiąc po jej śmierci przyprowadził do domu da Suke która leciała tylko na jego kasę przez pana rok musiałam sie z nia użerać a ojciec oczywiście stanął po stronie tej lafiryndy. Około 3 dni temu ojciec powiedzial ze zamieszkam z moja babcią która mieszka na wsi nie ma tam żadnej elektryczności a W-fi nie wiem czy ktokolwiek słyszał tam o czymś takim jedyne pocieszenie to ze nie będę musiała mieszkać z ta idiotką babcia ma duże gospodarstwo ma krowy świnie koty psy kury gęsie kaczki ja nie wierze ze ma jeszcze sile na dawanie takiej ferajnie jeść jedyne co będę tam tolerować a nie będę się zbliżać to konie kocham je wręcz ubóstwiam ale kiedys mialam konia własnego ale kiedy się przeprowadziliśmy babcia powiedziała ze zdechł straszne to przeżyłam dlatego nie chce więcej miec za przyjaciela konia dzisiejszego dnia kiedy ojciec wpakował moje rzeczy na przyczepkę wyjechaliśmy przez kilka godzin męczyłam sie o dziwo dzisiejszy dzień byl bardzo upalny ubrana byłam w czarne rurki czarne oficerki bokserkę opasana w pasie koszulą w czerwono czarna kratę z słuchawkami w uszach przyglądałam sie krajobrazowi zanikającej cywilizacji
- Spodoba ci sie u babci będziesz miała dużo czasu do myślenia jest tam o wiele spokojniej
- nie siedź mi tu wiem ze to ona namówiła cie do wywiezienia mnie
- Kochanie wcale to tak nie wygląda
- Ale wiesz co cieszę się chociaż nie będę musiała mieszkać z ta suką
- Akira!! Dlaczego tak na nia mówisz co ona ci złego zrobiła
- Bo przez ta pijawkę zapomniałeś o mnie i o mamie
- Ja wcale o was nie zapomniałem
- Właśnie widzę jak nie zapomniałeś - Do końca podróży nie odezwaliśmy sie do siebie kiedy dojechaliśmy na przywitanie wyszła nam babcia byla bardzo podobna do mamy
- W koni moja kochana Aki ze mną zamieszka - Odparła babcia
- Cześć babciu dawno sie nie widzieliśmy
- W koni nie było cie tu 6lat  wiec troche się zmieniło - patrząc na babcie widziałam ze naprawde sie cieszy ze z nia zamieszkam
- Ja juz jadę obiecałem....
- Co znowu obiecałeś tej suce i jej synalkowi
- Aki kochanie uspokój się - Odparła babcia
- Gdzie mogę zostawić jej bagaże
- Oj wnieś na werandę jeden z sąsiadów nam pomoże - ojciec zabrał się za wyciąganie moich bagaży a ja patrzyłam jak się meczy bylo to całkiem śmieszne kiedy skończył odjechał bez słowa cześć trzymaj się diablico tak jak zawsze to robił i znów to uczucie pustki
- Aki choc napijemy sie herbaty
- Babciu wiesz pownoszę moje bagaże
- Ale poprosimy o to kogoś z sąsiedztwa
- nie dam sobie rade
- Zostało ci to po mamie tez byla taka samodzielna
- Bardzo ja kochałam
- Ja tez słoneczko - Babcia poszła do domu a ja zaczęłam wnosić moje bagaże do pokoju na strychu kiedy wszystkie mniejsze torby zostały wniesione została mi jedna wielka skrzynka

złapałam ja i chciałam prosiłam żeby chociaż drgnęła ale nic w końcu postanowiłam ja wciągnąć do domu ale kiedy chciała zacząć ciągnąć skrzynia drgnęła i podniosłam ja do góry spoglądając zobaczyłam chłopaka miał piekę czarne oczy i poczochrane czarno brązowe włosy
- nie trzeba dam sobie sama rade - mruknęłam chłopak zaśmiał sie w taki sympatyczny sposób
- dalej idź i tak idę do twojej babci - Odparł do mojej babci a czego on od niej chce kiedy chłopak pomógł mi wnieść skrzynkę do pokoju zeszliśmy na dół
- A właśnie jestem Donghae twój nowy sąsiad a ty jesteś Akira
- Tak ale wszyscy mówią mi Aki
- miło mi poznać
- Aki z kim rozmawiasz - Krzyknęła staruszka z kuchni
- To ja pani Yui
- Oh Donghae juz wróciliście jak tegoroczne zbiory
- Dobrze jutro będziemy zbierać kukurydze
- O dobrze się składa Aki wam pomoże musi poznać tutejszych ludzi
- Ale babciu ja nie...
- Oh to świetny pomysł dzieki Aki przyjdę po ciebie o 7
- wieczorem? - Spytałam babcia i Donghae zaczęli sie śmiać
- Głuptasie oczywiście ze rano - babcia zaczęła sie śmiać
- Jak to rano - Mruknęłam
- Haha do zobaczenia rano mała -  Donghae potargał mnie po włosach i wyszedł
- Lepiej idź sie połóż jutro musisz wcześnie wstac
- Ty nie żartujesz przeciez nie pójdę zbierać kukurydzy
- Owszem pójdziesz - Babcia uśmiechnęła sie ja poszłam na górę wzięłam prysznic i położyłam sie spać cała noc nie mogłam zasnąć zasnęłam dopiero o 5 rano lecz nie trwało to długo ponieważ babcia obudzila mnie o 6
- Kochanie wstajemy Donghae niedługo po ciebie przyjdzie
- Mówiłam ze nigdzie nie idę - Warknęłam
- Wstawaj juz mama mówiła ci jak ja budziłam czy nie - Wtedy przypomniało mi się babcia wylewała kubeł zimnej wody jej na głowę ale nie ona mi tego nie zrobi babcia westchnęła i wyszła lecz po chwili wróciła i wylała mi tą wode na głowę
- Babciu
- Powiedziałam wstawaj - Krzyknęła wstalam i ubrałam rurki i bokserkę wyczesałam włosy i zeszłam na dół i zaczęłam jeść śniadanie które przygotowała dla mnie babcia
- A właściwie to czemu musze iść zbierać ta kukurydze
- Chodzi mi o to żebyś poznała nowych znajomych
- Przeciez znam juz Donghae
- Donghae jest jednym z 15 chłopaków ze wsi
- 15 - odparłam załamana nagle do kuchni wpadł Donghae z uśmiechem na twarzy
- I jak gotowa - Spytał kiwnęłam głową i poszłam za chłopakiem kiedy wyszłam przed dom zobaczyłam czerwona furgonetkę na której siedziało juz 3 chłopaków oczywiście bez spalenia buraka sie nie odbyło wsiadlam do środka tam siedział juz jeden z chłopaków chyba najmłodszy
- Kyu to jest Aki jest w twoim wieku
- Oh milo mi cie poznać mam nadzieje ze się zaprzyjaźnimy - Odparł i uśmiechnął sie kiedy ruszyliśmy widziałam wiele ciekawych krajobrazów z ciekawości odkręciłam szybę i wystawiłam głowę za okno czułam tylko jak moja grzywka powiewa na wietrze oczywiście podczas jazdy zasnęłam kiedy się obudziłam przed moimi oczami zobaczyłam krowę zaczęłam sie cofać i krzyczec
- Hej hej spokojnie - Usłyszałam śmiech Donghae - To tylko krowa
- Nie jestem przyzwyczajona do zwierząt
- Oj Aki jesteś jak male dziecko haha choc pomożemy reszcie zbierać kukurydze
- Dobrze -  poszłam za Donghae wchodząc na "pole" zobaczyłam 6 osób - kyu juz znasz tam stoi Eunhyuk Siwon Leeteul Ryewook Shindong i Sungmin - Wszyscy pomachali do mnie a ja odmachałam poszłam za Donghae przez kilka godzin zrywałam tą cholerną kukurydze jak na dziewczynę z miasta to było za dużo nie bylam przygotowana do pracy na polu po godzinie bylam zmęczona i obolała
- Nie przyzwyczajona do pracy - Donghae podszedł do mnie i uśmiechnął sie
- Troszkę przez kilka lat mieszkałam w mieście
- No rozumiem ja tez mieszkałem w mieście ale kiedy zobaczyłem jak tu jest zmienilem zdanie tutaj jest spokojniej
- Narazie nie uśmiecha mi się mieszkanie na wsi nie ma w-fi
- Ale można robic tu wiele innych rzeczy
- Na przykład - Spytałam
- Wiele razy razem z chłopakami robimy ogniska wyprawy górskie przejażdżki konne
- Ja w tej chwili mogłam iść na zakupy
- Typowy mieszczuch - Zaśmiał sie
- HEJ KOCHANKI - Krzyknął Kyu - DŁUGO BĘDZIECIE TAM JESZCZE GADAĆ ZARAZ WRACAMY DO DOMU
- Juz idziemy - Donghae spojrzał na mnie - Aki wszystko w porządku
- Tak czemu pytasz
- Jesteś czerwona - Natychmiast schowałam twarz w dłoniach a ten zaczął nabijać sie ze mnie jeszcze bardziej potem wstał i odszedł kiedy wróciliśmy poszłam do babci tam czekal na mnie obiad
- Witaj Aki siadaj obiad jest juz gotowy
- Dziękuję - Usiadłam i zaczęłam zajadać moja ulubiona zupę
- Co będziesz dzisiaj robiła
- Hmm jeszcze niewiem a pomoc ci w czymś
- Pójdziesz dać zwierzętom jeść i pic
- Wysyłasz mnie na pożarcie
- Aki nie przesadzaj - Odparła
- Wcale nie przesadzam mowie poważnie
- Dzisiaj Donghae śmiał sie ze mnie bo wystraszyłam sie krowy jak sobie to babciu
- Jesli chcesz możesz iść zobaczyć konia jest mój ale nie ma kto go dosiadać i zdziczał nie wchodź do zagrody - Kiedy tylko usłyszałam slowo koń szybko skończyłam jeść i wyszłam obrałam kierunek zagrody w której znajdował sie koń był to czarny wręcz w kolorze smoły ogier biegał w kółko lecz kiedy zbliżyłam sie koń wystraszył sie i zaczął biec w moim kierunku ale pamiętam ze tak kochałam konie ze nazwali mnie zaklinaczką koni stałam jak wryta w ziemię koń zahamował zaraz przed moja twarzą teraz widziałam jego brązowe oczy i grzywę która zachodziła na jego prawe oko koń zaczął nerwowo grzebać w ziemi ruszyłam biegiem w okuł zagrody koń zerwał się i próbował wyrównać swój galop z moim biegiem nie przyspieszył ani nie zwolnił niego równo ze mną
- Nazwę cię Naru - Koń zbliżył sie ale nie na tyle blisko żebym mogla go dotknąć potem poszłam do sadu i zerwałam kilka jabłek wróciłam do Naru wrzuciłam mu kilka przysmaków
- Widzę ze masz nowego kolegę - Odwracając się zobaczyłam Donghae
- Tak babcia mi powiedziała ze jest tu i przyszłam - Uśmiechnęłam się niemrawo
- Choc pomogę ci
- Niby w czym
- Musisz dać jeść zwierzętom - Odparł
- Ah no tak zupełnie zapomniałam
- Pomogę ci ale obiecaj mi cos - Spojrzałam na niego ze zdziwieniem - Pójdziesz ze mną na ognisko
- Ale ja nikogo nie znam
- No to poznasz - Donghae złapał mnie za rękę i zaciągnął do zagród gdzie były krowy
- Choć - Odparł
- Nie bije sie jej
- Będę przy tobie to tylko krowa nie ugryzie
- A kto przeżuwał dzis moja grzywkę
- To tylko jednorazowy incydent - Donghae zaczął sie śmiać weszłam powoli do zagrody podeszłam do Donghae i schowałam sie za jego plecami
- Musisz podchodzić do zwierząt ze spokojem
- Łatwo powiedziec - Donghae złapał w rękę kępkę siana w rękę i włożył mi do reki i stanął za mną
- Donghae co ty robisz Donghae - Zamknęłam oczy i wtuliłam głowę w jego koszule w kratę
- Otwórz oczy
- Nie - Mruknęłam
- Jesteś jak male dziecko - Donghae
- Trudno - Ale po chwili otworzyłam jedno oko a potem drugie mała krówka podeszła i zaczęła powoli przeżuwać siano z mojej reki
- I co tak strasznie
- Nie  - Przyglądałam sie jak mala krówka stoi przy mnie ale nagle poczułam jak Donghae sie mi przygląda spoglądając zauważyłam jak nasze twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów
- Znów robisz sie czerwona
- Głupek - Krzyknęłam i wyszłam z zagrody
- Aki nie obrażaj sie - Krzyknął
- Nie obrażam sie - Mruknęłam
- Przyjdziesz na ognisko
- Tak z chęcią - Uśmiechnęłam sie i poszłam do domu przez cale po południe siedziałam w pokoju o godzinie 17 do domu mojej babci przyszedł Kyu z Leeteukiem
- I co Aki jesteś gotowa
- Tak juz idę - Kiedy poszłam z chłopakami czułam się nie swojo ale kiedy zobaczyłam Donghae cały stres zniknął
- Idzie poskramiaczka krów - haha pewnie juz wszyscy dowiedzieli sie jak zareagowałam na widok krowy mielącej moja grzywkę ale nie czułam się jakos szczególnie upokorzona zaczęłam sie śmiać razem z nimi
- Ciekawe jak ty byś zareagował na taki widok co - Dźgnęłam w żebra Kyu który siedział obok mnie i zwijał się ze śmiechu bardzo miło spędziłam pierwsze 2 tygodnie u babci codziennie razem z Donghae i Kyu chodziliśmy do Naru choc babcia kategorycznie zabraniała mi ale zauważyłam ze babcia coraz gorzej sie czuje obym się myliła dzisiejszego ranka kiedy wstałam zobaczyłam że mój telefon dostał smsa kiedy go odczytalam okazało się ze to moja przyjaciółka która chce mnie odwiedzić powiedziała ze przyjedzie jeszcze dzis wieczorem wyskoczyłam szybko z lóżka i zbiegłam na dół
- Co sie stało - Spytała babcia k
- Babciu czy moja znajoma może przyjechać do nas na 2 dni
- Tak oczywiście - Natychmiast wysłałam jej smsa i poszłam do Naru czarny koń ucieszył sie na mój widok odrazu podszedł do ogrodzenia i bez problemu mogłam go dotknąć
- Witaj maluszku jak się dzisiaj czujesz
- Czuje sie zazdrosny - Usłyszałam znajomy juz głos Donghae - Jesteś dzis niezwykle radosna
- Przyjeżdża moja przyjaciółka napisała ze będzie jeszcze dzisiaj wieczorem
- Czyli nie jedziesz z nami nad morze Kyu się bardzo cieszył 
- A morze zabierzemy Nanę - Spytałam
- To nie taki głupi pomysł
- Chciała bym wejść do zagrody zostaniesz tu
- No oczywiście - Wskoczyłam do konia ogier spoglądał na mnie ale podszedł bez problemu kazał na siebie wsiąść
- Aki starczy i tak Naru na wiele sobie pozwolił
- Jeszcze chwilkę
- Akira wyjdź z zagrody - Pierwszy raz od kiedy znam Donghae wypowiedział moje cale imię
- Juz idę - Kiedy wyszłam Donghae był niezadowolony ze chciałam dosiąść Naru
- O co ci chodzi od początku jesteś pesymistycznie nastawiony do Naru
- Wcale nie
- Nie ? - Spytałam
- No nie - Donghae zaczął mnie łaskotać
- Yay przestań proszę haha - śmiałam się na całego
- Nie dopóki mnie nie przeprosisz
- Prze..prze..praszam - Donghae potknął sie a ja upadlam na niego znów nasze twarze dzieliło kilka centymetrów Donghae powoli zaczął się zbliżają potem delikatnie musnął moje usta a potem spojrzałam na niego
- No no ładne rzeczy - Odparł Kyu
- Kyuhyun - Odparłam i szybko wstałam z Donghae
- Nie chciałem przeszkadzać
- Nic się nie stało - Odparł Donghae
- Co dzisiaj robimy
- My we dwójkę jedziemy do miasta a Aki czeka na swoja przyjaciółkę która przyjedzie do niej
- No dobra to się zbieramy - Odparł Kyu kiedy odchodzili Donghae odwrócił się i odparł
- A ty masz nie zbliżać do Naru
-Obiecuje
- No mam nadzieje - Chłopak ze swoim łobuzerskim uśmieszkiem a potem odjechał ja wróciłam do domu i czekałam o godzineb18 pod dom podjechał samochód z której wysiadła Nana wyszłam sie z nią przywitać
- Akinee - Odparła i mnie przytuliła - Bardzo za toba tęskniłam
-,Ja za toba tez
- Aki jak ty tu wytrzymujesz
- Przyzwyczajenie wole mieszkać tu niż w mieście
- Nie rozumiem cie zmienilas sie
- możliwe powiedz co cie tu sprowadza
- Słyszałam ze masz tu całkiem dużo przystojniaków - Zaśmiała sie jak zwykle jak pusta blondynka
- Choc cos ci pokaże - zaprowadziłam ja do ogrodzenia Naru stał jak zwykle przyglądając się nowej obcej osobie był strasznie zdenerwowany
- Choc wracamy przedstawię ci moja babcie
- A kiedy poznam twoich przyjaciół
- Nie ma ich dzisiaj wyjechali do miasta
- Rozumiem mój tata przyjedzie jutro o 18
- Cieszę się ze możemy porozmawiać - Odparłam potem wróciliśmy do domu i tam siedzieliśmy do 22 nagle usłyszałam jak ktos uderza w szybę wyglądając zobaczyłam Donghae i Eunhyuka
- Co tu robicie
- Niedawno wróciliśmy z miasta i robimy ognisko przyłączycie się
- Pewnie zaraz zejdziemy - Zamknęłam okno i razem z Naną wyszliśmy do chłopaków zauważyłam że zaczęła spoglądać na Donghae co mi się bardzo nie podobało kiedy doszliśmy do reszty usiadłam obok Eunhyuka i Kyuhyuna Nana usiadła obok Donghae jak zwykle nie był to problem żeby zacząć zarywać cos w środku mnie bardzo bolało no nie tylko nie to nie możliwe ja nie mogłam się w nim zakochać przez kilka dobrych godzin patrzyłam jak go tracę coraz bardziej Nana miała go owiniętego wokół palca aż nagle zobaczyłam jak się całują nie wieże cos we mnie pękło wstałam i juz chciała odejść ale któż złapał mnie za rękę był to Kyu
- Daj spokój to tylko pocałunek Donghae nie traktuje jej poważnie
- Widocznie sie pomyliłeś bo cały czas liza sie lepiej niż krowy wiesz co w fazie czego powiedz ze jestem w domu
- Dobra - Kyu pościł moją dłoń a ja poszłam do Naru weszłam do zagrody i powoli podeszłam do ogiera ten znów sie nachylił a ja bez wahania wsiadlam na jego grzbiet kon pościł sie galopem przeskakując przez ogrodzenie zaczęliśmy biec daleko w las Naru biegł jak szalony po kilku minutach zaczął padac deszcz moje łzy mieszały się z deszczem przytuliłam się do ciała Naru czułam bicie jego serca bilo tak samo jak moje bicie jego serca oznaczało ze cieszy się wolnością a moje bo został dogłębnie zranione przez moją przyjaciółkę nie mogłam tego zrozumieć dlaczego
- Naru zatrzymaj sie Naru - Ale koń jak by zaślepiony pędził przed siebie nie zwracając uwagi na otoczenie nagle Naru poślizgnął się i spadłam rozbijając sobie głowę o konar drzewa czułam tez straszny bol w klatce piersiowej i w nodze jednak kon nie uciekł usiadł obok mnie tak ze mogłam wtulić się w jego bok deszcz ciągle zacinał a mi było tak strasznie zimno po kilku godzinach w oddali zobaczyłam mruganie lamp wiedziałam znaleźli mnie potem streściłam przytomności Kiedy się obudziłam słyszałam ze ktos siedzi ze mną w sali rozpoznałam głos Donghae Kyu i Eunhyuka
- Co jej powiesz jak się obudzi - Spytał Kyu
- Prawdę a co innego - Zapewne kiedy tylko otworze oczy powie mi ze jest z Naną ale musiałam sie przełamać otworzyłam oczy a Kyu i Eunhyuk wyszli z sali został tylko Donghae było cicho bardzo cicho
-,Obiecałaś mi ze nie wsiądziesz na Naru - Nic nie odpowiedziałam - Wiesz jak się o ciebie martwiłem
- Mówi to ktos kto całował sie na pierwszym spotkaniu z moją przyjaciółką
- To nie tak Aki
- To powiedz jak - Krzyknęłam
- Nana powiedziała ze .... No bo ona
- Robisz sie czerwony
- Wiem chodzi o to że Nana powiedziała mnie kochasz i chciała sie upewnić i dlatego mnie pocałowała i co teraz to ty się czerwona
- Głupek - zasłoniłam oczy rękom ale Donghae ja zabrał i czule mnie pocałował czułam jego miękkie usta kiedy na mnie spojrzał widziałam ze cos ma jeszcze do powiedzenia
- Co jeszcze?
- Hmm twoja babcia kiedy dowiedział się że odjechałaś na Naru ona dostał zawał zmarła wczoraj - Nie docierały do mnie jego słowa zaczęłam płakać chciałam wstać ale Donghae tam mocno mnie trzymał ze nie mogłam sie ruszyć kiedy juz trochę sie uspokoiłam do mojej sali Kyu Eunhyuk Leeteuk oni po kolei mnie przytulili po tygodniu spędzonym w szpitalu Donghae zabrał mnie do domu kiedy jechaliśmy samochodem podał mi kartkę kiedy zaczęłam ja czytać okazało się ze ojciec zgodził sie żebym mieszkała nadal w domu babci wpatrywałam się w Donghae kiedy zatrzymał sie zbliżył sie i złożył tak delikatny pocałunek  bał sie ze zniknę   
- Saranghae- Odparł Donghae
- Ja ciebie tez