Po powrocie z wyspy chłopcy wzięli się ostro do roboty. To przed nadchodzącym koncertem, który miał się odbyć na największej scenie w Japonii, jeszcze przed naszym wyjazdem ogłoszono koncert, bilety wyprzedały się w ciągu kilku sekund. Chłopcy ciężko pracowali, postanowiłam zrobić coś dla nich i sprowadzić ich rodziców na kilka dni do ich dormu. Jednak największy problem okazał się z Hoseokiem, który jak sam powiedział został porzucony przez matkę. Nie chciałam go wypytywać o tak bolesne wspomnienia, dlatego postanowiłam poszukać jakiś śladów na własna rękę. Z akt wyczytałam gdzie mieszka ojciec Jhopa, była to zwykła dzielnica jak każda inna jednak miałam delikatny stres przed rozmową z nim. Zapukałam kilku krotnie, za drzwiami usłyszałam ciche "Już idę". Kiedy drzwi się otworzyły zobaczyłam wysokiego mężczyznę, była to starsza wersja Hoseoka.
- Witam w czym mogę pomóc ?
- Dzień dobry jestem Sasza przyjaciółka pańskiego syna Hoseoka. Czy możemy chwilę porozmawiać bardzo by mi na tym zależało - Odparłam delikatnie się uśmiechając
- Oczywiście proszę wejść - Mężczyzna odwzajemnił uśmiech, po wejściu do rodzinnego domu mojego przyjaciela zobaczyłam wiele rodzinnych fotografii w tym z mamą. Hoseok miał wtedy może pięć lat. - To moje ulubione zdjęcie, było zrobione kilka dni po tym jak porzuciła nas.
- Wie pan gdzie teraz jest pańska żona ? - Spytałam
- Niestety nie, chciałbym ale o tamtej pory nie kontaktowała się z nami. Hoseok bardzo cierpiał.
- Wiem czym jest cierpienie - Spojrzałam na mężczyznę i delikatnie się uśmiechnęłam - Też straciłam ukochane osoby mojego brata i matkę.
- Wiem jak si e czułaś - Odparł - Cierpiałaś.
- Bardzo mój brat popełnił samobójstwo nikt nie dowiedział się dlaczego. Moja mama kilka lat po jego śmierci wylądowała w szpitalu psychiatrycznym.
- Współczuje ci dziecko - Mężczyzna podszedł do mnie i przytulił.
- Ale kiedy poznałam Hoseoka i resztę chłopców znalazłam drugi dom. Dlatego proszę pana mam ogromną prośbę czy przyjedzie pan do nas na święta ? Pański syn na pewno był by szczęśliwy.
- Oczywiście moja droga - Odparł i pogłaskał mnie po głowie - To dla mnie ogromna przyjemność
- W takim razie ja już muszę uciekać muszę odwiedzić resztę rodzin - Ukłoniłam się i opuściłam mieszkanie mężczyzny. Jednak nadal martwiła mnie sytuacja jego matki. Postanowiłam popytać kilka osób w okolicy, sąsiadki i w najbliższych sklepach. W końcu trafiłam na jedną kobietę, która udzieliła mi informacji. Mama Hoseoka była chora. Kobieta, która zdradziła mi ową informacje podała mi adres ponieważ tylko ona miała z nią jakikolwiek kontakt. Patrząc na nawigacje stwierdziłam, że pojadę do niej kiedy zatrzymam się u rodziców Jina. Nagle telefon zawibrował, odbierając go usłyszałam krzyki chłopaków.
- Sasza gdzie jesteś mamy nagły wypadek ! - Krzyknął Jimin
- Co się stało ?! - Krzyknęłam wystraszona
- Jesteśmy głodni!! - Wrzasnął V do słuchawki.
- Poprosiłam menadżera, żeby zajął się wami. Ja mam dzisiaj wolne, musze pozałatwiać kilka spraw zobaczymy się jutro - Rozłączyłam się i ruszyła w dalsza podróż, następni byli rodzice Sugi. Kiedy podjechałam pod ogromną rezydencje zorientowałam się, że Yoongi powinien być nazywany Hrabią albo Szlachcicem.
- Witam kim pani jest i jaki jest cel panienki wizyty ? - Spytał lokaj stojący przed drzwiami.
- Muszę porozmawiać z rodzicami Min Yoongiego - Odparłam pewnie - To bardzo ważne
- Rozumiem proszę za mną - Ruszyłam za mężczyzną, który przeprowadził mnie przez ogromny salon i zaprowadził do ogrodu.
- Panie Song co to za dziewczyna ? - Spytał wysoki mężczyzna
- To panienka Sasza mówiła, że musi porozmawiać o pańskim synu Yoongim
- Nie chcę go tu widzieć! Sprowadził na swojego młodszego brata śmierć !
- I czuje się winny - Odparłam - MinYoongi on czuje się winy!
- Jak śmiesz mówić do mnie tym tonem dziewucho ! - Krzyknął mężczyzna - Precz z mojego domu !
- Co tu się do cholery dzieje ! - Odwróciłam się i zobaczyłam kobietę, chyba była to matka Sugi - Dlaczego krzyczysz na tę dziewczynę, przyszła tu w sprawie naszego syna jedynego przypominam ci! Może napijesz się herbaty złotko ? - Zwróciła się do mnie z uśmiechem. Wykapany charakter Sugi.Kiedy usiedliśmy w salonie matka Yoongiego zaczęła temat. - Więc w jakiej sprawie do nas przychodzisz ?
- Już nie długo święta, chciała bym prosić państwa o pojawienie się w dormie chłopaków. Na pewno Yoongi był by szczęśliwy.
- Kochanie to bardzo miłe z twojej strony, że tak o nich dbasz...
- Ale nie zmienia to faktu, że ten bękart przyczynił się do śmierci swojego brata...- Odparł jego ojciec i spojrzał na mnie gniewnie.
- Zdaję sobie z tego spraw panie Min poznałam historię waszego młodszego syna. Yoongi chciał go uratować jednak to była wina porywacza, że wjechał w witrynę sklepu - Odparłam patrząc na ojca mojego przyjaciela - Nawet nie wie pan jak on się czuje przez te lata obwiniał się o jego śmierć. Wszystko było by dobrze gdyby jako ojciec wspierał go. Wiedział pan, że Yoongi próbował popełnić samobójstwo ?
- Nie obchodzi mnie co on robi i jak skończy ze swoim nędznym życiem - Burknął
- Yoongi jest moim przyjacielem,traktuje go jak członka rodziny, której widocznie nie miał... Rodzina jest po to by wspierać się. Ja zapomniałam czym jest ciepły dom, śmiech i radość oraz uczucie, że ktoś cię potrzebuje. Jednak od chwili gdy zaczęłam z nim pracować i wspólnie spędzać z nim i reszta zespołu poczułam się jak w domu to miłe uczucie. Jeśli pan tego nie umie okazać widocznie śmierć pana młodszego syna nie poruszyła pana.
- Jak...
- Mówię to co widzę. Kiedy zmarł mój brat a mama wylądowała w szpitalu dla obłąkanych mój ojciec sam nie dawał rady jednak nigdy nie pozwolił mi odczuć, że to moja wina. Bo mnie kochał. Jeśli pan nie zna tego uczucia proszę nie pokazywać się w święta. - Spojrzałam na kobietę, która patrzyła na mnie ze zdziwieniem i oczami pełnymi łez - Jest pani wspaniałą kobietą, serdecznie zapraszam na święta razem z zespołem i ich rodzinami będzie nam bardzo miło panią gościć. - Podniosłam się i ruszyłam w stronę wyjścia - Dziękuje za gościnę Panie Min - Mężczyzna spojrzał a mnie i odwrócił głowę. Kiedy wsiadłam do samochodu moje nerwy puściły i zaczęłam płakać, jak można być tak nieczułym to jego syn a on traktuje go jak mordercę. Kiedy już trochę się opanowałam pojechałam do rodziców RapMona, Jimina i JungKook'a byli bardzo mili i serdeczni od razu potwierdzili swoją obecność na święta. Kiedy dojechałam do rodziców Jina była już 20 byłam zmęczona jednak cały dzień za kółkiem to drobna przesada. Jednak jego rodzice kiedy dowiedzieli się o mojej niespodziance zaproponowali nocleg, żebym nie musiała włóczyć się po nocach. Następnego dnia obudził mnie dzwonek telefonu, po omacku znalazłam go i odebrałam.
- Halo?
- Sasza gdzie jesteś strasznie nam się nudzi... - Odparł Kook - Chłopaki siedzą bezczynnie i nic nie robią.
- Mam nadzieję, że wszystko z wami w porządku ?
- Suga mówi, że już nas zostawiłaś. To prawda ? - Poczułam łzę spływającą po moim policzku.
- Oczywiście, że nie nie długo wrócę. Musiałam jechać na badania do kliniki trochę wszystko się przeciągło ale na święta zdążę - Odparłam wycierając łzy, które leciały jedna za drugą. - Powiedz chłopakom, że kiedy przyjadę w domu ma być błysk nie będę sprzątała na święta sama!
- Tak jest! Trzymaj się Sasza...
- Kookie mam prośbę pilnuj chłopaków, żeby nie robili głupot.
- Dobrze słońce nic się nie martw - Kiedy rozłączyłam się wstałam zjadłam wyśmienite śniadanie matki Jina i ruszyłam w dalszą podróż. Teraz musiałam znaleźć matkę Hoseoka. Pojechałam pod wskazany adres przez kobietę. Zapukałam kilka razy, drzwi otworzyła mi kobieta.
- W czym mogę pomóc ? - Spytała spokojnym głosem
- Jestem Szasza szukam matki mojego przyjaciela Jung'a Hoseoka dostałam namiary od jej dawnej sąsiadki.
- Czy coś się stało mojemu synkowi ?! - Zaprzeczyłam natychmiast głową.
- Już nie długo święta. Chcę zorganizować dla nich niespodziankę, tak dawno nie widzieli się ze swoimi rodzicami. Pomyślałam, że poszukam - Odparłam delikatnie się uśmiechając.
- Wejdź moja droga - Zaprosiła mnie gestem ręki, przekraczając próg domu zobaczyłam na półce jedyne zdjęcie na którym był mały Jhope. Prócz tego wszędzie leżały wycinki z gazet o rozwijającej się karierze BTS.
- Czyli to jednak pani ? - Spytałam, kobieta kiwnęła delikatnie głową. W jej oczach nagromadziło się tyle łez aż zaczęły spływać po jej policzku, podeszłam do niej i mocno przytuliłam. Kiedy kobieta się uspokoiła usiedliśmy na kanapie. - Mam do pani wielką prośbę czy pojawiła by się pani na świętach Hoseok byłby szczęśliwy.
- Raczej wątpię jest ze mnie straszna matka. Zostawiłam go
- Rozmawiałam z nim. Powiedział, że chciałby cię zobaczyć. - Spojrzałam na kobietę, która była zdziwiona - On nadal ma nadzieję, że cię zobaczy. Na każdym koncercie szuka cię wśród tłumu. On obwinia się, że coś zrobił nie tak kiedy z nimi byłam dwa razy próbował popełnić samobójstwo nie rań go bardziej i przyjedź na święta bardzo panią proszę - Odparłam i podsunęłam jej kartkę - To adres dormu chłopaków serdecznie zapraszamy. - Wstałam i wyszłam zostawiając kobietę samą. Ostatnia była rodzina V nie miał wesołego dzieciństwa samo morderstwo ojca wywołało nie tylko na nim ale i na reszcie rodziny duże wrażenia. Kiedy zapukałam do ostatniego domu otworzyła mi mała dziewczynka.
- Dzień dobry kochanie jest twoja mama? - Pokiwała małą główką - Możesz ją zawołać ?
- Mamusiu ! Jakaś pani przyszła - Czekając jeszcze chwilę zauwarzyłam, że wnętrze mieszkania nie wygląda jak melina wręcz przeciwnie wszystko było zadbane i pięknie urządzone. Nagle przede mną pojawiła się kobieta z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Witam w czym mogę pomóc?
- Pani jest siostrą Kim Taehyuna prawda?
- Tak zna pani mojego brata? - Spytała
- Tak chciała bym zaprosić panią i resztę na święta do BTS. Wiem ze to kawał drogi ale chciałam zrobić dla nich niespodziankę moze pani prezes przenocować u mnie w mieszkaniu to nie będzie problem
- Oczywiście z wielką przyjemnością.
- Chciała bym również by udzieliła mi pani informacj na temat gdzie leży pański zmarły ojciec - Zobaczyłam zdziwienie ma jej twarzy. - Wiem o problemach waszej rodziny. Proszę się nie denerwować nikt się o niczym nie dowie.
- Proszę wejść zrobię pani herbaty - Kobieta uśmiechnęła się jednak widziałam w jej oczach strach. Kiedy weszłam do środka usiadłam na kanapie. Kobieta krzątała się po kuchni a za nią jej kilku letnia córeczka, kiedy w końcu usiadła na przeciwko mnie zaczęła mówić
- Tae wspominał o tobie przy ostatniej rozmowie Sasza prawda? Powiedział, że dzięki tobie nie czuje się winny.
- Nie ma o co - Mruknęłam - Bronił siebie i was.
- Szkoda że nie zdążył wcześniej - Spojrzała na swoją córkę, która rysowała obrazek. - SanMi jest moją córką ale została spłodzona przez mojego ojca. - Patrzyłam na nią w szoku. Została zgwałcona! - Chciałam usunąć ciąże jednak nie mogłam ona nie jest niczemu winna...
- Kochanie to nie jest również twoja wina, zostałaś zmuszona. A twoja córeczka jest piękna. Muszę już jechać jeszcze dziś wracam do zespołu...
- Kochasz ich - Spojrzała na mnie
- Tak są dla mnie ważni - Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam dziękując za gościnę. Droga powrotna była okropna, w ostateczności nie pojechałam ma grób ojca Tae, nie zasłużył. Kiedy wróciłam do domu od razu poszłam pod prysznic była 23 więc nie spodziewałam się już gości.
Siadając na kanapie usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się i poszłam otworzyć za drzwiami stała szóstka chłopaków.
- Nareszcie! - Krzyknął Kook - Jak długo chciałaś przed nami uciekać?!
- Wybaczcie chciałam załatwić wszystko za jednym razem. - Uśmiechnęłam się szeroko - A gdzie Suga?
- Właśnie my do ciebie w jego sprawie. Yoongi on znów zamyka się w sobie. Nie spędza z nami czasu nie odzywa się oraz odświeżył stare znajomości. Dziś znów zniknął. - Wstałam i chciałam iść się przebrać i go szukać jednak zatrzymał mnie Hoseok.
- Nigdzie nie pójdziesz. Nie będziesz się narażać oni są niebezpieczni. - Warknął
- A Suga jest z nimi... Przenocuje się u was dobrze?
- Pewnie chodź - Zamknęłam drzwi i poszłam do dormu chłopaków usiadłam na kanapie i czekałam
- Co ty robisz? - Spytał Jimin
- Poczekam na niego. Zrobię mu piekło! Wy do łóżek jutro macie kolejny dzień treningu - Pozostała szóstka poszła na górę ja czekałam i czekałam w końcu usłyszałam trzask drzwi. Poderwałam się i wtedy zobaczyłam chłopaka, zmienił się na jego twarzy znów była obojętność. - Gdzie byłeś?
- Co cię to obchodzi?
- To, że jestem za ciebie odpowiedzialna!
- Jestem już pełnoletni! Gówno powinno cię obchodzi gdzie jestem co robię rozumiesz!
- Nie właśnie nie! Zależy mi ma was rozumiesz!
- Zależy ci? Zależy! To gdzie do cholery byłaś! - Wrzasnął - Gdzie byłaś?!
- Musiałam załatwić kilka ważnych spraw. Oraz załatwić wam koncert w Japonii. Bilety, nocleg myślisz, że to takie prostę?
- Mogłaś to zrobić na miejscu - Warknął
- No niestety ale nie mówimy tu o mnie tylko o tobie - Warknęłam
- Mam dość bycia gwiazdą!
- Chcesz moge powiedzieć menadżerowi, że odchodzisz - Przybrałam poważny wyraz twarzy - Zostawisz wszystko ich również. Przyjaciół, którzy cieszą się każdą chwilą spędzoną z tobą, płaczą razem z tobą i śmieją się razem z tobą. Zostawisz ich dla swoich śmieciowatych przyjaciół.
- Nie to nie tak...
- A jak? Masz dość śpiewania? Nie wciskaj mi kitu bo widzę jak uśmiechasz się tworząc muzykę.
- Nie chcę odchodzić ale powiedziałaś, że kiedy zakończysz naszą terapię odejdziesz! Nie chce, żebyś odeszła!!
- Suga to nie uniknione...
- Wystarczy że powiesz o umowie o pracę. Prezes na pewno się zgodzi.
- Nie mogę
- Dlaczego?!
- Bo wracam do Polski - Jego mina sprawiała że czułam się winna. Za bardzo się do mnie przywiązali.
- Teraz kiedy poczułem coś do ciebie ty chcesz zwiać?! Jestes nie czuła wiesz.
- Przepraszam. Ale nie rezygnuj z marzeń przez coś takiego Suga. - Wyminęłam go i wróciłam do swojego mieszkania. Byłam zmęczona i wściekła na wszystko co żyje na tym świecie.
Kochani rozdział nie sprawdzony tak że przepraszam ":D
