wtorek, 29 grudnia 2015

Chanyeol - Przełomowe Boże Narodzenie



Opowiadanie z Uszatkiem dla Amelii Kim za wszelkie błędny przepraszam i życzę miłego czytania 😊 <Aki> Niestety to opowiadanie będzie bez zdjęcia bo mój komputer odmówił posłuszeństwa


Dzisiejszego dnia w dormie Exo panował ogromny chaos, nic dziwnego w końcu za 2 dni już wigilia. Szczerze, najgorszy dla mnie dzień ale widząc ich radość zaczęłam starać się podejść do świąt z większą radością. Ja z D.O i Xiuminem siedzieliśmy w kuchni cały czas coś gotując piekąc itp, Suho razem z Sehunem i Chenem kończyli sprzątanie góry a Kai z Layem rozwieszali wszędzie różne świecidełka; lampki, bombki, sztuczny śnieg, aniołki i jemiołę. A Chanyeolowi i Baekhyunowi została choinka jedno ale, jak wyszli rano jeszcze nie wrócili.
- _____ o której oni wyszli - Spytał Xiumin
- Okolo 8 rano, zaczynam sie bać jest już 18 a ich nie widac - Odparłam
-_____ spokojnie juz nie raz wracali o wiele później - Odparł Suho wchodząc do kuchni D.O podchodząc do lidera zaczął go wypychać z kuchni
- Już wypad mi z stąd jak znam życie zaraz zlecą sie sepy i na wigilie nic nie zostanie
- Już spokojnie D.o - Odparł Suho i wyszedł, ja stanęłam przy oknie i zaczęłam wyglądać czy nie idą. Tak właściwie od dłuższego czasu podkochuje sie w Chanyeolu wie o tym tylko Xiumin ale wiem ze nikomu nie powie. Kiedy przyozdabiałam pierniki podszedł do mnie Xiumin
- ____ dziewczyno spokojnie uszatek pewnie wydurnia sie gdzieś z Byunem - Xiumin nią racje za bardzo się przejmowałam uszatek był żartownisiem i nie przejmował sie za bardzo innymi. O godzinie 12 w nocy zostałam tylko ja
i Xiumin wszyscy juz poszli spać ale ja wiedziałam ze nie zasne puki ta dwójka nie wróci do domu. Usiadła na fotelu i zaczęłam czytać książkę. Ale po chwili zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle dobry pomysł żeby Chanyeol sie dowiedział o tym ze cos do niego czuje, Nie na widzę świąt krzyknęłam w głowie a potem zasnęłam. Obudziło mnie szturanie w ramie, kiedy się rozejrzałam zobaczyłam Sehuna.
- Czemu jeszcze nie spisz - Spytałam
- A ty ciągle czekasz na Chanyeola - Skąd on w ogóle wiedział ze akurat na niego
- na Byuna też
- Oj _____ choc pokaże ci co teraz robią - Odparł wyciągając do mnie rękę
- No ale po co - Spytałam a ten złapał mnie za rękę i zaczęło mi się kręcić w głowie staliśmy na śniegu i nagle usłyszałam śmiech Chanyeola spojrzałam i zobaczyłam ze śmieje się razem z Byunem i jakąś dziewczyną po chwili ja pocałował a we mnie cos pękło
- Kto to jest - Spytałam Sehuna
- To jak widac dziewczyna Chanyeola
- Ale ale chwila jak my sie tu znaleźliśmy
- Jak by ci to najprościej wytłumaczyć jestem duchem świat obecnych czyli zapewne na wigilii poznamy ta o to dziewczynę
Nie wiedziałam co powiedzieć czułam żal smutek i chciało mi się płakać
- Chce juz wracać - Odparłam mimo ze chłopak powiedział ze jest duchem nie robili to na mnie większego znaczenia najbardziej załamana bylam tym co zobaczyłam przed chwilą. Kiedy się obudziłam bylam znów na fotelu, zerwałam się i wbiegłam na górę i weszłam do pokoju chłopaków nie było ich oparłam sie o futrynę i zaczęłam cicho szlochać przez zmęczenie znów zasnęłam. Kiedy poczułam ze ktos dotyka mojego policzka mimowolnie otworzyłam oczy zobaczyłam Xiumina
- Wcale nie płacze - Mruknęłam
- Wątpię Choc pokaze ci twoje zeszłoroczny święta - Złapałam Xiumina za rękę i znów zakręciło mi sie w głowie tym razem staliśmy na moście a potem ujrzałam siebie.
- Tak rok temu pamiętam jak straciłam wszystko
- Kto wtedy ci pomógł
- Chanyeol on ściągnął mnie z mostu
- Wiem ze mój poprzednik pokazał ci jego dziewczynę
- Hyh no niestety - Odparłam a Xiumin poklepał mnie po ramieniu
- Wiec nie warto sie poddawać jesli go bardzo- kochasz
- Xiumin czy ty ja widziałeś tamta wygląda jak mis świata a ja zwykła szara myszka
- Ale....
- Cicho wiem co mowie - Chłopak sie uśmiechnął i zniknął tak samo jak cała ta scena
Obudziłam sie na podłodze, zeszłam na dół i weszła do kuchni i wypiłam szklankę mleka i zaczęłam myśleć czy to wszystko mi się zdawało czy to tylko zły sen. Poszłam na gore do swojego pokoju i położyłam się na łóżku
dzisiaj byłam zmęczona wiec znów zasnęłam. Tym razem poczułam jak na moim łóżku ktoś siada wystraszona podniosłam sie do siadu i zobaczyłam Chena
- Jak mnie mam duch minionych świąt - Ten uśmiechnął sie przyjaźnie i złapał mnie za rękę
przenieśliśmy sie na cmentarz
- A to co - Spytałam
- To jak być i to, kiedy dowiedziałaś się ze Chanyeol znalazł sobie dziewczynę nie wytrzymałaś i z nadzieją ze przyjdzie cie powstrzymać spadłaś z niego i teraz leżysz tu
Spojrzałam na nagrobek a na nim było napisane " _____   ukochana przyjaciółka"
Nagle z oczu zaczęły lecieć mi łzy
- Widzisz ile możesz stracić jesli mu nie powiesz skończy sie właśnie tak o patrz - Spojrzałam w miejsce gdzie pokazał Chen tam zobaczyłam Chanyeola ale nie był sam szła z nim piękna dziewczynka, podeszli do mojego
grobu
- Tatusiu a kto tu leży - Spytała mała
- Tu leży kobieta którą tatuś bardzo kochał - Odparł i jedna samotna łza spłynęła po policzku, ja spojrzałam na Chena a on wzruszył ramionami ja zaczęłam płakać tak bardzo ze kiedy się obudziłam czyjeś silne ramiona tuliły mnie do siebie
- _____ juz dobrze co sie stało - Usłyszałam jego niski głos dotarł do moich uszu
- Nie możesz mnie zostawić rozumiesz - Krzyknęłam,jesli mnie zostawić nigdy ci tego nie wybaczę
- Nie zostawie ci za bardzo cie kocham idiotko Odsunęłam się  i spojrzałam w jego piękne czarne oczy ten zbliżył sie i delikatnie mnie pocałował
- Teraz będziesz miała problem na głowie
- Za taki problem będę dziękowała Bogu - Jeszcze raz pocałowałam go
- Powiem ci że Kai wiedział gdzie powiesić tą jemiołę - Uszatek sie zaśmiał i położył sie obok mnie zasnęłam wtulona w jego tors. Kiedy obudziłam sie rano w salonie stała piękna zielona choinka z wieloma ozdobami, poczułam że wokół pasa oplatają sie czyjeś ręce
- Jak ci sie podoba nasza tegoroczna choinka
- Jest piękna a teraz idę obudzić naszą szaloną 9 - Odparłam a Chanyeol spojrzał na mnie ze zdziwieniem
- O której poszłaś wczoraj spać
- Późno
- Widać bo w naszym dormie mieszka tylko 6 chłopaków i ty
- Jak 6
- Suho Kai Byun D.o Lay ja i ty
- A Xiumin Sehun Chen
- Kto? kochanie zaczynasz mnie przerażać
- Przepraszam - Podeszłam i go pocałowałam kiedy poszłam na górę zaczęłam myśleć ze ta 3 była ze mną tak jak by czuwała a dziękuję im bo teraz na Chanyeola tylko dla siebie



poniedziałek, 14 grudnia 2015

JuneKook - Obóz


Scenariusz na życzenie Amelii Kim przepraszam ze tyle mi to zajęło oraz przepraszam za wszelkie błędy. Życzę niego czytania
<Aki> 

Dzień zapowiadał sie jeden z lepszych dni w moim zakichanym zyciu, wstałam zaskakująco wcześnie bo była 7 rano, w pośpiechu sie ubrałam i zbiegłam na dół
- ______ juz wstałaś kochnie ona chyba ma gorączkę - Odparła moja matka do ojczyma który spojrzał na mnie i uśmiechnął się poczułam odrazę.
- Tak cos dzisiaj nasza _______ bardzo wesoła
- A może dlatego ze jade ma obóz na 2 tygodnie - Odparłam 
- Jak to na dwa tygodnie - Odparł ojczym 
- No normalnie jedzie z 2 klasami na obóz który odbędzie sie nad morzem - Odparła mama a kiedy spojrzałam na ojczyma zauważyłam ze dziwnie mi sie przygląda 
- Zabieram Dubu na spacer nie wiem kiedy wrócę - Odparłam
- Gdzie idziesz - Spytał ojczym 
- Nie twój zasrany interes rozumiesz - Krzyknęłam i wyszłam poszłam do parku gdzie Dubu bedzie mógł sie wybiegać, ja usiadłam na ławce i spojrzałam na telefon juz 3 nieodebrane połączenia od mamy bedzie granda ale nie pozwolę sobie żeby ten gnojek mnie dotykał kiedy kolwiek wyżadził mi wystarczającą krzywdę. Moj ojciec zmarł kiedy miałam 5 lat po roku pojawił sie on i wszystko sie zaczęło, molestowanie i tym podobne. Mam nadzieje ze zginie w ogniu piekielnym 
- Dubu! - Krzyknęłam bo pies zniknął mi z pola widzenia wstałam i zaczęłam go szukac nagle zobaczyłam go jak bawił sie z jakimś chłopakiem - Dubu !! choc do mnie - Chłopak spojrzał na mnie miał piękne czarne oczy i sympatyczny wyraz twarzy 
- Przepraszam ale mam słabość do psów a on jest taki przyjacielski - Odparł jego melodyjny głos przyprawił mnie o dreszcz 
- Nie nic sie nie stało to tez troche moja wina zapomniałam go przypilnować ale widzę ze jest z dobrą osobą - Odparłam i uśmiechnęłam się 
- Jestem  Jeon JeongGuk dla przyjaciół JunKook
- Jestem ______ - Odparłam 
- Hmm ____ bardzo niespotykane imię ale piękne - Odparł poczułam ze sie rumienie 
- Przepraszam ale ja juz musze uciekać rodzice będą się martwic 
- Pozwól ze cie odprowadzę - Odparł
- No dobrze - Kiedy szłam z Junkookiem poczułam sie bezpiecznie pierwszy raz od dłuższego czasu nawet nie zorientowałam sie kiedy dotarliśmy pod mój dom
- To co kiedy sie jeszcze spotkamy - Spytał
- Niestety wyjeżdżam z klasom nad morze wrócę dopiero za dwa tygodnie - Odparłam 
- HUH co dzisiaj jest za dzień  - Spytał zdenerwowany
- 17 czerwca a co 
- O cholera wybacz______ ale ja tez jutro wyjeżdżam i tez wrócę dopiero za 2 tygodnie musze juz lecieć papa - Odbiegł machając mi, kiedy weszliśmy razem z Dubu do domu usłyszałam rozmowę mamy z oblechem 
- Wróciłam 
- _____ gdzie ty byłaś - Spytał ojczym 
- Nie powinno ci to obchodzić - Odpyskowałam 
- _____ jak ty sie odzywasz do niego - Zebrały mi sie łzy matka broniła tego gnojka
- Mam was wszystkich dosyć - Pobiegłam do siebie do pokoju wyciągłam z szuflady nożyczki robiąc sobie głęboką ranę ciętą, kiedy owinęłam ją bandażem zaczęłam sie pakować na jutrzejszy wyjazd, kiedy troche odreagowałam połączyłam sie z moją przyjaciółką na skype.
- No cześć kochaniutka co zabierasz - Spytała energicznie 
- No właśnie nie wiem na pewno troche ubrań - Przez dobre 3 godziny pakowałam sie razem z Shizuką a potem juz tylko rozmawiałyśmy około godziny 1 w nocy kiedy juz położyłam sie spać usłyszałam jak drzwi do mojego pokoju sie otwierają spoglądając zobaczyłam oblecha 
- I co _____  teraz nie zawołasz mamusi - Odparł i zaczął sie zbliżać nie wiedziałam co zrobić bałam sie tak bardzo się bałam nagle na mojej pościeli pojawił sie Dubu i ugryzł ojczyma w rękę ten zaczął krzyczeć i wybiegł z pokoju 
- Co sie stało- Spytała moja mama zaspana
- Ten pieprzony pies mnie ugryzł - Krzyknął
- Dlaczego 
- Weszłam do pokoju _____ a on mnie ugryzł
- Wiesz ze gdyby ______ nic nie groziło nic by nie zrobił - Odparła mama podejrzliwie 
- Chciałem zobaczyć czy śpi - Odparł zmieszany
- Kłamie - Wrzasnęłam - Kłamie ci w żywe oczy molestuje mnie od dłuższego czasu a Dubu mnie tylko ochronił - Krzyknęłam i wróciłam do pokoju i znów drugi raz robiłam sobie krzywdę potem zasnęłam. Kiedy się obudziłam byla 5 rano za 30min wyjeżdżałam, zapięłam smycz i obrożę Dubu a potem zaprowadziłam go do mamy Shizuki by sie nią zaopiekowała potem razem z przyjaciółką ruszyliśmy na pociąg, kiedy dotarliśmy na stacje tam spotkaliśmy resztę naszej klasy i dwie klasy o rok starsze. Po 10 minutach ruszyliśmy w drogę kiedy siedzieliśmy w pociągu wydawało mi ze zauważyłam junekooka
- ______ wszystko w porządku - Spytała Shizuka
- Tak wszystko w porządku - Kiedy słuchałam muzyki zasnęłam dziewczyny obudziły mnie jak byliśmy na miejscu. Potem zostaliśmy przydzielone do pokojów trafiło sie bo ja Shizuka i Makoto byliśmy razem w pokoju, ja zajęłam lóżko obok okna, kiedy się rozpakowałam poszlismy na zebranie
- Witajcie na poczatku chciała bym przedstawić wam naszego nowego opiekuna - Odparł nasz nauczyciel nagle zobaczyłam mojego ojczyma wystraszyłam sie - Ojczym ______ pomoże nam się wami zaopiekować a teraz możecie sie rozejść. Wstalam i szybko pobiegłam nad morze usiadła w cichym miejscu i zaczęłam płakać. Nagle zobaczyłam chłopaków z 3 klasy grali w piłkę po,chwili rozpoznałam z pośród nich junekooka czyli jednak chodzi do naszej szkoły. Spojrzał na mnie i podszedł
- Ty jesteś ______ prawda
- Tak dobrze pamiętasz - Odparłam i uśmiechnęłam się chłopak przysiadł obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać czułam się jak bym znała go od dawna, nawet nie zauważyłam kiedy nastał wieczór
- Chyba juz musze się zbierać
- Nie możesz powiedzieć ze mną jeszcze chwile - Dziewczyny będą mnie szukac - Uśmiechnęłam sie
- Obiecaj ze jutro tez się spotkamy
- Obiecuje - Kookie zbliżył się i pocałował mnie w czoło
- Dobranoc - Junekook odszedł a ja wróciłam do domku gdzie siedziały dziewczyny
- _____ gdzie byłaś- Spytała Shizuka
- Rozmawialam z kolegą
- Kolega - Odparła melancholijnie
- Tak poznałam go wczoraj junekook mieszka chyba niedaleko  bo spotkaliśmy sie w naszym parku nagle do naszego domku wszedł mój ojczym
- _______ mogę na chwile cie prosić
- Jesli trzeba a to cos ważnego - Spytałam ten tylko pokiwał głową poszłam za nim ale byłam bardzo zdenerwowana
- Ten twój kundel długo nie pociągnie kiedy wrócę do domu jedziemy go uśpić
- Nie możesz nie pozwalam rozumiesz gdybyś nie wszedł do mojego pokoju nic by ci nie zrobił
- Ty mała smarkulo jak sie do mnie odzywasz - złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć do swojego domku - Zostaw mnie do cholery - kiedy byliśmy juz w środku zaczął mnie dotykać było to obrzydliwe na szyi zostawił mi kilka malinek tak bardzo się bałam jego ręka wślizgnęła sie pod moja bluzke zamknęłam oczy i błagałam,żeby ktos mnie uratował, nagle usłyszałam krzyk junekooka otworzyłam oczy i odetchnęłam z ulga wybiegłam z domku i poszłam do swojego złapałam,swoja kosmetyczkę i poszłam do łazienki wyciągłam nożyczki i zaczęłam sie ciąć to było jedyne co mogłam teraz zrobić a co najgorsze widział to junkook teraz na pewno powie innym bałam się. Kiedy usłyszałam głośne pukanie w drzwi
- ______ otwórz te drzwi !!! - usłyszałam krzyk Kookiego
- Zostaw mnie w spokoju
- Proszę ____ twojego ojczyma zabrała juz policja będziesz juz bezpieczna nie musisz sie bać - Po policzku spłynęła samotna łza tak samo jak po żyle samotna kropla krwi, nagle zamek trzasnął a do łazienki wbiegł Kookie, który mnie przytulił wtuliłam sie w jego ramie i zaczęłam głośno płakać jak male dziecko. Kiedy juz troche się uspokoiłam razem z nauczycielem i oczywiście Kookim który upierał sie żeby ze mną jechać tam zszyli mi nadgarstek. Po kilku godzinach wróciliśmy do reszty ja do swojego domku a on do swojego. Od tego felernego wydarzenia minął tydzień, ja chodziłam wystraszona ale byl przy mnie Junkook, który poprawiał mi humor. Kiedy nadszedł ostatni tydzień obozu Junkook powiedzial żebym przyszła nad morze, kiedy tam dotarłam zobaczyłam go jak stoi i patrzy gdzieś w dal
- No i jestem stało sie cos - Spytałam
- Jak twoja ręka - Spytał speszony
- Przeciez widziałeś mnie codziennie juz jest wszystko dobrze
- No nie jestem przekonany - Widziałam ze się martwi, trzymał mój nadgarstek i przyglądał się
- Junkook - Złapałam go za policzek - Jesli mowie ze wszystko ok to tak jest
- A co jesli teraz chce cie pocałować
- Nie będę się bronić - Kookie który się nachyli złożył delikatny motyli pocałunek wzdrygnęłam sie a on to zauważył
- Przepraszam ______ nie chciałem
- Nie nic się nie stało - Odparłam - Poprostu...
- Nie tlumacz sie spokojnie mamy czas - Przytulił mnie - nie pozwolę żeby cokolwiek złego cie spotkało. Myślałam ze moje życie juz nie będzie lepsze, a jednak sie pomyliłam
3 lata później
Właśnie razem z Junkookiem spacerowaliśmy po parku razem z Dubu teraz mieszkamy razem moja mama znalazła sobie nowego męża o wiele lepszego niż poprzedni. Ja i Kookie cóż jesteśmy razem.Ale ....
- Kochanie powiedz myślałeś kiedys o założeniu rodziny
- Tak ale tylko z toba ale rozumiem jesli nie jesteś gotowa to.... - Spojrzał na mnie ze zdziwieniem - ______ czy ty ...?
- Tak 2 miesiąc i co teraz
- Jak to co będziemy wspaniałymi rodzicami a dziadkowie na pewno będą chętni żeby pomóc
Kookie nachylił się do mojego brzucha i odparł
- Musisz być grzeczny i nie kopać mamusi dobrze
- Kookie przeciez on cie nie słyszy
- Jak to nie przeciez jestem jego ojcem i będę bardzo dobrym - Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie czule. Moje życie jest wspaniale a będzie jeszcze lepsze kiedy na świat przyjdzie nasze dziecko które będziemy chronili a całego serca .





poniedziałek, 30 listopada 2015

YugYeom - To twoja wina...

No
Opowiadanie na zamówienie Amelii Kim życzę niego czytania i z góry przepraszam za błędy <Aki> 😏









Zaczęły sie wakacje zgodnie z zaplanowanym wyjazdem razem z moimi 2 przyjaciółkami jedziemy nad morze najbardziej znienawidzonym miejscu dla mnie dlaczego ? Bo rok temu moi rodzice zginęli własne na morzu kiedy wracali z wakacji ciocia która sie mną opiekuje powiedziała ze dobrze mi zrobi taki wypad z przyjaciółmi Jestem _____ i mam 16 lat. Już dziś wyjeżdżam i właśnie jestem w trakcie pakowania, moja ciocia pomaga mi pakować ubrania
- _____ przez te dwa tygodnie ma być ciepło który strój bierzesz
- Nie mam zamiaru pływać
- Ale kochanie jedziesz tam żeby się bawić
- A zreszta możesz spakować - Ciocia uśmiechnęła się i skończyła mnie pakować. Po 2 godzinach pojechaliśmy po Yure i Yoko w porównaniu do bagaży Yoko ja i Yura mieliśmy tylko 1 walizkę i torbe na mniejsze rzeczy potem ruszyliśmy pociągiem na nasze wakacje
- _____ jak się trzymasz
- Pytasz mi się tak juz od roku jest tak jak zawsze
- Przepraszam
- Nie masz za co przepraszać Yoko a właśnie jak zareagował Hoseok na wieść ze jedziesz na 2 tygodnie
- Nie specjalnie sie tym przejął
- Dzieki bogu ze my z _____ nie mamy takich problemów - Razem z Yurą zaczęliśmy się głośno śmiać droga minęła nam calkiem szybko, ogólnie teraz czas płynął mi za szybko jeszcze rok temu siedziałam spokojnie z rodzicami teraz jestem sama, kiedy stanęliśmy nad morzem z wrażenia zaczęłam płakać
- ______ co jest
- Nie nic poprostu mama zawsze chciała tu przyjechać
- Oh _______ - Yura i Yoko mnie przytuliły potem poszlismy do naszego domku gdzie mieliśmy spędzić najbliższe 2 tygodnie, kazda z nas zajęła jeden pokój po rozpakowaniu wyszliśmy na balkon, ja usiadłam i zaczęłam czytać książkę Yura słuchała muzyki a Yoko cóż ona już szukała chłopaka na te 2 tygodnie, kiedy ze spokojem czytałam i kiedy książka w końcu mnie wciągnęła oberwałam czymś mocno w głowę tak ze krzesło na ktorym siedziałam razem ze mną przewróciło sie do tyłu, kiedy podniosłam sie spojrzałam skąd przyleciała ta pieprzona piłka
- Hej podasz nam piłkę - Chłopak który stał teraz przede mną miał brązowe włosy i ciemne oczy jak każdy azjata
- Oho nasza oaza spokoju sie wkurzyła - Odparła Yura, wzięłam tą przeklęta piłkę i z wielkim zamachem rzuciłam ja w kierunku chłopaka który nie spodziewał sie rzutu i tez oberwał w głowę i upadł na ziemie
- Co robisz wariatko!!- Krzyknął masując obolałe czoło
- Yugyeom nic ci nie jest
- Przyjechałem wypocząć na 2 tygodnie i od razu kiedy się pojawiam obrywam w głowę
- ______ jest nadmiar wrażliwa
- Wrażliwa to jest potwor mogłaś mnie zabić mogłem sobie cos zrobić
- Jesteś wystarczająco głupi chciałam ci tylko pomoc może byś zmądrzał
- Ja głupi cos ci się chyba pomyliło ja nie rzucam w innych piłka - I wtedy krew mnie zalała wskazałam palcem na czoło
- Jasne a to są sobie zrobiłam co!!!!
- Prawda ty rzuciłeś piłkę ostatni powinieneś ja przeprosić - Odparł jeden z jego kolegów
chłopak który przed chwila kłócił sie z toba zawzięcie teraz robił sie coraz bardziej czerwony ale w końcu spuścił głowę i poszedł do domku obok
- Tak super jeszcze obok nich mieszkamy - Odparłam i tez poszłam do domku wzięłam dugą kąpiel i położyłam się spać. Następnego ranka zapomniałam o calej sytuacja ktoś wydarzyła sie wczoraj wyszłam ubrana w szlafrok, usiadłam i zaczęłam popijać gorącą kawę
- Picie kawy w tak młodym wieku może ci zaszkodzić - Spoglądając zobaczyłam chłopaka z dziecięcą twarzyczka
- Kolejny idiota ja nie wiem czy cala wasza paczka jest takim idiotyzmem
- Haha większość ludzi tak myśli a właśnie jestem BamBam
- ______ jak głowa waszego kolegi
- Można powiedziec ze pamięta wszystko
- Haha dobrze ze chociaż to - Chłopak wydawał sie normalny wiec mogłam z nim normalnie porozmawiać
- Może chcesz kawy - Spytałam
- Tak bardzo chetnie - Wstałam i poszłam do domku zrobić jeszcze jeden kubek kawy kiedy wróciłam, na barierce siedziała kolejna dwójka
- To jest Jeckson i Mark
- Tez chcemy kawy - Krzyknął Mark
- Sobie zróbcie
- A BamBam'owi zrobiłaś - Chcąc nie chcąc musiałam iść i zrobić kolejne 2 kawy kiedy usiadłam z domku obok wyszedł Yugyeom wstalam zabrałam kubek i już miałam isc do domku kiedy usłyszałam głośne"Przepraszam"
Odwracając się zobaczyłam Yugyeoma
- No nareszcie całą noc marudził podczas snu
"musze ja przeprosić" "musze ja przeprosić" naśladował Mark, zaczęłam się śmiać nagle z domku wyszły Yoko i Yura kiedy zobaczyli z kim rozmawiam zdziwiły sie potem przedstawiłam wszystkich.
- To może kiedy juz wszyscy sie znamy pójdziemy na plaże - Spytał BamBam
- Ja podziękuję - Odparłam
- Oj _______ nie bądź taka - Odparł Mark kiedy zaczęli tak jęczeć postanowiłam iść ale będę trzymała sie daleko od wody. Kiedy dotarliśmy na plażę rozłożyłam sie jakies 500 metrów od wody kiedy bylam w trakcie czytania książki dosiadł sie do mnie Yugyeom
- Dlaczego do nas nie dołączysz
- To troche skomplikowane ale można powiedziec że nie jestem w humorze
- Hmm co czytasz - Chłopak zabrał moja książkę i zaczął ja przeglądać - Czytałam ją główna bohaterka umiera - Chłopak głupio sie uśmiechnął
- Dziękuję ci Yugyeom - Odparłam zirytowana on chyba bardzo lubił mnie denerwować
- Przepraszam - Chłopak uśmiechnął sie i poszedł do reszty ja zrezygnowana położyłam się nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam Budząc sie zobaczyłam błękitne niebo i przyjemne ciepłe słońce ale cos było nie tak ruszałam sir mimo ze leżałam spanikowałam kiedy poruszyłam ręką poczułam wode podniosłam sie do siadu i zobaczyłam go Yugyeom i reszta siedzieli na pomoście i śmiali sie a ja zaczęłam panikować zwinęłam sie kłębek zaczęłam płakać bałam się tak bardzo się bałam
- I jak ci sie podoba - Usłyszałam ten irytujący głos
- Yugyeom proszę zabierz mię na brzeg proszę - Hmm zastanówmy się hmm nie - Zaczął odpływać chciałam go złapać ale niestety wpadłam do wody zaczęłam sie topić nie mogłam zaczerpnąć tchu aż w końcu straciłam przytomność obudziłam sie dopiero w
Yoko i Yura siedziały przy mnie
- Hej _______ sie obudziła - Krzyknęła nagle do naszego pokoju weszli kilka osób w tym Yugyeom odwróciłam się na bok nie chciałam nikogo widzieć prze kilka dnia nie wychodziłam z łóżka ale towarzystwa dotrzymywał mi Yugyeom i BamBam, Yoko i Yura siedziały ze mną w nocy bo często miewałam koszmary BamBam właśnie spał na łóżku a Yugueom przyglądał mi się
- Powiedz czemu tak zareagowałaś kiedy dotknęłaś wody
-Za długa historia żeby ja wspominać
- Mamy czas
-Rok temu kiedy moi rodzice wracali z jakiegoś kraju płynęli statkiem mówić ze taniej ich to wyniesie na morzu rozpętała sie burza rodzice zatonęli razem ze statkiem ponieważ statek nie miał szalup ratunkowych od tego czasu boje się wody może uznasz to za dziwne ale tak właśnie jest - Nagle poczułam ze Yugueom mnie przytula oczywiście nie obyło się bez spalenia cegły
- Przepraszam cie ______ za wszystko
- Nic się nie stało nie wiedziałeś - Uśmiechnęłam się niemrawo
- Ja tez nie miałem łatwo w zyciu kiedy mialem 5 lat mi rodzice mnie zostawili do konca dokladnie nie wiem czy musieli czy poprostu mnie nie chcieli
- Nie mów tak może nie mieli wyboru
- Nie wiem i nie chce się dowiedziec - Przez dobre kilka godzin rozmawialiśmy i w końcu zrozumiałam ze jest taki jak ja sam opuszczony smutny załamany tyle ze on miał w sobie tyle sily ze otrząsnął sie z tego wszystkiego a ja nie minęło juz 12 dni od naszego pobytu a ja i Yugueom zbliżyliśmy sie do siebie spędzaliśmy kazda wolna chwile razem ale dzień przed powrotem do domu nie przyszedł do mnie kiedy zaczęłam go szukać zauważyłam go jak pływa z reszta daleko we wodzie
- Zakochałaś sie - Spytała Yoko
- Co ja nigdy w życiu - Odparłam
- Ty nie a on tak nie skrzywdź go - Odparła i poszła nie możliwe on zakochany we mnie ale ja.... Nie nie możliwe przez cały dzień chłopak siedział we wodzie nie mialam okazji jak z nim porozmawiać, kiedy zbliżała sie godzina 16 Yugyeom nadal siedział w wodzie Ja czekałam na niego z Jacksonem i Markiem
- Dlaczego tak długo nie wraca - Spytałam
- Jesteś zbyt ciekawska ______
Kiedy spojrzałam na miejsce gdzie był Yugueom zobaczyłam ze cos jest nie tak on zaczął sie topić
- Mark Jackson Yugyeom boże ratujcie go - Krzyknęłam
- On pewnie sie wygłupia - Ale chłopaka juz nie było widac dobra minutę
- Ej Mark on nie udaje - Odparł Jackson chłopcy zrzucili koszulkę i zaczęli płynąć do miejsca gdzie byl Yugyeom
- ______ zadzwon po pogotowie - Krzyknął Mark wyciągnęłam z kieszeni telefon i  roztrzęsiona zadzwoniłam na pogotowie kiedy wytłumaczyłam im gdzie maja przyjechać zobaczyłam ze chłopcy znaleźli go odetchnęłam z ulgą
- Zadzwoniłaś- Spytali pokiwałam głowa twierdząco i podeszłam do chłopaka i dotknęłam jego twarzy byla zimna przystąpiłam do reanimacji uciekałam jego umięśnioną klatkę piersiową metoda usta usta kiedy juz mialam mu wdmuchnąć powietrze poczułam ze chłopak mnie całuje wystraszyłam się odchylając głowę zobaczyłam ze chłopak sie głupio uśmiechać zdenerwowana spoliczkowałam go i poszłam do domu plącząc
- Hej ____ co się stało - Spytała Yura
- Ten idiota udawał ze się topi a kiedy chciałam go uratować pocałował mnie myślałam ze on się topi ze stracę kolejna osobę którą kocham
- Juz spokojnie ______ pójdę z nimi porozmawiać - Yoko wstała i poszła do chłopaków ja płakałam jeszcze kilka godzin tak ze Yura miała mnie serdecznie dosyć ale i tak mnie pocieszała potem zasnęłam kiedy się obudziłam leżałam w swoim łóżku a obok mnie Yugyeom wystraszyłam sie i spadlam z niego chłopak leniwie zaczął sie przeciągać a potem spojrzał na mnie
- Wyjdź stąd - Odparłam
- Nie chce mi się - Mruknął
- Nie obchodzi mnie co ci się chce a co nie - Wstalam i otworzyłam mu drzwi - proszę droga wolna
- Słuchaj przepraszam
- Nie obchodzi mnie twoje przepraszam - Krzyknęłam chłopak wstał trzasnął drzwiami i oparł mnie o drzwi uderzając w nie ręką
- _____ przepraszam wiem ze zachowałem sie jak skończony idiota
- Yugyeom zostaw mnie - Ale chłopak nie posłuchał wpił się w moje usta na poczatku nie podobało mi się to ale w końcu odwzajemniłam pocałunek chłopak stawał sie coraz bardziej zachłanny aż w końcu położył mnie na łóżku
- A gdzie reszta - Spytałam
- Chłopacy zabrali je na morze - Chłopak znów zaczął mnie całować potem zaczął powoli zjeżdżać wzdłuż linii szczęki zostawiając male czerwone plamki nim sie spostrzegłam Yugyeom był bez koszulki i zaczął dobierać sie do mojej
- _____ na pewno tego chcesz
- Wiesz jestem w połowie rozebrana ty juz nie masz koszulki i spodni i teraz dopiero pytasz mi się czy tego chce
- Haha kocham cie _____
- Ja ciebie tez - Kiedy Yugyeom mnie pocałował czułam przyjemne mrowienie w brzuchu można uznać wyjazd za udany ponieważ znalazłam osobę na której bardzo mi zależy








środa, 11 listopada 2015

Donghae ranczo marzen



To opowiadanie dedykuje Gabrieli Gacek za wsparcie i pomoc oraz Yuki i Dari za czas i nerwy jaki poświęcili mi przy blogu bez nich nie było by tu ani zdjęć ani nawet postu
 dziękuję i zapraszam do czytania
<Aki>







Jestem Aki i mam 17 lat mam niebieskie oczy i włosy w kolorze ciemnego blondu są krótkie a przodu są asymetrycznie ścięte z prawej sięgają do ramienia a z lewej tylko lekko nachodzą na ucho jescze do niedawna mialam normalny dom rodzinę a teraz to wszystko straciłam. Wszystko zaczęło sie kiedy mama zachorowała wtedy tez musieliśmy sie przeprowadzić miasta by być bardzo blisko lekarzy niestety po 4 latach mama zmarła a ja się rozbiłam zaczęłam miec w dupie szkołę stałam się nie ufna zamknięta w sobie i wredna
tylko mój ojciec nic nie czół do mojej matki bo dokladnie miesiąc po jej śmierci przyprowadził do domu da Suke która leciała tylko na jego kasę przez pana rok musiałam sie z nia użerać a ojciec oczywiście stanął po stronie tej lafiryndy. Około 3 dni temu ojciec powiedzial ze zamieszkam z moja babcią która mieszka na wsi nie ma tam żadnej elektryczności a W-fi nie wiem czy ktokolwiek słyszał tam o czymś takim jedyne pocieszenie to ze nie będę musiała mieszkać z ta idiotką babcia ma duże gospodarstwo ma krowy świnie koty psy kury gęsie kaczki ja nie wierze ze ma jeszcze sile na dawanie takiej ferajnie jeść jedyne co będę tam tolerować a nie będę się zbliżać to konie kocham je wręcz ubóstwiam ale kiedys mialam konia własnego ale kiedy się przeprowadziliśmy babcia powiedziała ze zdechł straszne to przeżyłam dlatego nie chce więcej miec za przyjaciela konia dzisiejszego dnia kiedy ojciec wpakował moje rzeczy na przyczepkę wyjechaliśmy przez kilka godzin męczyłam sie o dziwo dzisiejszy dzień byl bardzo upalny ubrana byłam w czarne rurki czarne oficerki bokserkę opasana w pasie koszulą w czerwono czarna kratę z słuchawkami w uszach przyglądałam sie krajobrazowi zanikającej cywilizacji
- Spodoba ci sie u babci będziesz miała dużo czasu do myślenia jest tam o wiele spokojniej
- nie siedź mi tu wiem ze to ona namówiła cie do wywiezienia mnie
- Kochanie wcale to tak nie wygląda
- Ale wiesz co cieszę się chociaż nie będę musiała mieszkać z ta suką
- Akira!! Dlaczego tak na nia mówisz co ona ci złego zrobiła
- Bo przez ta pijawkę zapomniałeś o mnie i o mamie
- Ja wcale o was nie zapomniałem
- Właśnie widzę jak nie zapomniałeś - Do końca podróży nie odezwaliśmy sie do siebie kiedy dojechaliśmy na przywitanie wyszła nam babcia byla bardzo podobna do mamy
- W koni moja kochana Aki ze mną zamieszka - Odparła babcia
- Cześć babciu dawno sie nie widzieliśmy
- W koni nie było cie tu 6lat  wiec troche się zmieniło - patrząc na babcie widziałam ze naprawde sie cieszy ze z nia zamieszkam
- Ja juz jadę obiecałem....
- Co znowu obiecałeś tej suce i jej synalkowi
- Aki kochanie uspokój się - Odparła babcia
- Gdzie mogę zostawić jej bagaże
- Oj wnieś na werandę jeden z sąsiadów nam pomoże - ojciec zabrał się za wyciąganie moich bagaży a ja patrzyłam jak się meczy bylo to całkiem śmieszne kiedy skończył odjechał bez słowa cześć trzymaj się diablico tak jak zawsze to robił i znów to uczucie pustki
- Aki choc napijemy sie herbaty
- Babciu wiesz pownoszę moje bagaże
- Ale poprosimy o to kogoś z sąsiedztwa
- nie dam sobie rade
- Zostało ci to po mamie tez byla taka samodzielna
- Bardzo ja kochałam
- Ja tez słoneczko - Babcia poszła do domu a ja zaczęłam wnosić moje bagaże do pokoju na strychu kiedy wszystkie mniejsze torby zostały wniesione została mi jedna wielka skrzynka

złapałam ja i chciałam prosiłam żeby chociaż drgnęła ale nic w końcu postanowiłam ja wciągnąć do domu ale kiedy chciała zacząć ciągnąć skrzynia drgnęła i podniosłam ja do góry spoglądając zobaczyłam chłopaka miał piekę czarne oczy i poczochrane czarno brązowe włosy
- nie trzeba dam sobie sama rade - mruknęłam chłopak zaśmiał sie w taki sympatyczny sposób
- dalej idź i tak idę do twojej babci - Odparł do mojej babci a czego on od niej chce kiedy chłopak pomógł mi wnieść skrzynkę do pokoju zeszliśmy na dół
- A właśnie jestem Donghae twój nowy sąsiad a ty jesteś Akira
- Tak ale wszyscy mówią mi Aki
- miło mi poznać
- Aki z kim rozmawiasz - Krzyknęła staruszka z kuchni
- To ja pani Yui
- Oh Donghae juz wróciliście jak tegoroczne zbiory
- Dobrze jutro będziemy zbierać kukurydze
- O dobrze się składa Aki wam pomoże musi poznać tutejszych ludzi
- Ale babciu ja nie...
- Oh to świetny pomysł dzieki Aki przyjdę po ciebie o 7
- wieczorem? - Spytałam babcia i Donghae zaczęli sie śmiać
- Głuptasie oczywiście ze rano - babcia zaczęła sie śmiać
- Jak to rano - Mruknęłam
- Haha do zobaczenia rano mała -  Donghae potargał mnie po włosach i wyszedł
- Lepiej idź sie połóż jutro musisz wcześnie wstac
- Ty nie żartujesz przeciez nie pójdę zbierać kukurydzy
- Owszem pójdziesz - Babcia uśmiechnęła sie ja poszłam na górę wzięłam prysznic i położyłam sie spać cała noc nie mogłam zasnąć zasnęłam dopiero o 5 rano lecz nie trwało to długo ponieważ babcia obudzila mnie o 6
- Kochanie wstajemy Donghae niedługo po ciebie przyjdzie
- Mówiłam ze nigdzie nie idę - Warknęłam
- Wstawaj juz mama mówiła ci jak ja budziłam czy nie - Wtedy przypomniało mi się babcia wylewała kubeł zimnej wody jej na głowę ale nie ona mi tego nie zrobi babcia westchnęła i wyszła lecz po chwili wróciła i wylała mi tą wode na głowę
- Babciu
- Powiedziałam wstawaj - Krzyknęła wstalam i ubrałam rurki i bokserkę wyczesałam włosy i zeszłam na dół i zaczęłam jeść śniadanie które przygotowała dla mnie babcia
- A właściwie to czemu musze iść zbierać ta kukurydze
- Chodzi mi o to żebyś poznała nowych znajomych
- Przeciez znam juz Donghae
- Donghae jest jednym z 15 chłopaków ze wsi
- 15 - odparłam załamana nagle do kuchni wpadł Donghae z uśmiechem na twarzy
- I jak gotowa - Spytał kiwnęłam głową i poszłam za chłopakiem kiedy wyszłam przed dom zobaczyłam czerwona furgonetkę na której siedziało juz 3 chłopaków oczywiście bez spalenia buraka sie nie odbyło wsiadlam do środka tam siedział juz jeden z chłopaków chyba najmłodszy
- Kyu to jest Aki jest w twoim wieku
- Oh milo mi cie poznać mam nadzieje ze się zaprzyjaźnimy - Odparł i uśmiechnął sie kiedy ruszyliśmy widziałam wiele ciekawych krajobrazów z ciekawości odkręciłam szybę i wystawiłam głowę za okno czułam tylko jak moja grzywka powiewa na wietrze oczywiście podczas jazdy zasnęłam kiedy się obudziłam przed moimi oczami zobaczyłam krowę zaczęłam sie cofać i krzyczec
- Hej hej spokojnie - Usłyszałam śmiech Donghae - To tylko krowa
- Nie jestem przyzwyczajona do zwierząt
- Oj Aki jesteś jak male dziecko haha choc pomożemy reszcie zbierać kukurydze
- Dobrze -  poszłam za Donghae wchodząc na "pole" zobaczyłam 6 osób - kyu juz znasz tam stoi Eunhyuk Siwon Leeteul Ryewook Shindong i Sungmin - Wszyscy pomachali do mnie a ja odmachałam poszłam za Donghae przez kilka godzin zrywałam tą cholerną kukurydze jak na dziewczynę z miasta to było za dużo nie bylam przygotowana do pracy na polu po godzinie bylam zmęczona i obolała
- Nie przyzwyczajona do pracy - Donghae podszedł do mnie i uśmiechnął sie
- Troszkę przez kilka lat mieszkałam w mieście
- No rozumiem ja tez mieszkałem w mieście ale kiedy zobaczyłem jak tu jest zmienilem zdanie tutaj jest spokojniej
- Narazie nie uśmiecha mi się mieszkanie na wsi nie ma w-fi
- Ale można robic tu wiele innych rzeczy
- Na przykład - Spytałam
- Wiele razy razem z chłopakami robimy ogniska wyprawy górskie przejażdżki konne
- Ja w tej chwili mogłam iść na zakupy
- Typowy mieszczuch - Zaśmiał sie
- HEJ KOCHANKI - Krzyknął Kyu - DŁUGO BĘDZIECIE TAM JESZCZE GADAĆ ZARAZ WRACAMY DO DOMU
- Juz idziemy - Donghae spojrzał na mnie - Aki wszystko w porządku
- Tak czemu pytasz
- Jesteś czerwona - Natychmiast schowałam twarz w dłoniach a ten zaczął nabijać sie ze mnie jeszcze bardziej potem wstał i odszedł kiedy wróciliśmy poszłam do babci tam czekal na mnie obiad
- Witaj Aki siadaj obiad jest juz gotowy
- Dziękuję - Usiadłam i zaczęłam zajadać moja ulubiona zupę
- Co będziesz dzisiaj robiła
- Hmm jeszcze niewiem a pomoc ci w czymś
- Pójdziesz dać zwierzętom jeść i pic
- Wysyłasz mnie na pożarcie
- Aki nie przesadzaj - Odparła
- Wcale nie przesadzam mowie poważnie
- Dzisiaj Donghae śmiał sie ze mnie bo wystraszyłam sie krowy jak sobie to babciu
- Jesli chcesz możesz iść zobaczyć konia jest mój ale nie ma kto go dosiadać i zdziczał nie wchodź do zagrody - Kiedy tylko usłyszałam slowo koń szybko skończyłam jeść i wyszłam obrałam kierunek zagrody w której znajdował sie koń był to czarny wręcz w kolorze smoły ogier biegał w kółko lecz kiedy zbliżyłam sie koń wystraszył sie i zaczął biec w moim kierunku ale pamiętam ze tak kochałam konie ze nazwali mnie zaklinaczką koni stałam jak wryta w ziemię koń zahamował zaraz przed moja twarzą teraz widziałam jego brązowe oczy i grzywę która zachodziła na jego prawe oko koń zaczął nerwowo grzebać w ziemi ruszyłam biegiem w okuł zagrody koń zerwał się i próbował wyrównać swój galop z moim biegiem nie przyspieszył ani nie zwolnił niego równo ze mną
- Nazwę cię Naru - Koń zbliżył sie ale nie na tyle blisko żebym mogla go dotknąć potem poszłam do sadu i zerwałam kilka jabłek wróciłam do Naru wrzuciłam mu kilka przysmaków
- Widzę ze masz nowego kolegę - Odwracając się zobaczyłam Donghae
- Tak babcia mi powiedziała ze jest tu i przyszłam - Uśmiechnęłam się niemrawo
- Choc pomogę ci
- Niby w czym
- Musisz dać jeść zwierzętom - Odparł
- Ah no tak zupełnie zapomniałam
- Pomogę ci ale obiecaj mi cos - Spojrzałam na niego ze zdziwieniem - Pójdziesz ze mną na ognisko
- Ale ja nikogo nie znam
- No to poznasz - Donghae złapał mnie za rękę i zaciągnął do zagród gdzie były krowy
- Choć - Odparł
- Nie bije sie jej
- Będę przy tobie to tylko krowa nie ugryzie
- A kto przeżuwał dzis moja grzywkę
- To tylko jednorazowy incydent - Donghae zaczął sie śmiać weszłam powoli do zagrody podeszłam do Donghae i schowałam sie za jego plecami
- Musisz podchodzić do zwierząt ze spokojem
- Łatwo powiedziec - Donghae złapał w rękę kępkę siana w rękę i włożył mi do reki i stanął za mną
- Donghae co ty robisz Donghae - Zamknęłam oczy i wtuliłam głowę w jego koszule w kratę
- Otwórz oczy
- Nie - Mruknęłam
- Jesteś jak male dziecko - Donghae
- Trudno - Ale po chwili otworzyłam jedno oko a potem drugie mała krówka podeszła i zaczęła powoli przeżuwać siano z mojej reki
- I co tak strasznie
- Nie  - Przyglądałam sie jak mala krówka stoi przy mnie ale nagle poczułam jak Donghae sie mi przygląda spoglądając zauważyłam jak nasze twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów
- Znów robisz sie czerwona
- Głupek - Krzyknęłam i wyszłam z zagrody
- Aki nie obrażaj sie - Krzyknął
- Nie obrażam sie - Mruknęłam
- Przyjdziesz na ognisko
- Tak z chęcią - Uśmiechnęłam sie i poszłam do domu przez cale po południe siedziałam w pokoju o godzinie 17 do domu mojej babci przyszedł Kyu z Leeteukiem
- I co Aki jesteś gotowa
- Tak juz idę - Kiedy poszłam z chłopakami czułam się nie swojo ale kiedy zobaczyłam Donghae cały stres zniknął
- Idzie poskramiaczka krów - haha pewnie juz wszyscy dowiedzieli sie jak zareagowałam na widok krowy mielącej moja grzywkę ale nie czułam się jakos szczególnie upokorzona zaczęłam sie śmiać razem z nimi
- Ciekawe jak ty byś zareagował na taki widok co - Dźgnęłam w żebra Kyu który siedział obok mnie i zwijał się ze śmiechu bardzo miło spędziłam pierwsze 2 tygodnie u babci codziennie razem z Donghae i Kyu chodziliśmy do Naru choc babcia kategorycznie zabraniała mi ale zauważyłam ze babcia coraz gorzej sie czuje obym się myliła dzisiejszego ranka kiedy wstałam zobaczyłam że mój telefon dostał smsa kiedy go odczytalam okazało się ze to moja przyjaciółka która chce mnie odwiedzić powiedziała ze przyjedzie jeszcze dzis wieczorem wyskoczyłam szybko z lóżka i zbiegłam na dół
- Co sie stało - Spytała babcia k
- Babciu czy moja znajoma może przyjechać do nas na 2 dni
- Tak oczywiście - Natychmiast wysłałam jej smsa i poszłam do Naru czarny koń ucieszył sie na mój widok odrazu podszedł do ogrodzenia i bez problemu mogłam go dotknąć
- Witaj maluszku jak się dzisiaj czujesz
- Czuje sie zazdrosny - Usłyszałam znajomy juz głos Donghae - Jesteś dzis niezwykle radosna
- Przyjeżdża moja przyjaciółka napisała ze będzie jeszcze dzisiaj wieczorem
- Czyli nie jedziesz z nami nad morze Kyu się bardzo cieszył 
- A morze zabierzemy Nanę - Spytałam
- To nie taki głupi pomysł
- Chciała bym wejść do zagrody zostaniesz tu
- No oczywiście - Wskoczyłam do konia ogier spoglądał na mnie ale podszedł bez problemu kazał na siebie wsiąść
- Aki starczy i tak Naru na wiele sobie pozwolił
- Jeszcze chwilkę
- Akira wyjdź z zagrody - Pierwszy raz od kiedy znam Donghae wypowiedział moje cale imię
- Juz idę - Kiedy wyszłam Donghae był niezadowolony ze chciałam dosiąść Naru
- O co ci chodzi od początku jesteś pesymistycznie nastawiony do Naru
- Wcale nie
- Nie ? - Spytałam
- No nie - Donghae zaczął mnie łaskotać
- Yay przestań proszę haha - śmiałam się na całego
- Nie dopóki mnie nie przeprosisz
- Prze..prze..praszam - Donghae potknął sie a ja upadlam na niego znów nasze twarze dzieliło kilka centymetrów Donghae powoli zaczął się zbliżają potem delikatnie musnął moje usta a potem spojrzałam na niego
- No no ładne rzeczy - Odparł Kyu
- Kyuhyun - Odparłam i szybko wstałam z Donghae
- Nie chciałem przeszkadzać
- Nic się nie stało - Odparł Donghae
- Co dzisiaj robimy
- My we dwójkę jedziemy do miasta a Aki czeka na swoja przyjaciółkę która przyjedzie do niej
- No dobra to się zbieramy - Odparł Kyu kiedy odchodzili Donghae odwrócił się i odparł
- A ty masz nie zbliżać do Naru
-Obiecuje
- No mam nadzieje - Chłopak ze swoim łobuzerskim uśmieszkiem a potem odjechał ja wróciłam do domu i czekałam o godzineb18 pod dom podjechał samochód z której wysiadła Nana wyszłam sie z nią przywitać
- Akinee - Odparła i mnie przytuliła - Bardzo za toba tęskniłam
-,Ja za toba tez
- Aki jak ty tu wytrzymujesz
- Przyzwyczajenie wole mieszkać tu niż w mieście
- Nie rozumiem cie zmienilas sie
- możliwe powiedz co cie tu sprowadza
- Słyszałam ze masz tu całkiem dużo przystojniaków - Zaśmiała sie jak zwykle jak pusta blondynka
- Choc cos ci pokaże - zaprowadziłam ja do ogrodzenia Naru stał jak zwykle przyglądając się nowej obcej osobie był strasznie zdenerwowany
- Choc wracamy przedstawię ci moja babcie
- A kiedy poznam twoich przyjaciół
- Nie ma ich dzisiaj wyjechali do miasta
- Rozumiem mój tata przyjedzie jutro o 18
- Cieszę się ze możemy porozmawiać - Odparłam potem wróciliśmy do domu i tam siedzieliśmy do 22 nagle usłyszałam jak ktos uderza w szybę wyglądając zobaczyłam Donghae i Eunhyuka
- Co tu robicie
- Niedawno wróciliśmy z miasta i robimy ognisko przyłączycie się
- Pewnie zaraz zejdziemy - Zamknęłam okno i razem z Naną wyszliśmy do chłopaków zauważyłam że zaczęła spoglądać na Donghae co mi się bardzo nie podobało kiedy doszliśmy do reszty usiadłam obok Eunhyuka i Kyuhyuna Nana usiadła obok Donghae jak zwykle nie był to problem żeby zacząć zarywać cos w środku mnie bardzo bolało no nie tylko nie to nie możliwe ja nie mogłam się w nim zakochać przez kilka dobrych godzin patrzyłam jak go tracę coraz bardziej Nana miała go owiniętego wokół palca aż nagle zobaczyłam jak się całują nie wieże cos we mnie pękło wstałam i juz chciała odejść ale któż złapał mnie za rękę był to Kyu
- Daj spokój to tylko pocałunek Donghae nie traktuje jej poważnie
- Widocznie sie pomyliłeś bo cały czas liza sie lepiej niż krowy wiesz co w fazie czego powiedz ze jestem w domu
- Dobra - Kyu pościł moją dłoń a ja poszłam do Naru weszłam do zagrody i powoli podeszłam do ogiera ten znów sie nachylił a ja bez wahania wsiadlam na jego grzbiet kon pościł sie galopem przeskakując przez ogrodzenie zaczęliśmy biec daleko w las Naru biegł jak szalony po kilku minutach zaczął padac deszcz moje łzy mieszały się z deszczem przytuliłam się do ciała Naru czułam bicie jego serca bilo tak samo jak moje bicie jego serca oznaczało ze cieszy się wolnością a moje bo został dogłębnie zranione przez moją przyjaciółkę nie mogłam tego zrozumieć dlaczego
- Naru zatrzymaj sie Naru - Ale koń jak by zaślepiony pędził przed siebie nie zwracając uwagi na otoczenie nagle Naru poślizgnął się i spadłam rozbijając sobie głowę o konar drzewa czułam tez straszny bol w klatce piersiowej i w nodze jednak kon nie uciekł usiadł obok mnie tak ze mogłam wtulić się w jego bok deszcz ciągle zacinał a mi było tak strasznie zimno po kilku godzinach w oddali zobaczyłam mruganie lamp wiedziałam znaleźli mnie potem streściłam przytomności Kiedy się obudziłam słyszałam ze ktos siedzi ze mną w sali rozpoznałam głos Donghae Kyu i Eunhyuka
- Co jej powiesz jak się obudzi - Spytał Kyu
- Prawdę a co innego - Zapewne kiedy tylko otworze oczy powie mi ze jest z Naną ale musiałam sie przełamać otworzyłam oczy a Kyu i Eunhyuk wyszli z sali został tylko Donghae było cicho bardzo cicho
-,Obiecałaś mi ze nie wsiądziesz na Naru - Nic nie odpowiedziałam - Wiesz jak się o ciebie martwiłem
- Mówi to ktos kto całował sie na pierwszym spotkaniu z moją przyjaciółką
- To nie tak Aki
- To powiedz jak - Krzyknęłam
- Nana powiedziała ze .... No bo ona
- Robisz sie czerwony
- Wiem chodzi o to że Nana powiedziała mnie kochasz i chciała sie upewnić i dlatego mnie pocałowała i co teraz to ty się czerwona
- Głupek - zasłoniłam oczy rękom ale Donghae ja zabrał i czule mnie pocałował czułam jego miękkie usta kiedy na mnie spojrzał widziałam ze cos ma jeszcze do powiedzenia
- Co jeszcze?
- Hmm twoja babcia kiedy dowiedział się że odjechałaś na Naru ona dostał zawał zmarła wczoraj - Nie docierały do mnie jego słowa zaczęłam płakać chciałam wstać ale Donghae tam mocno mnie trzymał ze nie mogłam sie ruszyć kiedy juz trochę sie uspokoiłam do mojej sali Kyu Eunhyuk Leeteuk oni po kolei mnie przytulili po tygodniu spędzonym w szpitalu Donghae zabrał mnie do domu kiedy jechaliśmy samochodem podał mi kartkę kiedy zaczęłam ja czytać okazało się ze ojciec zgodził sie żebym mieszkała nadal w domu babci wpatrywałam się w Donghae kiedy zatrzymał sie zbliżył sie i złożył tak delikatny pocałunek  bał sie ze zniknę   
- Saranghae- Odparł Donghae
- Ja ciebie tez


























































   




 



sobota, 17 października 2015

Sunggyu "Twój jeden usmiech"

Prosze a o to i zamuwienie dla Yuki mam nadzieje ze bedzie sie podobać i przepraszam za wszelkie błedy zycze miłego czytania 

                                                                                                <Aki>

Jestem Yuki dziś mija 2 lat od kiedy mieszkam w Koreii przyjechałam tu z moja przyjaciółką na koncert naszego ukochanego zespołu Infinite nie mogłam uwierzyć ze zobaczę Hoye mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie kiedy w połowie koncertu Sunggyu zaczął swoją piosenkę DayDream poczułam ze serce mi mięknie poprostu pokochałam tego chłopaka mimo ze jest ode mnie o 6 lat starszy po koncercie zatrzymaliśmy sie z przyjaciółką w hotelu w którym zatrzymało sie również Infinite kiedy wchodziłam po schodach zderzyłam sie z nim

 - Aaa Minahe naprawde nie chciałem - Krzyknął przestraszony chłopak

- Nie nic sie nie stało - Odparłam

 - Jako wynagrodzenie zbieram cie na lody - Odparł bardzo pewny siebie

 - Nie jest za późno na lody

 - To chodźmy na kawe - Uśmiechnął sie i złapał mnie za rękę nie mogłam uwierzyć ze chłopak nie nie raczej mężczyzna który zaledwie godzinę temu stał na scenie i śpiewał dla fanów a teraz spędzi ze mną czas Ale okazało sie ze na jednym spotkaniu sie nie skończyło Sunggyu spotykał sie ze mną regularnie az pewnego grudniowego wieczoru usłyszałam z jego ust te twa piękne słowa

- Ekhm Yuki znamy sie juz dużo czasu przecież przeze mnie zostałaś w Korei mimo ze jestem od ciebie o 9 lat starszy to chce żebyś była zawsze przy mnie i nie obchodzi mnie czy bede musiał zrezygnować ze sławy chce żebyś była przy mnie Yuki zostaniesz moją dziewczyną - Spojrzała na niego łzy płyneły mi po policzkach myśląc ze to sen - Powiesz coś- Tak - Wymruczałam cicho-

- Co powiedziałaś - Spytał nachylając sie nade mną -

- Tak Sunggyu zostanę twoją dziewczyną - Odparłam chłopak przytulił mnie do siebie i złożył na ustach czuły pocałunek od tamtego dnia minęło 2 lat razem z Sunggyu zamieszkaliśmy w małym mieszkaniu nasze zycie układa się tak jak zawsze chcieliśmy. Dzisiejszego ranka kiedy wstałam rano mojego ukochanego nie było juz w łóżku za to słyszałam jak z kuchni dochodzi jego śpiew więc albo jest w dobrym humorze albo komponuje wstałam ubrałam jego białą koszule i poszłam do kuchni po drodze minęłam naszego pieska z rasy Golden Retriwer który zwie sie Nana po cichu weszłam do kuchni i zobaczyłam go jak zwykle stał bez koszuli przy blacie i robił śniadanie podeszłam i od tyłu przytuliłam go do siebie -

-  Kochanie juz wstałaś przecież dzisiaj niedziela - Odparł

- Nie mogę spać kiedy nie ma cie w łóżku - Jego muskularne ramiona spięły sie kiedy zaczęłam wodzić palcem po nich 

- Przestań Nana patrzy - Odparł

- Pocałuj mnie - Chłopak odwrócił sie do mnie i pocałował mnie jego pocałunki zaczeły robić sie coraz bardziej zachłanne nasze języki toczyły wojnę o dominację Sunggyu złapał mnie za pośladki a ja zagryzłam jego wargę - Śniadanie moze poczekać - Odparłam i zaciągnąłem go do naszej wspólnej sypialni zamykając drzwi Sunggyu położył mnie na łóżku czulę całując schodząc na szyje zostawił na niej kilka czerwonych śladów chłopak zaczoł rozpinać koszule w której leżałam kiedy juz nasze ubrania leżały na podłodze Sunggyu chciał przejść do sedna najpierw włożył jeden palec potem i drugi powoli nimi poruszał az nie wytrzymałam i jęknęłam chłopak uśmiechnął sie delikatnie pod nosem zaczoł wchodzić we mnie swoim przyrodzeniem byłam dziewicą ale to tak strasznie bolało

- Chcesz żebym przystał - Spytał-

- Nie nie trzeba dam rade zrób to szybko - Chłopak posłuchał mnie jednym szybki ruchem przebił moją błonę dziewiczą krzyknęłam Sunggyu zatkał mi usta swoimi po chwili ból przerodził sie w przyjemność chłopak zaczoł przyspieszać przyjemność którą odczuwałam nie da sie opisać w końcu poczułam ze dochodzę chłopak to wyczuł i wyciągnął swoje przyrodzenie i spuścił sie na kołdrę potem opadł na mnie ciężko dysząc  

- Dziękuję ci Yuki to było cos wspaniałego - Złożył na moich ustach czuły pocałunek -

- Dziękuję ze to z tobą mogłam miec mój pierwszy raz-

- Przyjemnośc  po mojej stronie - Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi w szybkim tępię poszłam do łazienki a Sunggyu ubrał sie i poszedł otworzyć kiedy byłam juz po prysznicu ubrałam sie i poszłam do salonu gdzie było juz całe infinite -

- O Yuki jak zwykle wyglądasz pięknie- Odparł Sungjong-

- Dziękuje - Uśmiechnęłam się do najmłodszego potem usiadłam obok mojego ukochanego ten objął mnie ramieniem i zaczęliśmy rozmawiać. -Kochanie zapomniałam ci powiedziec twoja mama dzwoniła na Skype prosiła zebyś póżniej się z nią połączyła - Dziękuje - Złożyłam na ustach Sunggyu delikatny pocałunek i poszłam do naszej sypialni usiadłam przed komputerem i połączyłam sie z nia kiedy ja zobaczyłam zachciało mi sie płakać-

- Kochanie jak myślisz chyba czas wracać do domu wiem ze za mną tęsknisz - Odparła-

- Nie mamo juz powiedziałam teraz nic bardziej sie nie liczy dla mnie niż Sunggyu i nie zamierzam wracac do polski-

- No to będziesz musiała twoja ciotka się zeni dzisiaj powinno ci dojść zaproszenie jesteś proszona z Sunggyu -

- Mówię od razu nie mam zamiaru nocować w domu przez to bedzie jeszcze większe zamieszanie-

- Myślałam ze wybiłam ci z głowy te twoje miłości z Korei naprawde poprostu nie wieże jak ja cie wychowałam 

- Jeśli rozmawiamy teraz tylko dlatego ze chcesz żebym zostawiła tu wszystko i wróciła do domu to i tak nie zmienię zdania zostaje tu z Sunggyu oczywiście przyjedziemy do Polski na wesele ale nie więcej zostaniemy tydzień i wracamy spowrotem do Korei 

- Żebyś nie dzwoniła póżniej do mnie z płaczem - I się rozłączyła płakać mi sie chce kiedy ona tak do mnie mówi czuję sie potem winna ale nie chciałam tego pokazać Sunggyu wyszłam z sypialni i poszłam do reszty ale okazało sie ze Infinite juz poszło Sunggyu siedział na kanapie i oglądał film usiadłam obok niego 

- Co chciała od ciebie twoja mama 

- Jesteśmy zaproszeni na wesele do mojej cioci obecności obowiązkowa - I co chcesz jechać - Spytał- Boje sie ale musimy to moja bliska rodzina nie grzecznie bedzie tak sie nie pojawić - Odparłam- A no właśnie - Chłopak pocałował mnie w czoło i skupiliśmy sie na oglądaniu filmu Nana siedziała po lewej stronie Sunggyu a ja po prawej potem nawet nie wiem kiedy zasnęłam obudziłam sie w sypialni Sunggu spał obok mnie przyglądając się mu dziękowałam bogu ze go mam wstałam i wyciągłam walizki moja i jego ja zaczęłam sie juz pakować kiedy on sie obudził - Yuki która jest godzina - Spytał zaspany Sunggyu-Dokladnie 9:30 a o której mamy samolot- O 15 choc do mnie - Chłopak wstał i złapał mnie w pasie przytulił mnie i tak staliśmy - Jesteś przestraszona- Skąd wiesz  - Twoje serce bije jak szalone - Odparł Uśmiechając się- Masz racje boje się spotkania z rodzicami juz słyszę słowa mojego ojca pojechalas na koncert wracasz po 2 latach z chlopakiem
- Kochanie masz się nie przejmować - Sunggyu złapał mnie za policzki i pocałował - Nie każe ci sie zadręczać rozumiesz Yuki- Tak dziękuję wiesz co ja zacznę nas pakować a ty zawieś Nanę do Dongwoo dobrze- Mhym- poszedł do łazienki sie ubrac a ja w tym czasie spakowałam rzeczy Nany piesek spojrzał na mnie ze smutkiem- Oj psinko wrócimy do ciebie to tylko kilka dni mordko - Pies podszedł do mnie i wtulił sie w rękę- Co to się dzieje moje ulubienice nie potrafią sie pożegnać
- Nana jest smutna Sunggyu- Zapomni o nas kiedy tylko zobaczy Dubu zobaczysz - Chłopak zaczął sie śmiać zabrał rzeczy Nany i wyszedł ja zajęłam sie pakowaniem zaczęłam zastanawiać sie jaka u nich jest pora roku jesli u nas jesień to tam musi być lato tak na pewno zaczęłam pakować swoje rzeczy a kiedy zapięłam walizkę spojrzałam na szafę Sunggyu szczerze nie wiedziałam co miałam mu spakować miał własny system zabieranie ubrań na koncerty więc nie wiedział co tak właściwie mu zabrać na pewno biała koszula i garnitur spakowałam jego kosmetyczkę i to co na 100% bedzie mu potrzebny kiedy usłyszałam jak drzwi sie otwierają a klucz lądują na szafce  

- Ya Sunggyu choć spakuj swoje rzeczy bo nie wiem co tobie spakować - Chłopak wszedł do sypialni i podszedł do szafy zaczął wyrzucać pierwsze lepsze koszulki i spodnie

- Hahaha no poprostu nie mogę - Zaczęłam sie śmiać i położyłam się na łóżku turlając sie ze śmiechu

- Co cię tak śmieszy - Spytam spoglądając na mnie

- No bo przeważnie bierzesz ubrania z rozwaga a teraz wrzucasz co popadnie - mimo to nie przestalam sie śmiać chłopak dopadł mnie i zaczął łaskotać

- Sunggyu przepraszam prze...prze....praszam

- Szczerze - Spytał pokiwałam- a skąd mam wiedzieć - Podniosłam głowę i musnęłam delikatnie jego usta

- Musimy jechac wstawaj - Odparłam - Masz juz wszystko

- Włożyłaś moją  maszynkę

- Tak włożyłam - Zapięłam nasze walizki i ruszyliśmy droga z Korei do Polski zajęła nam kilka godzin kiedy wysiedliśmy z samolotu było bardzo ciepło

- Yuki zawsze jest tu tak ciepło
- Tak raczej tak

- Mam jeszcze jedno pytanie jesli nie rozmawiałaś z rodzicami kto nas odbierze z lotniska

- Moja ciocia siostra mamy która mieszka z babcia

- A czy ona tez jest tak pesymistycznie do mnie nastawiona

- Raczej moi dziadkowie i ciotka mówią ze zrobiłam to co chciałam i pogodzą sie z moim wyborem

- Dobrze ze chociaż oni -,Zaśmiał sie Sunggyu
wychodząc na sale przylotów zaczęłam szukać znajomej twarzy kiedy zobaczyłam ze ktos mi macha zobaczyłam moja ciocie podeszliśmy razem z Sunggyu do nich i przytuliłam sie do niej a potem do babci kiedy spojrzała na Sunggyu zobaczyłam jak przytula moja ciocie a ona się uśmiecha

- Ulżyło mi - Odparłam

- Ale co wnusiu - Spytała babcia

- Ze nie czuje sie tu obco

- A czy ja tez mogę poznać twojego chłopaka

- Oczywiści - Babcia podeszła do Sunggyu i przytuliła go potem ruszyliśmy w drogę powrotną do domu babci która zajęła nam  okolo 3 godzin

- Yuki cieszę sie ze mnie polubili

- Ja tez sie cieszę kochanie - Pocałowałam go delikatnie w usta wchodząc do domu zobaczyłam mojego dziadka z ktorym również sie przywitałam

- Tak wiec jesli chcecie spać tu musicie przystosować sie do zasad  Sunggyu będzie spał w pokoju z dziadkiem a ty ze mną rozumiesz Yuki

- Ale babciu dlaczego - Odparłam - Mieszkam z nim 2 lata i myslisz ze śpimy na osobnych łuszkasz - Babcia zaczęła spoglądac a to na mnie albo na Sunggyu

- Co o tym myslisz - Spytała sie dziadka

- Kochanie to nie są juz małe dzieci Sunggyu wie co robi nie wiem czemu ale wydaje sie rozzsądny a można wiedziec ile ma lat

- 26 - Odparłam 
- No widzisz tym bardziej - Dziadek usmiechnoł sie - Będziecie spali w drugim pokoju zgoda 
- Dziękuje dziadku - Odparłam i mocno go uścisnęłam wzięłam Sunggyu za reke i poszliśmy do pokoju i spojrzeliśmy na wersalke która tam stała
- Yuki ty wież jak sie to rozkłada 
- Tak wiem przed wyjazdem do Korei często nocowałam u dziadków - Rozkładajac łóżko pościeliłam połozyłam poduszki i kołdrę - No i prosze gotowe 
- Łaa jesteś niesamowita i jak bym bez ciebie sobie poradził - Złapał mnie w pasie i przysunoł do siebie i cmoknoł w policzek Sunggyu połozył sie juz do łozka a ja połączyłam sie jeszcze z Dongwoo dowiedziec sie jak nasza Nana 
- Nie mozesz zrobic tego jutro 
- Nie wtedy oni będą spali Sunggyu to zjamie tylko chwilkę - Kiedy połączyłam sie z Dongwoo zobaczyłam Nane
- I jak sie czuję - Spytłam
- Dubu o nia dba nie pozwala byc jej smutną Yuki nie martw sie ciesz ze z wizyty u rodziny a gdzie Sunggyu - Odwruciłam laptopa w strone łózka - A temu w głowie tylko spanie zaopiekuj się lepiej Yuki
- Nie moge stary babcia Yuki czatuje pod drzwiami - Zaczęłam sie śmiać
- Musi sie przyzwyczaić - Odparł Dongwoo
- Lepiej nie ryzykowąc zdążyła mnie polubic Yuki dalej chodz - Odparł Sunggyu
- Już idę - Odparłam - Dongwo jeszcze raz bardzo ci dziekuje ze zaopiekowałęs się Naną
- Oj nie ma za co trzymajcie sie paa - Chłopak sie rozłączył usiadłam na krześle i zaczęłam spoglądać na Sunggyu  - Choć zimno mi 
- Sunggyu jest środek lata jak moze ci być zimno - Chłopak wyskoczył z łóżka podszedł do mnie i wzioł jednym ruchem na ręce 
- Czuje sie jak królewna
- No tylko moja - Chłopak połozył mnie a on zaraz obok mnie pocałował mnie i połozył sie spać i ja również kiedy następnego dnia sie obudziłam Sunggyu jeszcze spał kiedy próbowałam wstać chłopak złapał mnie mocno w pasie kiedy udało mi sie wyswobodzić z jego uścisku podeszłam do laptopa i połączyłam sie z mamą Sunggyu napewno sie martwiła
- Dzień dobry prosze pani - Odparłam kiedy tylko ja zobaczyłam 
- Yuki prosiłam ci zebyś nie mówiła mi na pani jestem Hyuna tak poprostu 
- Nie wypada - Odparłam
- Oj wypada i nie marudz a gdzie Sunggyu 
- Mój kochan spioszek jeszcze spi - Odparłam 
- Widziałaś się ze swoja mamą - Pokręciłam przecząco głową
- I zobacze sie z nia dopiero za 3 dni
- Yuki nie chce ci matkować ale to był by dobry pomysł gdybys porozmawiała z nią teraz nie wiesz kiedy znów sie z nia spotkasz a słyszałam ze ty i Sunggyu planujecie ślub 
- Tak rozmawialiśmy o tym ale jeszcze nic nie jest pewne znaczy sie ja ufam Sunggyu ale chce jeszcze chwile poczekać 
- Rozumiem cie Yuki sama miałam 19 lat kiedy wyhodziłam za mąż spokojnie Sunggyu jest wyrozumiały poczeka
- Wiem dlatego bardzo go kocham - Odparłam mama Sunggyu zaczeła ze mną rozmawiać kiedy sie rozłączylismy podeszłam do łóżka zeby obudzić Sunggyu
- Wstawaj śpiochu dziś czeka nas wycieczka po okolicy 
- Yuki słoneczko jeszcze chwile
- Słoneczko to już dawno świeci na niebie - Odparłam chłopak otworzył oczy - Dzień dobry - Nachyliłam sie nad chłopakiem by złozyc na jego ustać pocałunek ale chłopak chciał więcej pogłębiał pocałunki z kazdą chwilą teraz to ja leżałam pod nim chłopak składał motyle pocałunki na całym moim ciele kiedy zdjoł ze mnie góre od piżam 
- Nie jesteśmy u siebie Sunggyu w domu nie ma Nany ale za to jest moja babcia dziadek i reszta
- Jesteś moja dziewczyną mamy prawo - Znów przyssał sie do moich ust przygryzajac moja wargę kiedy mnie całowała ręką stymulował moją łechtaczkę  - Sunggyu przestań wiesz ze to nie jest fajnę kiedy mam sie powstrzymywać - Jednym zwinnym ruchem i teraz to ja byłam na górze wodziłam palcem po jego tosie az dojechałam do miejsca gdzie zaczynały sie boksreki Sunggyu zsuwajac dolną częśc ubrania mojego ukochanego zaczęłam dotykać jego przyrodzenia chłopak zaczoł stekać i jąkać się
- Yu..Yu..ki pro...sze przestań - Chłopak zerwał sie i znów byłam na dole chłopak powoli wszedł we mnie wydobywajac ze mnie podniecony jęk Sunggyu przyspieszył i doszedł niestety we mnie przestraszyłam sie w jego oczach tez widziałam zdziwienie 
- Yuki przepraszam naprawde nie chciałem
- Nie nic sie nie stało przez jeden stosunek nie mozna zajsc w ciąże - Chłopak wstał i ubrał się usiadł przy laptopie i zaczoł szperać wiedziałam ze teraz bedzie sie czuł winny te stał sie tak poszłam w jego slady i też sie ubrałam podeszłam i przytuliłam sie do niego
- Żałujesz - Spytałam chłopak złapał mnie i przyłozył sobie do ust 
- Nie mów tak oczywiscie ze nie załuje tyle ze wiedziałem ze ty nie chcesz a ja sie zapomniałem 
- No właśnie zapomniałeś sie nie zrobiłeś tego specialnie natomiast mam te dni kiedy nie moge zajsc w ciąze rozumiesz - Chłopak odetchnoł głeboko przepraszam 
- Sunggyu a co by sie stało gdybym zaszła w ciąze 
- Była byś wspaniałą matką a ja dobrym ojcem - Chłopak usmiechnoł sie przez te kilka dni spędzałam z rodzina jak najwięcej czasu Sunggyu odnalazł wspolny języ z moim wójem a kiedy nadszedł dziń ślubu byłam wystraszona ubrałam moją ulubiona sukienke i szpilki grzywkę miałam podwinięta i delikatny makijaż 
- I co jesteś gotowa - Spytał Sunggyu wchodzac do pokoju - WOO wyglądasz prześlicznie bedę zazdrosny bardzo 
- Boje sie dzisiejszego spotkania z marka i ojcem 
- Słońce prosiłem cie zebyś się nie przejmowała mówi się ze złosć piękności szkodzi natomiast nie widziała cie 2 lata napewno się stęskniła 
- Oby choć musimy juz jechać - Złapałam go za rękę i poszlismy kiedy dojechaliśmy do sali było tam już duzo osob rodzina bliższa i dalsza i nagle zobaczyłam ją stała z moim ojcem obok babci i dziadka zrobiłam jeden krok ale się zawachała
- Dalej pójdziemy razem - Sunggyu objoł mnie w pasie i podeszliśmy do rodziców spojrzeli na mnie potem na Sunggyu mama utkiła we mnie swój wzrok widziałam ze warga jej drga 
- Mamo - Odparłam kobieta podbiegła do mnie i przytuliła płacząc 
- Kochanie tak bardzo za toba tęskniłam nie obchodzi mnie nic nigdzie więcej nie pojedziesz on wraca sam do Korei rozumiesz - Momentalnie odsunęłam sie od niej i przytuliłam sie do Sunggyu 
- Nie rozumiesz tego ze ja go kocham i wracam z nim do Korei teraz tam jest moja życie teraz tam mam prawa i obowiązki natomiast otrzymałam obywatelsto Koreańskie wybacz ale nie zatrzymasz mnie tu 
- Jak chcesz ale kiedyś będziesz płakać 
- Jeśli będe płakać to ze szczęscia - Odparłam matka z ojcem poszli na sale a my dołączylismy do nich później wszyscy polubili Sunggyu tylko nie moja matka i ojciec ale nie zwracałam na to uwagi wszyscy bardzo dobrz sie bawilismy po weselu wynajelismy pokój na górze tam spędziliśmy noc pełną namiętnośći kiedy rano sie obudziałm Sunggyu jeszcze spał troche to dziwne ze w Korei o tej godzinie to mogłam go juz nie zobaczyć bo buszował po całym domu a tu śpi jak niemowle 
- Sunggyu o której mamy samolot - Spytałam 
- Dopiero jutro 
- Ale lepiej sie spakować dzisiaj zeby jutro na zerwanie nie biegać ale najpierw musimy dojechać do domu dziadków
- Twój wója po nas przyjedzie rozmawiałem z nim wczoraj 
- O której ma być - Spytałam
- Mówił ze około 12 w poudnie przyjedzie 
- To wstawaj leniu - Chłopak się zaśmiał ale wstał i poszedł do łazienki ja sie ubrałam i zaczęłam sprzątać nasz nocne pobojowisko kiedy Sunggyu wyszedł z łaznieki pomógł mi posprzatać potem wrócliśmy do domu połączyłam sie z Dongwoo 
- No witam jak sie czuje moja kochana Nana - Dongwoo jak by spochmurniał
- Właśnie mialem do was dzwonić Nana źle sie czuje prawie nic nie je i nie pije nie wiem co robic
- Spokojnie Dongwoo- Odparł Sunggyu - Zaraz wracamy do Korei dozobaczenia - Nie mogłam uwierzyć ze możemy stracic Nanę 
- Hej Yuki wszystko wporządku - Zaczełam płakać - Kochanie spokojnie już do niej lecimy spokojnie - Sunggyu w ciągu godziny zarezerwował bilety spakował nas bo ja nie byłam w stanie - Chodz twój wója nas odwiezie bagarze są już w samochodzie 
wychodzac z pokoju podeszła do mnie babcia i dziadek pozegnali sie ze mną ale nagle poczułam ze jest mi nie dobrze w zawrotnrj szybkosci znalazłam sie w łazience i zaczęłam wymiotować kiedy juz troche sie ogarnęłam wzięłam tabletki przeciw wymiotne przez całą droge spałam jak i samochodem tak i samolotem kiedy dolecieliśy do Korei z lotniska odebrał nas Myungsoo ale tabletki chyba przestały działać bo znów zaczęłam wymiotować 
- Chyba zatrułam sie czymś na weselu - Odparłam zeby nie martwić Sunggyu pojechalismy prosto do domu Dongwoo w zawrotnym tepie wbiegłam po schodach i weszłam do jego domu 
- Dongwoo gdzie jest Nana - Spytałam 
- Tu leży sobie - Odparł podeszłam do mojego kochanego pieska i zaczęłam go głaskać po pyszczku podałam troche wody i zabralusmy ją do domu przez kilka dni jak by ,nie i ją męczyło to samo zatrucie pokarmowe wkońcu nie wytrzymałam i zrobiłam test ciązowy po kilku minutach wstrzymałam oddech okazało sie ze jestem w ciązy nie wiedziałam co zrobć odrazu zadzwoniłam do Dongwoo przyjechał do mnie - Jestem w ciązy - Odparłam '
- To świetna wiadomośc Sunggyu wie
- Boje sie mu powiedziec - Odparłam - Niby mówił ze cieszył by sie ale ciekawe jak bedzie w realu
- Yuki znam Sunggyu juz dobre pare lat nie jest taki jak cie sie wydaje i napewno ucieszy sie z tej wiadomosci
- Jakiej wiadomosci - Spytał Sunggyu który stanoł w drzwiach - Yuki
- Podeszłam do niego i podałam mu test
- Co to jest - Spytał zdziwiony
- Test ciązowy jestem w ciązy - Automatycznie złapałam sie za brzuch chłopak patrzył na mnie z niedowierzeniema zrobił sie bladu 
- To znaczy ze bede ojcem Dongwoo bede ojcem - Sunggyu zaczoł krzyczeć z radości przytulił przyjaciela a potem mnie - Yuki boże jakie jestem szczęsliwy zostane tatą to było moim marzeniem od tak dawna 
- Teraz mus nie mus musimy wziąsć ślub - Zaśmiałam się płacząc ze szczęscia - Idę zadzwonić do twojej mamy 
- Dobrze - Odparł ja poszłam do sypialni i wybrałam numer do mamy Sunggyu po dwóch sygnałach odebrała - Dzieńdobry Hyuna mam pytanie czy chciałas mnieć wnuczka czy wnusie - Kobieta zaczeła krzyczeć przez telefon. W 7 miesiącu okazało się ze jest to Chłopczyk i bedzie miał na imie Kai oczywiście Sunggyu cały czas był przy mnie opiekował się mną tak dobrze jak tylko mógł przy porodzie byli wszyscy czekali przed salą a przy mnie był tylko mój ukochany kiedy usłyszałam płacz dziecka wiedziałam ze wszystko z nim dobrze zaczęłam płakać 
- A o to pani synek Kai -  Sunggyu  podszedł do nas i ucałował mnie i naszego synka w czoło potem wybiegł na korytarz i zaczoł krzyczeć po 10 dniach wróciłam do domu kiedy weszłam do domu zobaczyłam moja mamę 
- Zabierz Kaia do rugiego pokoju 
- Kochanie prosze wybacz mi 
- Mamo zapóżno już na wybaczanie - Odparłam 
- A moge chociaż zobaczyć swojego wnuka - Pokiwałam głową i zaprowadziłam ją do pokoju maluszka 
- Lepiej zebyś już wyszła - Odparł Sumggyu ja zostałam z moim małym maleństwem które spokojnie spało w łóżeczku Sunggyu podzedł do mnie 
- Wiesz ze kiedy ty byłas w szpitalu Nana oszczeniła sie 
- Naprawde ale... Dubu - Dokończyłam - Dobrze ze ona też znalazła swoją miłoś Sunggyu nachylił sie i z czułością minie pocałowała. 


niedziela, 4 października 2015

Leo "Ciche Święta"



22 Grudnia 
Dzisiejszego ranka poszłam wcześniej do firmy Leo oraz Rina jeszcze nie było tak ze mogłam spokojnie ubrać choinkę którą przyciągnęłam bardzo lubię święta w tym roku spędzę je  z całym SPR ciekawe czy przyjdzie Bou i reszta było by fajnie kiedy choinka była juz do połowy ubrana do biura wszedł Leo i Rin niestety nie sami był z nimi chłopak przyglądając się mu zauważyłam że to chłopak z mojego snu postanowiłam to zignorować
- Witajcie 
- Dzień dobry Utau co to ma być 
- Choinka tworzy ducha świąt - Odparłam 
- Rozbierz ją - Odparł Leo
- No ale 
- Rozbierz natomiast masz zadanie zadzwoń do wszystkich mają sie stawić w SPR
Nagle do biura weszli wszyscy Bou Ayako i Hara brakowało tylko Rikuo 
- O jakie piękne świąteczne drzewko - Odparła Hara spojrzałam na Leo
- Rób co chcesz - Poszedł razem z Rinem i obcym do jego biura 
- Utau kto to jest - Spytał Bou 
- Nie wiem przyszedł i stał z tyłu nie odzywał sie - Spojrzałam na Mnicha coś się w nim zmieniło zrobił się bardziej przystojny 
- Cos sie stało Utau mam cos na twarzy - Spytał Bou 
- Nie poprostu zrobiłeś sie przystojny - Odparłam 
- A to może przez to ze ściąłem włosy ale dziękuję ze to zauważyłaś - Kiedy zrobiłam herbaty wszyscy usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać ale Leo musiał przerwać nam tę piękną chwile \
- Utau mamy robotę jedziemy do kościół - Odparł Leo droga minęła mi zaskakująco szybko kiedy wysiadłam z samochodu zobaczyłam piękny kościół wokół którego biegało wiele dzieci wszelkiej narodowości na powitanie przyszedł nam ksiądz poszliśmy do jednego z pokoi tam podano nam ciepła herbatę na rozgrzanie 
- Dziekuje ze przyjechaliscie przed swietami to dla nas wiele znaczy
- To dla nasz żaden problem 
- Yhym ostatnimi czasy dzieja sie tu rózne rzeczy dziwne jedno z dzieci zachowywało sie dziwnie od rana wiec skontaktowałem sie z Rikuo on zasugerował wynajęcie panów
- Ostatnio te dzieci zostają opętywane przez jednego ducha
- Dzisiejszego ranka zauważyłem ze Thomas dziwnie sie zachowuje inni podopieczni tez to zauważyli cały czas sie chowa
- Przeprowadzałem egzorcyzmy ale to nic nie dawało po krótkim czasie duch powracal
- To nie jest jakaś straszna gra poprostu dziecko chowa sie na jakiś czas a potem wraca niestety ostatnimi czasy dzieci znikają na bardzo długo boje się ze jedno z nich może skończyć tak jak Kenji
- Kenji- Spytał Leo
- Tak to był chłopiec który zaginął 30 lat temu  grali wtedy w kijek byla to gra dzieki której Kenji mógł grać ponieważ był niemową zostawił go tu ojciec wtedy wszystko sie zaczęło zaczął sie ukrywać aż przed samym Bożym Narodzeniem zaginął jego ciała nie odnaleziono nagle cos usłyszałam przeraźliwy krzyk który przebił moja głowę
-Bou boli mnie glowa
- Utau co się dzieje - Odparł Leo
-Ktos krzyczy boli go to takie bolesne - Nagle wszystko minęło a ja poczułam jak krople potu spływają mi po plecach
- Wszystko dobrze Utau - Spytał Rin
- Tak juz w porządku - Co to było nagle usłyszałam stukanie kijka wybiegłam z pokoju z nadzieją ze najde zaginione dziecko reszta pobiegła za mną rozdzielilismy sie na kilka grup i zaczęlismy szukać Tanato słyszałam jak odgłos dochodził gdzieś z lasu szukajac za kazdym drzewem nigdzie  nie było śladu chłopca ale wkońcu trafiłam na ślad głos stawał sie coraz blizszy i nagle go zobaczyłam siedział skulony obok kanału
- Znalazłam cię Tanato - Chłopiec spojrzał na mnie a póżniej na reszte która doszła Tanato wstał i podbiegł do Rina krzycząc "tato"
- Myśli ze Rin jest jego ojcem Rikuo mozemy odprawic egzorcyzmy
- Tak choćmy do srodka - Razem z Ayako zasłonilismy żaluzje i stanęlisy obok Bou i Hary Sungyeol stał po drugiej stronie pokoju przyglądajac sie chłopcu i Rinowi a Rikuo stał przed wspomnianą dwójką zaczoł odmawiac rególkę którą uzywa sie podczas egzorcyzmów kiedy skończył chłopiec powrócił ale coś było nie tak duch dziecka ciagle krązył po pokoju jak by szukał kolejnego naczynie i nagle znów przeraźliwy krzyk i bol czułam sie jak bym straciła przytomnosc otwierajac widziałąm białe sciany i jak bym opadała powoli na dno ogromnego naczynia potem zobaczyłam chłopca jak zegna sie z ojcemn
- Kenji wróce na następne święta dobrze- Odparł mężczyna 
- A długo to 
- Zleci szybciej niz ci sie zdaje - Potem mężczyzna odszedł a chłopiec poszedł z księdzem potem jak by obraz uległ zmianie zobaczyłam dziewczynkę która chciała bawić sie w chowanego a z nia kilku innych chopców Kenji też chciał grać wiec dziewczynka dała mu kijek i znów wszystko uległo zmianie zobaczyłam jak Kenji wchodzi po rusztowaniach wysoko do góry 
- Nie mozesz tam wejsc to niebespieczne - Krzyknęłam ale on mnie nie słyszał nagle całe rusztowanie sie zawaliło a on nie mógł zejść 
- Juz wiem co sie stał Kenji 
- Dziękuje siostrzyczko - Odparł mimo że mogłam wrócic chciałam z nim zostać do końca siedziałam przynim odczuwałąm takie samo zimno jak on az wkońcu zmarł a ja wróciłam do swojego ciała 
Otwierajac oczy zaczęłam sie rozglądać zobaczyłam ze obok mojego łózka siedzi Sungyeol popijając herbatę
- Znalęźliście go
- Niestety nigdzie go nie ma przepadl jak kamien w wode
- Ja wiem gdzie jest - Wstałam i wyszłam na dwór poszedł ze mną Leo dla mojego bezpieczeństwa wskazałam palcem do góry na 3 święte postacie na środkowym - Jest  tam
- Dobra robota Utau powiedz co sie z tobą działo kiedy zostałaś opetana
- Siedziałam razem z nim kiedy on umierał to tak jak bym przeniosła sie w czasie zobaczyłam całą historię Kenjiego kiedy kościoł był konczony rozpetała sie wichura i deszcz chłopiec wszedł tam i wtedy bam rusztowanie sie zarwało a chłopiec tam został kiedy ojciec go zostawił ksiądz powiedział ze Kenji nie mowił wiec nie miał jak zwołac pomocy Kenji zgubił kijek kiedy wchodził do góry
- Rozumiem trzeba poinformować Księdza o tym - Kiedy Leo szedł w strone kościoła odparłam
- Chciałam cie przeprosić źle cie potraktowałam a w szczególnosci ze jesteś moim szefem
- Póścmy to w niepamięć zgoda i zacznijmy od nowa wiec jestem Leo
- Taniyama Utau - Podałam mu rekę a on ją uścisnoł kiedy wrócilismy do kościoła poszlismy porozmawiac z Księdzem a potem zebralismy sie i wyszlismy przed kościoł
- Udało ci sie Kenji - Odparłam - Musimy szybko wracać musze rozebrac hoinkę i chciała bym jeszcze jechać na cmetnarz
- Po co na cmentarz
- Do moich rodziców
- Czyli jesteś sierota - Spytała Ayako
- Tak mama ojciec zmarł jak miałam 6 lat a mama kiedy miałam 9 rodzice nie mieli żadnego rodzeństwa więc zostałam sama oczywiscie szkoła troszczy sie o ubogich wiec mam gdzie spać i co jesć
- Oh jeśli bedziesz chciała wypłakać sie na ramieniu wujaszka Bou zapraszam - Mnich mnie przytulił
- Nie a kto by chciał stary perwersie
- Mówie to w wielkim trudem ale.... spędzmy ....te... święta....razem - Odparł Leo
- Oh naprawde - Spytałam hoinka moze zostac
- Tak - Zawsze zimny i oschły ale jednak też potrafi byc miły

No i koniec to było krutkie i długo odzwlekałam ale obiecuje ze następne opowiadnie bedzie jak zwykle dłuższe i jeszcze lepsze <Aki>