niedziela, 9 sierpnia 2015

V - Miesiąc na miłość




Fanfic z V dla Klaudii Kim
V i jego zespół poznałam na jednym z koncertów a tak właściwie zostałam tam zaciągnięta przez moja przyjaciółkę I.P. Dziś mija rok od kiedy mieszkamy razem, w tym memencie siedzę i oglądam nudną dramę. V wróci dopiero za 2 godziny. Ostatnio dużo chorowałam, siedząc usłyszałam pukanie do drzwi zwlekłam sie z lóżka i poszłam otworzyć zobaczyłam Jina przyjaciela V
- Jin co się stało - Spytałam
- Znowu jesteś chora to juz 3 raz przez dwa tygodnie - Odparł podenerwowany - Może pójdziemy do lekarza
- V też tak mówił ale nie trzeba
- T.I proszę wiesz jak on sie martwi - Zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł
- No dobrze - Ubrałam się zabrałam swoja książeczkę zdrowia i pojechaliśmy do jednej z klinik tam przeszłam szczegółowe badania, potem poszlismy na rozmowę z lekarzem weszliśmy do gabinetu i czekaliśmy, po 5 minutach przyszedł starszy mężczyzna
- Witam jestem doktor Kim - podał mi  i Jinowi rękę po czym usiadł - Pani T.I niestety mam dla pani zle wieści ma pani nowotwór niestety są przeżuty - Słysząc to zebrało mi się na płacz
- Ile mi zostało
- Miesiąc może dwa - Krótko za krótko Jin złapał mnie za ramiona i wyprowadził z gabinetu rozpłakałam sie. Jadąc samochodem bylam załamana
- Powiesz mu - spytał Jin
-Chce spędzić z nim ostatnie chwile z uśmiechem bez problemów bez zmartwień
- Wiedziałem ze coś jest nie tak ale ty nie chcialas słuchać.- Jin nie wytrzymał widziałam jego łzy. Kiedy dojechaliśmy do domu V juz czekał podeszłam i przytuliłam go
- I co powiedział doktor
- Mam osłabiony organizm to wszystko - Chciałam mu powiedziec ale nie mogłam. Kiedy Jin odjechał usiedliśmy razem na kanapie i oglądaliśmy film wtuliłam sie w chłopaka jak bym miała go stracić i tak miało sie stać. Następnego ranka V byl jeszcze w domu jak wstałam zeszłam na dół Taehyun szykował śniadanie podeszłam i przytuliłam go
- Już wstałaś - spytał odwracając się do mnie przodem całując czule
- Nie mogłam spać co dzisiaj będziesz robił
- Idę z Dara nagrywać piosenkę
- Rozumiem - Odparłam
- Nie czekaj na mnie wrócę późno - Zabrał kurtkę i wyszedł. Dni mijały nieubłagalnie szybko V spędzał ze mną coraz mniej czasu traciłam go. Dzisiejszego dnia poszłam na zakupy czułam sie taka słaba zdarzały sie omdlenia często również płakałam juz nie mam siły. Kiedy wróciliśmy do domu usiadłam na kanapie łapiąc sie za głowę z której wypadło kilka włosów zdenerwowana zadzwonilam do Jina który przyjechał po 15 minutach
- T.I wszystko dobrze
- Nic nie jest dobrze V w ogóle ze mną nie rozmawia ciągle gdzies wychodzi z Darą
- Musisz mu powiedziec - Odparł zdenerwowany chłopak
- Masz racje - Szlochajac wyciagłam telefon i wybrałam numer do V po 2 połączemiach usłyszałam jego głos łzy pociekły mi po policzkach 
- V musimy porozmawiac - Mówiłam roztrzesiona 
- Dobrze zaraz bede - Rozłaczył sie a Jin mnie przytulił po 20 minutach przyjechał V zastał mnie zapłakana na kanapie podszedł i usiadł obok mnie
- T.I co sie stało ktos ci zrobił krzywde - Spytał pokreciłam przecząco głową - To co sie stało 
- No bo miesiac temu kiedy byłam u tego lekarza dowiedziałam sie ze mam nowotwór nie chciałam ci nic mowic o tym ze jestem chora bo bys sie tylko zadreczał
- A moze to zwykły rak ktorego da sie leczyc
- Nie juz sa przezuty został mi miesiac - Odparłam płaczac 
- T.I co ty mowisz - Widziałam  ze w jego oczach zbieraja sie łyz chciałam go przytulic ale on wstał i wyszedł Jin podszedł do mnie i mnie przytulił nagle poczułam sie bez sił zakreciło mi sie w głowie i zobaczyła ciemnosc. Czy to koniec? Nie zobacze wiecej V? Chce go jeszcze raz zobaczyc! jego ciepły usmiech i poczuc silne ramiona. Otwierajac oczy zobaczyłam ze leze w szpitalu
- T.I obudziłas sie - Odparł Jin siedzacy obok mnie tak własciwie było tu całe BTS prócz najwazniejszej osoby - Lekaz powiedział ze choroba przyspieszyła
- Wiem czuje ale chce zobaczyc go ten ostatni raz - kilka łez poleciało mi po policzkach nagle z wielkim chukiem do sali wbiegł V podbiegł i przytulił mnie
- Przepraszam Przepraszam T.I tak bardzo Przepraszam - Wszyscy wyszli z sali został tylko V połozył głowe na moich kolanach a ja głaskałam go po głowie rozmawialismy przez wiele godzin ale nie zostało mi wiele czasu moje oczy zachodziły mgła robiło sie coraz ciemniej
- V pamietaj zawsze bede cie kochała i obiecaj mi ze znajdziesz sobie kogos - wtedy wszystko sie skaczyło.



Z PERSPEKTYWY V 

Poczułem jak jej dłon bezwładnie opada na moja głowe podniosłem sie i zobaczyłem ja cała blada z usmiechem na twarzy. Dopiero teraz dotarło do mnie ze starciłem ta najwazniejsza
- T.I T.I - Powtarzałem kilka razy do sali wbiegło cale BTS a najstarszy członek przytulił mnie
- V uspokuj sie T.I nie chciała by zebys płakał - Odparł Jin 
- Ale ona ufała mi a nie otrzymała odemnie zadnego wsparcia
- Teraz jest tam gdzie nie czuje juz zadnego bólu - podeszłem do niej i złozyłem ostatni pocałunek na jej ustach. Długo po tym nie mogłem sie pozbierac ale mowia ze czas leczy rany.



Prosze i o to kolejny FanFic jesli cos sie nie podoba prosze mowic. Z gory przpraszam ze wszelkie błedy. Moge przyjmowac zamowienia na kolejne dwa opowiadania  
                                                          Aki :) 

3 komentarze:

  1. To było cudowne :) Przepraszam, że nie napisałam komentarza, ale przez te kilka dni miałam marny dostęp do Internetu.
    Ale zakończenie mnie zachwyciło, i ten dodatek z perspektywy V :o
    Z trudem powstrzymywałam łzy.
    Bardzo dziękuję, i mam nadzieję że będziesz kontynuowała swoją przygodę z blogiem, bo masz predyspozycje. Blog jest naprawdę fajny ;)
    bangtanowestory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż nie lubię smutnych scenariuszy to są wyjątki i ten jest jednym z nich. Chciało mi się ryczeć a nie płakać ^^ Weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń