poniedziałek, 18 stycznia 2016

Mark - Mały wielki człowiek



 Opowiadanie dedykuje Yuki życzę miłego czytanie i z góry przepraszam za błędy

                                                                                     <Aki>

Kolejny nudny dzień wakacji, większość młodzieży cieszyła by się z tego ale ja jestem inna oznacza to ze codziennie prze 24 godziny siedze w domu z babcią. nigdy nie lubiłam do niej przyjeżdżac poniewaz nie miałam tu żadnych znajomych i przyjaciół. Jestem ____ i w tym roku kończę 18 lat mimo to żądnego chłpaka babcia mówi ze juz dawno powinnam znaleźć sobie tego jedynego i wtedy zaczynają sie opowieści ze ona w moim wieku była już w ciąży. Żenujące. Około godziny 18 udało mi się wymknąć z domu, Postanowiłam iść do miasta w poszukiwaniu księgarni. Dzisiejsza pogoda była bardzo deszczowa pogoda której najbardziej nie lubiłam. Przechodząc obok jednej z uliczek poczułam dziwny powiew wiatru spoglądając w prawdą stronę zobaczyłam wielkie brązowe drzwi coś mówiło mi żebym podeszła zrobiłam jeden krok i kolejny. Podchodząc do drzwi one z wielkim hukiem. Wchodząc poczułam się ze coś jest nie tak ale ciekawość wzięła górę.
- Dzień dobry - Odparłam szeptem trochę przerażała mniea cała sytuacja - Haloo jest ktoś w środku
Weszłam głębiej w sklep i nagle przed moim oczami wyskoczył wysoki chłopak w blond włosach
- Kim jesteś do cholery - Spytałam
- Może trochę grzeczniej. Jestem Jackson a ty - Spytałam
- Ja ____ a po co ci to wiedziec
- Bo mam dla ciebie książkę specialnie dla ciebie - Spojrzałam na niego jak na człowieka któremu brakuje 5 klepki chłopak podszedł do półki, zaczął szperać po chwili podszedł do mnie i wręczył książkę która miała na oko 500 stron
- To dla ciebie a to mały prezent - Wręczył mi małe pudełeczko
-  A to co - Spytałam
- Niespodzianka - Wyszłam ze sklepu i poszłam do domu, tam usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę można powiedzieć ze przykuła moją uwagę. Po kilku godzinach usłyszałam jakiś krzyk.
- Babciu wołałaś mnie - Spytałam
- Nie a czemu
- Chyba mi się wydawało - Wracając na łóżko usłyszałam krzyk spoglądając zobaczyłam pudełeczko podeszłam powoli i podniosłam wieko i zobaczyłam małego człowieczka spojrzał na mnie i w jednej chwili ja i on zaczęliśmy krzyczeć.
- Hej hej spokojnie nie wiem co się dzieje ale zauwarzyłem ze jestem malutki - Pokazał na swoich palcach.
- No co ty nie powiesz a tak właściwie co ci się stało
- Nie wiem szedłem sobie ulicą i nagle nic obudziłem się dopiero w tym pudełeczku
- Współczuje
- Wiesz współczuje mi w niczym nie pomoże
- No tak przepraszam jak mogę ci pomóc - Spytałam chłopak siedział na brzegu pudełka i machał nogami.
- Wiesz na razie będę mieszkał u ciebię - Odparł bez pośrednio
-  Słucham ?! - Spytałam
- No tak a gdzie mam teraz iść w tej miniaturkowej postaci - Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć
- Jutro pójdziemy do tego sklepu on będzie wiedział co z tym zrobić - Odparłam - Dzisiaj prześpisz się w tym pudełku
- Na dechach spać nie będę - Odparł
- A jak w ogóle masz na imię - Spytałam
- Ja Mark a ty - Chłopak mimo ze był malutki miał zniewalający uśmiech
- Ja ___ miło mi cię poznać - Odparłam
- No więc co z moi spaniem
- Powiedziałam będziesz spał w pudełku - Odparłam ten udał obrażonego
- Myślałem ze zaproponujesz mi spać z tobą - Odparł
- Ze słucham przecież jesteś chłopakiem - Zapiszczałam
- Jestem wielkości dojrzałej pomarańczy co ja ci mogę zrobić natomiast dziewczyno ty  masz jakieś problemy seksualne - Poczułam ze robię się czerwona
- To wcale nie prawda - Odparłam
- Nie wcale - Odparł z sarkazmem - A teraz możesz  mnie przenieść na łóżko - Podłożyłam rękę ten podszedł i wskoczył na moja rękę. Położyłam go na łóżku a on w tępię natychmiastowym wślizgną się pod kocyk i zasnął. Ja poszłam do łazienki i wzięłam prysznic kiedy wyszłam z łazienki myślałam że to wszystko mi się przyśniło więc położyłam się i zasnęłam. Kiedy się obudziłam odruchowo spojrzałam na poduszkę obok nikogo tam nie było odetchnęłam z ulgą ale nagle poczułam  ciężar na mostku. Spojrzałam i zobaczyłam Marka spał na mojej klatce piersiowej, złapałam go za bluzę i podniosłam do góry.
- Co się dzieje - Odparł pocierając oczy
- Maiłeś się do mnie nie zbliżać - Odparłem
- Hehe wiesz masz bardzo nie wygodne łóżko a tu wiesz no masz pokaźne i...
- Gdybyś był teraz w normalnych rozmiarach spoliczkowała  bym cię i wywaliła na zbity pysk - Rzuciłam go na poduszkę a ja zeszłam na dół do babci
- Cześć jak się spało - Spytała babcia
- Bardzo... Dobrze - Odparłam zacinając się.
- Proszę twoje śniadanie - Podała mi miskę z płatkami - Co dzis będziesz robiła
- Musze pomóc koledze
- Masz tu kolegę
- Znaczy wczoraj poznałam jednego chłopaka kiedy szukałam księgarni no i natknęłam się na niego i postanowiłam pomóc
- To bardzo miło z twojej strony
- Tak wiem - Odparłam zabrałam miskę z płatkami i poszłam na górę i postawiłam platki na biurku..
- Płatki - Krzyknął Mark skacząc na mojej poduszce - Mogę ___ mogę prawda złapałam go za bluzę i przeniosłam na biurko
- Tylko troche - Mruknęłam poszłam do łazienki ubrać się i pomalować. Kiedy wróciłam nie wiem jakim cudem Mark leżał w miseczce na płatkach
- Smacznego ____
- Zrobiłeś to specjalnie  - Odparłam
- No  wiadomo - Chłopak uśmiechnął się perfidnie 
- Mark to musimy coś z tym zrobić dzisiaj idziemy do Jacksona on pewnie wie dlaczego taki jesteś - Odparłam siedząc na łóżku spoglądając na Marka widziałam ze on nie jest zainteresowany.- Mark !!
- No co !! - Krzyknął
- A tak właściwie kiedy brałeś prysznic - Chłopak zaczął drapać się po brodzie
- No będzie już dwa dni - Odparł
- Musisz wziąć prysznic - Krzyknęłam - Nie będziesz spał brudny w moim łóżku
- Czyli nie zaprzeczasz żebym nie spał w twoim łóżku - Poruszał brwiami
- Jesteś taki mały ze nie czuje nawet ze jesteś w nim - Burknęłam z sarkazmem zauważyłam ze chłopak wytknął na mnie język.- Chcesz spać na dworze
- Traktujesz mnie oschle 
- Ja śpisz w moim łóżku siedzisz w mojej misce z moim śniadaniem a teraz idziesz wziąć  prysznic w mojej łazience więc przestań w końcu marudzić 
- Boże dziewczyno ty to masz płuca 
- Zamknij się 
- Ale potrzebuje ubrań na zmianę - Przyniosłam jakieś stare ubrania z moich lalek jeszcze z dzieciństwa brązowe spodnie na szelkach biała bluzka. 
- Nie ubiorę tego - Krzyknął 
- Nie masz innego wyboru  - Uśmiechnęłam się wrednie złapałam chłopaka za szmaty i zaniosłam go pod prysznic i odkręciłam wodę.
- Czuję się jak bym stał w rzece - Zachciało mi się śmiać - Ej ________ coś jest nie tak - Już miała spojrzeć ale ten krzyknął - Nie patrz zboczeńcu jeden ja nie wieże jak kobieta może być tak zboczona.
- Mark co jest 
- Wiesz co chyba obejdzie się od Jacksona możesz wyjść już dam sobie rade - Wyszłam choć wydawało mi się to trochę dziwne po 15 minutach z łazienki wyszedł chłopak owinięty tylko ręcznikiem 
- Kim do cholery jesteś
- To ja Mark dziewczyno przez twoja masz się umyć stałem się duży przez zimna wodę dziękuje. Podbiegł do mnie i pocałował bardzo czule i delikatnie - Od momentu kiedy cię zobaczyłem pokochałem cię zostaniesz moja dziewczyną prawda
- Tak zostanę - Mark przytulił mnie i  już zawsze był przy mnie w normalnej postaci 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz