wtorek, 21 czerwca 2016

Własność Taemin

Późnym wieczorem przemierzałam ulice opustoszałej już Warszawy, na co dzień ruchliwa jak stado mrówek, tak teraz jest jak cicho i spokojnie. Jestem Weronika i mam 18 lat, aktualnie wracałam z imprezy, która zorganizowali moi znajomi z okazji mojej pełnoletności. Jednak musiałam wracaj wcześniej, ponieważ obowiązywała mnie godzina policyjna, którą wyznaczył mi mój ojciec. W końcu nie łatwo być córką prezesa który ma zatargi z Koreańską mafią. A z racji iż jestem ich jedyna córką, strasznie się o mnie martwią. Jednak zamartwianie się a bicie i molestowanie to dwie odrębne sprawy, dlatego też boje się dotyku a nawet spojrzenia mężczyzny, żyje ze świadomością ze kiedys to wszystko się skończy. Kiedy czekałam na autobus, w odbiciu szyby zobaczyłam moje odbicie zaczęłam sie dokladnie sobie przyglądać, mam szaro-niebieskie oczy podkreślone czarna kredką a włosy ścięte równo do ramion. Z przodu mam niebieskie pasemka dzięki którym się wyróżniam.Siedząc w autobusie wszyscy patrzyli na mnie ze zdziwieniem nie często widuje się mnie tak blisko przeważnie widzą mnie za szyba kulo odporną. Kiedy po męczącej jeździe w autobusie wracałam ulica do domu czułam,ze cos jest nie tak. Od razu wybrałam numer do mamy.
- Halo? Aki ? Gdzie jesteś? - Spytała mama
- Ja stoję pod domem w jakim humorze jest ojciec - Spytałam obojętnym tonem.
- Jest zajęty ma spotkanie w salonie z ludźmi z Korei spokojnie możesz wejść - Moja mama wiedziała o tym że mój ojciec mnie molestuje ale jesteśmy na jego utrzymaniu nie mogliśmy ale mu sprzeciwić. Schowałam telefon do kieszeni kurtki wzięłam głęboki wdech i weszłam zdejmując buty juz z daleka słyszałam jego śmiech przerażał mnie.Wchodząc zobaczyłam kilku młodych chłopaków na oko 21-25 lat obserwowali mnie, a ja ich bałam się.
- Weronika idź na górę - Od razu posłuchałam ojca nie chciałam mieć z nimi żadnej styczności Kiedy skierowałam się na górę owy chłopak cały czas przyglądał mi się  dopiero kiedy zniknęłam mu z oczu znów zaczął rozmawiać z ojcem. Zaciekawiła mnie ich rozmowa więc stanęłam u szczytu schodów i zaczęłam się przysłuchiwać. Rozumiałam koreański z racji że ojciec zapisał mnie na dodatkowe lekcje.
- Oddaj mi swoją córkę i sprawy nie będzie - Odparł chłopak, z przerażenia zakryłam usta ręką
- Za nic w świecie to moje...nasze jedyne dziecko
- Ślady na rękach sugerują coś innego - Odparł przyglądając się ojcu - Molestujesz ją, ze mną będzie jej lepiej
- Taemin nie posuwaj się za daleko - Odparł ojciec grożąc mu palcem
- Chyba wiem jak czuje się twoja córka w końcu kto by chciał że by takie coś ją dotykało - Zmierzył ojca od stup do głów i zaśmiał się wrednie - Ja jej dam o wiele więcej przyjemności - Nagle ojciec go spoliczkował - Co zazdrościsz widziałeś jak na mnie patrzyła - Odparł
- On boi się mężczyzn
- Dziwisz się - Chłopak mruknął - Negocjacje zakończone, wszystko przekaże szefowi a to.. - Wskazał na swój czerwony policzek - Będzie zaliczone do dowodów. I jeszcze jedno mamy WAS na oku - Skierował swoje spojrzenie na górę, w miejsce gdzie stałam ja, cała zapłakana. - Dobranoc Jagi. - I wyszedł ja uciekłam natychmiast do pokoju zamykając drzwi. Bałam się pierwszy raz w życiu boje się. Poszłam do razu do łóżka i zasnęłam. Kiedy wstałam rano od razu poszłam się ubrać by iść do szkoły. Kiedy zeszłam na dół ojciec siedział przy stole i czytał gazetę ale coś było dziwnego tej nocy nie było go u mnie.
- Wychodzę - Odparłam
- Gdzie ? - Spytał podnosząc się
- Do szkoły - Mruknęłam odwracając się ale nagle poczułam bolesny uścisk na nadgarstku. - Wracaj nigdzie nie idziesz wracaj do siebie na górę - Odparł
- Mam dzisiaj sprawdzian muszę iść ! - Wyrwałam się z jego żelaznego uścisku i wyszłam. Biegnąc przed siebie z oczu leciały mi łzy, kiedy byłam wystarczająco daleko od domu spojrzałam na moją rękę już robił się na niej siniak dość dużej wielkości. Zaciągnęłam rękaw i poszłam do szkoły. dzień jak co dzień mogłam odpocząć od ojca. Jednak dzisiaj było coś nie tak czułam sie obserwowana ale mimo to nikogo nie widziałam. Od razu wrócił obraz z wczoraj, mężczyzny który chciał mnie zabrać. Kiedy trwała lekcja matematyki rozbrzmiał przeciwpożarowy wszyscy ze spokojem wyszli ze szkoły ja stanęłam z tyłu i czekałam za koleżankami ale nagle usłyszałam czyjś szept zaraz przy moim uchu
-Przepraszam że tak długo - poczułam okropny smród potem straciłam przytomność. Obudziłam się czarnej limuzynie, na początku widziałam jak przez mgłę a potem przed oczami zobaczyłam owego blondyna który był u nas w domu.
- Taemin obudziła się - Odparł jeden z nich, chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się i mruknął
- Teraz już będzie lepiej - Mruknął i przejechał mi dłonią po policzku, wystraszona ugryzłam go.
- Co ma być lepiej ! Porwałeś mnie! - Krzyknęłam ale on już się nie odezwał
- Tae jest bardzo wybredny co do kobiet powinnaś czuć się wyróżniono teraz należysz do niego
Postanowiłam się nie odzywać i siedzieć cicho w końcu to porywacze. Po około 15 minutach dojechaliśmy Taemin wyciągnął broń i skierował ją w moją stronę
- To jak będziesz znów gryźć czy tym razem będziesz bardziej potulna. - Mimo że nie wydawałam dźwięku płakałam - No wybieraj Aki?
- Aki ? Mam na imię...
- Wiem jak masz na imię ale od teraz jesteś moją własnością- Odparł władczym tonem. Zostałam wprowadzona do domu ale byłam tylko ja i chłopak.- Cały dom jest do twojej dyspozycji nie możesz z niego wychodzić czuj się jak u siebie. - Usiadłam na kanapie
- Gdzie mój telefon - mruknęłam
- Uważasz mnie za głupca ! Oczywiście że go zabrałem psotniku a teraz zacznie się najlepsze - Choć ze mną - złapał mnie za rękaw od kurtki i zaciągnął do jednego z pokoi - Rozbieraj się
- Zgłupiałeś !
- Masz racje zrobię to sam - Przycisnął mnie do łóżka, z bocznej kieszeni kurtki wyciągnął mały scyzoryk i zaczął odcinać guziki od mojego mundurka.
- Przestań proszę - Mruknęłam ale chłopak posuwał się co raz dalej. Potem zrobił coś strasznego zgwałcił mnie, jednak po części na to pozwoliłam nie wiem czym to szło. Po wszystkim leżałam zwinięta w kłębek zmęczona i przerażona. Jednak było coś dziwnego w tym wszystkim. Taemin zamiast mnie zostawić leżał przy mnie składając na moich plecach czułe pocałunki.
- Przepraszam że byłem brutalny - Mruknął mi zaraz przy uchu
- Jesteś potworem ale mimo to zabrałeś mnie od ojca - Mruknęłam. Nagle jego telefon zadzwonił odebrał
- Tak...Tak juz jadę....Będę za 15 minut...zabawka...hmm...całkiem interesująca - Odparł i spojrzał na mnie Ja natychmiast odwróciłam się. Kiedy skończył rozmawiać nachylił się nade mną i mruknął
- Wrócę za 2 godziny będziesz grzeczną dziewczynką
- Ne - Mruknęłam a chłopak pogłaskał mnie po głowie i wyszedł. ja zaczęłam płakać cicho tak by nie usłyszał. Kiedy już trochę się uspokoiłam postanowiłam wstać i wziąć prysznic. Wszystko mnie bolało ale nic dziwnego mieć taką sex bombę w łóżku. Po przebytej kąpieli postanowiłam poszukać jakiś ubrań znalazłam szafę Taemina stałam przed nią chwile i zastanawiałam się czy wejść czy lepiej nie. W końcu weszłam i dobrze bo znalazłam dużą bluzkę i spodenki. Stając przed lustrem zobaczyłam kilka czerwonych śladów na szyi i żebrach i powróciły wspomnienia z dzisiejszej nocy. Mimo tego że zostałam do tego zmuszona było to przyjemne. Nagle wróciłam na ziemie wezwana przez mój żołądek, zeszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki była wypchana po brzegi postanowiłam zrobić sobie kanapkę i kubek kawy, strasznie mi się nudziło włączyłam kablówkę ale o tej porze leciały same durne dramy kiedy włączyłam program z wiadomościami zobaczyłam moje zdjęcie a zaraz obok zjecie Tae.
- Czyli jednak rodzice mnie szukają - Mruknęłam Przez godzinę siedziałam i oglądałam wiadomości.
Po czasie wrócił Taemin nie wyglądał za dobrze.
- Wszystko w porządku - Spytałam
- Tak zostaw mnie - Warknął poszedł do pokoju i siedział tam kilka godzin. Kiedy z niego wyszedł znów wychodził i wracał po godzinach. Tak minęło mi 3 tygodnie. A ja co raz bardziej przyzwyczajałam się do jego obecności, jego bliskości. Jednak chłopak trzymał mnie na dystans kiedy chciałam go przytulić on odpychał mnie, sprawiało mi to przykrość. Tego dnia Taemin wrócił do domu cały zakrwawiony jak zawsze kazał zostawić się samego.
- Przestań chce ci pomóc - Odparłam - Poczekaj - Pobiegłam po apteczkę a kiedy wróciłam podeszłam do niego.
- Aki wyjdź
- Nie tym razem Tae wyciągnęłam gazę i nalałam na nią wody utlenionej - Chłopak złapał mnie za rękę i odepchnął.
- Jak długo mam upadać by zbliżyć się do ciebie!! - Krzyknęłam i zaczęłam płakać usiadłam na ziemie i zakryłam twarz dłońmi. Nagle poczułam silne dłonie w okół mojego pasa podnosząc głowę zobaczyłam Tae był tak blisko, dzieliły nas milimetry. po chwili chłopak wpił się w moje usta łapczywie.
- Mówiłaś że jestem potworem.. nie chciałem sprawiać ci znów bólu - Podniosłam rękę i przyłożyłam do jego skroni skąd sączyła się krew. Potem pomogłam zdjąć jego białą bluzkę. Tam również przemyłam jego rany. Jednak doszło do czegoś więcej tym razem za zgodną obojgu. Kiedy obudziłam się rano on wciąż przy mnie był.
- Aki zastanawiałaś się nad tym może inaczej wyobrażasz siebie jako panią Lee - Odparł
- Oświadczasz mi się ?- Spytałam zdziwiona
- No tak - Mimo że to porywacz gwałciciel zgodziłam się. Po 2 miesiącach pobraliśmy się Tae załatwił sobie czystą kartę mogliśmy żyć w spokoju. Jednak on chciał czegoś jeszcze,
- Mam spotkać się z moim ojcem ?! Nigdy w życiu - Odparłam
- Kochanie twój ojciec nadal myśli że cię przetrzymuje natomiast chłopcy odebrali go z lotniska - Odparł chłopak odchylając głowę w tył
- Nie spotkam sie z nim - Mruknęłam
- W takim razie zaniosę cię tam - Chłopak zaczął mnie łaskotać, kiedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. wstaliśmy i poszliśmy otworzyć drzwi. Zobaczyłam mojego ojca jego mina kiedy zobaczył mnie w objęciach Taemina mówiła wszystko.
- Wejdz - Odparłam - Czego chcesz ?
- Jak ty się odzywasz do mnie ! Głupi smarkaczu już  wracamy do domu - Nie ruszyłam się z miejsca tylko patrzyłam na niego z pogarda - Weronika!
- Niestety już nie od miesiąca jestem Lee Aki
- Wyszłaś za mąż jak mogłaś dlaczego nie wróciłaś
- Bo Taemin traktuje mnie jak swoją własność z nikim się mną nie dzieli jak ty. Natomiast nie mogłam wrócić jestem jak lalka która bez niego nie może nic sama zrobić.
- Ona jest tylko moja rozumie pan - Odparł Tae ze swoja wredna miną - A teraz może już pan wyjść dziękujemy za wizytę - Kiedy ojciec opuścił dom wpiłam się w usta chłopak dziękując mu że wtedy był ze mną.

BamBam - Dawna Miłość

Jak na wiosenny dzień przystało była piękna pogoda, zastanawiałam się tylko jak długo się utrzyma. Aktualnie wracałam ze szkoły moje siły życiowe spadały do minimum miałam tylko ochotę wrócić do domu i odpocząć. Ale nagle zawahałam się wrócić do domu i słuchać uciążliwej gadki i krzyków ojca czy iść na miasto. Mimo to wolałam nie zostawiać matki z tym tyranem. Kiedy byłam juz na mojej ulicy zaczęło padać nigdy na na widziałam deszczu dlatego obrałam kierunek starej świątyni szukałam miejsca gdzie deszcze nie będzie docierał w końcu stanęłam pod większym daszkiem i zaczęłam czekać. Nagle poczułam się dziwnie jak by ktoś na mnie patrzył, rozglądając się zobaczyłam chłopaka, był w moim wieku w klasie B Kunpimook Bhuwakul pochodzi z Tajlandii. Z racji na trudne imię i nazwisko wszyscy nazywają go BamBam jest niski i ma bardzo niski głos jak na chłopaka. Spojrzał na mnie.
- Zaczął padać tak niespodziewanie prawda - Odparł
- Taak - Mruknęłam między nami zaczęła panować niezręczna cisza, ale ja patrzyłam na niego albo on na mnie
- Ty jesteś Taki prawda - Spytał ale zauważyłam że robi się czerwony
- Tak miło mi cię poznać - Mruknęłam chłopak zauważyłam że jestem mokra bo podszedł do mnie i położył mi na głowie swoją bluzkę od wf spojrzałam na niego
- Spokojnie nie była używana
- Dzię.. - Zaczęłam ale chłopak mi
- No może raz... -  Spojrzałam na niego ze zdziwieniem
- A więc nosiłeś ją ! - Krzyknęłam zdziwiona
- Żartuje, wycieraj się bo się przeziębisz  Odparł i zaczął się śmiać a ja poczułam się zażenowana ale wytarłam głowę w bluzkę nie chciała wrócić do domu mokra. Po chwili niebo było już błękitne a BamBam odszedł
- A bluzka !
- Oddasz mi w szkole do zobaczenia Taki - Widziałam jego szeroki uśmiech którego nigdy nie zapomnę. Następnego dnia w szkole miałam zamiar oddać bluzkę BamBam'owi zaraz po pierwszej lekcji poszłam do jego klasy czułam się zawstydzona zażenowana że to akurat muszę być ja .
- BamBam! - Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się jego koledzy spojrzeli na mnie i zaczęli coś szeptać między sobą już wiedziałam że będą chodziły ploty po szkole.Chłopak podszedł a ja wręczyłam mu bluzkę - Dziękuję
- Nie ma za co -  Nastała niezręczna cisza - Co planujesz podczas festiwalu ?
- Nie wiem nie rozmawiałam jeszcze z Saki - Odparłam
- Będę o 19  pod zegarem w parku - Ze zdziwieniem spojrzałam na chłopaka a on była czerwony
- Dobrze do zobaczenia - Odparłam i poszłam w kierunku mojej klasy jednak nie było mi dane odejść w spokoju jeden z jego kolegów zaczął się o wszystko wypytywać
- Coś cię łączy z BamBam'em ?
- Nic !
- Dlaczego do niego przyszłaś?
- Nie twój interes ! - Burknęłam cała czerwona
- No powiedz Taki
- Właśnie dlatego nie na widzę chłopaków wtryniacie nos w nieswoje sprawy !! - Krzyknęłam nie zdając sobie sprawy z tego ze BamBam wszystko słyszy.
O 19 pod zegarem w parku czekałam i czekałam ale BamBam nie przychodził około 23 wróciłam do domu ale BamBam nadal się nie odzywał. Przez całe wakacje nie widziałam się z nim a w szkole zaraz na początku roku szkolnego okazało się ze przeprowadził się do innego miasta nie mówiąc nic nikomu. Czułam się dziwne po kiedy tylko o nim pomyślałam widziałam chłopaka u którego uśmiech nie znikała z twarzy to był chłopak którego kochałam. Nawet teraz w moim sercu jest miejsce dla BamBam'a czasami myślę że chciała bym móc cofnąć czas. ..

3 LATA PÓŹNIEJ


To właśnie dziś zaczyna się drugi semestr pierwszej klasy Ja Shin Taki po raz kolejny....spóźniłam się do szkoły!!??.
- Mamo!! dlaczego mnie nie obudziłaś - Krzyknęłam zrywając się z łóżka szybko ubrałam mundurek i nałożyłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół mama stała w kuchni i gotowała - Czemu...
- Bo mam cicha nadzieje że w końcu choć trochę się usamodzielnisz - Odparła i zaczęła się śmiać
Od kiedy mój ojciec zmarł mama co raz szczęście się uśmiecha - Śniadanie masz na stole
- Bardzo cię kocham ale następnym razem już nie będzie tak wesoło to już 3 raz - Odparłam
Złapałam moją torbę i wybiegłam z domu. Dziś była piękna pogoda, choć strasznie wiało, kiedy przeszłam obok świątyni wróciły wspomnienia związane z BamBam'em mimo to nie mogłam pozwolić sobie na chwilę słabości - O nie ! muszę się pośpieszyć może jeszcze zdążę - Kiedy dotarłam do szkoły akurat zadzwonił dzwonek usiadłam w swojej ławce, i czekałam.
- Taki! - Odwracając się zobaczyłam moją przyjaciółkę SooJin
- Oddaje książkę dzięki że ją pożyczyłaś - Odebrałam od dziewczyny książkę liczącą około 350 stron od razu pomyślałam czy zmieści mi się w torbę w końcu zapomniałam w niej posprzątać. Wzięłam zamach i z całą siła
wepchnęłam książkę do torby
- Przeciętna kobieta dba o porządek Taki z toba jest coś nie tak  - Odparła SooJin i zaczęła się śmiać
- Nie po prostu nasza Taki przez taki zachowanie jest zabawna - Odparła moja druga przyjaciółka DaeSoo - Prawda ?
- Taak - Przeciągnęłam
- Taki jest przynajmniej ładna i zabawna nie to co ona - Dae wskazała na dziewczynę która słynęła ze swojej słodkości każdy chłopak w klasie mówił o niej i bardzo ją lubił - Ni krzty piękności 
Szkoda mi jej było żadna z dziewczyn nie zadawał się z nią z tego powodu, przypominała mnie kiedy byłam w gimnazjum samotna, dlatego podjęłam decyzję w liceum od samego początku byłam nową Taki a żebym była lubiana wśród dziewczyn postanowiłam zachowywać się znacznie, znacznie mniej kobieco. Podczas przerwy śniadaniowej byłam zmuszona iść do sklepiku z powodu mojego pospiechu rano zapomniałam zjeść śniadania. Jak co dziennie kupiłam 4 rodzaje kanapek.
- Tak razem będzie 2000 wonów - Podałam należne pieniądze kobiecie ze sklepiku i podeszłam do dziewczyn które trzymały po jednej bułce
- Umieram z głodu jedzmy już - Odparłam
- Dużo jesz i tak codziennie masz szybką przemianę materii że nie tyjesz - Odparła Dae zaczęłam się śmiać ale w tedy usłyszałam jak ktoś woła.
-
Bhuwakul ! - Odwróciłam się i zobaczyłam mężczyznę podobnego do BamBam'a ale to nie był on mimo to nie odrywałam od niego wzroku
- Taki czyż byś się zakochała - Spytała SooJin

- No tak inni chłopacy nie mają u Taki szans ale Nauczyciel to już inna rzecz - Odparła Dae
- NO MÓWIĘ  WAM ŻE TO NIE TAK ! - Dziewczyny zaczęły się śmiać a ja razem z nimi, kiedy już trochę się uspokoiłam usłyszałam jak dwóch chłopaków ze starszej klasy mówi o mnie
- Nie sądzisz że Taki jest ładna - Spytał jeden do drugiego, od razu złapałam jedną z bułek i zaczęłam się nią opychać. - Nie raczej to nie możliwe - W duchu się ucieszyłam. Kiedy poszliśmy w stronę klasy Dae mruknęła
- Gdybyś zachowywała się bardziej kobieco miała byś chłopaków na pęczki
- Ja...Nie..haha - Nagle wpadłam na kogoś moja bułka wypadła mi z rąk jednak przed upadkiem ochronił ją jakiś chłopak. - O Dziękuję - Mruknęłam
- Mało pociągająca - Mruknął a  ja spojrzałam na postać chłopaka jak odchodzi
- Taki co jest ? - Spytała Dae ale ja już jej nie słuchałam moje myśli błądziły wokół osoby którą przed chwilą widziałam.
- Idźcie beze mnie zapomniałam czegoś kupić - Odparłam zaczęłam zbiegać po schodach by dogonić ową osobę, już myślałam że ją zgubiłam lecz kiedy byłam już na parterze zobaczyłam go szedł zrobiłam kilka kroków do przodu kiedy nagle usłyszałam
- Han!! idziesz do sklepiku ? - Obok mnie przebiegł chłopak i zaczął rozmawiać z podobizną BamBam'a lecz widziałam że kiedy na mnie spojrzał to uśmiechnął się. Kiedy wróciłam do klasy usiadłam w mojej ławce i czekałam do końca lekcji. Jednak chłopak nadal zaprzątał moje myśli. Po skończonych zajęciach wracałam do domu cały czas zamyślona , ale po chwili zauważyłam że przede mną idzie klon BamBam'a odwrócił się.
- Ja wcale cię nie śledzę po prostu mieszkam w okolicy - Chłopak popatrzył się na mnie jak na idiotkę i bez słowa poszedł dalej, ja też postanowiłam iść dalej jednak czułam się dziwnie.
"On gdzieś tu mieszka... zaraz chwila przecież to..." spojrzałam i zobaczyłam że chłopak skręca i wchodzi do świątyni, stanęłam jak wryta minęło kilka minut zanim to przyswoiłam
"
Zaczął padać tak niespodziewanie prawda" przez moją głowę przemknęły te słowa zaczęłam biec za nim a kiedy dobiegłam do miejsca gdzie go poznałam coś we mnie pękło
-
Bhuwakul? - Spytałam moje serce biło jak szalone chłopak spojrzał na mnie i odpowiedział
- Jestem Han
- Przepraszam pomyliłam się - Odwróciłam się i już miałam odejść kiedy usłyszałam

Zaczął padać tak niespodziewanie prawda -  Spojrzałam w niebo poczułam że zbiera mi sie na płacz ale mimo to odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka miał spokojny wyraz twarzy
- Czyli jednak jesteś
Bhuwakul
- Już nie teraz jestem Han
Kunpimook kiedy moi rodzice wzięli rozwód zmieniłem nazwisko - Mimo że to ten samo chłopak nic mi do niego nie pasowało głos wzrost ani wyraz twarzy ale mimo to ten chłopak był moją pierwszą miłością
- Przez dwa semestry mnie nie rozpoznałaś kiedyś musiałaś załapać , ale żeby tyle ci to zajęło naprawdę groteskowe. - I wtedy wielkie zdziwienie " On zawsze tak pyskował" - Ja od razu cię rozpoznałem chociaż wyrosło z ciebie takie "coś"
- Takie coś - Spytałam zdenerwowana
- Kiedyś byłaś bardziej spokojna strasznie się zmieniłaś - Odparł

- Czemu ze mną nie porozmawiałeś ty też mocno się zmieniłeś Bhuwakul!
- Nie jestem
Bhuwakul teraz jestem Han - Poprawił mnie zaraz jak skończyłam zdanie "Przerażający"
Chłopak wstał i stanął przede mną
- No dobra mały uścisk na powitanie. Choć - Wyciągnął do mnie rękę
- Jaki uścisk!! Jakie Choć !! Spadaj zboczony ufoku!! - Krzyknęłam a ten zaczął się śmiać
- Ah no tak zapomniałem ze nie na widzisz chłopaków co nie ? i jeszcze ci nie przeszło. - Wtedy wspomnienia wróciły czy to możliwe ze to przez to wszystko sie posypało.
- Tak nie lubię ich ale ty byłeś inny
- Naprawdę ? - Jak zwykle zakrył usta ręką i spojrzał gdzieś w bok - Rozumiem Czułem to samo Też cię pokochałem Jednak nie możemy juz do tego wrócić, od tamtego czasu wiele się zmieniło w tym ty i ja innymi słowy to przeszłość - Kiedy usłyszałam te przykre słowa w moich oczach pojawiły się łzy nie wiem czym było to spowodowane może tym że kazał mi o wszystkim zapomnieć
- Nie płacz to denerwujące. Na razie
- Mimo że dla ciebie to nic nie znaczy u mnie nic się nie zmieniło - Wyminął mnie i poszedł zostawiając mnie samą ale wyglądał na przygnębionego. Wtedy w tamte wakacje postanowiłam że o wszystkim mu powiem w nowym roku szkolnym, Niestety nie zdążyłam Długo jeszcze myślałam o BamBam'ie przez kilka następnych tygodni często na siebie wpadaliśmy, czasami nie obyło się bez kłótni jednak zawsze kończyło się to śmiechem BamBam mimo że starał się być twardy opowiedział co zdarzyło się w jego rodzinie, jaka tragedia go spotkała. Dzieliliśmy się wspólnymi sekretami  i słabościami czułam się tak jak przed tem kiedy jeszcze wszystko było dobrze. Tego dnia kiedy weszłam do klasy zdziwiłam się bo dziewczyny znów obgadywały biedną Miki
- Wiecie możecie już przestać to nie jest już zabawne Obgadujecie ją tylko dlatego bo jej zazdrościcie. - Natychmiast ugryzłam się w język
- Czyli tak o nas myślisz - Dziewczyny zabrały swoje rzeczy i wyszły a ja znów byłam ta zła. Kiedy tylko wyszłam z klasy zobaczyłam BamBam'a
- Twoje fałszywe przyjaciółki cię opuściły - Odparł
- Może - Mruknęłam - Czego chcesz ?
- Chce ci życzyć udanych wakacji - Odparł i potargał mnie po włosach.a potem odszedł
- Aish niech cie - Mruknęłam przez całe wakacje siedziałam w domu i zastanawiałam się nad swoim życiem. Ale dnia następnego zaraz przed rozpoczęciem ostatniego semestru mama oświadczyła mi  że przeprowadzamy się. Pomyślałam że znów strącę BamBama choć dopiero go znalazłam. Tego samego dnia do moich drzwi zapukał właśnie on.
- Co się stało dlaczego tu przyszedłeś
- Może idziemy na spacer - Spytał, zawahałam się ale może będzie to dobra okazja żeby mu powiedzieć. Poszliśmy do świątyni gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy
- Dlaczego akurat tutaj ?
- Bo chce z tobą porozmawiać - Odparł
- Nie najpierw ja. Właściwie przyszłam tu z tobą żeby się pożegnać nie zniknę tak jak ty 3 lata wstecz Mimo że powiedziałeś że nie możemy do tego wrócić ja właśnie się tak czułam. Chciałam tylko powiedzieć dziękuję, Przepraszam i do zobaczenia. - Kiedy chciałam odejść chłopak złapał mnie za rękę
- Żartujesz prawda !

- Ani nie chciałam żeby tak wyszło ale mama już postanowiła - Spojrzałam na chłopaka widziałam jego zmieszanie na twarzy. Podeszłam do niego i przytuliłam
- Masz ze mną zostać nie chce cię stracić po raz kolejny to będzie dla mnie za dużo Taki - Było mi ciężko bardzo bo kochałam tego zboczonego kosmitę. - Choć do twojej mamy - Pociągnął mnie i już byliśmy w drodze do mojego domu. Kiedy stanęliśmy pod budynkiem BamBam zaczął rozmawiać z moją mamą.
- Słyszałem że chce się pani wyprowadzić - Odparł z kamienną twarzą
- Tak ale jeszcze nic nie jest pewne - Odparła zmieszana kobieta
- Niech pani tego nie robi kocham Taki i nie chce żeby była za daleko ode mnie wie pani jaka jest nie uważna
- Prawda - Odparła
- I ślamazarna - Dodał BamBam
- No fakt - Zaczęło mnie to denerwować
- Starczy ! - Krzyknęłam chłopak zbliżył się o odparł
- Dlatego chce być jak najbliżej ciebie by móc cię chronić - Pochylił się i złożył delikatny pocałunek
Mimo że oboje myśleliśmy że to koniec, żę to co stracone nie powróci. W końcu przejrzeliśmy na oczy by móc kroczyć właściwą ścieżką z której zboczyliśmy 3 lata temu.