Już od dłuższego czasu czekam na ten jedyny dzień, kiedy mogę przestać być grzeczną dziewczynką i pokazać rogi. Prima Aprilis jest właśnie tym wyjątkowym dla mnie dniem. Przez cały rok zbieram pomysły na psikusy dla moich znajomych i kochanej mamusi, nie koniecznie je lubią. Dzięki temu regeneruję się ma kolejny nudy rok. Jednak tego roczny primaaprilisowy dzień jest wyjątkowy, bo... do naszej klasy dochodzi nowy uczeń a nie zna jeszcze mnie! Jestem Ula ale większość nazywa mnie Yuki. Mimo że urodziłam się w Polsce razem z mamą mieszkamy w Korei. Kiedy tylko zadzwonił mój budzik, wyskoczyłam z łóżka i zapakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy, które dzisiaj będą mi potrzebne. Zbiegając na dół zobaczyłam moją mamę stojącą przy stole, podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
- Mamo dzisiaj jest !
- Tak wiem co dzisiaj jest przez cały rok bałam się tego dnia.
- Spokojnie w tym roku.
- Tak samo mówiłaś w tamtym i co odbierałam cię z komisariatu.
- Oj ale w tym będzie inaczej - Odparłam - Za to że tak się o mnie troszczysz nie będę robiła ci psikusów - Wyciągnęłam w jej stronę rękę - Zgoda ? - Spojrzała na mnie podejrzliwie aż w końcu ją uścisnęła będąc kopniętą przez prąd.
- Aish co za dziewucha!
- Minahe Omma !! - Krzyknęłam i wybiegłam z domu biorąc po drodze deskę. Do szkoły miałam zaledwie 10 minut drogi, postanowiłam jeździć na desce. Po drodze widziałam wiele uczniów z mojej szkoły, którzy patrzyli na mnie podejrzanie. Wjeżdżając do szkoły zobaczyłam moją pierwszą ofiarę. Największego kujona w klasie. Przejeżdżając obok niego rozlałam wazelinę z naj róźniejszymi śliskimi płynami. Zatrzymując się zobaczyłam jak chłopak wali piruety a nauczyciele patrzą na niego jak na idiotkę
- Prima Aprilis!!! - Wydarłam się na całe gardło
- O nie zapomniałem - Wymruczał nauczyciel od angielskiego.
- Spokojnie oszczędzę pana - Odparłam, ten uśmiechnął się i odszedł. Wchodząc do szkoły skierowałam się do mojej klasy. Otworzyłam drzwi i.....chlup. Całe wiadro wody spadło mi na głowę.
- Co do cholery ! - Krzyknęłam, rozglądając się po sali usłyszałam szmery. - Kto to zrobił - Jeden z uczniów wskazał na chłopaka siedzącego pod oknem miał skórzaną czarną skórę i czarne włosy
spojrzał na mnie zdjął słuchawki i odparł.
- Prima Aprilis głąbie - Zrobiłam ogromne oczy, które ledwie mi nie wypadły.
- Odwdzięczę się obiecuję
- Już czekam. Jestem Wonho, a ty głąbiee ? - Odparł patrząc na mnie kpiąco
- Yuki - Odparłam zabierając strój od w-f kiedy poszłam do łazienki trochę doprowadziłam się do porządku. Kiedy wróciłam lekcja już trwała. Pech chciał że musiałam siedzieć obok chłopaka od wiaderka.
- Oj już się nie fochaj to tylko woda - Odparł
- Zrobiłeś ze mnie idiotkę
- Zapewne ty zrobisz idiotę ze mnie jeszcze nie raz tego dnia
- To prawda - Odparłam
- Wonho możesz podejść do tablicy ? - Spytał nauczyciel, chłopak wstał i odszedł a ja zaczęłam myśleć co mogę odwalić. Zaczęłam grzebać w moim plecaku, po chwili wyciągnęłam z niego długopis taki sam jak jego o dziwo zamieniłam i czekałam na jego reakcje. Usiadł i wziął długopis do ręki natychmiast wyrzucił go na drugi koniec sali
- Wonho co się stało - Spytała nauczycielka
- Ani pszczoła obok mnie latała no i wie pani - Odparł jąkając się. Zaczęłam się śmiać niestety Wonho nie koniecznie. Kiedy zadzwonił dzwonek wstałam i wyszłam, skierowałam się w moje prywatne zacisze, na tyłach szkoły nikt mi nie przeszkadzał. Wyciągnęłam książkę oprawioną w niebieską oprawkę. Oparłam się plecami o czerwony mur i zagłębiłam się w lekturze. Nagle poczułam że coś spadło mi na głowę, zaczęłam delikatnie macać się po głowie aż w końcu złapałam ową rzecz, spojrzałam i zobaczyłam żabę, mogłam się domyślić kto to zrobił. Odłożyłam biedne zwierzątko do szkolnego stawu i pobiegłam do szatni gdzie mieliśmy mieć W-F zabrałam spodenki Wonho i powiesiłam na maszcie szkolnym, przyczepiłam karteczkę z imieniem i nazwiskiem właściciela. Potem wróciłam do szkoły po wychowaniu fizycznym w klasie pojawił się Wonho.
- To było nie fer wiesz - Odparł
- Wszystkie chwyty dozwolone - Odparłam siadając wygodnie na krześle
- Tak chcesz się bawić - Odparł - Dobra niech będzie - Chłopak wyszedł z klasy i zaginął na całą 5 godzinę lekcyjną. Kiedy wyszłam na przerwę wszyscy spoglądali na mnie i śmiali się.
- Yuki chodź szybko - Krzyknęła pierwszoklasistka która mieszkała na moim osiedlu.
- Co się stało - Spytałam
- To - Dziewczyna wskazała na plakat ze mną w roli głównej i żabką która spadła mi na głowę - Zdenerwowałam się bardzo . Czytając dopisek pod zdjęciem byłam gotowa zabić
" Yuki szukająca swojego księcia"
- Zabije tego gnojka!! - Krzyknęłam i poszłam do klasy. Wparowałam jak tornado i złapałam chłopaka za kołnierzyk od mundurku. - Co ty sobie kurwa wyobrażasz
- Jak to stwierdziłaś wszystkie chwyty dozwolone słonko
- Aish cholera - Puściłam go i usiadłam w swojej ławce która była zaraz obok ławki Wonho, nagle chłopak wstał i wyszedł. Zaczęłam grzebać w torbie i znalazłam dwie saszetki środków przeczyszczających, wyciągnęłam napój chłopaka z plecaka i wsypałam do wody. Zawartość wymieszałam i włożyłam na swoje miejsce. Kiedy chłopak wrócił udawałam że śpię. Chłopak napił się wody i nic zero. Zdenerwowana wstałam i wyszłam. Idąc korytarzem zobaczyłam biegnącego Wonho przez korytarz.
- UDAŁO SIĘ !!!! - Wydarłam się na całe gardło. Szczęśliwa wróciłam do klasy i wzięłam telefon do ręki, poczułam galaretowatą maź która ciągnęła się i śmierdziała. - Wonho...
Kiedy już trochę się uspokoiłam do sali powrócił chłopak
- Widzę że nie najlepiej się czujesz
- Aish no nie koniecznie - Odparł uśmiechając się. Przez dobre dwie godziny daliśmy sobie spokój. Na 6 lekcji zasnęłam, ale zostałam bezczelnie obudzona przez chłopaka niestety to co zobaczyłam przed moimi oczami przeszło wszystkie jego żarty. Przed moim oczami chodził prawdziwy obleśny pająk
- WONHO ! Zabierz go ! - Krzyknęłam, chłopak śmiał się ze mnie tak bardzo że prawie spadł z krzesła. - To nie jest śmieszne !
- Jest bardzo - Odparł ale widząc mój strach zabrał pająka z mojej ławki. Ja dochodziłam do siebie przez pozostałe 2 lekcje. Kiedy wychodziłam ze szkoły podeszłam do szafki Wonho i związałam mu sznurówki. Czekałam przy wyjściu na reakcje chłopaka. Jednak zasłuchałam się w piosence, z zamyśleń wyrwał przeraźliwy krzyk chłopaka. Odwracając się zobaczyłam leżącego Wonho który trzyma sie za kolano. Szybko ktoś zadzwonił po pogotowie i zabrali go.
- Co zrobiłaś Yuki przez te wasze głupie żarty przez ciebie Wonho wylądował w szpitalu. - Krzyknęła jedna z dziewczyn z naszej klasy.
- Ale przecież ja nie chciałam - Odparłam
- Ta jasne - Poczułam się winna z tego co stało się Wonho. Poszłam do sklepu i coś mu kupiłam na pocieszenie. W szpitalu poprosiłam jedną z pielęgniarek o przekazanie choremu a wieczorem zadzwonił i powiedział żebym przyszła porozmawiać. Po dniu pełnym psikusów i żartów zasnęłam jak aniołek. A kiedy wstałam poszłam od razu do szpitala. Zapukałam do sali chłopaka.
- Przepraszam - Mruknęłam
- Wczoraj kiedy odebrałem misia nie wiedziałem czy w środku nie kryje się bomba - Odparł i zaczął się śmiać
- Nie mam zamiaru wylądować na policji - Warknęłam
- I jak Prima Aprilis udany - Spytał bawiąc się maskotką .
- Nie koniecznie, skrzywdziłam kogoś a to nie jest już śmieszne i nie zalicza się do żartu. - Mruknęłam
- Nie przejmuj się, ważne że mogłem spędzić trochę czasu z tobą i poznać cię, nie zależnie od tego jakie są tego konsekwencję - Odparł targając mi włosy
- Ty na prawdę nie wiesz co mówisz - Odparłam
- Wiem i to doskonale - Ten chłopak nigdy nie wie kiedy przestać i to właśnie w nim lubię, mam nadzieję że poznam go lepiej i nasze primaaprilisowe żarty nie będą już takie brutalne.
- Mamo dzisiaj jest !
- Tak wiem co dzisiaj jest przez cały rok bałam się tego dnia.
- Spokojnie w tym roku.
- Tak samo mówiłaś w tamtym i co odbierałam cię z komisariatu.
- Oj ale w tym będzie inaczej - Odparłam - Za to że tak się o mnie troszczysz nie będę robiła ci psikusów - Wyciągnęłam w jej stronę rękę - Zgoda ? - Spojrzała na mnie podejrzliwie aż w końcu ją uścisnęła będąc kopniętą przez prąd.
- Aish co za dziewucha!
- Minahe Omma !! - Krzyknęłam i wybiegłam z domu biorąc po drodze deskę. Do szkoły miałam zaledwie 10 minut drogi, postanowiłam jeździć na desce. Po drodze widziałam wiele uczniów z mojej szkoły, którzy patrzyli na mnie podejrzanie. Wjeżdżając do szkoły zobaczyłam moją pierwszą ofiarę. Największego kujona w klasie. Przejeżdżając obok niego rozlałam wazelinę z naj róźniejszymi śliskimi płynami. Zatrzymując się zobaczyłam jak chłopak wali piruety a nauczyciele patrzą na niego jak na idiotkę
- Prima Aprilis!!! - Wydarłam się na całe gardło
- O nie zapomniałem - Wymruczał nauczyciel od angielskiego.
- Spokojnie oszczędzę pana - Odparłam, ten uśmiechnął się i odszedł. Wchodząc do szkoły skierowałam się do mojej klasy. Otworzyłam drzwi i.....chlup. Całe wiadro wody spadło mi na głowę.
- Co do cholery ! - Krzyknęłam, rozglądając się po sali usłyszałam szmery. - Kto to zrobił - Jeden z uczniów wskazał na chłopaka siedzącego pod oknem miał skórzaną czarną skórę i czarne włosy
spojrzał na mnie zdjął słuchawki i odparł.
- Prima Aprilis głąbie - Zrobiłam ogromne oczy, które ledwie mi nie wypadły.
- Odwdzięczę się obiecuję
- Już czekam. Jestem Wonho, a ty głąbiee ? - Odparł patrząc na mnie kpiąco
- Yuki - Odparłam zabierając strój od w-f kiedy poszłam do łazienki trochę doprowadziłam się do porządku. Kiedy wróciłam lekcja już trwała. Pech chciał że musiałam siedzieć obok chłopaka od wiaderka.
- Oj już się nie fochaj to tylko woda - Odparł
- Zrobiłeś ze mnie idiotkę
- Zapewne ty zrobisz idiotę ze mnie jeszcze nie raz tego dnia
- To prawda - Odparłam
- Wonho możesz podejść do tablicy ? - Spytał nauczyciel, chłopak wstał i odszedł a ja zaczęłam myśleć co mogę odwalić. Zaczęłam grzebać w moim plecaku, po chwili wyciągnęłam z niego długopis taki sam jak jego o dziwo zamieniłam i czekałam na jego reakcje. Usiadł i wziął długopis do ręki natychmiast wyrzucił go na drugi koniec sali
- Wonho co się stało - Spytała nauczycielka
- Ani pszczoła obok mnie latała no i wie pani - Odparł jąkając się. Zaczęłam się śmiać niestety Wonho nie koniecznie. Kiedy zadzwonił dzwonek wstałam i wyszłam, skierowałam się w moje prywatne zacisze, na tyłach szkoły nikt mi nie przeszkadzał. Wyciągnęłam książkę oprawioną w niebieską oprawkę. Oparłam się plecami o czerwony mur i zagłębiłam się w lekturze. Nagle poczułam że coś spadło mi na głowę, zaczęłam delikatnie macać się po głowie aż w końcu złapałam ową rzecz, spojrzałam i zobaczyłam żabę, mogłam się domyślić kto to zrobił. Odłożyłam biedne zwierzątko do szkolnego stawu i pobiegłam do szatni gdzie mieliśmy mieć W-F zabrałam spodenki Wonho i powiesiłam na maszcie szkolnym, przyczepiłam karteczkę z imieniem i nazwiskiem właściciela. Potem wróciłam do szkoły po wychowaniu fizycznym w klasie pojawił się Wonho.
- To było nie fer wiesz - Odparł
- Wszystkie chwyty dozwolone - Odparłam siadając wygodnie na krześle
- Tak chcesz się bawić - Odparł - Dobra niech będzie - Chłopak wyszedł z klasy i zaginął na całą 5 godzinę lekcyjną. Kiedy wyszłam na przerwę wszyscy spoglądali na mnie i śmiali się.
- Yuki chodź szybko - Krzyknęła pierwszoklasistka która mieszkała na moim osiedlu.
- Co się stało - Spytałam
- To - Dziewczyna wskazała na plakat ze mną w roli głównej i żabką która spadła mi na głowę - Zdenerwowałam się bardzo . Czytając dopisek pod zdjęciem byłam gotowa zabić
" Yuki szukająca swojego księcia"
- Zabije tego gnojka!! - Krzyknęłam i poszłam do klasy. Wparowałam jak tornado i złapałam chłopaka za kołnierzyk od mundurku. - Co ty sobie kurwa wyobrażasz
- Jak to stwierdziłaś wszystkie chwyty dozwolone słonko
- Aish cholera - Puściłam go i usiadłam w swojej ławce która była zaraz obok ławki Wonho, nagle chłopak wstał i wyszedł. Zaczęłam grzebać w torbie i znalazłam dwie saszetki środków przeczyszczających, wyciągnęłam napój chłopaka z plecaka i wsypałam do wody. Zawartość wymieszałam i włożyłam na swoje miejsce. Kiedy chłopak wrócił udawałam że śpię. Chłopak napił się wody i nic zero. Zdenerwowana wstałam i wyszłam. Idąc korytarzem zobaczyłam biegnącego Wonho przez korytarz.
- UDAŁO SIĘ !!!! - Wydarłam się na całe gardło. Szczęśliwa wróciłam do klasy i wzięłam telefon do ręki, poczułam galaretowatą maź która ciągnęła się i śmierdziała. - Wonho...
Kiedy już trochę się uspokoiłam do sali powrócił chłopak
- Widzę że nie najlepiej się czujesz
- Aish no nie koniecznie - Odparł uśmiechając się. Przez dobre dwie godziny daliśmy sobie spokój. Na 6 lekcji zasnęłam, ale zostałam bezczelnie obudzona przez chłopaka niestety to co zobaczyłam przed moimi oczami przeszło wszystkie jego żarty. Przed moim oczami chodził prawdziwy obleśny pająk
- WONHO ! Zabierz go ! - Krzyknęłam, chłopak śmiał się ze mnie tak bardzo że prawie spadł z krzesła. - To nie jest śmieszne !
- Jest bardzo - Odparł ale widząc mój strach zabrał pająka z mojej ławki. Ja dochodziłam do siebie przez pozostałe 2 lekcje. Kiedy wychodziłam ze szkoły podeszłam do szafki Wonho i związałam mu sznurówki. Czekałam przy wyjściu na reakcje chłopaka. Jednak zasłuchałam się w piosence, z zamyśleń wyrwał przeraźliwy krzyk chłopaka. Odwracając się zobaczyłam leżącego Wonho który trzyma sie za kolano. Szybko ktoś zadzwonił po pogotowie i zabrali go.
- Co zrobiłaś Yuki przez te wasze głupie żarty przez ciebie Wonho wylądował w szpitalu. - Krzyknęła jedna z dziewczyn z naszej klasy.
- Ale przecież ja nie chciałam - Odparłam
- Ta jasne - Poczułam się winna z tego co stało się Wonho. Poszłam do sklepu i coś mu kupiłam na pocieszenie. W szpitalu poprosiłam jedną z pielęgniarek o przekazanie choremu a wieczorem zadzwonił i powiedział żebym przyszła porozmawiać. Po dniu pełnym psikusów i żartów zasnęłam jak aniołek. A kiedy wstałam poszłam od razu do szpitala. Zapukałam do sali chłopaka.
- Przepraszam - Mruknęłam
- Wczoraj kiedy odebrałem misia nie wiedziałem czy w środku nie kryje się bomba - Odparł i zaczął się śmiać
- Nie mam zamiaru wylądować na policji - Warknęłam
- I jak Prima Aprilis udany - Spytał bawiąc się maskotką .
- Nie koniecznie, skrzywdziłam kogoś a to nie jest już śmieszne i nie zalicza się do żartu. - Mruknęłam
- Nie przejmuj się, ważne że mogłem spędzić trochę czasu z tobą i poznać cię, nie zależnie od tego jakie są tego konsekwencję - Odparł targając mi włosy
- Ty na prawdę nie wiesz co mówisz - Odparłam
- Wiem i to doskonale - Ten chłopak nigdy nie wie kiedy przestać i to właśnie w nim lubię, mam nadzieję że poznam go lepiej i nasze primaaprilisowe żarty nie będą już takie brutalne.

No,no, podobało mi się...
OdpowiedzUsuńJuż widzę jak ten biedny Wonho zaiwania po szkole ze sraczką X"D
http://opowiadaniaazjatyckiejwariatki.blogspot.com/
To takie genialne! :D Szczerzyłam się do telefonu jak głupia. Bardzo mi się podobało!
OdpowiedzUsuń