sobota, 12 listopada 2016

Murder #2

- Teraz zapomnij o wszystkim.
  Objęłam chłopaka za szyje i pocałowałam, ten zrzucił swoja czarną kurtkę a potem czerwoną bluzkę, która opinała jego idealnie wyrzeźbione ciało.
Kiedy brakło mi tchu odsunęłam się Spojrzałam w jego ciemne oczy. Które wyrażały pożądanie.
- Kocham cie - Mruknął, położył moje dłonie na swojej klatce w okolice serca, ale mimo to czułam również gorącą skórę chłopaka. - A ty mnie ?
Tym razem chłopak łapczywie wpił się w moje usta, dzięki swoim silnym ramionom uniósł mnie do góry, a ja oplotłam się w okół jego bioder. Oparł mnie plecami o lodowatą ścianę i zaczął składać na moim ciele pocałunki które zostawiały siny ślad. Minhyuk odpiął mój stanik i rzucił gdzieś w kąt hotelowego pokoju. Postanowiliśmy przenieść się z pozycji stojącej na leżącą, chłopak postanowił zabrać się za moje spodnie.
  Odpiął guzik i suwak a potem zdjął je jednym szybkim ruchem razem z dolna bielizną. Potem zajął się sobą a po chwili mogliśmy cieszyć się namiętnością między nami. Nagle poczułam że po moim policzku spływa łza. Minhyuk to zauważył i zawisł nade mną patrząc mi głęboko w oczy.
- Wszystko będzie dobrze - Mruknął a ja. Kiwnęłam głową. On wszedł we mnie jednym płynnym ruchem. I zaczął się poruszać. Sprawiało mi to niesamowitą rozkosz kiedy wydałam z siebie dźwięk chłopak natychmiast starał się mnie uciszyć głębokim pocałunkiem. Trwało to cała noc. Zasnęłam około czwartej.
PERSPEKTYWA MINHYUKA

Leżałem obok naj cudowniejszej kobiety na świecie. Nawet teraz kiedy śpi jest idealna. Palcem wskazującym zacząłem kreślić różne wzory na jej plecach a kiedy otworzyła oczy poczułem przyjemny dreszcz rozchodzący się po ciele.
- Minhyuk - Mruknęłam - To nie mogło się zdarzyć - Podniosła się szybko i zaczęła ubierać. Podbiegłem do niej i złapałem za ramiona.
- Uspokój się !
- Nie może jeśli...
- Co, żałujesz ? - Zaprzeczyła kręcąc głową - Wiec o co chodzi ?
- Jae... Ja wciąż go kocham Lee - Usiadła na łóżku i zaczęła płakać i wtedy zrozumiałem że ona go kocha że mimo iż  spędziliśmy razem noc to i tak ona kocha go bardziej niż mnie.
- Soo spokojnie, nic mu nie powiemy ja wrócę do JooNy a ty do Jae - Dotknąłem jej policzka a ona się delikatnie uśmiechnęła.
- Dobrze - Mruknęła, kiedy juz wszystko ogarnęliśmy wróciliśmy do domu.

PERSPEKTYWA SOO
Wchodząc do rezydencji zobaczyłam idącego w moja stronę Jae. Poczułam jego silne ramiona.
- Przepraszam! Soo proszę wybacz mi
- Kocham cie ty głupku - Mruknęłam kątem oka zobaczyłam jak Minhyuk podchodzi do JooNy i namiętnie ją całuje.
Kiedy Jae odsunął się ode mnie zwrócił się do Minhyuka.
-  Ty masz natychmiast odejść z tego domu, juz nie należysz do rodziny. IlHoon powiedział że widział cie jak wchodziłeś do hotelu w którym była Soo. Wiem do czego doszło. To wszystko.
- Dobrze - Mruknął Minhyuk, odwrócił się i wyszedł. Jae spojrzał na mnie
- Puśćmy w niepamięć to co się wydarzyło dobrze
- Mhm - Mruknęłam, ale nadal myślałam o chłopaku który przed chwilą opuścił posiadłość

PERSPEKTYWA MINHYUKA

Wyszliśmy razem z JooNą z mojego domu, dziewczyna cały czas szła przy mnie nie mówiąc ani słowa. Była zła za to że zdradziłem ale mimo to nadal była przy mnie.
- Lepiej będzie jeśli odejdziesz - Odparłem i spojrzałem na nią ona kiwnęła głową.
- Jednak zanim odejdę musisz coś dla mnie zrobić - Dziewczyna pstryknęła palcami i natychmiast poczułem jak ktoś łapie mnie za ręce, odwracając się zobaczyłem pięciu żołnierzy. - Pomożesz mi zabić Soo - To co powiedziała odbiło mi się echem po głowie, chciała zabić Soo! Zacząłem się wyrywać chciałem podbiec do JooNy i spoliczkować ją. Jednak zobaczyłem na jej twarzy chęć mordu i zemsty. I w tedy przypomniałem sobie co mówiła Soo o ostatniej kuli i ostatnim żyjącym człowieku. Zrozumiałem że to JooNa. Jeden z jej pachołków nałożył mi na głowę czarny worek i gdzieś mnie zabrali. Przez dobre 10 minut jechaliśmy samochodem a kiedy wyciągnęli mnie z samochodu zaczęli bić, byłem co raz słabszy ale musiałem to wytrzymać dla Soo....


PERSPEKTYWA SOO

Siedziałam w sypialni wspominając noc z Minhyukiem. Byłam wściekła że Jae wywalił ich z domu. Ale to w końcu on był tu szefem. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi spojrzałam i zobaczyłam SunJae, spuściłam głowę bo nie byłam wstanie spojrzeć mu w twarz.
- Wiem że teraz mnie nie na widzisz ale ktoś ci to przysłał - Podał mi kopertę, była czarna.
- Co to ?
- Otwórz - Muknął Jae, złapałam za kopertę i wyciągnęłam z niej małą karteczkę na której pisało "odtwórz" i pendrive. Wstałam i zeszłam na dół podchodząc do telewizora, podłączyłam małe urządzenie do telewizora i zobaczyłam JooNe a obok niej przywiązany Minhyuk jego twarz wyglądała okropnie miał całą poobijaną.
- Wiem że teraz oglądasz to Soo więc zacznijmy od tego dlaczego to robię
-  Z zemsty - Mruknęłam, teraz pamiętam jej twarz to jest córka tych ludzi
- Pamiętasz zimę 3 lata temu.... Tak jestem Kang SeoJi córka ludzi których ty bezwzględna suka zabiłaś ! Więc teraz ja zabije tego którego tak bardzo kochasz Jeżeli chcesz go zobaczyć przyjedz do portu  - Pstryknęła palcami a po obu jej stronach pojawiło się kilku osiłków i zaczęli bić Minhyuka potem taśma się skończyła. Poderwałam się i wbiegłam na górę za mną Jae.
- Gdzie ty idziesz ?
- Po Minhyuka - Wyciągnęłam z torby dwa czarne pistolety i kilka zapasowych magazynków.
- Nie pozwolę ci - Nie wytrzymałam i odwróciłam się do chłopaka z chłodnym  i obojętnym wyrazem twarz i bronią przytkniętą do jego czoła.
- Nie czekam na twoje pozwolenie i jeśli chcesz żyć nie wchodź mi w drogę.
- Więc to jest twoje prawdziwe oblicze, to jest Soo którą kocha Minhyuk. - Odsunął się w bok, schowałam broń a chłopak złapał mnie w pasie i pocałował. - Ten ostatni raz.
Wyszłam z sypialni i zeszłam na dół gdzie stała reszta.
- Jedziemy z tobą - IlHoon mruknął spoglądając na mnie a potem na resztę. Wsiedliśmy do wspólnego samochodu i ruszyliśmy, siedziałam na pace razem z trzema chłopakami.
- Więc ilu tak dokładnie zabiłaś ?
- Prócz jej rodziny 25 byłam płatnym zabójcą wszystkie zlecenia dawał mi ojciec a  kiedy ojciec SeoJi zabił mojego ojca postanowiłam że to będzie ostatni raz. Zabiłam ich wszystkich ojca matkę i bliźniaków 3-letnich.
- Dlaczego jej nie zabiłaś. I dlaczego mówiłaś ze zrobili ci krzywdę.- Spytał Paniel
- Była prze ćpana stwierdziłam że narkotyk ją zabiję. Jednak myliłam się. Jej ojciec kiedy przyszedł do naszego domu zgwałcił mnie. - Spojrzałam gdzieś w dal  pogłębiając się w myślach. Na port dojechaliśmy po 20 minutach. Była juz noc więc widoczność była ograniczona. Ale chciałam jak najszybciej znaleźć chłopaka. Przeszukując budynki nigdzie nie było śladu po Minhyuka. Za to wszędzie były pełno ludzi SeoJi
- Paniel Eunkwang i Changsub idźcie na górne wierze stamtąd będziecie obserwować.
- IlHoo i reszta chodźcie ze mną - Wybiegając na główny plac. I wtedy znalazłam go wisiał  głową w dół, na ziemi widniała duża kałuża krwi.Minhyuk zauważył mnie i krzyknął.
- Uciekaj! Odejdź stąd.
- Przepraszam że wplątałam cie w to. - Zobaczyłam że chłopak zaczyna płakać. Usłyszałam klaskanie nerwowo zaczęłam szukać źródła i wtedy zobaczyłam ją.
- Wiedziałam że przyjdziesz Soo
- SeoJi...
- Tak, nareszcie możemy się spotkać i zakończyć to raz na zawsze 
- Zdechniesz jak twoja nędzna rodzina - Obie wyjęłyśmy pistolety jednak ona dodatkowo wzięła katanę. Odwróciłam się i zobaczyłam ze za mną stoi 3 a nie 2 mężczyzn, Jae, który stał gdzieś z tyłu spoglądał na mnie z delikatnym uśmiechem. Ponownie spojrzałam na dziewczynę która była już blisko mnie. Odbezpieczyłam magazynek i posłałam pierwszą kule w jej kierunku, jednak nie trafiłam SeoJi zaczęła machać swoim mieczem w moją stronę jednak zapomniała że jestem zabójcą i nie boje się zginąć. Jednym silnym pchnięciem powaliła mnie na ziemie i przestrzeliła prawe ramie. Moja broń spoczywała w okolicy jej serca.
- Żegnaj pozdrów swojego ojca w piekle - Nacisnęłam spust a oczy dziewczyny zrobiły się puste. Podniosłam się i otrzepałam zakrwawiona i poprzecinaną koszule z piasku. Podbiegłam do Minhyuka który juz leżał na ziemi i mocno kaszlał.
- Juz wszystko dobrze - Mruknęłam i nachyliłam się nad chłopakiem 
- Kocham cie Soo
- Ja ciebie też - Od tamtego czasu minął rok. Ja i Minhyuk jesteśmy razem i teraz czekamy na naszego małego szkraba. Nie mieszkamy juz w rezydencji teraz sprawują tam władze chłopcy. A Jae odszedł zaraz po akcji słuch po nim zaginął.
- I co jak sprawuje się w roli męża ?
- Perfekcyjnie a ja.
- Seryjna morderczyni w roli żony brzmi pociągająco - Zaśmiał się i pocałował mnie. Tym razem nad rzeką Han nie byłam już sama. 

czwartek, 10 listopada 2016

Murder 1#

Stało się to późną zimą, dokładnie 24 grudnia. Dzień w którym każdy powinien spędzać czas ze swoja rodziną. Jednak nie ja, teraz kiedy dokonałam mojej zemsty mogę nazwać się mordercą. Ostatni krok do upragnionego spokoju było samobójstwo, nie chciałam już więcej cierpieć. Biały śnieg, światła samochodów i ulicznych lamp oraz ja, stojąca na moście nad rzeką Han, a w mojej dłoni czarna broń, która widziała zbyt wiele śmierci. Teraz miała wykonać ostatni strzał. Jednak usłyszałam spokojny głos. Spojrzałam chłodno i zobaczyłam chłopaka z czerwonymi włosami.
- Co zrobisz jeśli twoje samobójstwo ci się nie uda i przeżyjesz?
- Spróbuje ponownie - Warknęłam
- Chodź ze mna, pomogę ci zapomnieć o wszystkim - Chłopak wyciągnął do mnie rękę ja również ale celując w niego bronią, zdziwiłam się ponieważ obcy nawet się nie cofnął.- Jeśli jesteś zabójcą dlaczego mnie nie zabiłaś?
- Nic mi nie zrobiłeś
- I myślisz ze mierząc bronią we mnie wystraszę się ? - Zaczął się głośno śmiać a potem znów na mnie spojrzał - Chodź ze mną znam miejsce i ludzi gdzie będą traktowali cie jak normalnego człowieka jak członka rodziny. Zabiorę cie gdzieś gdzie nie będziesz mordercą - Nie wiem co mnie przekonało by z nim iść ale zeszłam z barierki mostu i schowałam broń do pochwy - Oddaj go, nie pozwolenie ci więcej go dotykać - Wręczyłam chłopakowi broń - Jestem Minhyuk.
- Soo...

3 LATA PÓŹNIEJ
Obudziłam się i zobaczyłam mojego ukochanego SungJae - głowę koreańskiej mafii hakerskiej. Myślałam, że to Minhyuk był całym moim światem, ale kiedy przyprowadził mnie tu trzy lata temu i poznałam Jae wszystko się zmieniło. Choć Minhyuk udaje, że jest mu to obojętne to widzę jak patrzy na mnie i na swojego przykaciela. Kocham Jae, jednak wciąż nie mogę zapomnieć o wcześniejszych uczuciach do Minhyuka. Dotknęłam jego twarzy, ten leniwie otworzył swoje ciemne oczy.
- Czy moje kochanie się wyspało? - Spytał zachrypnięty, kiwnęłam głową i pocałowałam go. W stając ubrałam się w czarne rurki oraz czarną bluzkę.  To samo zrobił Jae. Ja poszłam do łazienki i zaczęłam wykonywać podstawowe czynności. Nagle do pomieszczenia wbiegł SungJae rozbierając się. Kiedy juz nie miał koszulki podszedł do mnie.
- Yook SungJae masz natychmiast przestać się rozbierać!
- Masz czelność grozić szefowi mafii?
- Masz czelność grozić morderczyni? - Spytałam i zobaczyłam złość na jego twarzy natychmiast odsunął się ode mnie. - Co się stało?
- Nie jesteś morderczynią. - Dotknął delikatnie mojego policzka - To co stało się zimą trzy lata temu, mieliśmy puścić to w niepamięć.
-Jae jak mogę puścić to w niepamięć ?
Zabiłam ludzi.
- Którzy robili ci krzywdę, działałaś w samoobronie kochanie.
- Tak masz racje -  Jae złożył na moich ustach motyli pocałunek, którego odwzajemniłam, wysunął dłonie pod moją bluzkę głaszczac mnie po plecach. Dotykając jego torsu czułam gęsią skórkę. Wywołało to u mnie śmiech.
- Chodźmy do sypialni.
- Zostańmy tutaj - Mruknął mi do ucha. Złapałam za sprzączkę od jego paska i wtedy ktoś wszedł do pokoju. To był jedyny minus mieszkając w domu mafiozy musiałam się liczyć z tym że nie będziemy mieć prywatności. Szybko zapięłam stanik a SungJae założył bluzkę.
  Stanęłam przy lusterku i zaczęłam układać moje włosy sięgające do ramion. Jae poszedł do pokoju w którym z kimś rozmawiał, wychodząc zobaczyłam Minhyuka, był z nim również Ilhoo i Paniel.
- Co się stało ? - Spytałam
- Soo idź z Minhyukiem na śniadanie dołączę później
- Ale co....
- Proszę cie idź - Jae kiedy chciał potrafił być groźny wystarczy spojrzeć w jego oczy  i widzisz jak budzi się bestia. Minęłam go i wyszłam z pokoju a czerwono włosy zaraz za mną. Szliśmy w ciszy przez ogromny dom nagle Minhyuk mruknął.
- Dobrze ci się z nim pieprzy?
- A co zazdrosny ? - Warknęłam spoglądając na niego
- Zazdrosny. Zazdrosny dlatego ze stoisz tu dzięki mnie - Odparł - Dlaczego nie może być tak jak kiedyś Soo?
- To co raz utracone nigdy nie powróci.
- Ah tak czyli tak się sprawy maja, to dobrze bo jutro jako narzeczona Jae musisz powitać moja dziewczynę. Wie o wszystkim ze jestem w mafii i tym podobne.-  Patrzyłam na Minhyuka jak wtedy na moście z obojętnością.
- Jeśli czujesz ze to ta jedyną w porządku
- Ty byłas moją jedyna
- Skończmy juz temat dobrze - Nagle stanął niebezpieczne blisko.
- Chce ten ostatni raz poczuć twoje cieple usta - Dotknął mojego policzka - Chce przytulić moją Soo którą tu przyprowadziłem. - Nagle poczułam gorący pocałunek, złapał mnie za twarz bym nie mogła uciec, kiedy w końcu odepchnęłam go natychmiast spoliczkowałam.
- To był ostatni raz - Warknęłam - Kiedy mnie dotknąłeś
- Masz racje ostatni - Wyminął mnie i odszedł, nagle poczułam kłująco-duszący ból w klatce musiałam się uspokoić i głęboko oddychać, tylko ja wiem że jestem chora nie chciałam by się martwili. Skierowałam się do jadalni gdzie był już Changsub, Eunkwang i Hyunsik.
- Gdzie reszta ? - Spytał Lim
- Została z SunJae mieli jakąś sprawę do obgadania dojdą później. - Usiadłam i zaczęła pochłaniać śniadanie, po 15  minutach reszta przyszła, również Minhyuk.
- Dzień dobry wszystkim - Odparł Jae i usiadł obok mnie - Jak się wszystkim dzisiaj spało.
Wszyscy zaczęli sie wypowiadać -  Chciałem wam ogłosić że Minhyuk jutro przyprowadzi do nas swoją dziewczynę, chce żebyście się zachowywali odpowiednio - Nie wytrzymałam i wstałam od stołu kierując się do ogrodu. Miałam już dość tej myśli że Minhyuk ma dziewczynę, widocznie wcześniejszy pocałunek nic dla niego nie znaczył, był tylko zachcianką. Nagle zobaczyłam obok mnie Jae.
- Przepraszam - Mruknęłam i położyłam głowę na jego ramieniu
- Wiem że Minhyuk wiele dla ciebie znaczy, ale jesteś moja a ja nie słynę z tego że dziele się, a szczególnie jeśli kogoś tak bardzo kocham jak ciebie - Wiedziałam że nie będzie to łatwe. Ale prędzej czy później musiało się to wydarzyć.
- Rozumiem 
- Dzisiaj mamy do załatwienia pewna sprawę wrócimy późno
- Gdzie jedziecie ? Mogę z wami ?
- Nie zostaniesz w domu 
- No ale Jae 
- Zostajesz!
- Jak zwykle zostawiasz mnie w tym więzieniu samą, też mam czasami ochotę wyjść stąd !
- Soo uspokój się, jutro zabiorę cię na zakupy.
- I myślisz ze mnie tym przekupisz ? Myślisz ze jestem z tobą dla pieniędzy ! 
-  Jesteś ze mną bo mnie kochasz - Dokończył i pocałował mnie. 
- Jestem z tobą bo wiem ze beze mnie nie dasz sobie rady - Uśmiechnęłam się  i wtuliłam się niego.
- Tak masz racje - Mruknął, przez cały dzień siedziałam z reszta i przyglądałam się jak cos planują ale żaden z nich nie był łaskawy mi powiedzieć o co chodzi. Około godziny 23 wszyscy wyjechali a ja zostałam sama w pustej rezydencji. Postanowiłam poczekać na nich. Zdecydowałam się ze poczytam książkę i obejrzeć kilka seriali. Jednak około godziny 2 w nocy zasnęłam. Obudził mnie wyraźny zapach kwi. To zapach który znałam najlepiej.
Otworzyłam i zobaczyłam SungJae. 
- Co się stało ?!
- Nic kochanie śpij. 
- Nie -  Dotknęłam jego twarzy i zaczęłam dokładnie oglądać, zobaczyłam że jego warga jest w fatalnym stanie a ramie w jeszcze gorszym.
- Zostałeś postrzelony. Gdzie wy do cholery byliście !
- Nie denerwuje się. Byliśmy po to - Pokazał mi mały pendrive.
- I tylko dlatego narażałeś życie swoich przyjaciół ?! - Krzyknęłam - A przede wszystkim swoje!
- Uspokój się Soo dzięki temu cudeńku włamiemy się do każdego komputera w mieście nie mówiąc nic o bakach.
- Daj mi spokój - Podeszłam do szafki gdzie trzymałam potrzebne rzeczy do zrobienia opatrunku, gazy, watę wodę utlenioną, igłę i nić. Zeszłam na dół do kuchni i wlałam do metalowej misy gorącej wody kiedy wróciłam do pokoju Jae starał się zdjąć swoją czarną skórzaną kurtkę i koszulę. - Daj pomogę ci - Mruknęłam i podeszłam do niego. Powoli rozsunęłam zamek i zdjęłam ciężką kurtkę a potem koszule. Zobaczyłam czerwona plamę na ramieniu. 
- Jesteś zła ? - Nie odzywałam się chce żeby wiedział ze jestem wściekła. - Soo - Złapał mnie za podbródek i skierował w swoją stronę.
- Głupek - Mruknęłam i zostałam cmoknięta w czoło, kiedy opatrzyłam jego ramie on już spał. Wyszłam po cichu z pokoju zobaczyć co z resztą, która siedziała w salonie.
- Jak się czujecie ? Ktoś potrzebuje pomocy
- Nie Jae ucierpiał najbardziej ochronił Minhyuka przez strzałem. Skierowałam wzrok na chłopaka, który natychmiast spojrzał w druga stronę. Postanowiłam wrócić i zobaczyć co Jae. Uchylając cichutko drzwi do naszej sypialni zobaczyłam że chłopak nadal odpoczywał. Położyłam się obok niego i zasnęłam. Rano obudził mnie krzyk dochodzący z dołu, podnosząc się zobaczyłam że Jae nie ma. Poderwałam się z łóżka i pobiegłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie.
Jae coś mówił. 
- Soo wstała ! - Krzyknął Paniel. Wszyscy spojrzeli na mnie a ja zrozumiałam dlaczego było tu tak głośno. Na kanapie obok Minhyuka siedziała jego dziewczyna, piękna miała długie włosy i czarne oczy. - Przywitaj się. Zeszłam ze schodów i stanęłam przy Jae.
- Witamy w rodzinie - Wymamrotałam od niechcenia - A ty powinieneś teraz odpoczywać.
- Spokojnie czuje się juz lepiej 
- A jeszcze 4 godziny wcześniej jęczałeś z bólu w sypialni, idziemy.
- Widzę ze przez ten czas mój Minhyuk był w dobrych rękach. - Zanotowało się we mnie jak usłyszałam tak suke. Zabrałam Jae i wróciliśmy do sypialni. Pomogłam chłopakowi się położyć, i usiadłam na skraju łóżka. 
- Hej kotek co jest ? - Spytał i dotknął mojego ramienia. 
- Paradujesz przy obcej suce bez koszuli
- Jesteś zazdrosna ? - Spytał zbliżając się do mnie.
- Nie 
- Ehe wiesz o czym ostatnio myślałem ?
Spojrzałam na niego a na twarzy Jae pojawił się ogromny uśmiech. - Chciałbym by po naszym domu latały małe szkraby.
- Chcesz mieć dzieci ?! - Chłopak kiwnął głową a mnie zamurowało, ja nie chce mieć jeszcze dzieci jestem za młoda.
- A musimy się tak spieszyć ?
- Nie, ale obiecaj ze to przemyślisz ?
- Tak obiecuje - Mruknęłam a potem Jae zasnął. Leżałam obok niego i bawiłam się pendrive, który wczoraj przywieźli. Dlaczego był taki ważny? Co posiadał? Na żadne z tych pytań nie odpowiedziałam. Postanowiłam schować pendrive do prywatnego sejfu. Podeszłam do śpiącego chłopaka i cmoknęłam go w czoło. Zabrałam moją torbę i wygodne ubrania. Postanowiłam wyjść na strzelnice. Starałam się wymknąć cichaczem jednak nakrył mnie IlHoon.
- Gdzie się pani wybiera?
- Idę do miasta - Odparłam
- A może wybierasz się na strzelnice ?
- Nie mów Jae proszę - Mruknęłam spoglądając na chłopaka, który nie wyglądał na zadowolone go. - Proszę IlHoon
- A może nie chcesz patrzeć na JooNe ? Dziewczynę Minhyuka.
- Hmm i jedno i drugie - Odparłam - Powiedz ze jestem w galerii 
- A jak wrócisz zrobisz coś dobrego ?
- Zgoda - Odparłam - Wyminęłam go i wyszłam ciesząc się wolnością i brakiem nadzoru. Droga na strzelnice była prosta, może dlatego że często ja odwiedzałam. Wchodząc zobaczył minęł pani siedzącej w recepcji
- Mam karnet na nazwisko Yook Soo
- Rozumiem - Kobieta zabrała moją kartę i odbiła , weszłam do szatni i zmieniłam ubrania na wygodniejsze. Z mojej szafki wyciągnęłam czarna broń tą sama, która zabrał mi Minhyuk, otworzyłam magazynek i zobaczyłam ostatnia kule widocznie była dla kogoś przeznaczona skoro została jedna. Odłożyłam broń do skrytki i wzięłam zapasową. Podeszłam do wyznaczonego stanowiska ustawiłam się i zaczęłam strzelać. Raz za razem słyszałam huk wystrzału który przypominał mi o tym co zrobiłam. O tym ze zabiłam. Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Spoglądając zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który stroił różne dziwne miny.
- Część słonko - Mruknął 
- Zabierz rękę - Warknęłam - Jeśli nadal chcesz mieć swoi łeb na karku.
- Jaka ty groźna, lubię takie. - Poczułam jego dłoń na nodze, nie wytrzymałam i skierowałam broń w stronę jego głowy - Nie zrobisz tego 
Wycelowałam w ścianę za głową chłopaka i strzeliłam. Zobaczyłam ze twarz chłopaka zrobiła się biała.
- Ty suko! - Przez strzał wszystko mi się przypomniało cała krzywda jaką mi wyrządzono moja twarz przybrała chłodny wyraz ten sam co trzy lata temu. Tym razem skierowałam bron w stronę mężczyzny. 
- Proszę tylko nie suko
-  Przepraszam ale nie zabijaj mnie.
- Panno Yook! - Zobaczyłam recepcjonistkę, która mnie tu przyjmowała. - Co pani wyprawia 
- Obmacywał mnie
- Muszę zadzwonić do Jae - Wiedziałam że kobieta znała każdego z naszej paczki i wiedziałam że będę miała przerąbane. Po 30 minutach do pomieszczenia wszedł wściekły Jae. Spojrzał na mnie a potem na kobietę.
- Co się stało?
- Pani Soo groziła klientowi bronią 
- Nie groziła bym gdyby mnie nie obmacywał!
- Cii - Warknął chłopak - Proszę - Podał pieniądze kobiecie a potem złapał mnie za rękę biorąc moja torbę w drugą. Szliśmy w ciszy wiedziałam że był wściekły miał tak napięte mięśnie że widoczne były przez koszule. Wsiedliśmy do samochodu postanowiłam się nie odzywać by nie pogorszyć swojej sytuacji.
- Dlaczego wyszłaś z domu ? Dlaczego!
- Nie krzycz na mnie ! - Wrzasnęłam - Zatrzymaj się nie wracam do domu.
- Nie pieprz głupot - Mruknął, zdenerwowana otworzyłam drzwi od samochodu bezczelnie patrząc na reakcje Jae, który natychmiast zatrzymał auto.
- Co ty dzisiaj odpierdalasz Soo zachowujesz sie jak wariatka!
- Bo wszystko mi się przypomniało, o tym co mi robili ludzie, których zabiłam i.... - Wykrzyczałam przez łzy - wiem ze jeszcze ktoś z nich żyje ostatnia kula należy do niego! Ale wiesz co mnie boli najbardziej ! Że chłopak którego kocham mi nie wieży! Ten facet mnie dotykał, obmacywał! SungJae! - Chłopak patrzył na mnie zdziwiony, ponieważ rzadko można było zobaczyć u mnie łzy.
- Wrócę jutro chce to wszystko przemyśleć 
Jae odwrócił się i nic nie odpowiedział po prostu odjechał. Ja dotarłam do hotelu i zakwaterowałam się na jedną noc. Było około 22 kiedy mój telefon zaczął wibrować
- Halo?
- Soo gdzie jesteś ?
- Pokłóciłam się z Jae dzisiaj śpię w hotelu.
- Poczekaj zaraz mi powiesz co się stało będę za 15 min - Rozłączył się a  ja zdziwiona wpatrywałam się w telefon. Potem wzięłam butelkę alkoholu i zaczęłam ją powoli pić. 15 minut później do mojego pokoju wbiegł czerwono włosy chłopak.
- Przestań oddaj tą butelkę - Odparł i wyrwał mi mój alkohol z dłoni.
- Zostaw mnie i wracaj do swojej dziuni a mnie zostaw samą! Jak zawsze ! Morderca nie może być szczęśliwy. - Chłopak złapał mnie za twarz i skierował w swoja stronę.
- Nie jesteś sama. - Chłopak pocałował mnie - Ja jestem z toba i nie mam zamiaru zostawiać.
A teraz powiedz co się stało ?
- Poszłam na strzelnice, był tam facet który mnie obmacywał przypomniało mi się wszystko oraz to ze jedna osoba z nich nadal żyje. - Minhyuk dotknął mojego policzka a potem znów pocałował 
- Teraz zapomni o wszystkim...

                     ~~C.D.N~~