czwartek, 18 maja 2017

Inspektor Rozdział 3


Późnym wieczorem wróciliśmy do siedziby BBP. Chae odnalazł rodziców dziecka i poinformował o jego śmierci. My wówczas przeszukaliśmy dom martwego już Shina i znaleźliśmy tajemnicze tabletki. Kiedy Kihyun zbadał obcą substancję okazało się że jest to środek odużający. W skrzynce Internetowej były informację od "Zbawiciela" dostawał je regularnie. Codziennie. Mówiły o niedoskonałościach systemu Zefir. "Zbawiciel" wspominał o dzieciach, które jeszcze nie podlegają systemowi. Kiedy wszyscy egzekutorzy wrócili do swoich pokoi ja i inspektor Chae nadal siedzieliśmy w biurze.
- Lim jedź do domu odpocznij.
- Nie trzeba, dam radę - Mruknęłam przeglądając zdjęcia ciała chłopca, nagle coś na jego ramieniu przykuło moją uwagę.- Czy Kihyun będzie jeszcze w laboratorium ?!
- Pewnie tak - Wybiegłam z pomieszczenia i poszłam do chłopaka. Kiedy zapukałam powitała mnie radosna twarz Kihyuna.
- Witaj złotko. Coś się stało że przychodzisz do mnie o 2 w nocy? - Mruknął ironicznie
- Tak chce zobaczyć ciało chłopca
- Prosze wejdź - Chłopak ubrany w szlafrok pokazał mi dziecko. Przyjżałam się jego ramieniu gdzie zobaczyłam znak. Skanując go Itemem przeszukałam baze danych i wyskoczyły mi papiery z przed trzech lat. Nazywała się "Lim Changkyun" Przecież to mój brat!
- Oh to sprawa, którą zajmował się Wonho i Chae.
- Wonho ? - Spytałam zdezorientowana
- Tak ten chłopak był kiedyś inspektorem. - Nie wiedziałam. Dlatego pewnie spochmurniał kiedy Minhyuk wspomniał o tek sprawie.
Kiedy wróciłam do Hyungwona on akurat zbierał się do domu. 
- Z kim mam rozmawiać o sprawie sprzed trzech lat ?
- Z Wonho, on wtedy widział wszystko - Mruknął oschle i poszedł. Ja wyłączyłam komputer i również poszłam. Następnego dnia o godzinie 9 byłam już na służbie. Wonho siedział przy swoim stanowisku, nie wiedziałam jak mam zacząć. 
- Wonho możemy porozmawiać? - Spytałam, na co chłopak kiwnął głową i wyszedł zaraz za mną. - Nie chciałam rozmawiać o tym przy wszystkich. Chodzi o sprawę sprzed trzech lat.
O sprawę Lim'a Changkyuna mojego brata, którego uważałam za zmarłego.
- On żyje. To powinno ci wystarczyć - Kiedy próbował odejść złapałam do za ramię. 
- Na ciele chłopca znalazłam taki sam jak na ciele ofiary z przed trzech lat - Oczy Wonho zrobiły się większe.
- Nie możliwe - Mruknął a w jego czach zobaczyła żądze mordu.
- Możliwe - Wyświetliłam na Itemie hologram zdjęcie ze znakiem. - Możesz mi powiedzieć co się wtedy stało ?
- Dobrze chodźmy do baru na dół - Mruknął. Wiedziałam że to będzie rozwiązanie w związku ze "śmiercią" mojego brata.  Kiedy byliśmy na dole zamówiliśmy kawe, między nami panowała śmiertelna cisza. Nagle Wonho spojrzał na mnie. 
- Trzy lata temu kiedy jeszcze byłem Inspektorem. Cała pierwsza dywizja była złożona z samych Inspektorów. Ja, Chae, Minhyuk, Changkyun, Kihyun i JooHeon. To właśnie w jego sprawie toczyło się śledztwo ponieważ Changkyun go zabił. Nikt nie wie jaki był jego cel. Zrobił to Dominatorem, zostały po nim tylko flaki. Potem uciekł a wtedy twoja rodzina okrzyknęła go zmarłym. Ja, Minhyuk i Kihyun przejęliśmy się sprawą, nasz współczynnik przestępczości rósł, aż w końcu zostaliśmy Egzekutorami. 
- Czyli on nadal żyje - Mruknęła. Zdezorientowana wyminęłam Wonho i poszłam na balkon zapalić. Od dłuższego czasu starałam się rzucić palenie, jednak to nie podziałało tym bardziej jeśli wiem że mój brat żyje. Postanowiłam że odszukam go i sama zabije by Korea była nadal bezpiecznym i podziwianym krajem. Kiedy wróciłam do biura zobaczyłam Chae, który pakował teczki ze śledztwa.
- Co pan robi ? - Spytałam
- Sprawa dziecka jest zamknięta. Tak postanowiła szefowa
- Ale jak to zamknięta. Przecież...
- Morderca został zabity to wystarczy by zaspokoić system - Odparł i wyszedł z papierami.
- Cholera - Szepnęłam i usiadłam przy biurku przeglądając raporty. Przez pół dnia nic się nie wydarzyło. SanE, Wonho, Minhyu a nawet Mino, który siedział wygodnie na swoim fotelu i grał w grę. Około godziny 16 zawyła syrena, która informowała że nadchodzi czas na śledztwo.
Podniosłam się z fotela i ubrałam marynarkę.
- Jedziemy - Warknęłam
- Pani Inspektor twoja zmiana się już skończyła - Odparł SanE
- Nie ma Chae więc jadę z wami - Odparłam, jednak w duszy miałam nadzieje że znajdę tam kolejny ślad związany z moim bratem. Kiedy zeszliśmy na dół Chae już na nas czekał.
- Sprawa dotyczy prywatnej szkoły religijnej. Zgłoszono morderstwo dwóch uczennic. Przepadły jak kamień w wodę. Mamy sprawdzić to - Odparł.
- Więc jedźmy - Wsiadając do samochodu policyjnego Chae spojrzał na mnie.
- Nie jesteś zbyt zmęczona ?
- Nie. Jadę z wami.
- Nadal masz nadzieje że znajdziesz ślady związane z Changkyunem ? - Kiwnęłam głową.
- Wiesz że te sprawy nie są ze sobą związane
- Ale i tak chcę jechać - Mruknęłam i ruszyliśmy. Droga do miejsca zdarzenia zajęła nam 15 minut. Był to ogromy biały budynek, złożony z kilku części. Uczennice chodziły w granatowo białych mundurkach, a na ich twarzach był wymalowany strach. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, podeszła do nas starsza kobieta ubrana w czarną suknie z gorsetem. 
- Dziękuję za tak szybką reakcję. Jak widzicie wszyscy są przerażeni.
- Jestem Inspektor Lim a to Inspektor Chae. Przeprowadzony rozmowę z przyjaciółkami Zamordowanych.
- Ja nie wiem dlaczego to spotkało SeoLee i TaeRim przecież były wzorowymi uczennicami. 
- Spokojnie znajdziemy sprawcę - Mruknęłam. Idąc do pokoju dziewczyn, w tłumie zobaczyłam osobę, która przyglądała się mi w skupieniu. Postanowiła porozmawiać z nią na pierwszym miejscu. Kiedy dotarliśmy do pokoju uczennic, zaczęliśmy przeszukiwać każdy zakamarek. Oczywiście Wonho, który był już wyczulony na przestępstwo znalazł pierwsze ślady. Podejrzewamy że zostały zamordowane i rozczłonkowane. 
- Pójdę przeprowadzić rozmowę z kilkomu uczennicami - Odparłam - Wonho chodź ze mną. - Chłopak spojrzał w moim kierunku i mruknął.
- Aż tak się przywiązałaś?
- To chyba dobrze że lubię z tobą pracować.
- Pani Inspektor proszę nie przejmować się zbytnio dobrze?
- Dlaczego?
- Pani współczynnik trochę wzrósł.
- Dobrze. Po tej sprawie węźle sobie wolne
Kiedy przenierzaliśmy korytarze wzrokiem szukałam dziewczyny z wcześniej. Kiedy weszliśmy do jednej z klas zobaczyłam poszukiwanej osoby, siedziała przy sztaludze malując obraz. 
- Inspektor Lim chcę z tobą porozmawiać. 
- Niestety nie rozmawiam z własnością "zbawiciela" 
- Nie jestem niczyją własnością. 
- Nie prawda. On mówił mi o tobie, powiedział że jeśli mu pomogę odzyskać jego skarb zostanę nagrodzona.
- Przyznajesz się do popełnienia przestępstwa. 
- A mam wyjście - Mruknęła - Jestem wysłannikiem "Zbawiciela" twojego brata Lim MinSoo. - Wonho podbiegł i  przystawił broń do głowy, wystarczy nacisnąć spust by zginąć z ręki Psa. 
- Zostajesz oddana  na przymusowe badania.
- Dobrze - Wyciągając dłonie wyglądała jak szklana lalka - Egzekutorze Hoseok. O tobie też mówił mi dużo.
- Zabierz ją stąd - Warknęłam. Kiedy opuściłam szkołę zapaliłam papierosa. Wszystko tak mną wstrząsnęło, mój współczynnik na pewno wzrósł o kilka procent. Nagle obok mnie pojawił się Chae.
- Rzuć to świństwo póki czas.
- Nie da rady próbowałam.- Odparłam - Rzucę kiedy zabije swojego brata. 
- Wiesz jak to może się skończyć.
- Bycie Egzekutorem pierwszej dywizji nie będzie chyba takie złe.
- Lim nie wiesz o czym mówić.
- Nie boje się. Przy następnej sprawie Changkyun już nie ucieknie. - Mruknęłam rzucając niedopałek na ziemie. Podeszłam do auta spoglądając na Chae.- Jedziesz?
- Tak, odwiozę cię od razu do domu.
- Tak...Przyda mi się sen. - Odparłam poprawiając marynarkę. Kiedy dojechaliśmy do domu wczłapałam się po schodach by wziąć krótki prysznic i iść spać. Nie mogłam spać spokojnie, widziałam twarz brata, jego uśmiech, wspólnie spędzone chwile. Kiedy otworzyłam oczy była 5 rano, a mój telefon uporczywie dzwonił. odczytując SMS od mojej przyjaciółki, zrozumiałam że chciała się spotkać w porcie około 20 nie wiedziałam czemu tak późno i dlaczego tam. Kiedy tego samego dnia dotarłam do BBP, Wonho właśnie kończył przesłuchiwał dziewczynę ze szkoły.
- Dzień dobry pani Inspektor. Ona za dużo nie powie,nadal mówi to co wczoraj jak by była w transie.
- Rozumiem jak przebiega jej leczenie ?
- Współczynnik przestępczości nie maleje. Lekarze będą a kontakcie.
- Dobrze dziękuje Wonho.
- MinSoo wszystko dobrze ? - Spytał chłopak łapiąc mnie za nadgarstek.
- Tak wszystko w porządku - Mruknęłam, wyrywając się z jego uścisku. Cały dzień po głowie chodził mi SMS od SooYun. A kiedy skończyłam pracę pojechałam we wskazane miejsc. Było już ciemno więc nie widziałam zbyt wiele. Nagle gdzieś w oddali usłyszałam głoś SooYun
- "MinSoo!" - Ruszyłam w kierunku dochodzącego krzyku. Ale coś w jej głosie mi się nie podobało, uczucie strachu ? Wbiegając na jednej z hal zobaczyłam ją była przypięta kajdankami do poręczy.
- SooYun co się dzieje ?! - Krzyknęłam
- Pomocy MinSoo! Jakiś psychopata porwał mnie i...
- Za dużo mówisz moja drogo, może powinienem skrócić ci twój za długi język ? - Spoglądając na nową osobę zobaczyłam Changkyuna wyciągnęłam broń zza pasu i wycelowałam w niego. - Witaj siostrzyczko dawno się nie widzieliśmy prawda ?
- Changkyun... Wypuść SooYun i nie mieszaj jej w to.
- Słońce inaczej byś nie przybyła prawda.
- Te wszystkie morderstwa były twoim dziełem prawda ? - Warknęłam
- Hmm tak ale robiłem to dla dobra Zefiru - Nagle zobaczyłam w jego dłoni nóż, który zaczął muskać ciało mojej przyjaciółki
- Przestań !
- Słoneczko, oczyszczam ten kraj pomagam...
- Changkyun jak śmiesz mówić że pomagasz skoro zabiłeś nie winne dziecko.
- Ah to w tym przypadku akurat uratowałem go przed chłamem społeczeństwa.
- Jesteś mordercą
- Nie nie patrz - Złapał SooYun za włosy i z premedytacją podciął jej gardło - Teraz jestem mordercą
Wściekła nacisnęłam spust trafiając go w ramię - Widzę że zabawa się skończyła. Ale pamiętaj jeszcze się zobaczymy.- Wtedy Lim uciekł ale powiedziałam że przy najbliższym spotkaniu go zabije i tak się stanie. Natychmiast połączyłam się z Chae i powiedziałam co się stało. Ruszyłam w pościg za moim bratem. Kiedy stanęliśmy na dachu budynku, ten wariat  stał na krawędzi - Nigdy się nie poddajesz
- Dopóki nie zobaczę cię w grobie nie odpuszczę !
- Zawsze byłaś uparta MinSoo. Ale teraz nie przgram. - Rzucił się na mnie powalając na dach, uderzył mnie kil krotnie w twarz chcą bym straciła przytomność. Odepchnęłam go rozglądając się za bronią, i nagle rozdywający ból w klatce piersiowej. Zobaczyłam na mojej bluzce czerwoną plamę. Zobaczyłam przed oczami Wonho.
- Nie zginę tutaj, nie w takim miejscu, nie w takich okolicznościach, nie zostanę pokonana przez taką Kreaturę jak ty!! - Zaczęliśmy się szarpać i kiedy już miałam broń w dłoni strzeliłam kilka krotnie. Ciało Changkyuna opadło bezwładnie na ziemię. Potem ja straciłam przytomność. Kiedy się obudziłam leżałam w szpitalu. Obok mnie stał Kihyun, który uśmiechał się do mnie.
- Nareszcie wstałaś. Wszyscy się bardzo martwili. 
- Zabiłam go prawda ?
- Tak Changkyun nie żyje a ty teraz jesteś tak jak by utajnionym przestępcą.
- A jednak.
- Nawet po badaniach twój współczynnik wynosił 180.
- Kiedyś i tak musiało to nastąpić. 
- Jednak. Sam system postanowił że nie mogą stracić tak wspaniałego pracownika BBP  i nadal pracujesz w biurze jako Inspektor. 
- Ty to wiesz jak człowiekowi życie umilić. Jednak SooYun nie żyje. I to moja wina, nie zdążyłam jej ochronić. 
- Nie miałaś szans, dobrze że ty przeżyłaś.
Nagle do pokoju wbiegł Wonho.
- Ty wariatko!! Co ty sobie wyobrażasz ?! Przecież wiesz kim Był Lim a ty od tak jedziesz jak byście mieli pić razem herbatkę. Od dziś mówisz mi gdzie jedziesz.
- Dobrze opanuj emocję. - Zaśmiałam się. Po tej sprawie Chae odszedł z BBP. A ja zostałam głównym Inspektorem, pierwszej dywizji. Rok puźniej, padało tak  jak wtedy gdy ja zaczynałam. Podbiegła do mnie dziewczyna kilka lat młodsza ode mnie
- Jestem Inspektor Shin miło mi poznać.
- Inspektor Lim wybacz że zaczyna tak szybko, ale nie mam personelu ani czasu by cię niańczyć - Nagle spojrzała na więźniarkę, która podjechała. - To są inspektorzy, są twoimi oczani. Traktuj ich jak przyjaciół a będzie dobrze. Zobaczyłam Wonho, SanE, Minhyuka oraz Mino, uzbrojeni w podstawową Broń Dominator
- Pani Inspektor mamy świeżaka.
- Dokładnie Wonho i SanE idziecie ze mną. Minhyuk i Mino zajmijcię się inspektor Shin.
- Tak jest - Odparli wszyscy i rozeszli się. Wongo stanął obok mnie i Warknął mi do ucha.
- A tylko zacznij się narażać...
- Spokojnie. Będzie dobrze.
System Zefir jest bezpieczny, a ja zabije każdego, który zagrozi Korei. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz