niedziela, 12 listopada 2017

Jackson Wang - Aż do Śmierci Part 2

Znalezione obrazy dla zapytania jackson wang sexy gif

Chcę podziękować mojej przyjaciółce dzięki, której jesteście w
stanie przeczytać tą część.
Zapraszam !




Przez Całą drogę do mojego mieszkania Wang wisiał na telefonie mówił w kilku językach w tym Angielki, Mandaryński, Chiński, Japoński i Francuski. Mimo, że wyglądał jak idiota to widocznie nim nie był. Kiedy podjechaliśmy pod blok w którym mieszkałam Wang w końcu spojrzał na mnie i mruknął.
- Idź po swoje ubrania masz pięć minut.
- Tylko 5 - Spojrzałam na niego zdziwiona ale i zmartwiona.
- Dobra 10 i ani minuty dłużej. - Wysiadłam z samochodu i poszłam na górę. Wyjęłam walizkę i spakowałam to co było dla mnie ważne. Kiedy zeszłam na dół Wang stał przed samochodem i patrzył  w niebo.0
- Już jestem - Burknęłam od niechcenia
- Wsiadaj, zmarnowałem zbyt dużo czasu - Spojrzałam na niego kątem oka, jego twarz wyrażała złość i smutek naraz. Wolałam nie pytać dlaczego, kiedy dojechaliśmy do domu pana dupka zobaczyłam pałac. Musiał być naprawdę jakąś szychą zwykły człowiek nie był by w stanie spłacić rachunku za wodę lub prąd. - Od dziś to twoje mieszkanie - Mruknął, kiedy weszliśmy do pałacu Jackson zaczął swoją przemowę - Możesz poruszać się po całej posiadłości prócz mojego pokoju i gabinetu, resztę zostawiam tobie. Co dwa dni przychodzi kucharka, sprzątaczka, ogrodnik oraz tego dnia przywożą jedzenie. Ty robisz sobie co tam chcesz kiedy powiem że wychodzimy ty bez sprzeciwu ubierasz się i udajesz moją żonę.
- Rozumiem. Mogę iść do siebie ? - Spytałam nawet na niego nie spoglądając
- Tak twój pokój po schodach pierwszy pokój po prawo - Kiedy przemierzyłam odległość z parteru na piętro czułam się ja bym szła ponad dwadzieścia minut. Moja głowa miała nadmiar informacji, każda nawet najmniejsza jej część strasznie bolała, tak samo jak nogi, przez za wysokie buty. Poszłam wziąć krótki prysznic i od razu położyłam się spać. Następnego ranka obudziłam się około 7:30 od razu złapałam telefon i zadzwoniłam do Marka.
- Halo ?
- Ty idioto wiesz, że jak cię spotkam to już nie żyjesz... - Warknęłam
- Spotkałaś się z nim i co ?!
- Jak to co Jackson Wang naprawdę. To z nim wczoraj kilka minut wcześniej kłóciłam się w kawiarni spoliczkowałam a on mnie obraził! - Wydarłam się  - Mark w co ty mnie wpakowałeś.
- Masz tą robotę czy nie! - Podniósł głos lekko zdenerwowany chłopak.
- Masz na myśli udawanie żony tego dupka ? Tak oczywiście dzisiaj jadę podpisać papiery.
- Wytrzymasz to tylko 4 lata, Jackson jest bardzo zapracowany nie będziecie się praktycznie widywać
- Obyś miał rację - Mruknęłam i rozłączyłam się. Podeszłam do walizki i wyjęłam czarne rurki i białą bokserkę. Kiedy zeszłam na dół Wang właśnie siedział przy stole i pił kawę, w dłoni trzymał dzisiejszą gazetę. Miał na sobie idealnie czarny garnitur, dziś bez białej koszuli.
- O widzę, że moja żona już wstała - Spojrzał na mnie tym swoim chłodnym i obojętnym wzrokiem
- Tak a ty jeszcze nie w pracy ?
- Masz rację już powinienem jechać. Pamiętasz że dzisiaj masz przyjechać do firmy.
- Nie mam Alzheimera - Warknęłam biorąc do ręki kubek z gorącą kawą, kiedy spojrzałam na Jacksona zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy. - Coś nie tak?
- Znasz takie słowo jak "Alzheimer" Widzisz przebywanie w moim otoczeniu pomaga twojemu mózgowi poprawnie funkcjonować.
- Nie prowokuj mnie gnojku ! - Wrzasnęłam rzucając w niego kubkiem, którego udało mu się uniknąć.
- Zołza! - Krzyknął i wyszedł z mieszkania. Moje tętno w tym momencie pobiło by rekord Guinnessa, ale z racji że wyszedł musiałam jakoś się uspokoić, usiadłam na kanapie i wyłączyłam moją ulubioną dramę. Po obejrzeniu kilku odcinków usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
- Kto mówi ? - Spytałam obojętnie.
- Witaj kochanie....Skarbie czy możesz przyjechać do firmy musimy podpisać papiery w sprawie małżeństwa
- Wang pierdolłeś się w głowę?
- A czy tobie okres się zbliża, ubieraj się i za 20 minut widzę cię u mnie w gabinecie. Jesteś głucha jak szofer się próbuje dopukać do tych pieprzonych drzwi! - Wrzasnął
- Już jadę czego się spinasz ! - Wstałam z kanapy i ubrałam najbardziej eleganckie ubranie jakie miałam. Granatowy kombinezon w zestawieniu z czarnymi szpilkami wyglądał świetnie do tego wyraźny makijaż i gotowe. Pod drzwiami zastałam szofera, który zmierzył mnie dokładnie od stup do głów. - Witam przepraszam, że nie otworzyłam ale dzisiejszej nocy nie mogłam spać
- Spokojnie to żadem problem - Posłał mi delikatny uśmiech, wsiadając do samochodu założyłam słuchawki, chciałam się chodź na chwilę oderwać od rzeczywistości. Nie wiem ile czasu minęło, po prostu zasnęłam dopiero kiedy poczułam szturchnięcie w ramię przez szofera zrozumiałam że jesteśmy na miejscu wysiadłam z samochodu i pewnym krokiem weszłam do korporacji Wanga.
- Dzień dobry przyszłam do pana Wang - Mruknęłam
- Była pani umówiona ?
- Nie...
- W takim razie pierwszy wolny termin jest dopiero za rok w czerwcu mam zapisać.
- Ale szef sam do mnie dzwonił, chciał ze mną porozmawiać...-Nie chciałam używać formuły "Jestem żoną Jacksona Wanga" omijałam tego jak ognia.
- Proszę opuścić budynek firmy !
- SeJin ! Co to za hałas - Spojrzałam w prawo i zobaczyłam Wanga - O Tess już jesteś chodź - Chłopak zdjął mój płaszcz i rzucił sekretarce po czym objął mnie  pasie. Kiedy odeszliśmy kawałek dalej wrócił dawny BadBoy. Poprawił swój krawat i spojrzał na mnie - Widzisz jak chcesz to potrafisz się ubrać. Urzędnik już czeka.
- On wie o naszej umowie ?
- Jak myślisz ? - Pokręciłam przecząco głową - Widzisz jak nie pijesz to myślisz. - Postanowiłam zachować słowa na później. Wchodząc do gabinetu "mojego męża" zobaczyłam siedzącego na kanapie starszego mężczyznę, miał na sobie czarną togę przez co wyglądał bardziej jak kostucha niż urzędnik od spraw małżeństw.
- Moja żona już jest możemy to skończyć jak najszybciej konferencja zaczyna się za 10 minut - Wang pośpieszył mężczyznę przez co całe to podpisywanie trwało około dwóch minut. Kiedy mężczyzna wyszedł ja również wstałam i skierowałam się do wyjścia.
- Tess dziś mamy bankiet, około drugiej przyjadę po ciebie i pojedziemy na zakupy dobrze ?
- Tak pewnie. Jackson jadę spotkać się z Markiem - Mruknęłam
- Pewnie pozdrów go ode mnie - Kiwnęłam głową i wyszłam z jego gabinetu. Ciekawe skąd ta jego postawa potulnego baranka. Kiedy odebrałam płaszcz od recepcjonistki i wyszłam z firmy napisałam tylko do przyjaciela gdzie się spotkamy. Docierając do kawiarni zamówiłam mocną kawę, nim szanowany Mark się pojawił właśnie kończyłam.
- Przepraszam Tess ale coś mnie zatrzymało.
- Spokojnie nigdzie mi się nie śpieszy. I tak dziękuje że przyszedłeś 
- Jak czujesz się ze swoim nazwiskiem ?
- Tess Wang ni chuja to do siebie nie pasuje - Mruknęłam bawiąc się plastikową łyżeczka 
- Wiesz Tess on nie jest taki straszny na jakiego wygląda to jego tarcza ochronna. Więc bądź miła to on też będzie. - Widziałam że Mark mówi prawdę - Wiesz jego ojciec zrzucił na jego barki duży ciężar. 
- Masz racje - Zrozumiałam że jeśli ogień zwalczasz ogniem to będzie pożar. Dosyć dowiedziałam się o jego prywatnym życiu. Natomiast nie mogę być wobec niego taka zacięta zobowiązał się że zapłaci za leczenie i rehabilitacje brata w USA. - Mark ja muszę już iść - Mruknęłam
- No dobrze miło było się spotkać.
- A właśnie masz pozdrowienia od Jacksona - Chłopak zaśmiał się a ja skierowałam się w stronę wyjścia. Po powrocie do domu znów usiadłam na kanapie i włączyłam dramę, którą wcześniej zatrzymałam. Jednak nie upłynęło 15 minut a zadzwonił Jackson.
- Już jadę masz być gotowa
- Rozumiem - Mruknęłam
- Coś się stało ? - Spytał
- Nie czemu pytasz ?
- Jesteś dziwnie posłuszna - Zaśmiał się chłopak
- To raczej mój obowiązek by być posłuszna swojemu mężowi - Odparłam ze śmiechem i rozłączyłam się. Poszłam do swojego pokoju i ubrałam bardziej wygodne rzeczy. W końcu zakupy to chodzenie i jeszcze raz chodzenie. Kiedy zeszłam na dół Wang właśnie wchodził do domu, ruszył w moją stronę i dotknął dłonią mojego czoła. - O co chodzi ?
- Masz gorączkę ? Jesteś chora ?
- Nie jedźmy do galerii a potem chcę skończyć dramę - Mruknęłam odpychając jego dłoń. Droga do galerii ciągnęła się w nieskończoność, kiedy w końcu mogłam zaczerpnąć świeżego powietrza dziękowałam, że bóg się nade mną zlitował.
- Mamy 40 minut by wybrać coś na dzisiaj - Mruknął, chłopak złapał mnie za dłoń  i zaciągnął do najdroższego butiku. - Wybieraj a potem przymierzaj tylko szybko. - Chłopak rozsiadł się wygodnie na czarnej skórzanej kanapie, przyglądając się mi.
- Jackson widziałeś te zraz?! Przecież ja tyle nie wydałam na moje ubrania...
- Skarbie to nie ty za to płacisz tylko ja. Natomiast jako moja żona musisz prezentować się jak najlepiej. Przepraszam - Zwrócił uwagę ekspedientki, która zarumieniona podeszła do nas.
- Słucham w czym mogę pomóc ?
- Proszę znaleźć dla mojej żony sukienkę, ma być oryginalna - Kiedy chłopak skończył spojrzał na ekspedientkę, która widocznie była zakłopotana spojrzeniem chłopaka.
- Oczywiście proszę za mną - Ruszyłam za kobietą, która wyprostowała się jak by połknęła dość sporego kija, to wszystko by wyglądać dobrze w oczach Wanga ? - Proszę poczekać zaraz przyniosę sukienkę - Weszłam do przymierzalni i zdjęłam płaszcz nie wiedząc co z nim zrobić odłożyłam go na ziemię nagle przed moim oczami pojawiła się głowa Wanga
- Daj potrzymam - Odebrał ode mnie płaszcz i posłał delikatny uśmiech.
- Dziękuje...- Potem pojawiła się kobieta z moją sukienką. Kiedy ja ubrałam i spojrzałam w lustro wyglądałam jak księżniczka. Była w kolorze czarnym górę zdobiły delikatne kamienie a dół był zrobiony z czarnego tiulu. Kiedy ekspedientka odsłoniła kotarę Jackson spojrzał na mnie zdziwiony.
- I jak ? - Spytałam
- Wspaniale - Spojrzał na zegarek - I wyrobiliśmy się w czasie, to teraz buty i idziemy na kawę co ty na to ?
-Tak pewnie - Mruknęłam i uśmiechnęłam się szeroko. Kiedy wyszliśmy ze sklepu Jackson flirtował jeszcze z ekspedientką, ale mnie nie ma prawa to obchodzić. Nasze małżeństwo to fikcja. Czas który razem spędziliśmy szybko minał czyżbym zaczęła go lubieć. Po powrocie do domu czekała na mnie już kosmetyczka i fryzjerka, szybko sprawiły że wyglądałam jak bóstwo. Po 20 minutach byliśmy juz w jakiejś drogiej restauracji, złapałam Jacksona z ręki widziałam zdziwienie na jego twarzy. 
- Co mam mówić ?
- Nic specjalnego będę starał się mówić za ciebie - Kiedy weszliśmy do sali podeszło do nas starsze małżeństwo. Mężczyzna podał dłoń Jacksonowi.
- Witam prezesie miło że zaszczycił nas pan swoją obecnośćią, a to zapewne jest pana żona?
- Tak chciałbym przedstawić wam Tess - Podałam dłoń mężczyźnie, który ucałował deliaktnie jej wierzch, kobieta tylko skinęła głową uroczo się uśmiechając. Kiedy przeszliśmy do sali z ogromnym stołem wszyscy spoglądali na mnie z szacunkiem. Widocznie uwierzyli w nasze małe kłamstewko.

________________________________________________________
_____________________________________________
________________________________
___________________

I tak oto koniec drugiej części. Możliwe że kolejna pojawi się już w niedzielę.
A teraz Pozdrawiam !
~Werson~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz