
To całe spotkanie biznesowe strasznie się przeciągało. W domu byliśmy około drugiej w nocy, ledwo przeszłam próg domu, oczywiście Jackson był tym wszystkim tak rozbawiony, że stał w progu i śmiał się w głos.
- To nie jest śmieszne Wang! Wiesz kiedy ostatni raz byłam tak długo na szpilkach ?
- Nie chce wiedzieć - Mruknął już trochę uspokojony, podszedł do barku i zrobił sobie drinka. Kiedy on usiał na kanapie ja kierowałam się w stronę schodów. - Chodź Tess obejrzymy jakiś film
- Nie chce wiedzieć - Mruknął już trochę uspokojony, podszedł do barku i zrobił sobie drinka. Kiedy on usiał na kanapie ja kierowałam się w stronę schodów. - Chodź Tess obejrzymy jakiś film
- Podziękuje...Jestem zmęczona... - Jednak nim się spostrzegłam Jackson złapał mnie w pasie i zaciągnął na kanapę.
- Ja tu chce być miły i obejrzeć film a ty zmęczona, siedzisz tu i się nie ruszasz - Załączyła mu się maruda, ale chociaż wtedy wyglądał jak słodziak i normalny facet. Czas leciał mi szybko z Wangiem z czasem zbliżyliśmy się do siebie, spędzaliśmy razem prawie każdy wieczór, jedliśmy wspólnie śniadania i kolacje. Oczywiście jako przyjaciele. Jednak on chyba nadal traktował to jak czysty interes, po kolacji szykował się i wchodził czasem wracał pijany czasem z kobietą, która była tylko na jedną noc, i tak właśnie minął rok. Tego ranka po kolejnym spotkaniu z ważnymi przedstawicielami byłam nie wyspana, nogi bolał a o głowie już nie wspomnę. Usiadłam przy stole gdzie czekała na mnie mocna kawa i pyszne śniadanko przygotowane przez naszą kucharkę.
- Dzień Dobry Tess - Odwróciłam się i zobaczyłam Jacksona ale zdziwił mnie jego ubiór miał na sobie czarny dres i w tym samym kolorze bokserkę.
- Co dziś wolne ? - Spytałam biorąc łyk kawy
- Tak pomyślałem, że może ty Mark i ja pójdziemy do klubu ? - Zakrztusiłam się i spojrzałam ze zdziwieniem na chłopaka.
- Do klubu ? Coś się stało ?
- Dzwonili z kliniki, operacja poszła doskonale rehabilitacja również, postanowiłem że trzeba to
opić.
- Na prawdę ?! - Zerwałam się z krzesła i przytuliłam się do chłopaka - Dziękuje!
- Nie masz za co w końcu taka była nasza umowa - Spojrzałam na niego i wróciłam na swoje miejsce. Czyli miałam racje on nadal traktuje to jak umowę, odeszłam od stołu i poszłam do siebie do pokoju. Postanowiłam uszykować ubrania na dzisiejsze wyjście. W końcu muszę wyglądać jak pani Wang. Wieczór nadszedł bardzo szybko, od porannej rozmowy nie widziałam się z chłopakiem, założyłam czarny top crop na długi rękaw i turkusową spódniczkę. do tego wysokie czarne szpilki i byłam gotowa, kiedy zeszłam na dół Jackson już czekał.
- Czy nie za bardzo odsłaniasz swoje ciało, jeśli ktoś cię tak zobaczy...
- Idziemy tam wypić, jako Tess i Jackson a nie Państwo Wang - Warknęłam i wyszłam z domu. Po drodze podjechaliśmy po Marka, który przyprowadził ze sobą jakąś dziunie, która pożerała Wanga wzrokiem a on ją. Oczywiście Jackson wybrał najbardziej zaludniony lokal, kiedy weszłam do środka, chłopcy przyglądali mi się z chęcią, Jackson to chyba zauważył co sprowokowało go do przywalenia jednemu gościowi.
- Co ty odwalasz ?!
- Nie pozwolę by ktoś bezkarnie ślinił się na widok mojej żony - Jego słowa wywołały poruszenie, zdjął z siebie marynarkę i pomógł mi założyć. Siadając prz barze zamówiliśmy kilka butelek drogiego alkoholu, po kilku godzinach byliśmy już nieźle wstawieni, a Wang wybrał towarzystwo przyjaciółki Marka. Mój przyjaciel już prawie spał w loży.
- Człowieku! Jackson ci laskę obmacuje - Wrzasnęłam
- No to co...Co i moje to i jego - Wymruczał między napadem czkawki.
- Nie boisz się że jest nosicielem HIV?! Co za idioci. - Spojrzałam jeszcze raz w ich stronę i zobaczyłam że poszli w ślinę. Zagotowało się we mnie, złapałam jakiegoś chłopaka i zaciągałam na parkiet, tańczyłam z nim patrząc na zareaguje na to Jackson jednak widocznie zapomniał z kim tu przyszedł, chciało mi się płakać, podeszłam do naszego miejsca zabrałem torebkę i wyszłam z klubu. Taksówką wróciłam do domu, zabarykadowałam się w moim pokoju i zaczęłam płakać. Miałam dosyć jego wyskoków. jak ja go nie nawidzę, około 4 rano usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają, wychyliłam głowę na schody i zobaczyłam nikogo innego jak dwójkę kochanków, zahaczyli wszystko ściany, stoliki, krzesła. Wtedy zobaczyłam jak Wang zsuwa obrączkę ze swojego palca. i wrzuca do marynarki.
- Długo was nie było już miałam powiadomić policje, że uprowadziłaś mi męża. - Zeszłam na sam dół i stanęłam kilka metrów od nich - Dobrze ci się pieprzyło? - Spytałam dziewczyny - Wspaniale - Złapałam ją za blond kudły i zaciągłam w stronę drzwi - To teraz wypierdalaj stąd !! - Kiedy trzasnęłam drzwiami spojrzałam na chłopaka i jego zdziwioną minę, zdjęłam z palca pierścionek i obrączkę i wrzuciłam do tej samej kieszeni gdzie była jego. - Założę w razie konieczności... Dobranoc Wang.
- Co to miało być ?! Nie wiesz jaka ona była zajebista!
- Ona była zajebista? Dobrze że mnie uprzedziłeś że przyprowadzisz kolejną dziwkę do domu!! - Dziś już nad sobą nie panowałam, wróciłam do swojego pokoju i położyłam się spać. Rano kiedy wstałam dotarło do mnie co zrobiłam, tak jak mogłam się tego spodziewać Jackson czekał na mnie w salonie.
- Dzień dobry - Mruknął - Zakładaj za godzinę będą tu moi rodzice masz znów udawać moją żonę.
- Przepraszam za wczoraj to przez nadmiar alkoholu - Mruknęłam spuszczając głowę, chłopak dotknął mojej głowy i mruknął.
- Ja też przepraszam, nie powinienem - Posłał mi jeden z najcudowniejszych uśmiechów, wiedziałam, że teraz będzie tylko lepiej. Jednak kiedy zobaczyłam, jak nasza sprzątaczka przenosi moje ubrania do sypialni Wanga skamieniałam.
- Dlaczego moje rzeczy będą u ciebie ?
- Bo moja kochana żono małżeństwo śpi razem - Zaśmiał się i zobaczyłam złośliwy uśmieszek, który przemknął przez jego twarz. - Chodź na śniadanie kochanie. - Przerażała mnie myśl, że miałam dzielić z nim sypialnie, ale chyba nic na to nie poradzę jakoś to przeżyję. Niecałą godzinę później usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Co gotowa ?
- Nie...- Mruknęłam
- To się bardzo cieszę - Wang pobiegł do drzwi a ja siedziałam zdenerwowana na kanapie, kiedy chłopak pojawił się w salonie ze swoimi rodzicami, poczułam się słabo.
- A więc to ty! Jesteś taka urocza! Nareszcie ktoś w sam raz dla mojego syna - Mruknęła szczupła kobieta, miała ciemno brązowe oczy i włosy do ramion. Wyglądała na bardzo sympatyczną osobę.
- Tak bardzo miło mi państwa poznać. Jestem Tess. - Jąkałam się nie mogłam tego ukryć
- Kochanie nie denerwuj się w końcu jesteś żoną naszego synka to prawie jak córka ! - Krzyknął pan Wang przytulając mnie mocno, kiedy już trochę oswoiłam się z sytuacją, razem z mamą mojego "męża" zrobiliśmy kolacje. Po zaspokojeniu głodu i wypiciu lampki wina poszliśmy do sypialni Wanga.
- Wolisz prawą czy lewą stronę ?
- Prawą - Chłopak podszedł do szafki i mruknął
- Tu są twoje ubrania, niżej bielizna - Widziałam że był skrępowany zaistniałą sytuacją - Idę wziąć prysznic. - Już po chwili zniknął za drzwiami łazienki. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego się stało. Nawet nie wiem jak długo tak siedziałam, dopiero kiedy usłyszałam jak chłopak opuszcza łazienkę, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wbiegłam do wspomnianego wcześniej pomieszczenia.
Przedłużałam wszystkie moje czynność tak długo jak to było możliwe, nie chciałam by Wang zobaczył mnie w piżamie, która ledwo zasłaniała połowę uda. Jednak moje modły zostały wrzucone na samo dno boskiego kosza, Jackson zaczął pukać w drzwi.
- Tess wszystko w porządku ?
- Tak zaraz wychodzę - Odpowiedziałam i szybko założyłam koszule, kiedy wybiegłam z łazienki zakopałam się w kołdrze po sam czubek nosa. Spojrzałam tylko na Jacksona, który uśmiechał się zadowolony - I z czego rżysz ?
- Ta seksowna koszula... Do twarzy ci w niej - Kiedy wypowiedział to zdanie poczułam jak moja twarz zamienia się w dorodnego buraka. - Dobranoc kochanie.
- Dobranoc - Mruknęłam i również zasnęłam, jednak mimo zmęczenia świadomość, że śpię w jednym łóżku z Jacksonem wprawiała mnie w straszne samopoczucie. Gdzieś około 4:30 wstałam i zeszłam do kuchni napić się zimnej wody, siedząc przy kuchennym stole nie wiedziałam czy wracać czy może skorzystać z kanapy w salonie, jednak zmartwiła bym tym jego rodziców. Nagle poczułam na ramionach gorące dłonie, wystraszyłam się spoglądając za siebie.
- Dlaczego nie śpisz ? - Jackson wyglądał na przerażonego moją nieobecnością, jego brązowe włosy bezwładnie opadały na czoło.
- Przepraszam w pokoju jest strasznie gorąco przyszłam napić się wody. - Mruknęłam zrzucając jego dłonie z moich ramion, jednak niemal natychmiast jego ręka zacisnęła mi się na nadgarstku. - O co chodzi Jackson ?
- Nie wychodź od tak sobie wystraszyłem się kiedy nie było cię obok mnie - Mruknął i spojrzał na mnie, serce przyspieszyło, nogi zmiękły a w sercu pojawiło się miliony motylków. Czy to jest uczucie które wszyscy nazywają miłością? Jackson przysunął mnie do siebie i przytulił a potem pocałował.
- Przestań! - Krzyknęłam - Nie rób tego...
- O co chodzi Tess ?
- Nie chce być kolejną laską na jedną noc - Mruknęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy - Może i jesteś obrzydliwie bogaty ale nie pozwolę byś traktował mnie jak tamte dziewczyny Jackson. - Warknęłam i wróciłam do "naszego" pokoju, chociaż w tej chili wolała bym spać na wycieraczce przed drzwiami niż z nim. Jednak Wang nie wrócił już do łóżka, słyszałam tylko jak dzwoni do kogoś i wychodzi. Rano jego rodzicie zastanawiali się gdzie podział się ich syn, wytłumaczyłam, że w nocy zadzwonił nasz przyjaciel i Jackson pojechał mu pomóc, uwierzyli. Ale kiedy jego matka spojrzała na mnie wiedziała że coś jest nie tak mimo to przytuliła mnie tak samo jak jej mąż i wyjechali. Odruchowo złapałam telefon i zadzwoniłam do Marka.
- Ja tu chce być miły i obejrzeć film a ty zmęczona, siedzisz tu i się nie ruszasz - Załączyła mu się maruda, ale chociaż wtedy wyglądał jak słodziak i normalny facet. Czas leciał mi szybko z Wangiem z czasem zbliżyliśmy się do siebie, spędzaliśmy razem prawie każdy wieczór, jedliśmy wspólnie śniadania i kolacje. Oczywiście jako przyjaciele. Jednak on chyba nadal traktował to jak czysty interes, po kolacji szykował się i wchodził czasem wracał pijany czasem z kobietą, która była tylko na jedną noc, i tak właśnie minął rok. Tego ranka po kolejnym spotkaniu z ważnymi przedstawicielami byłam nie wyspana, nogi bolał a o głowie już nie wspomnę. Usiadłam przy stole gdzie czekała na mnie mocna kawa i pyszne śniadanko przygotowane przez naszą kucharkę.
- Dzień Dobry Tess - Odwróciłam się i zobaczyłam Jacksona ale zdziwił mnie jego ubiór miał na sobie czarny dres i w tym samym kolorze bokserkę.
- Co dziś wolne ? - Spytałam biorąc łyk kawy
- Tak pomyślałem, że może ty Mark i ja pójdziemy do klubu ? - Zakrztusiłam się i spojrzałam ze zdziwieniem na chłopaka.
- Do klubu ? Coś się stało ?
- Dzwonili z kliniki, operacja poszła doskonale rehabilitacja również, postanowiłem że trzeba to
opić.
- Na prawdę ?! - Zerwałam się z krzesła i przytuliłam się do chłopaka - Dziękuje!
- Nie masz za co w końcu taka była nasza umowa - Spojrzałam na niego i wróciłam na swoje miejsce. Czyli miałam racje on nadal traktuje to jak umowę, odeszłam od stołu i poszłam do siebie do pokoju. Postanowiłam uszykować ubrania na dzisiejsze wyjście. W końcu muszę wyglądać jak pani Wang. Wieczór nadszedł bardzo szybko, od porannej rozmowy nie widziałam się z chłopakiem, założyłam czarny top crop na długi rękaw i turkusową spódniczkę. do tego wysokie czarne szpilki i byłam gotowa, kiedy zeszłam na dół Jackson już czekał.
- Czy nie za bardzo odsłaniasz swoje ciało, jeśli ktoś cię tak zobaczy...
- Idziemy tam wypić, jako Tess i Jackson a nie Państwo Wang - Warknęłam i wyszłam z domu. Po drodze podjechaliśmy po Marka, który przyprowadził ze sobą jakąś dziunie, która pożerała Wanga wzrokiem a on ją. Oczywiście Jackson wybrał najbardziej zaludniony lokal, kiedy weszłam do środka, chłopcy przyglądali mi się z chęcią, Jackson to chyba zauważył co sprowokowało go do przywalenia jednemu gościowi.
- Co ty odwalasz ?!
- Nie pozwolę by ktoś bezkarnie ślinił się na widok mojej żony - Jego słowa wywołały poruszenie, zdjął z siebie marynarkę i pomógł mi założyć. Siadając prz barze zamówiliśmy kilka butelek drogiego alkoholu, po kilku godzinach byliśmy już nieźle wstawieni, a Wang wybrał towarzystwo przyjaciółki Marka. Mój przyjaciel już prawie spał w loży.
- Człowieku! Jackson ci laskę obmacuje - Wrzasnęłam
- No to co...Co i moje to i jego - Wymruczał między napadem czkawki.
- Nie boisz się że jest nosicielem HIV?! Co za idioci. - Spojrzałam jeszcze raz w ich stronę i zobaczyłam że poszli w ślinę. Zagotowało się we mnie, złapałam jakiegoś chłopaka i zaciągałam na parkiet, tańczyłam z nim patrząc na zareaguje na to Jackson jednak widocznie zapomniał z kim tu przyszedł, chciało mi się płakać, podeszłam do naszego miejsca zabrałem torebkę i wyszłam z klubu. Taksówką wróciłam do domu, zabarykadowałam się w moim pokoju i zaczęłam płakać. Miałam dosyć jego wyskoków. jak ja go nie nawidzę, około 4 rano usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają, wychyliłam głowę na schody i zobaczyłam nikogo innego jak dwójkę kochanków, zahaczyli wszystko ściany, stoliki, krzesła. Wtedy zobaczyłam jak Wang zsuwa obrączkę ze swojego palca. i wrzuca do marynarki.
- Długo was nie było już miałam powiadomić policje, że uprowadziłaś mi męża. - Zeszłam na sam dół i stanęłam kilka metrów od nich - Dobrze ci się pieprzyło? - Spytałam dziewczyny - Wspaniale - Złapałam ją za blond kudły i zaciągłam w stronę drzwi - To teraz wypierdalaj stąd !! - Kiedy trzasnęłam drzwiami spojrzałam na chłopaka i jego zdziwioną minę, zdjęłam z palca pierścionek i obrączkę i wrzuciłam do tej samej kieszeni gdzie była jego. - Założę w razie konieczności... Dobranoc Wang.
- Co to miało być ?! Nie wiesz jaka ona była zajebista!
- Ona była zajebista? Dobrze że mnie uprzedziłeś że przyprowadzisz kolejną dziwkę do domu!! - Dziś już nad sobą nie panowałam, wróciłam do swojego pokoju i położyłam się spać. Rano kiedy wstałam dotarło do mnie co zrobiłam, tak jak mogłam się tego spodziewać Jackson czekał na mnie w salonie.
- Dzień dobry - Mruknął - Zakładaj za godzinę będą tu moi rodzice masz znów udawać moją żonę.
- Przepraszam za wczoraj to przez nadmiar alkoholu - Mruknęłam spuszczając głowę, chłopak dotknął mojej głowy i mruknął.
- Ja też przepraszam, nie powinienem - Posłał mi jeden z najcudowniejszych uśmiechów, wiedziałam, że teraz będzie tylko lepiej. Jednak kiedy zobaczyłam, jak nasza sprzątaczka przenosi moje ubrania do sypialni Wanga skamieniałam.
- Dlaczego moje rzeczy będą u ciebie ?
- Bo moja kochana żono małżeństwo śpi razem - Zaśmiał się i zobaczyłam złośliwy uśmieszek, który przemknął przez jego twarz. - Chodź na śniadanie kochanie. - Przerażała mnie myśl, że miałam dzielić z nim sypialnie, ale chyba nic na to nie poradzę jakoś to przeżyję. Niecałą godzinę później usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Co gotowa ?
- Nie...- Mruknęłam
- To się bardzo cieszę - Wang pobiegł do drzwi a ja siedziałam zdenerwowana na kanapie, kiedy chłopak pojawił się w salonie ze swoimi rodzicami, poczułam się słabo.
- A więc to ty! Jesteś taka urocza! Nareszcie ktoś w sam raz dla mojego syna - Mruknęła szczupła kobieta, miała ciemno brązowe oczy i włosy do ramion. Wyglądała na bardzo sympatyczną osobę.
- Tak bardzo miło mi państwa poznać. Jestem Tess. - Jąkałam się nie mogłam tego ukryć
- Kochanie nie denerwuj się w końcu jesteś żoną naszego synka to prawie jak córka ! - Krzyknął pan Wang przytulając mnie mocno, kiedy już trochę oswoiłam się z sytuacją, razem z mamą mojego "męża" zrobiliśmy kolacje. Po zaspokojeniu głodu i wypiciu lampki wina poszliśmy do sypialni Wanga.
- Wolisz prawą czy lewą stronę ?
- Prawą - Chłopak podszedł do szafki i mruknął
- Tu są twoje ubrania, niżej bielizna - Widziałam że był skrępowany zaistniałą sytuacją - Idę wziąć prysznic. - Już po chwili zniknął za drzwiami łazienki. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego się stało. Nawet nie wiem jak długo tak siedziałam, dopiero kiedy usłyszałam jak chłopak opuszcza łazienkę, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wbiegłam do wspomnianego wcześniej pomieszczenia.
Przedłużałam wszystkie moje czynność tak długo jak to było możliwe, nie chciałam by Wang zobaczył mnie w piżamie, która ledwo zasłaniała połowę uda. Jednak moje modły zostały wrzucone na samo dno boskiego kosza, Jackson zaczął pukać w drzwi.
- Tess wszystko w porządku ?
- Tak zaraz wychodzę - Odpowiedziałam i szybko założyłam koszule, kiedy wybiegłam z łazienki zakopałam się w kołdrze po sam czubek nosa. Spojrzałam tylko na Jacksona, który uśmiechał się zadowolony - I z czego rżysz ?
- Ta seksowna koszula... Do twarzy ci w niej - Kiedy wypowiedział to zdanie poczułam jak moja twarz zamienia się w dorodnego buraka. - Dobranoc kochanie.
- Dobranoc - Mruknęłam i również zasnęłam, jednak mimo zmęczenia świadomość, że śpię w jednym łóżku z Jacksonem wprawiała mnie w straszne samopoczucie. Gdzieś około 4:30 wstałam i zeszłam do kuchni napić się zimnej wody, siedząc przy kuchennym stole nie wiedziałam czy wracać czy może skorzystać z kanapy w salonie, jednak zmartwiła bym tym jego rodziców. Nagle poczułam na ramionach gorące dłonie, wystraszyłam się spoglądając za siebie.
- Dlaczego nie śpisz ? - Jackson wyglądał na przerażonego moją nieobecnością, jego brązowe włosy bezwładnie opadały na czoło.
- Przepraszam w pokoju jest strasznie gorąco przyszłam napić się wody. - Mruknęłam zrzucając jego dłonie z moich ramion, jednak niemal natychmiast jego ręka zacisnęła mi się na nadgarstku. - O co chodzi Jackson ?
- Nie wychodź od tak sobie wystraszyłem się kiedy nie było cię obok mnie - Mruknął i spojrzał na mnie, serce przyspieszyło, nogi zmiękły a w sercu pojawiło się miliony motylków. Czy to jest uczucie które wszyscy nazywają miłością? Jackson przysunął mnie do siebie i przytulił a potem pocałował.
- Przestań! - Krzyknęłam - Nie rób tego...
- O co chodzi Tess ?
- Nie chce być kolejną laską na jedną noc - Mruknęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy - Może i jesteś obrzydliwie bogaty ale nie pozwolę byś traktował mnie jak tamte dziewczyny Jackson. - Warknęłam i wróciłam do "naszego" pokoju, chociaż w tej chili wolała bym spać na wycieraczce przed drzwiami niż z nim. Jednak Wang nie wrócił już do łóżka, słyszałam tylko jak dzwoni do kogoś i wychodzi. Rano jego rodzicie zastanawiali się gdzie podział się ich syn, wytłumaczyłam, że w nocy zadzwonił nasz przyjaciel i Jackson pojechał mu pomóc, uwierzyli. Ale kiedy jego matka spojrzała na mnie wiedziała że coś jest nie tak mimo to przytuliła mnie tak samo jak jej mąż i wyjechali. Odruchowo złapałam telefon i zadzwoniłam do Marka.
- Jest u ciebie Jackson ? - Spytałam
- Dzwonił do mnie o piątej rano, przyjechał i chciał numer do mojej byłej potem nie wiem co z nim się działo. - W tym momencie usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Zobaczyłam Jacksona który wyglądał jak po dobrym seksie.
- Twoi Rodzice juz pojechali.
- Dobrze...
- Gdzie byłeś ?
- Nie twój interes...
- Byłeś z nią prawda ? - Spytałam, czułam jak pod powiekami.
- Tak! I naprawdę wspaniale mi się z nią pieprzy!! - Kiedy krzyknął po moich policzkach spłynęły łzy. Wang spojrzał na mnie ze zdziwieniem, a ja ściągłam z palca znak "miłości" i rzuciłam na podłogę. Wybiegłam z domu i pobiegłam przed siebie padało może to i lepiej nikt nie widzi łez, które teraz płynęły. W końcu się zatrzymałam, nie miałam już sił więc pojechałam do Marka kiedy zobaczył mnie w drzwiach widziałam zdziwienie na jego twarzy.
- Tess?! Co się stało ? - Spytał
- Nic mogę zostać u ciebie na noc ? - Chłopak wprowadził mnie do mieszkanie i odprowadził do kanapy w salonie, pobiegł do siebie do pokoju i przyniósł bluzkę i koc.
- Chodzi o Jacksona ? - Kiwnęłam głową i jeszcze niżej ją opuściłam - Co powiedział ? - Ponownie zaprzeczyłam, zwinęłam się w kłębek i położyłam się na kanapie. Zaczęłam cicho płakać, nie wiem ile minęło ale zasnęłam. Rano obudził mnie czyjś głos była to kobieta ta sama którą wyrzuciłam z domu Wanga.
- Kochanie daj nam jeszcze jedną szansę ja nic nie czuje do Jacksona na prawdę.
- To gdzie byłaś wczoraj ? Nie odbierałaś telefonu ? - Podniosłam się z kanapy i spojrzałam na nią. Cóż mogłam powiedzieć była piękna, bujne, długie, blond włosy niebieskie oczy pełne usta. Odpowiednie wymiary idealna lalka barbie.
- Była z nim. Jackson mi powiedział że się z nią pieprzył - Mruknęłam patrząc w ziemie. - Jest takim samym oszustem jak ona!! - Wydarłam się siadając z powrotem na kanapie. Usłyszałam tylko jak Mark wypychał za drzwi dziewczynę i podszedł do mnie.
- Czyli o jednak chodziło o niego
- To miał być tylko interes! Jak mogłam się w nim zakochać! - Krzyknęłam wybuchając płaczem - Mark mam do ciebie prośbę jedź do jego domu i zabierz trochę moich ubrań...
- Dobrze - Chłopak ubrał kurtkę i wyszedł. Wiedział, że teraz potrzebny mi spokój, leżąc na kanapie patrzyłam tępo w sufit zastanawiając się co dalej, muszę poszukać mieszkania i normalnej pracy załatwię z Jacksonem żeby podzielił mi na raty całe leczenie brata postaram się mu to spłacić jak najszybciej. Najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do USA. Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi, pewnie to Mark zapomniał kluczy do mieszkania, podeszłam i otworzyłam szeroko drzwi.
- Następnym razem pamiętaj o kluczach - Mruknęłam nawet nie spoglądając na osobę stojąca w drzwiach, jednak kiedy usłyszałam niski i zachrypnięty głos zrozumiałam, że wpuściłam nie tą osobę co potrzeba.
- Ty następnym razem mów gdzie wychodzisz - Odwróciłam się i zobaczyłam przemokniętego do suchej nitki Jacksona - Co ty sobie myślisz ? Szukałem cię od wczoraj a ty byłaś cały czas u Marka?
- Wyjdź stąd Jackson - Mruknęłam łamiącym się głosem.
- Nie Tess najpierw coś sobie wyjaśnimy...
- Ja wiem pieniądze za leczenie rozłożysz mi na raty, nie długo znajdę mieszkanie i każde z nas będzie miało spokój.
- Słucham chcesz odejść...- Wang był zdziwiony moimi słowami - Całą noc chodziłem gdzie tylko to było możliwe. Martwiłem się że może spotkała cię krzywda albo ktoś ci ją wyrządził. A ty mi tu mówisz o pieniądzach!
- A o czym mamy rozmawiać ! O ty jak dobrze ci się pieprzy z innymi! Mam tego dość, staram ci się pomóc ale już nie daje rady! Kiedy widzę cię z inna kobietą mam ochotę powyrywać jej wszystkie włosy byś spojrzał na mnie. Ale nie jak na kobietę na jedną noc! Ale widocznie ty tego nie rozumiesz co oznacza uczucie które ludzie nazywają "miłość". Jesteś po prostu pieprzonym egoistą który.... - Nie dane było mi dokończyć bo Jackson złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie by delikatnie pocałować. Z każdą chwilą pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny, kiedy chłopak spojrzał na mnie mruknął.
- Nigdy nie byłaś kobietą na jedną noc. Przy tobie czułem się inaczej, w końcu martwiłem się o kogoś, pilnowałem by nie stała ci się krzywda, wczorajszego dnia kiedy wybiegłaś z domu, nie mogłem przestać się obwiniać, że coś mogło ci się stać. Od naszego pierwszego spotkania wiedziałem, że była byś idealną żoną i matką. Tess - Chłopak pokazał mi naszą umowę, którą podarł.
- Co ty robisz....
- Ta umowa nie ma dla mnie najmniejszego sensu ponieważ okres czterech lat jest stanowczo za krótki. Chcę zostać przy tobie do grobowej deski, albo i jeszcze dłużej jeśli była by taka możliwość.
- Ale Jackson.
- Nie ma ale. Kocham cię moja wariatko - Ponownie poczułam usta chłopaka, polubiłam ich smak. Wiedziałam, że nie pozwolę już by jakaś szmata go dotknęła. Bo to był mój Jackson, mój mąż, przyszły ojciec moich dzieci. A ja już na zawsze będę Panią Wang
- Tess?! Co się stało ? - Spytał
- Nic mogę zostać u ciebie na noc ? - Chłopak wprowadził mnie do mieszkanie i odprowadził do kanapy w salonie, pobiegł do siebie do pokoju i przyniósł bluzkę i koc.
- Chodzi o Jacksona ? - Kiwnęłam głową i jeszcze niżej ją opuściłam - Co powiedział ? - Ponownie zaprzeczyłam, zwinęłam się w kłębek i położyłam się na kanapie. Zaczęłam cicho płakać, nie wiem ile minęło ale zasnęłam. Rano obudził mnie czyjś głos była to kobieta ta sama którą wyrzuciłam z domu Wanga.
- Kochanie daj nam jeszcze jedną szansę ja nic nie czuje do Jacksona na prawdę.
- To gdzie byłaś wczoraj ? Nie odbierałaś telefonu ? - Podniosłam się z kanapy i spojrzałam na nią. Cóż mogłam powiedzieć była piękna, bujne, długie, blond włosy niebieskie oczy pełne usta. Odpowiednie wymiary idealna lalka barbie.
- Była z nim. Jackson mi powiedział że się z nią pieprzył - Mruknęłam patrząc w ziemie. - Jest takim samym oszustem jak ona!! - Wydarłam się siadając z powrotem na kanapie. Usłyszałam tylko jak Mark wypychał za drzwi dziewczynę i podszedł do mnie.
- Czyli o jednak chodziło o niego
- To miał być tylko interes! Jak mogłam się w nim zakochać! - Krzyknęłam wybuchając płaczem - Mark mam do ciebie prośbę jedź do jego domu i zabierz trochę moich ubrań...
- Dobrze - Chłopak ubrał kurtkę i wyszedł. Wiedział, że teraz potrzebny mi spokój, leżąc na kanapie patrzyłam tępo w sufit zastanawiając się co dalej, muszę poszukać mieszkania i normalnej pracy załatwię z Jacksonem żeby podzielił mi na raty całe leczenie brata postaram się mu to spłacić jak najszybciej. Najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do USA. Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi, pewnie to Mark zapomniał kluczy do mieszkania, podeszłam i otworzyłam szeroko drzwi.
- Następnym razem pamiętaj o kluczach - Mruknęłam nawet nie spoglądając na osobę stojąca w drzwiach, jednak kiedy usłyszałam niski i zachrypnięty głos zrozumiałam, że wpuściłam nie tą osobę co potrzeba.
- Ty następnym razem mów gdzie wychodzisz - Odwróciłam się i zobaczyłam przemokniętego do suchej nitki Jacksona - Co ty sobie myślisz ? Szukałem cię od wczoraj a ty byłaś cały czas u Marka?
- Wyjdź stąd Jackson - Mruknęłam łamiącym się głosem.
- Nie Tess najpierw coś sobie wyjaśnimy...
- Ja wiem pieniądze za leczenie rozłożysz mi na raty, nie długo znajdę mieszkanie i każde z nas będzie miało spokój.
- Słucham chcesz odejść...- Wang był zdziwiony moimi słowami - Całą noc chodziłem gdzie tylko to było możliwe. Martwiłem się że może spotkała cię krzywda albo ktoś ci ją wyrządził. A ty mi tu mówisz o pieniądzach!
- A o czym mamy rozmawiać ! O ty jak dobrze ci się pieprzy z innymi! Mam tego dość, staram ci się pomóc ale już nie daje rady! Kiedy widzę cię z inna kobietą mam ochotę powyrywać jej wszystkie włosy byś spojrzał na mnie. Ale nie jak na kobietę na jedną noc! Ale widocznie ty tego nie rozumiesz co oznacza uczucie które ludzie nazywają "miłość". Jesteś po prostu pieprzonym egoistą który.... - Nie dane było mi dokończyć bo Jackson złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie by delikatnie pocałować. Z każdą chwilą pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny, kiedy chłopak spojrzał na mnie mruknął.
- Nigdy nie byłaś kobietą na jedną noc. Przy tobie czułem się inaczej, w końcu martwiłem się o kogoś, pilnowałem by nie stała ci się krzywda, wczorajszego dnia kiedy wybiegłaś z domu, nie mogłem przestać się obwiniać, że coś mogło ci się stać. Od naszego pierwszego spotkania wiedziałem, że była byś idealną żoną i matką. Tess - Chłopak pokazał mi naszą umowę, którą podarł.
- Co ty robisz....
- Ta umowa nie ma dla mnie najmniejszego sensu ponieważ okres czterech lat jest stanowczo za krótki. Chcę zostać przy tobie do grobowej deski, albo i jeszcze dłużej jeśli była by taka możliwość.
- Ale Jackson.
- Nie ma ale. Kocham cię moja wariatko - Ponownie poczułam usta chłopaka, polubiłam ich smak. Wiedziałam, że nie pozwolę już by jakaś szmata go dotknęła. Bo to był mój Jackson, mój mąż, przyszły ojciec moich dzieci. A ja już na zawsze będę Panią Wang
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz