poniedziałek, 15 stycznia 2018

Księżniczka i Łobuz - Bobby Part2

Znalezione obrazy dla zapytania bobby runaway gif





W domu czekał na mnie ojciec i matka spojrzałam tylko ukradkiem na Chae, która unikała mojego wzroku. Spojrzałam na ojca pewnym wzrokiem.
- Gdzie byłaś ?! - Wrzasnął
- Na imprezie zostałam zaproszona przez znajomego. Nie chciałam iść na kolejny sztywny bankiet.
- Jak ty się odzywasz do nas ! - Poderwała się matka i podeszła do mnie - Poszłaś sobie na imprezę wiedząc, że jesteś zaręczona ! Jak w ogóle śmiałaś czujesz się w ogóle winna !
- Nie w końcu poczułam co to znaczy być nastolatką. Nigdy nie pozwalaliście mi na wyjście gdziekolwiek!
- A co z teatrem ? lub filharmonią?
- Kogo w tym wieku interesuje coś takiego. - Warknęłam - I jeszcze zaręczyliście mnie bez pytani czy go kocham ! Nie chce go zranić dlatego cały czas udaje.
- Niestety decyzja została podjęta TarRim a patrząc na twoje zachowanie nie mam innego wyjścia jak przyśpieszyć wasz ślub.
- Nie zgadzam się - Odparłam
- Niestety nie masz tu nic do gadania TaeRim. Uroczystość odbędzie się za dwa tygodnie - Odparł ojciec i wyszedł - Aha od dzisiaj masz ochronę, która nie spuści cię z oka. - Poszłam na górę gdzie zadzwoniłam do Bobbyego po kilku sygnałach usłyszałam jego głos.
- Halo kto mówi ?
- Tu Rim...- Odparłam łamiącym się głosem - Bobby zabierz mnie stąd...
- Ale co się stało ? - Spytał zdenerwowany - Rim co się stało ?!
- Za dwa tygodnie wychodzę za mąż. Nie chce tego!!
- Uspokój się. Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy już po ciebie jadę - Odparł i się rozłączył. Z szafy wyjęłam torbę i spakowałam kilka ubrań na zmianę kosmetyki oraz wszystkie oszczędności. Nagle do mojego pokoju wbiegła Chae
- Tae co ty robisz ?
- Jak widzisz pakuje się. Nie zostanę w tym domu dłużej mam dosyć bycia księżniczką.
- Co do tego miałam cię kryć jedna twój tata i Donghyuk się zorientowali przepraszam - Mruknęła zalewając się łzami, przytuliłam ją i mruknęłam.
- Więc teraz mnie kryj i nic nie mów. Powiedz, że jestem załamana i płacze - Odparłam uśmiechając się do niej szeroko nagle dostałam sms od Bobbyego "Jestem wyjrzyj przez okno" Podeszłam do okna jednak nikogo nie zobaczyłam, nagle głowa Bobbyego pojawiła się między liśćmi jednego z ogrodowych krzaków. - Nie wiem czy wrócę Chae
- Rozumiem uciekaj. Kochasz go ?
- Chyba tak - Wyrzuciłam torbę przez okno a ja sama zeszłam po ozdobie ogrodowej. Kiedy stanęłam na ziemi chłopak mnie przytulił. - Kocham cię 
- Cieszę się - Odparł - Chodźmy już Mino czeka w samochodzie. - Kiedy wsiedliśmy do samochodu Mino powitał mnie ciepłym uśmiechem.
- Co księżniczko uciekasz od złej czarownicy ?
- Tak dokładnie - Mruknęłam przytulając się do Bobbyego. Było około 2 w nocy kiedy dojechaliśmy do domu chłopaka, był dość spory i nowocześnie urządzony. - Postaram się jak najszybciej coś znaleźć nie będę się narzucać - Jednak nim skończyłam chłopak mnie przytulił.
- Zostań ze mną i nie uciekaj 
- Dobrze. Zostanę - Odparłam.  Minęło 10 dni a ja nadal byłam u Bobbyego za trzy dni miał odbyć się mój ślub jednak nie wiedziałam,  że po kocham go tak mocno,  każdy dzień spędzaliśmy na rozmowach i wygłupach jednak tego dnia Bobby zabrał mnie w spokojne miejsce. Byliśmy gdzieś na obrzeżach miasta leżeliśmy na masce samochodu rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy przyszedł wieczór stanęłam nad rzeką Han wokół nas były tylko góry ani jednej żywej duszy. Nagle wpadłam do wody wepchnięta przez Bobbyego, usłyszałam jego rechot tuż za mną. Wstałam woda sięgała mi do pasa jednak wszystko co miałam na sobie przemokło, chłopak wyciągnął do mnie rękę chcąc mi pomóc wyjść jednak na złość wciągnęłam go do wody.
- Zrobiłaś to specjalnie !
- Ależ oczywiście - Chciałam wyjść jednak chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Jego zimne dłonie dotknęły moim pleców - Kocham cię
- Ja ciebie też księżniczko - Zaśmiałam się i wróciliśmy do domu, cali przemoczeni przemierzaliśmy dom chłopaka. Godzinę później stałam na balkonie pociągając papierosa.
- Gdzie to znalazłaś ? - Spytał Bobby ze śmiechem
- Kupiłam, ostatnie wydarzenia mnie przerosły - Mruknęłam, chłopak stanął za mną i odebrał mi używkę.
- Nie ucz się - Syknął i zaciągnął się - Księżniczko.
- Nie nazywaj mnie tak - Stanęłam na palcach i go pocałowałam, chłopak był lekko zdziwiony jednak po chwili oddał pocałunek jednak bardziej namiętny. Chłopak wprowadził nas do pokoju i przyparł mnie do ściany jego pocałunki schodziły wzdłuż mojej kości policzkowej aż do szyi.
- Zerwałaś zaręczyny ? - Zdjęłam z palca pierścionek i położyłam na półce
- Tak - Chłopak poczuł, że nie będzie się czuł winny jeśli teraz do czegoś dojdzie. Nakierował nas na łóżko w między czasie pozbywając się swoich i moich ubrań. Ta noc była wspaniała. 
Kiedy obudziłam się rano chłopak nadal był obok mnie.  Nie wiedziałam,  że moje życie może się zmienić. Wstałam i założyłam bluzkę chłopaka po czym wyszłam na balkon,  mogło być około 6:30 miasto dopiero budziło się do życia. Nagle poczułam dłonie,  które mnie oplotły w pasie. 
- Jak sie spało? - Spytał chłopak 
- Krótko - Odparłam tylko i weszłam do pokoju ubierając swoje rzeczy. 
- Krótko jest 16 skarbie 
- Mniejsza z tym - Odparłam 
- Rim może zrobimy dzisiaj imprezę? 
- Tak pewnie niech wpadną chłopaki - Chłopak uśmiechnął się szeroko i wykonał kilka telefonów po czym wyszedł zrobić małe zakupy.  Ja postanowiłam posprzątać w mieszkaniu,  kilka godzin później przyszedł Mino i reszta jednak okazało się, że spotkanie z kumplami przerodziło sie w imprezę z różnymi rodzajami alkoholu i jointami. Jednak nie chciałam dostawać i również zaczęłam tańczyć jednak nie chciałam alkoholu i innego świństwa. Około godziny 21 Bobby był juz nieźle wstawiony nie zwracał nawet uwagi czy patrzę na niego kiedy inne ździry lepiły się  do niego. Poszłam do kuchni i zaczęłam płakać. 
- Co się stało? - Spytał Mino łapiąc mnie za ramię - księżniczko? 
- Nie widzisz co on robi? Dwa tygodnie tyle wytrzymał bez bzykania innej... - Odparłam wycierając oczy. 
- Słuchaj Bobby teraz jest pijany.  Jutro powiesz mu. 
- I co tak będzie cały czas? Będzie ze mną i co dwa tygodnie inna? 
- TaeRim to nie jest twój świat.  Jeśli nie chcesz być krzywdzona przez Bobbyego lepiej będzie jeśli wrócisz do swojego świata do bycia idealną księżniczką. - Mino miał racje to nie mój świat. - Odwieść cię? 
- Nie wezmę taksówkę dziękuje. Zaproszę cie na mój ślub - Odparłam wychodząc z kuchni zabrałam pierścionek zaręczynowy i moją Torbę po czym opuściłam mieszkanie chłopaka. To dla mnie za wiele. Jadąc taksówką Bobby cały czas do mnie wydzwaniał,  podjeżdżając pod mój dom czułam strach że ojciec mnie wyrzuci,  kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam go dumnie stojącego u szczytu schodów. Nie chciałam tego ponieważ cały czas kochałam Bobbyego jednak to nie moja bajka musiałam dokończyć to co zaczęłam.  Upadłam na zimną,  marmurową posadzkę. 
- Wybacz mi ojcze! Błagam Wybacz mi moją zniewagę! - Usłyszałam jak schodzi ze schodów i staje przede mną. 
- A co ze ślubem? 
- Ślub... Wyjdę za Hyungwona - Mężczyzna ukucnął i mnie przytulił. 
- Cieszę się że zrozumiałaś swój błąd. Hyungwonowi po wiedzieliśmy że wyjechałaś do cioci w Chinach wszystko przemyśleć. 
- Rozumiem przepraszam tato - Mężczyzna mocno mnie przytulił,  kiedy spojrzałam na resztę domowników podeszłam do mamy 
- Wróciłaś moja kochana księżniczka 
- Kocham cie mamo - Odparłam wycierając słone łzy. Wchodząc do swojego pokoju nadal o nim myślałam,  jednak szybko zasnęłam. 
Następnego dnia kiedy sie obudziłam wzięłam długi prysznic byłam zbyt zdenerwowana,  by móc normalnie funkcjonować,  wchodząc do pokoju zobaczyłam Hyungwona siedzącego na łóżku.  
- Tad?  Wszystko dobrze? 
- Tak przepraszam ale musiałam to wszystko przemyśleć. 
- Twój tata mówił,  że byłaś w Chinach u cioci. 
- Tak jeszcze raz przepraszam.  Od dziś zaczynamy przygotowania do ślubu. 
- Ale jesteś pewna? - Spytał podchodząc do mnie 
- Tak  jestem pewna - Odparłam i delikatnie sie uśmiechnęłam,  po szybkim śniadaniu pojechałam z mamą i Chae by wybrać suknie ślubną,  potem wybór sali i dodatki,  mama zrobiła listę gości i spis potraw. Kiedy w końcu miałam chwilę wytchnienia poszłam z ChaeLee na kawę. 
- Więc powiesz w końcu co się stało? - Spytała z ciekawością
- Bobby nigdy nie będzie wobec mnie szczery. Przez dwa tygodnie było wspaniale jednak wczoraj była impreza i tam zobaczyłam go z jakimiś lalusiami. Mino powiedział,  że to nie moja bajka. 
- I miał racje kochanie Hyungwon cały czas sie o ciebie martwił. Powinnaś o nim jak najszybciej zapomnieć. 
- Wiem - Mruknęłam. Nagle usłyszałam głos osoby, która tak bardzo kochałam,  odwróciłam się i zobaczyłam Bobbyego 
- Rim!  - Wstałam, wyjęłam pieniądze i położyłam na blat, chciałam uciec - Zatrzymaj się cholera! - Złapał mnie za nadgarstek i odwrócił twarzą do niego
- Zostaw mnie! 
- Dlaczego wróciłaś do domu? - Widziałam smutek w jego oczach. 
- Rozmawiałam z Mino i ma racje pochodzimy z dwóch różnych światów. Musze skończyć moją bajkę, która skończy się żyli długo i szczęśliwie. 
- TaeRim przestań w końcu udawać że nic sie nie stało!  
- Jeśli nie pamiętasz wczorajszego wieczoru powinieneś przestać pić! 
- TaeRim!!  Wytłumacz mi błagam dziewczyno ja cie kocham do cholery. - Krzyknął
- Wczoraj!  Najebałeś się tak,  że nie zwracałeś uwagi na laski które cie obmacywały na moich oczach! To chyba wystarczy! Po jutrze wychodzę za mąż. 
- Pocałuj mnie ostatni raz... - Zbliżyłam sie do niego i pocałowałam - Kocham cie pamiętaj. 
- Teraz już nic tego nie zmieni Bobby - Odparłam i razem z Chae wróciliśmy do  samochodu. 
- To był on? - Spytała dziewczyna ja kiwnęłam tylko głową i zaniosłam się płaczem. 
- Kocham tego dupka! 
- Już spokojnie Hyungwon też jest kochany - Dziewczyna przytuliła mnie, jednak to na nic. 
Po powrocie do domu zobaczyłam Hyungwon,  który czekał na mnie z bukietem kwiatów i szerokim uśmiechem.
- Jak ci minął dzień kochanie? 
- Jestem strasznie zmęczona te przygotowania do ślubu są strasznie męczące. - Chłopak przytulił mnie do siebie. 
- Dziękuje, że wróciłaś skarbie - Chłopak cmoknął mnie w czoło.  W jego objęciach czułam się obco, to nie były ramiona w których czułam się bezpiecznie. Niedziela bardzo szybko nadeszła od samego rana byłam w biegu jednak mimo to nadal myślami byłam przy Bobbym. Za godzinę będę już panią Chae żoną wpływowego,  młodego milionera,  będę musiała do końca życia nosić się z gracją.  Jednak jest jedno ale dziecko Bobbyego,  nikt o tym nie wie prócz Chae wiem że ona mnie nie wyda. Stojąc w pokoju gdzie moja mama i druhny pomogły mi się ubrać,  wyczesać i umalować. Kiedy w końcu zostałam sama,  dotknęłam delikatnie brzucha 
- Przepraszam kochanie że z twojej mamy jest taki nieudacznik. Jestem jedną z tych niedobrych księżniczek. - Nagle usłyszałam za oknem rozmowę Hyungwona z moim bratem. 
- Macie pilnować kościoła, Bobby na pewno się pojawi.  A ja mam zamiar dzisiaj ożenić się z twoją siostrą. 
- Spokojnie 
- Spokojnie? Wiem,  że TaeRim była u niego te dwa tygodnie. I nawet głupia gadka twojego ojca mnie nie oszuka! - Przeraziły mnie jego słowa, kiedy dowie się prawdy, że noszę dziecko Bobbyego będzie kazał je usunąć. Jednak teraz juz za późno, wyszłam z pomieszczenia i poszłam przed wejście do kościoła gdzie czekał na mnie tata. 
- Gotowa kochanie? - Kiwnęłam głową i  złapał ojca pod rękę. - Jestem pewien że czeka cie wspaniała przyszłość kochanie. 
- Tak mam nadzieje - Kiedy weszliśmy do kościoła usłyszałam marsz weselny na końcu stał Hyungwon ubrany w odświętna garnitur. W ławkach zauważyłam siedzącego Mino i resztę bez Bobbyego. Stając przed moim przyszłym mężem czułam stres kiedy doszło do "Jeśli ktoś ma wobec tego sprzeciw niech powie teraz lub zamilknie na wieki" Wtedy usłyszałam głośne krzyki spojrzałam i zobaczyłam Bobbyego,  który był bity przez HanBina i resztę w tym mojego brata. 
- Mino!  Pomóż Bobbyemu! - Chłopak w garniturze wybiegł z resztą gdzie rozgrywała się cała akcja.  Chciałam wybiec i zobaczyć co z chłopakiem jednak zatrzymał mnie mój narzeczony.  
- Dokończymy ceremonie i pójdziesz. 
- Nie kocham cie! Nigdy nie darzyłam cie jakimkolwiek uczuciem.  Kiedy poznałam jego zrozumiałam czym jest owe uczucie i jaka wspaniała istota może powstać. Jestem z nim w ciąży Hyungwon. - Krzyknęłam - ChaeLee zadzwoń po karetkę - Wybiegałam z kościoła,  wzrokiem odnalazłam Bobbyego, który leżał w kałuży krwi. Kucnęłam przy nim jednak bałam się go dotknąć.
- Tae karetka już jest ! - Bałam się o niego, nie wiedziałam że Hyungwon był by do tego zdolny, szok był tak wielki, że zrobiło mi się słabo w ostatniej chwili złapał mnie Mino
- Hej Księżniczko wszystko w porządku ?!
- Jedziemy do szpitala ! - Krzyknęłam, wsiadłam do samochodu z chłopakami i pojechaliśmy za ambulansem. Kiedy dojechaliśmy do szpitala akurat wwozili Bobbyego na sale operacyjną.- Panie doktorze co z nim ?!
- Na razie nie mogę nic powiedzieć - Zrobiło mi się słabo,  w ostatniej chwili usiadłam na krzesłach pod salą. W granicach 15 minut przyjechał Donghuk i ChaeLee. 
- Co z nim? - Krzyknęła dziewczyna 
- Nie wiem - Odparłam płacząc - Operują go. A co do ciebie - Wskazałam na brata - Jeśli on umrze ty i Hyungwon będziecie winni nie zapomnę ci tego! 
- TaeRim nie wiedziałem,  że Hyungwon posunie się do czegoś takiego. Chodź po jedziemy do domu przebierzesz się i przywoioze cie. 
- Nigdzie nie  jadę - Wróciłam na miejsce i modliłam się by żył. Po kilku minutach przyszedł Mino i reszta wszyscy namawiali mnie bym jechała do domu i odpoczęła albo chociaż przebrała. Jednak ja byłam zbyt uparta i nigdzie się nie wybieram!  5 godzin później z sali operacyjnej wyszedł lekarz. 
- Co z nim? 
- Miał dużo urazów wewnętrznych,  wszystko udało się zatamować,  jeśli przeżyje 24 godziny będzie  dobrze. Jest jedno ale. 
- No niech pan mówi - Ponaglił go Mino
- Uraz głowy był zbyt duży pacjent nie będzie was pamiętać. - Poczułam się słabo, w ostatniej chwili złapał mnie Taehyun. To był jakiś koszmar. 
- Chodź pojedziemy do ciebie zmienisz ubrania - Taehyun wyprowadził mnie ze szpitala tam zobaczyłam ChaeLee. 
- Kochanie przywiozłam ci cos na zmianę nie będziesz cały czas chodzić w sukni ślubnej. Pomogę się jej przebrać 
- Tylko nie kombinuj wystarczająco przeszła
- Wiem za kogo ty mnie masz! - Poszłam do łazienki i zdjęłam ciężką suknie - Jak się czujesz? 
- Bobby stracił pamięć.  To koniec ja i dziecko zostaniemy same. 
- TaeRim nie zapomina się  osób,  które się  kocha. Donghuk chce cię przeprosić. 
- Teraz to i tak nic nie da - Odparłam poprawiając bluzkę,  która należała do niego. 
Kiedy wróciłam pod sale reszta tez tam była.  Usiadłam na krześle i czekałam,  kiedy w końcu przewieźli go na sale siedziałam przy nim dzień i noc przez okrągły miesiąc, okazało się,  że to skutki po operacji śpiączka. 
- Kochanie jak długo będziesz tu jeszcze siedzieć to już miesiąc - Odparła mama 
- Tak długo aż się nie obudzi,  spokojnie jestem pod stałą opieką ginekologa. 
- Ale jaki to ma sens! 
- Może dla ciebie nie ma ale ja mam nadzieje,  że gdy nie obudzi będzie mnie pamiętać.  Chłopaki się o mnie troszczą dbają bym nie opuściła żadnego posiłku,  brała witaminy. Mimo, że nie znam ich długo są dla mnie jak prawdziwa rodzina której nigdy nie miałam. 
- Czyli co wyrzekasz się  nas? 
- Tak - Oburzona mama wstała i opuściła salę. Spojrzałam na chłopaka,  który patrzył na mnie swoimi ciemnymi oczami. - Bobby?! 
- TaeRim... - Podniosłam sie i spojrzałam na niego. On pamięta. - Co się stało? 
- Spałeś miesiąc.  Ale pamiętasz mnie!! 
- No tak był bym głupcem gdybym zapomniał kobiety którą kocham. - Chłopak spojrzał na mnie i pocałował. 
- Ale od teraz musisz stać sie odpowiedzialny. Zero innych lasek stała praca. 
- Co sie stało TaeRim? 
- Jestem z tobą w ciąży głupcze! - Dopiero teraz spojrzał na mój dobrze widoczny brzuch 
- Ty chyba żartujesz? - Wiedziałam zostawi mnie - To wspaniale kochanie! 
- Co?! - Spytałam zdziwiona. Chłopak złapał mnie za twarz. 
- To wspaniale kochanie załatwię wszystko z twoimi rodzicami  będziemy prawdziwą rodziną. 
- Na razie musisz wyzdrowieć - Odparłam
- No nie wierze księżniczka osiedliła Łobuza - Zaśmiał się Taehyun 
- Mniejsza z tym trochę przerobiłem wasze mieszkanie. 
- Co? - Spytaliśmy oboje 
- No musiałem zrobić miejsce dla dzidziusia- Odparł Mino głaszcząc mnie po brzuchu. 
- Nie dotykaj jej brzucha!!  - Warknął Bobby odtrącając rękę Mino - To ja twój tata księżniczko. 
- Skąd wiesz że będzie dziewczynka? 
- Mam przeczucie - Jednak moja bajka skończyła się dobrze,  ja i Bobby będziemy żyć długo i szczęśliwie... 

środa, 10 stycznia 2018

Księżniczka i Łobuz - Bobby Part 1

Znalezione obrazy dla zapytania bobby runaway   gif





Żyjąc od małego w cieniu utalentowanego brata w końcu zrozumiałam że jestem czarną owcą w rodzinie.Kocham taniec ale nie byle jaki HipHop R&B Rap i Breakdance To życie nie jest dla mnie zaczynam się dusić moje marzenia są jak bańka mydlana, która w każdej chwili może prysnąć. Od małego byłam wytykana i poniżana przez rodziców, ponieważ to mój brat a nie ja przynosił szacunek naszej rodzinie. Jego trofea, medale i dyplomy wisiały w całym domu. Jako bogacze musieliśmy zawsze mierzyć wysoko, rodzice zapisywali mnie na różne zajęcia począwszy od malarstwa i śpiewania przez pianino i skrzypce. Jednak nie lubiłam tego i przestawałam chodzić w tajemnicy przed nimi.Teraz mimo mojej pełnoletności nadal jestem kontrolowana przez rodziców, a na domiar złego dowiedziałam się że zostałam zaręczona! Punktualnie o 7 usłyszałam budzik mojego telefonu, kiedy go wyłączyłam powoli zsunęłam się z łóżka i wlepiłam wzrok w jeden punkt. Potem spojrzałam na mundurek elitarnej szkoły.
- Kolejny dzień bycia księżniczką - Mruknęłam. Po ubraniu mundurka nałożyłam makijaż. Wychodząc z mojego pokoju zobaczyłam ChaeLee.
- Dzień dobry Tae
- Jedziesz do szkoły ? - Spytałam
- Niestety dzisiaj jadę załatwić kilka spraw związanych ze ślubem  - Mruknęła dziewczyna wzruszając ramionami - O której wczoraj wróciłaś ?
- Dwudziesta trzecia trochę późno ale długo ćwiczyłam.
- Twoi rodzice nie byli zadowoleni powiedziałam im że musiałaś zostać dłużej w szkole.- Dziewczyna puściła do mnie oko i poszła do pokoju. ChaeLee jest narzeczoną Donghyuka. Ale bardzo dobrze się rozumiemy. Schodząc na dół usiadłam przy stole gdzie czekało już na mnie śniadanie.
- Panienko dzisiaj na śniadanie...
- Dziękuje możesz odejść - Mruknęłam i włączyłam tv. Oczywiście kogo zobaczyłam mojego brata na wywiadzie przełączając na inny program znów jego szpetna morda i znów i znów!
- Cholera!! - Wydarłam się - Zemdliło mnie przez te jego gębę. Wychodzę.
Zabrałam plecak i wyszłam wsiadając do limuzyny. - Zawieź mnie do szkoły proszę.
- Oczywiście - Kiedy tylko ruszyliśmy założyłam słuchawki i pochłonęła mnie muzyka. Chciała bym chodź na jeden dzień być taka jak wszyscy, normalna nastolatka z normalnymi problemami, które sama muszę rozwiązać. Kiedy dojechałam do szkoły zobaczyłam mojego narzeczonego.
- TaeRin słonko proszę to dla ciebie - Hyungwon mój potencjalny narzeczony, który całe życie chodzi uśmiechnięty, podszedł do mnie cmoknął mnie w policzek i wręczył kwiatka. Był ode mnie 2 lata starszy. Jednak patrząc na nas z boku to ja wyglądałam na tą mądrzejszą.
- Nie okazuj tego za bardzo. - Mruknęłam i wyminęłam go wchodząc do szkoły.
- No ale czemu ? Przecież jesteśmy....
- Nie wspominaj proszę szpetna morda mojego brata zepsuła mi dzisiaj humor żeby twoja śmiałość nie zepsuła go jeszcze bardziej.
- Przepraszam TaeRim. - Mimo że bardzo go nie lubię nie potrafiłam się na niego gniewać.
- Może wyjdziemy gdzieś dzisiaj? - Spytałam spoglądając na chłopaka.
- Dzisiaj przecież jest bankiet i oboje musimy na nim być. - Spojrzał na mnie poważnie
- Hyungwon a musimy tam iść ?
- Potwierdziłem już naszą obecność będziemy tam tylko godzinę lub dwie.
- Ale ja nie chce tam iść - Odparłam naburmuszona,
- Słońce też cię kocham - Cmoknął mnie w czoło i odszedł.
- Cholera! - Krzyknęłam rzucając plecak na ziemię
- Tae! - Spojrzałam i zobaczyłam moją znajomą Soo - Co taka nie w humorze od rana.
- Rodzina mnie denerwuje i jeszcze on - Wskazałam na odchodzącego chłopaka
- Powinnaś być szczęśliwa wszyscy w koło traktują cię jak księżniczkę masz najlepszego narzeczonego na ziemi a twój brat...
- Szpetna morda leci dzisiaj na każdym kanale w Tv miłego oglądania.
- Tae spokojnie chodź bo się spóźnimy -  
Po kilku godzinnych zajęciach mogłam  wrócić do domu i zacząć się szykować na bankiet. W moim pokoju już wisiała łososiowa  sukienka kloszowana z czarną górą. Kiedy ją ubrałam  usiadłam przed lustrem upięłam włosy w kok i nałożyłam makijaż. Wychodząc zobaczyłam Hyungwona, który czekał na mnie ubrany w czarny garnitur.
- Pięknie wyglądasz. - Odparł uśmiechając się do mnie szeroko.
- Dziękuje możemy już jechać - Mruknęłam, było mi nie wygodnie w tej sukience ale musiałam wytrzymać godzinę.
- Twoi rodzice są już na miejscu czekają na nas
- Super jedźmy jak najszybciej zostanę godzinę wracam.
- Jak sobie życzysz - Uśmiechnął się Hyungwon.  Po trzydziestu minutach byliśmy już pod pałacem kultury. Chłopak pomógł mi wysiąść z samochodu, oczywiście z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Zobacz JooHeon - Chłopak wskazał palcem na przyjaciela swojego i Donghyuka. Chłopak był playboyem co wieczór z inną panią. I jak widać dziś znów była inna.
- Cześć wam to jest Tani - Wskazał na blond włosą piękność.
- A co słychać u Soni ? - Spytałam specjalnie by skompromitować chłopaka. Tani spojrzała na JooHeona spoliczkowała go i odeszła.
- TaeRim ! - Wrzasnął wściekły chłopak spoglądając na mnie.
- Należało ci się.
- Hyungwon zostaw ją dopóki możesz jak wytrzymujesz z taką wiedźmą. - Chłopak zaśmiał się całkowicie lekceważąc słowa HanBina.
Kiedy weszliśmy na sale od razu za uwarzyłam ChaeLee i Donghyuka, którzy już szli  w naszą stronę.
- O Jezu idzie - Warknęłam wyprostowałam się i spojrzałam na brata. W głowie szalało mi tysiąc myśli.
- TaeRim Hyungwon jesteście, rodzice już nie mogli się was doczekać. Pięknie wyglądasz siostrzyczko.
- Dziękuje - Mruknęłam patrząc na chłopaka.
- Chodź zatańczymy musimy porozmawiać. - Niechętnie złapałam  chłopaka za dłoń i zaczęliśmy wirować wśród innych par.
- Coś się stało ?
- Rodzice chcą nas przedstawić ważnej osobie
- Rozumiem mam nad sobą panować będę  cichutko jak zawsze.
- Nie mów tak siostrzyczko. Ale dla naszej firmy to będzie bardzo ważne. Idziemy. - Tak jak powiedział Donghyuk poszliśmy do rodziców.
- Nareszcie jesteście. - Odparł mój ojciec przytulając brata i mnie. - To jest prezes firmy Sashima i za wszelką cenę chciał poznać nasze dzieci. - Moim oczom ukazał się brzuszasty mężczyzna w okrągłych binoklach.
- Bardzo miło mi poznać ty jesteś Donghyuk jak mnie mam a ty to...
- To nasza kochana księżniczka TaeRim - Ukłoniłam się i uśmiechnęłam się w stronę mężczyzny.
- Czym się interesujesz ? - Spojrzałam na przerażonego ojca
- Literaturą i malarstwem.
- Coś wspaniałego. Macie wspaniałe dzieci.
- Tak prawdziwe skarby. - Dokończyła mama. Aha fajnie kłamiesz. Po rozmowie poszła odszukać Hyungwona, byłam już zmęczona i chciałam wracać do domu. Chłopak stał z HanBinem i jego kolejnej ofierze to chyba miała być kelnerka.
- Hyungwon możemy już wracać do domu ?
- Tak oczywiście - Odparł chłopak żegnając się z przyjacielem. Po całym dniu byłam zmęczona a dodatkowo ten bankiet kompletnie mnie wykończył. Kiedy podjechaliśmy pod dom Hyungwon pomógł mi wejść do domu a potem wrócił do siebie.
Wczołgałam się po schodach do łazienki by wziąć szybki prysznic. Po tem szybko trafiłam do łóżka. Następnego dnia wstałam i zeszłam na dół, rodzice i brat siedzieli już przy stole.
- Dzień Dobry - Mruknęłam przecierając oczy.
- Usiadź już TaeRim - Ojciec jak zwykle oschły. Donghyuk uśmiechnął się do mnie. Usiadłam obok niego, po śniadaniu zaczęły się rozmowy rodzinne.
- Mamo ja już muszę iść do szkoły. Hyugwon niedługo przyjedzie.
- Właśnie TaeRim planujecie już waszą wspólną przyszłość?
- Zdecydowaliśmy porozmawiać o tym jak oboje skończymy Szkołę.
- Rozumiem miłego dnia - Mruknęła kobieta, wróciłam do swojego pokoju ubrałam mundurek i skończyłam szykować się do szkoły. Nagle mój telefon zawibrował, zobaczyłam numer chłopaka.
- Już wychodzę - Mruknęłam i wyszłam z domu
- Dzień Dobry słonko
- Cześć - Mruknęłam - Musimy dzisiaj jechać do szkoły?
- Tak musimy - Znowu zaczyna tą swoją gadkę.
- Dobra nie ważne - Mruknęłam, dojeżdżając do szkoły czekała na mnie już moja przyjaciółka.
- Miłego dnia TaeRim
- Dziękuje - Wysiadłam z samochodu i podeszłam do Soo przytulając ją.
- Jak było na wczorajszym bankiecie?
- Nudno jak zwykle. - Mruknęłam idąc w stronę szkoły - A co u ciebie?
- Jest dobrze od jutra będę chodziła na zajęcia aktorstwa.
- Ja już byłam na różnych zajęciach ale przestałam chodzić. Nie są zachwyceni a jednak. - Nagle obok mnie przeszedł chłopak wręczając mi jakąś ulotkę. Spojrzałam na kartkę i zobaczyłam napis
"Illegal ricing" - Co to? 
- Nie wiem nie lubię angielskiego - Wcisnęłam kartkę w kieszeń kurtki i poszliśmy na lekcje. W połowie Koreańskiego do mojej klasy wszedł szofer mówiąc mojemu nauczycielowi,  że zostałam zwolniona przez mojego ojca i muszę pilnie jechać do domu. Kiedy siedziałam w samochodzie szofer zaczął się głośno śmiać. 
- Ale ma panienka minę spokojnie.  Pańska matka powiedziała że krawcowa musi zdjąć miary na sukienkę ślubną. 
- Słucham? - Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer do mojego narzeczonego.- Hyungwon czy ty wiesz coś o sukni ślubnej? 
- Tak twoja mama miała cie zabrać na zdjęcie miary. 
- Po co?!  Jeszcze nie planuje my ślubu! 
- Kochanie spokojnie jeszcze o tym porozmawiamy - Odparł
- Nie mam zamiaru żenić się w tak młodym wieku!  - Rozłączyłam się - Zatrzymaj się! Powiedz mojej matce że dziś nie mogę bo mam test! - Wysiadłam z samochodu i skierowałam się w stronę szkoły, jednak zorientowałam się,  że jestem w środku jakiegoś zadupia. Nagle obok mnie zatrzymał się  się ścigacz osoba siedząca na maszynie przyglądała mi się i po chwili przemówiła. 
- Podwieźć cię gdzieś? - Spytał
- Nie,  nie trzeba dam sobie radę - Odparłam i ruszyłam przed siebie jednak chłopak zajechał mi drogę
- Może jednak podwieźć? 
- Dlaczego jesteś taki nachalny? 
- Bo widzę że księżniczka jest smutna. Czy coś się stało? - Spytał po czym ściągnął kaska, był przystojny i męski ciemne oczy jasno rude włosy a uroku dodawały mu jego chomicze zęby. - Widzę,  że twój humor nie należy do najlepszych.  Więc co ty na to bym zabrał cie w piękne miejsce, które poprawi ci humor? 
- Nie jestem pewna... 
- Nie daj sie prosić - Odparł delikatnie się uśmiechając. - Jestem Bobby 
- TaeRim - Chłopak podał mi kask,  który założyłam na Głowę,  kiedy wsiadłam na maszynę chłopak ruszył jednak to nie była wolna jazda chłopak miał mocno przekroczoną prędkość. Jednak czułam się jak normalna nastolatka. Kiedy zatrzymaliśmy sie zobaczyłam góry,  był to przepiękny widok. - Łaaa
- I co humor sie poprawił? 
- Słuchaj nic nie zmieni mojego życia.  Od małego byłam traktowana jak księżniczka,  teraz muszę wyjść za mąż bo mój ojciec tak chce. - Odparłam opierając sie o maszynę chłopaka. 
- Księżniczka? 
- Tak dokładnie.  Chciała bym uciec gdzieś z daleko by nikt mnie nie znalazł - Mruknęłam patrząc na góry. 
- Może i nie uciekniesz daleko ale przyjdź  Spojrzałam na chłopaka ze zdziwieniem.  Wręczył mi kartę wstępu taką samą jak dzisiaj rano. 
- Nie wiem czy dam radę,  rodzice mnie nie puszczą - Odparłam
- Rodzice wcale nie muszą wiedzieć - Uśmiechnął się - Proszę przyjedź. 
- Nic nie obiecuje - Spojrzałam na telefon i zobaczyłam kilkanaście połączeń nieodebranych od Donghyuka - Musze wracać do domu pewnie już mnie szukają. 
- Odwiozę cię - Bobby był normalny facetem nie tak jak wszyscy inni w moim otoczeniu.  15 minut później byłam pod moim domem. Wchodząc do domu czekał juz na mnie mój ojciec.
- Gdzie byłaś? 
- Ze znajomymi na mieście - Odparłam
- Twoja matka odchodziła od zmysłów,  miałaś przyjechać z szoferem. 
- Nie skończyłam szkoły i nie będę na razie myśleć o ślubie! - Nagle ojciec mnie uderzył, kolejny raz. - Taka jest twoja obrona umiesz tylko udawać tyrana. 
- Idź do swojego pokoju - Wbiegłam po schodach i trzasnęłam drzwiami do swojego pokoju. Z wielkimi nerwami poszłam pod prysznic,  kiedy wyszłam zobaczyłam Hyungwona  na moim łóżku. 
- Czego chcesz? - Spytałam susząc włosy 
- Twoi rodzice chcą bym cię namówił do.. 
- Wynoś się stąd nie mam ochoty o tym rozmawiać! - Krzyknęłam rzucając ręcznik gdzieś na bok. Chłopak wyszedł nie mówiąc nawet słowa,  skuliłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Kiedy się już trochę uspokoiłam wyjęłam kartę wstępu,  którą dał mi Bobby położyłam ją na biurku i wtedy do pokoju weszła ChaeLee. 
- Gdzie byłaś? Twój ojciec jest wściekły - Spojrzałam na nią z szerokim uśmiechem 
- Poznałam chłopaka... 
- Coo?  Opowiadaj szybko! 
- Cicho bo ktoś jeszcze usłyszy - Usiadłam na łóżko - Ma na imię Bobby nie jest z naszej szkoły. Dostałam zaproszenie na illegal ricing jutro - Odparłam szczęśliwa. 
- Nie wierze dostałaś wejściówkę od tak? 
- Mhm to wspaniale ale nie wkręcaj sie za bardo Tae masz narzeczonego. 
- Wiem ale dzisiaj jak z nim gadałam czułam się normalnie.  Nie jak księżniczka jak nastolatka Chae. - Odparłam przypominając sobie chwile spędzone z chłopakiem. 
- Jutro są urodziny Donghyuka wiesz o tym 
- Chae będziesz mnie kryć? - Spojrzałam na nią - Prosze ostatni raz - Złożyłam ręce w błagalnym geście. 
- Ostatni raz jaki masz plan? 
- Będę udawać chorobę - Zaśmiałam się 

TIME SKIP 

Następnego wieczoru leżałam w łóżku "chora" czytałam na internecie że surowy ziemniak działa cuda i to prawda. Gorączka dochodziła do 38° 
- I jak sie czujesz kochanie? - Spytał Hyungwon siadając na łóżku 
- Dobrze jedź do Donghyuka prezent dla niego leży na biurku.  Jedź sie zabawić 
- Nie lepiej zostanę z tobą. 
- Ale będzie zły wiesz jaki on jest - Odparłam spoglądając  na chłopaka ze smutkiem - Tym bardziej HanBin znowu by źle o mnie pomyślał. 
- No dobrze wrócę z takimi rodzicami - Cmoknął mnie w czoło i opuścił pokój.  Chwile później Chae przyszła. 
- Masz mi o wszystkim mówić.  Jeśli Hyungwon będzie chciał jechać do domu zatrzymaj go,  mów że dobrze sie czuje i śpię.  - Dziewczyna kiwnęła głową i wyszła.  Kiedy dom był już pusty wyskoczyłam z łóżka i podeszłam do szafy i wylosowałam czarną bokserkę i kloszowaną czarną spódnice do połowy uda czarne rajstopy i buty na wysokim obcasie.  Poprawiłam włosy nałożyłam makijaż,  wychodząc z domu założyłam malinową marynarkę. 
Wsiadłam w taksówkę i pojechałam na docelowe miejsce imprezy. Musiałam dojść jeszcze kawałek jednak kiedy dotarłam na miejsce zobaczyłam około trzysta osób 4 czarne samochody,  z oddała słychać było głośną muzykę byłam na normalnej imprezie. Nagle zostałam zatrzymana przez ochroniarza. 
- Ma pani wejściówkę? - Podałam mu kartkę zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy - Gość z sekcji VIP Życzę miłej zabawy. - Kiwnęłam głową i poszłam w tłum ludzi kiedy dotarłam do głównej atrakcji,  zobaczyłam jak dwa samochody zataczały koła. W jednym samochodzie zobaczyłam Bobbyego widać,  że kochał to co robi. Kiedy wyszli z samochodów chłopak od razu mnie zauważył,  podbiegł do mnie i przytulił. 
- A jednak Przyszłaś! 
- No oczywiście - Odparłam ze śmiechem 
- Chodź napijemy się
- Nie mogę - Chłopak spojrzał na mnie - Zwiałam z domu. 
- Porwałem księżniczkę ze strasznego zamczyska. 
- Tak można tak powiedzieć - Chłopak zapoznał mnie ze swoimi przyjaciółmi między innymi Mino,  JooHeona,  Guna i Taehyuna polubiłam ich ale mimo to nie zapominałam że nigdy nie będę należeć do tego świata. 
- TaeRim co się stało? - Spytała Bobby 
- Powinnam już wracać - Mruknęłam 
- Zostań jeszcze chwilę chłopaki cie polubili. 
- Też ich bardzo lubię - Nagle do moich uszu doszła moja ulubiona piosenka - Chodź zatańczymy. 
- Weź Mino on lubi tańczyć 
- Bobby chodź - Złapałam go za rękę  i siłą wyciągnęłam na parkiet. Chłopak objął mnie w pasie i spojrzał na mnie,  poczułam dziwne mrowienie w brzuchu.  Czy to możliwe,  że zakochałam się w nim. Piosenka była spokojna,  oparłam głowę o jego klatkę piersiową,  przysłuchując jak bije jego serce. 
- Zostań ze mną Rim... 
- O czym ty mówisz wiesz,  że nie mogę - Mruknęłam 
- Zerwij zaręczyny i ucieknijmy - Był tak blisko mnie. - Kocham cie
- Bobby znamy sie od wczoraj to nie możliwe byś tak szybko poczuł coś do mnie 
- A jednak - I w tej chwili nasze usta sie złączyły, nie był nachalny robił to delikatnie. - TaeRim zostań ze mną.
- Bobby muszę wracać teraz - Odsunęłam się od niego i podeszłam do chłopaków, którzy już byli nieźle wstawieni. Zabrałam marynarkę i odeszłam nic nie mówiąc. W drodze do mój telefon zaczął wibrować, bez spojrzenia kto dzwonił odebrałam telefon - Halo ?

- Gdzie jesteś byłaś obłożnie chora !! - Tata tak myślałam
- Byłam na imprezie za 15 minut będę w domu - Rozłączyłam się i patrzyłam na mijające budynki. kiedy taksówka stanęła pod moim domem zapłaciłam i weszłam do domu gdzie zaczęła się moja gehenna.