
Żyjąc od małego w cieniu utalentowanego brata w końcu zrozumiałam że jestem czarną owcą w rodzinie.Kocham taniec ale nie byle jaki HipHop R&B Rap i Breakdance To życie nie jest dla mnie zaczynam się dusić moje marzenia są jak bańka mydlana, która w każdej chwili może prysnąć. Od małego byłam wytykana i poniżana przez rodziców, ponieważ to mój brat a nie ja przynosił szacunek naszej rodzinie. Jego trofea, medale i dyplomy wisiały w całym domu. Jako bogacze musieliśmy zawsze mierzyć wysoko, rodzice zapisywali mnie na różne zajęcia począwszy od malarstwa i śpiewania przez pianino i skrzypce. Jednak nie lubiłam tego i przestawałam chodzić w tajemnicy przed nimi.Teraz mimo mojej pełnoletności nadal jestem kontrolowana przez rodziców, a na domiar złego dowiedziałam się że zostałam zaręczona! Punktualnie o 7 usłyszałam budzik mojego telefonu, kiedy go wyłączyłam powoli zsunęłam się z łóżka i wlepiłam wzrok w jeden punkt. Potem spojrzałam na mundurek elitarnej szkoły.
- Kolejny dzień bycia księżniczką - Mruknęłam. Po ubraniu mundurka nałożyłam makijaż. Wychodząc z mojego pokoju zobaczyłam ChaeLee.
- Dzień dobry Tae
- Jedziesz do szkoły ? - Spytałam
- Niestety dzisiaj jadę załatwić kilka spraw związanych ze ślubem - Mruknęła dziewczyna wzruszając ramionami - O której wczoraj wróciłaś ?
- Dwudziesta trzecia trochę późno ale długo ćwiczyłam.
- Twoi rodzice nie byli zadowoleni powiedziałam im że musiałaś zostać dłużej w szkole.- Dziewczyna puściła do mnie oko i poszła do pokoju. ChaeLee jest narzeczoną Donghyuka. Ale bardzo dobrze się rozumiemy. Schodząc na dół usiadłam przy stole gdzie czekało już na mnie śniadanie.
- Panienko dzisiaj na śniadanie...
- Dziękuje możesz odejść - Mruknęłam i włączyłam tv. Oczywiście kogo zobaczyłam mojego brata na wywiadzie przełączając na inny program znów jego szpetna morda i znów i znów!
- Cholera!! - Wydarłam się - Zemdliło mnie przez te jego gębę. Wychodzę.
Zabrałam plecak i wyszłam wsiadając do limuzyny. - Zawieź mnie do szkoły proszę.
- Oczywiście - Kiedy tylko ruszyliśmy założyłam słuchawki i pochłonęła mnie muzyka. Chciała bym chodź na jeden dzień być taka jak wszyscy, normalna nastolatka z normalnymi problemami, które sama muszę rozwiązać. Kiedy dojechałam do szkoły zobaczyłam mojego narzeczonego.
- TaeRin słonko proszę to dla ciebie - Hyungwon mój potencjalny narzeczony, który całe życie chodzi uśmiechnięty, podszedł do mnie cmoknął mnie w policzek i wręczył kwiatka. Był ode mnie 2 lata starszy. Jednak patrząc na nas z boku to ja wyglądałam na tą mądrzejszą.
- Nie okazuj tego za bardzo. - Mruknęłam i wyminęłam go wchodząc do szkoły.
- No ale czemu ? Przecież jesteśmy....
- Nie wspominaj proszę szpetna morda mojego brata zepsuła mi dzisiaj humor żeby twoja śmiałość nie zepsuła go jeszcze bardziej.
- Przepraszam TaeRim. - Mimo że bardzo go nie lubię nie potrafiłam się na niego gniewać.
- Może wyjdziemy gdzieś dzisiaj? - Spytałam spoglądając na chłopaka.
- Dzisiaj przecież jest bankiet i oboje musimy na nim być. - Spojrzał na mnie poważnie
- Hyungwon a musimy tam iść ?
- Potwierdziłem już naszą obecność będziemy tam tylko godzinę lub dwie.
- Ale ja nie chce tam iść - Odparłam naburmuszona,
- Słońce też cię kocham - Cmoknął mnie w czoło i odszedł.
- Cholera! - Krzyknęłam rzucając plecak na ziemię
- Tae! - Spojrzałam i zobaczyłam moją znajomą Soo - Co taka nie w humorze od rana.
- Rodzina mnie denerwuje i jeszcze on - Wskazałam na odchodzącego chłopaka
- Powinnaś być szczęśliwa wszyscy w koło traktują cię jak księżniczkę masz najlepszego narzeczonego na ziemi a twój brat...
- Szpetna morda leci dzisiaj na każdym kanale w Tv miłego oglądania.
- Tae spokojnie chodź bo się spóźnimy - Po kilku godzinnych zajęciach mogłam wrócić do domu i zacząć się szykować na bankiet. W moim pokoju już wisiała łososiowa sukienka kloszowana z czarną górą. Kiedy ją ubrałam usiadłam przed lustrem upięłam włosy w kok i nałożyłam makijaż. Wychodząc zobaczyłam Hyungwona, który czekał na mnie ubrany w czarny garnitur.
- Pięknie wyglądasz. - Odparł uśmiechając się do mnie szeroko.
- Dziękuje możemy już jechać - Mruknęłam, było mi nie wygodnie w tej sukience ale musiałam wytrzymać godzinę.
- Twoi rodzice są już na miejscu czekają na nas
- Super jedźmy jak najszybciej zostanę godzinę wracam.
- Jak sobie życzysz - Uśmiechnął się Hyungwon. Po trzydziestu minutach byliśmy już pod pałacem kultury. Chłopak pomógł mi wysiąść z samochodu, oczywiście z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Zobacz JooHeon - Chłopak wskazał palcem na przyjaciela swojego i Donghyuka. Chłopak był playboyem co wieczór z inną panią. I jak widać dziś znów była inna.
- Cześć wam to jest Tani - Wskazał na blond włosą piękność.
- A co słychać u Soni ? - Spytałam specjalnie by skompromitować chłopaka. Tani spojrzała na JooHeona spoliczkowała go i odeszła.
- TaeRim ! - Wrzasnął wściekły chłopak spoglądając na mnie.
- Należało ci się.
- Hyungwon zostaw ją dopóki możesz jak wytrzymujesz z taką wiedźmą. - Chłopak zaśmiał się całkowicie lekceważąc słowa HanBina.
Kiedy weszliśmy na sale od razu za uwarzyłam ChaeLee i Donghyuka, którzy już szli w naszą stronę.
- O Jezu idzie - Warknęłam wyprostowałam się i spojrzałam na brata. W głowie szalało mi tysiąc myśli.
- TaeRim Hyungwon jesteście, rodzice już nie mogli się was doczekać. Pięknie wyglądasz siostrzyczko.
- Dziękuje - Mruknęłam patrząc na chłopaka.
- Chodź zatańczymy musimy porozmawiać. - Niechętnie złapałam chłopaka za dłoń i zaczęliśmy wirować wśród innych par.
- Coś się stało ?
- Rodzice chcą nas przedstawić ważnej osobie
- Rozumiem mam nad sobą panować będę cichutko jak zawsze.
- Nie mów tak siostrzyczko. Ale dla naszej firmy to będzie bardzo ważne. Idziemy. - Tak jak powiedział Donghyuk poszliśmy do rodziców.
- Nareszcie jesteście. - Odparł mój ojciec przytulając brata i mnie. - To jest prezes firmy Sashima i za wszelką cenę chciał poznać nasze dzieci. - Moim oczom ukazał się brzuszasty mężczyzna w okrągłych binoklach.
- Bardzo miło mi poznać ty jesteś Donghyuk jak mnie mam a ty to...
- To nasza kochana księżniczka TaeRim - Ukłoniłam się i uśmiechnęłam się w stronę mężczyzny.
- Czym się interesujesz ? - Spojrzałam na przerażonego ojca
- Literaturą i malarstwem.
- Coś wspaniałego. Macie wspaniałe dzieci.
- Tak prawdziwe skarby. - Dokończyła mama. Aha fajnie kłamiesz. Po rozmowie poszła odszukać Hyungwona, byłam już zmęczona i chciałam wracać do domu. Chłopak stał z HanBinem i jego kolejnej ofierze to chyba miała być kelnerka.
- Hyungwon możemy już wracać do domu ?
- Tak oczywiście - Odparł chłopak żegnając się z przyjacielem. Po całym dniu byłam zmęczona a dodatkowo ten bankiet kompletnie mnie wykończył. Kiedy podjechaliśmy pod dom Hyungwon pomógł mi wejść do domu a potem wrócił do siebie.
Wczołgałam się po schodach do łazienki by wziąć szybki prysznic. Po tem szybko trafiłam do łóżka. Następnego dnia wstałam i zeszłam na dół, rodzice i brat siedzieli już przy stole.
- Dzień Dobry - Mruknęłam przecierając oczy.
- Usiadź już TaeRim - Ojciec jak zwykle oschły. Donghyuk uśmiechnął się do mnie. Usiadłam obok niego, po śniadaniu zaczęły się rozmowy rodzinne.
- Mamo ja już muszę iść do szkoły. Hyugwon niedługo przyjedzie.
- Właśnie TaeRim planujecie już waszą wspólną przyszłość?
- Zdecydowaliśmy porozmawiać o tym jak oboje skończymy Szkołę.
- Rozumiem miłego dnia - Mruknęła kobieta, wróciłam do swojego pokoju ubrałam mundurek i skończyłam szykować się do szkoły. Nagle mój telefon zawibrował, zobaczyłam numer chłopaka.
- Już wychodzę - Mruknęłam i wyszłam z domu
- Dzień Dobry słonko
- Cześć - Mruknęłam - Musimy dzisiaj jechać do szkoły?
- Tak musimy - Znowu zaczyna tą swoją gadkę.
- Dobra nie ważne - Mruknęłam, dojeżdżając do szkoły czekała na mnie już moja przyjaciółka.
- Miłego dnia TaeRim
- Dziękuje - Wysiadłam z samochodu i podeszłam do Soo przytulając ją.
- Jak było na wczorajszym bankiecie?
- Nudno jak zwykle. - Mruknęłam idąc w stronę szkoły - A co u ciebie?
- Jest dobrze od jutra będę chodziła na zajęcia aktorstwa.
- Ja już byłam na różnych zajęciach ale przestałam chodzić. Nie są zachwyceni a jednak. - Nagle obok mnie przeszedł chłopak wręczając mi jakąś ulotkę. Spojrzałam na kartkę i zobaczyłam napis
- Dziękuje możemy już jechać - Mruknęłam, było mi nie wygodnie w tej sukience ale musiałam wytrzymać godzinę.
- Twoi rodzice są już na miejscu czekają na nas
- Super jedźmy jak najszybciej zostanę godzinę wracam.
- Jak sobie życzysz - Uśmiechnął się Hyungwon. Po trzydziestu minutach byliśmy już pod pałacem kultury. Chłopak pomógł mi wysiąść z samochodu, oczywiście z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Zobacz JooHeon - Chłopak wskazał palcem na przyjaciela swojego i Donghyuka. Chłopak był playboyem co wieczór z inną panią. I jak widać dziś znów była inna.
- Cześć wam to jest Tani - Wskazał na blond włosą piękność.
- A co słychać u Soni ? - Spytałam specjalnie by skompromitować chłopaka. Tani spojrzała na JooHeona spoliczkowała go i odeszła.
- TaeRim ! - Wrzasnął wściekły chłopak spoglądając na mnie.
- Należało ci się.
- Hyungwon zostaw ją dopóki możesz jak wytrzymujesz z taką wiedźmą. - Chłopak zaśmiał się całkowicie lekceważąc słowa HanBina.
Kiedy weszliśmy na sale od razu za uwarzyłam ChaeLee i Donghyuka, którzy już szli w naszą stronę.
- O Jezu idzie - Warknęłam wyprostowałam się i spojrzałam na brata. W głowie szalało mi tysiąc myśli.
- TaeRim Hyungwon jesteście, rodzice już nie mogli się was doczekać. Pięknie wyglądasz siostrzyczko.
- Dziękuje - Mruknęłam patrząc na chłopaka.
- Chodź zatańczymy musimy porozmawiać. - Niechętnie złapałam chłopaka za dłoń i zaczęliśmy wirować wśród innych par.
- Coś się stało ?
- Rodzice chcą nas przedstawić ważnej osobie
- Rozumiem mam nad sobą panować będę cichutko jak zawsze.
- Nie mów tak siostrzyczko. Ale dla naszej firmy to będzie bardzo ważne. Idziemy. - Tak jak powiedział Donghyuk poszliśmy do rodziców.
- Nareszcie jesteście. - Odparł mój ojciec przytulając brata i mnie. - To jest prezes firmy Sashima i za wszelką cenę chciał poznać nasze dzieci. - Moim oczom ukazał się brzuszasty mężczyzna w okrągłych binoklach.
- Bardzo miło mi poznać ty jesteś Donghyuk jak mnie mam a ty to...
- To nasza kochana księżniczka TaeRim - Ukłoniłam się i uśmiechnęłam się w stronę mężczyzny.
- Czym się interesujesz ? - Spojrzałam na przerażonego ojca
- Literaturą i malarstwem.
- Coś wspaniałego. Macie wspaniałe dzieci.
- Tak prawdziwe skarby. - Dokończyła mama. Aha fajnie kłamiesz. Po rozmowie poszła odszukać Hyungwona, byłam już zmęczona i chciałam wracać do domu. Chłopak stał z HanBinem i jego kolejnej ofierze to chyba miała być kelnerka.
- Hyungwon możemy już wracać do domu ?
- Tak oczywiście - Odparł chłopak żegnając się z przyjacielem. Po całym dniu byłam zmęczona a dodatkowo ten bankiet kompletnie mnie wykończył. Kiedy podjechaliśmy pod dom Hyungwon pomógł mi wejść do domu a potem wrócił do siebie.
Wczołgałam się po schodach do łazienki by wziąć szybki prysznic. Po tem szybko trafiłam do łóżka. Następnego dnia wstałam i zeszłam na dół, rodzice i brat siedzieli już przy stole.
- Dzień Dobry - Mruknęłam przecierając oczy.
- Usiadź już TaeRim - Ojciec jak zwykle oschły. Donghyuk uśmiechnął się do mnie. Usiadłam obok niego, po śniadaniu zaczęły się rozmowy rodzinne.
- Mamo ja już muszę iść do szkoły. Hyugwon niedługo przyjedzie.
- Właśnie TaeRim planujecie już waszą wspólną przyszłość?
- Zdecydowaliśmy porozmawiać o tym jak oboje skończymy Szkołę.
- Rozumiem miłego dnia - Mruknęła kobieta, wróciłam do swojego pokoju ubrałam mundurek i skończyłam szykować się do szkoły. Nagle mój telefon zawibrował, zobaczyłam numer chłopaka.
- Już wychodzę - Mruknęłam i wyszłam z domu
- Dzień Dobry słonko
- Cześć - Mruknęłam - Musimy dzisiaj jechać do szkoły?
- Tak musimy - Znowu zaczyna tą swoją gadkę.
- Dobra nie ważne - Mruknęłam, dojeżdżając do szkoły czekała na mnie już moja przyjaciółka.
- Miłego dnia TaeRim
- Dziękuje - Wysiadłam z samochodu i podeszłam do Soo przytulając ją.
- Jak było na wczorajszym bankiecie?
- Nudno jak zwykle. - Mruknęłam idąc w stronę szkoły - A co u ciebie?
- Jest dobrze od jutra będę chodziła na zajęcia aktorstwa.
- Ja już byłam na różnych zajęciach ale przestałam chodzić. Nie są zachwyceni a jednak. - Nagle obok mnie przeszedł chłopak wręczając mi jakąś ulotkę. Spojrzałam na kartkę i zobaczyłam napis
"Illegal ricing" - Co to?
- Nie wiem nie lubię angielskiego - Wcisnęłam kartkę w kieszeń kurtki i poszliśmy na lekcje. W połowie Koreańskiego do mojej klasy wszedł szofer mówiąc mojemu nauczycielowi, że zostałam zwolniona przez mojego ojca i muszę pilnie jechać do domu. Kiedy siedziałam w samochodzie szofer zaczął się głośno śmiać.
- Ale ma panienka minę spokojnie. Pańska matka powiedziała że krawcowa musi zdjąć miary na sukienkę ślubną.
- Słucham? - Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer do mojego narzeczonego.- Hyungwon czy ty wiesz coś o sukni ślubnej?
- Tak twoja mama miała cie zabrać na zdjęcie miary.
- Po co?! Jeszcze nie planuje my ślubu!
- Kochanie spokojnie jeszcze o tym porozmawiamy - Odparł
- Nie mam zamiaru żenić się w tak młodym wieku! - Rozłączyłam się - Zatrzymaj się! Powiedz mojej matce że dziś nie mogę bo mam test! - Wysiadłam z samochodu i skierowałam się w stronę szkoły, jednak zorientowałam się, że jestem w środku jakiegoś zadupia. Nagle obok mnie zatrzymał się się ścigacz osoba siedząca na maszynie przyglądała mi się i po chwili przemówiła.
- Podwieźć cię gdzieś? - Spytał
- Nie, nie trzeba dam sobie radę - Odparłam i ruszyłam przed siebie jednak chłopak zajechał mi drogę
- Może jednak podwieźć?
- Dlaczego jesteś taki nachalny?
- Bo widzę że księżniczka jest smutna. Czy coś się stało? - Spytał po czym ściągnął kaska, był przystojny i męski ciemne oczy jasno rude włosy a uroku dodawały mu jego chomicze zęby. - Widzę, że twój humor nie należy do najlepszych. Więc co ty na to bym zabrał cie w piękne miejsce, które poprawi ci humor?
- Nie jestem pewna...
- Nie daj sie prosić - Odparł delikatnie się uśmiechając. - Jestem Bobby
- TaeRim - Chłopak podał mi kask, który założyłam na Głowę, kiedy wsiadłam na maszynę chłopak ruszył jednak to nie była wolna jazda chłopak miał mocno przekroczoną prędkość. Jednak czułam się jak normalna nastolatka. Kiedy zatrzymaliśmy sie zobaczyłam góry, był to przepiękny widok. - Łaaa
- I co humor sie poprawił?
- Słuchaj nic nie zmieni mojego życia. Od małego byłam traktowana jak księżniczka, teraz muszę wyjść za mąż bo mój ojciec tak chce. - Odparłam opierając sie o maszynę chłopaka.
- Księżniczka?
- Tak dokładnie. Chciała bym uciec gdzieś z daleko by nikt mnie nie znalazł - Mruknęłam patrząc na góry.
- Może i nie uciekniesz daleko ale przyjdź Spojrzałam na chłopaka ze zdziwieniem. Wręczył mi kartę wstępu taką samą jak dzisiaj rano.
- Nie wiem czy dam radę, rodzice mnie nie puszczą - Odparłam
- Rodzice wcale nie muszą wiedzieć - Uśmiechnął się - Proszę przyjedź.
- Nic nie obiecuje - Spojrzałam na telefon i zobaczyłam kilkanaście połączeń nieodebranych od Donghyuka - Musze wracać do domu pewnie już mnie szukają.
- Odwiozę cię - Bobby był normalny facetem nie tak jak wszyscy inni w moim otoczeniu. 15 minut później byłam pod moim domem. Wchodząc do domu czekał juz na mnie mój ojciec.
- Gdzie byłaś?
- Ze znajomymi na mieście - Odparłam
- Twoja matka odchodziła od zmysłów, miałaś przyjechać z szoferem.
- Nie skończyłam szkoły i nie będę na razie myśleć o ślubie! - Nagle ojciec mnie uderzył, kolejny raz. - Taka jest twoja obrona umiesz tylko udawać tyrana.
- Idź do swojego pokoju - Wbiegłam po schodach i trzasnęłam drzwiami do swojego pokoju. Z wielkimi nerwami poszłam pod prysznic, kiedy wyszłam zobaczyłam Hyungwona na moim łóżku.
- Czego chcesz? - Spytałam susząc włosy
- Twoi rodzice chcą bym cię namówił do..
- Wynoś się stąd nie mam ochoty o tym rozmawiać! - Krzyknęłam rzucając ręcznik gdzieś na bok. Chłopak wyszedł nie mówiąc nawet słowa, skuliłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Kiedy się już trochę uspokoiłam wyjęłam kartę wstępu, którą dał mi Bobby położyłam ją na biurku i wtedy do pokoju weszła ChaeLee.
- Gdzie byłaś? Twój ojciec jest wściekły - Spojrzałam na nią z szerokim uśmiechem
- Poznałam chłopaka...
- Coo? Opowiadaj szybko!
- Cicho bo ktoś jeszcze usłyszy - Usiadłam na łóżko - Ma na imię Bobby nie jest z naszej szkoły. Dostałam zaproszenie na illegal ricing jutro - Odparłam szczęśliwa.
- Nie wierze dostałaś wejściówkę od tak?
- Mhm to wspaniale ale nie wkręcaj sie za bardo Tae masz narzeczonego.
- Wiem ale dzisiaj jak z nim gadałam czułam się normalnie. Nie jak księżniczka jak nastolatka Chae. - Odparłam przypominając sobie chwile spędzone z chłopakiem.
- Jutro są urodziny Donghyuka wiesz o tym
- Chae będziesz mnie kryć? - Spojrzałam na nią - Prosze ostatni raz - Złożyłam ręce w błagalnym geście.
- Ostatni raz jaki masz plan?
- Będę udawać chorobę - Zaśmiałam się
TIME SKIP
Następnego wieczoru leżałam w łóżku "chora" czytałam na internecie że surowy ziemniak działa cuda i to prawda. Gorączka dochodziła do 38°
- I jak sie czujesz kochanie? - Spytał Hyungwon siadając na łóżku
- Dobrze jedź do Donghyuka prezent dla niego leży na biurku. Jedź sie zabawić
- Nie lepiej zostanę z tobą.
- Ale będzie zły wiesz jaki on jest - Odparłam spoglądając na chłopaka ze smutkiem - Tym bardziej HanBin znowu by źle o mnie pomyślał.
- No dobrze wrócę z takimi rodzicami - Cmoknął mnie w czoło i opuścił pokój. Chwile później Chae przyszła.
- Masz mi o wszystkim mówić. Jeśli Hyungwon będzie chciał jechać do domu zatrzymaj go, mów że dobrze sie czuje i śpię. - Dziewczyna kiwnęła głową i wyszła. Kiedy dom był już pusty wyskoczyłam z łóżka i podeszłam do szafy i wylosowałam czarną bokserkę i kloszowaną czarną spódnice do połowy uda czarne rajstopy i buty na wysokim obcasie. Poprawiłam włosy nałożyłam makijaż, wychodząc z domu założyłam malinową marynarkę.
Wsiadłam w taksówkę i pojechałam na docelowe miejsce imprezy. Musiałam dojść jeszcze kawałek jednak kiedy dotarłam na miejsce zobaczyłam około trzysta osób 4 czarne samochody, z oddała słychać było głośną muzykę byłam na normalnej imprezie. Nagle zostałam zatrzymana przez ochroniarza.
- Ma pani wejściówkę? - Podałam mu kartkę zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy - Gość z sekcji VIP Życzę miłej zabawy. - Kiwnęłam głową i poszłam w tłum ludzi kiedy dotarłam do głównej atrakcji, zobaczyłam jak dwa samochody zataczały koła. W jednym samochodzie zobaczyłam Bobbyego widać, że kochał to co robi. Kiedy wyszli z samochodów chłopak od razu mnie zauważył, podbiegł do mnie i przytulił.
- A jednak Przyszłaś!
- No oczywiście - Odparłam ze śmiechem
- Chodź napijemy się
- Nie mogę - Chłopak spojrzał na mnie - Zwiałam z domu.
- Porwałem księżniczkę ze strasznego zamczyska.
- Tak można tak powiedzieć - Chłopak zapoznał mnie ze swoimi przyjaciółmi między innymi Mino, JooHeona, Guna i Taehyuna polubiłam ich ale mimo to nie zapominałam że nigdy nie będę należeć do tego świata.
- TaeRim co się stało? - Spytała Bobby
- Powinnam już wracać - Mruknęłam
- Zostań jeszcze chwilę chłopaki cie polubili.
- Też ich bardzo lubię - Nagle do moich uszu doszła moja ulubiona piosenka - Chodź zatańczymy.
- Weź Mino on lubi tańczyć
- Bobby chodź - Złapałam go za rękę i siłą wyciągnęłam na parkiet. Chłopak objął mnie w pasie i spojrzał na mnie, poczułam dziwne mrowienie w brzuchu. Czy to możliwe, że zakochałam się w nim. Piosenka była spokojna, oparłam głowę o jego klatkę piersiową, przysłuchując jak bije jego serce.
- Zostań ze mną Rim...
- O czym ty mówisz wiesz, że nie mogę - Mruknęłam
- Zerwij zaręczyny i ucieknijmy - Był tak blisko mnie. - Kocham cie
- Bobby znamy sie od wczoraj to nie możliwe byś tak szybko poczuł coś do mnie
- A jednak - I w tej chwili nasze usta sie złączyły, nie był nachalny robił to delikatnie. - TaeRim zostań ze mną.
- Bobby muszę wracać teraz - Odsunęłam się od niego i podeszłam do chłopaków, którzy już byli nieźle wstawieni. Zabrałam marynarkę i odeszłam nic nie mówiąc. W drodze do mój telefon zaczął wibrować, bez spojrzenia kto dzwonił odebrałam telefon - Halo ?
- Gdzie jesteś byłaś obłożnie chora !! - Tata tak myślałam
- Byłam na imprezie za 15 minut będę w domu - Rozłączyłam się i patrzyłam na mijające budynki. kiedy taksówka stanęła pod moim domem zapłaciłam i weszłam do domu gdzie zaczęła się moja gehenna.
- Bobby muszę wracać teraz - Odsunęłam się od niego i podeszłam do chłopaków, którzy już byli nieźle wstawieni. Zabrałam marynarkę i odeszłam nic nie mówiąc. W drodze do mój telefon zaczął wibrować, bez spojrzenia kto dzwonił odebrałam telefon - Halo ?
- Gdzie jesteś byłaś obłożnie chora !! - Tata tak myślałam
- Byłam na imprezie za 15 minut będę w domu - Rozłączyłam się i patrzyłam na mijające budynki. kiedy taksówka stanęła pod moim domem zapłaciłam i weszłam do domu gdzie zaczęła się moja gehenna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz