poniedziałek, 15 stycznia 2018

Księżniczka i Łobuz - Bobby Part2

Znalezione obrazy dla zapytania bobby runaway gif





W domu czekał na mnie ojciec i matka spojrzałam tylko ukradkiem na Chae, która unikała mojego wzroku. Spojrzałam na ojca pewnym wzrokiem.
- Gdzie byłaś ?! - Wrzasnął
- Na imprezie zostałam zaproszona przez znajomego. Nie chciałam iść na kolejny sztywny bankiet.
- Jak ty się odzywasz do nas ! - Poderwała się matka i podeszła do mnie - Poszłaś sobie na imprezę wiedząc, że jesteś zaręczona ! Jak w ogóle śmiałaś czujesz się w ogóle winna !
- Nie w końcu poczułam co to znaczy być nastolatką. Nigdy nie pozwalaliście mi na wyjście gdziekolwiek!
- A co z teatrem ? lub filharmonią?
- Kogo w tym wieku interesuje coś takiego. - Warknęłam - I jeszcze zaręczyliście mnie bez pytani czy go kocham ! Nie chce go zranić dlatego cały czas udaje.
- Niestety decyzja została podjęta TarRim a patrząc na twoje zachowanie nie mam innego wyjścia jak przyśpieszyć wasz ślub.
- Nie zgadzam się - Odparłam
- Niestety nie masz tu nic do gadania TaeRim. Uroczystość odbędzie się za dwa tygodnie - Odparł ojciec i wyszedł - Aha od dzisiaj masz ochronę, która nie spuści cię z oka. - Poszłam na górę gdzie zadzwoniłam do Bobbyego po kilku sygnałach usłyszałam jego głos.
- Halo kto mówi ?
- Tu Rim...- Odparłam łamiącym się głosem - Bobby zabierz mnie stąd...
- Ale co się stało ? - Spytał zdenerwowany - Rim co się stało ?!
- Za dwa tygodnie wychodzę za mąż. Nie chce tego!!
- Uspokój się. Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy już po ciebie jadę - Odparł i się rozłączył. Z szafy wyjęłam torbę i spakowałam kilka ubrań na zmianę kosmetyki oraz wszystkie oszczędności. Nagle do mojego pokoju wbiegła Chae
- Tae co ty robisz ?
- Jak widzisz pakuje się. Nie zostanę w tym domu dłużej mam dosyć bycia księżniczką.
- Co do tego miałam cię kryć jedna twój tata i Donghyuk się zorientowali przepraszam - Mruknęła zalewając się łzami, przytuliłam ją i mruknęłam.
- Więc teraz mnie kryj i nic nie mów. Powiedz, że jestem załamana i płacze - Odparłam uśmiechając się do niej szeroko nagle dostałam sms od Bobbyego "Jestem wyjrzyj przez okno" Podeszłam do okna jednak nikogo nie zobaczyłam, nagle głowa Bobbyego pojawiła się między liśćmi jednego z ogrodowych krzaków. - Nie wiem czy wrócę Chae
- Rozumiem uciekaj. Kochasz go ?
- Chyba tak - Wyrzuciłam torbę przez okno a ja sama zeszłam po ozdobie ogrodowej. Kiedy stanęłam na ziemi chłopak mnie przytulił. - Kocham cię 
- Cieszę się - Odparł - Chodźmy już Mino czeka w samochodzie. - Kiedy wsiedliśmy do samochodu Mino powitał mnie ciepłym uśmiechem.
- Co księżniczko uciekasz od złej czarownicy ?
- Tak dokładnie - Mruknęłam przytulając się do Bobbyego. Było około 2 w nocy kiedy dojechaliśmy do domu chłopaka, był dość spory i nowocześnie urządzony. - Postaram się jak najszybciej coś znaleźć nie będę się narzucać - Jednak nim skończyłam chłopak mnie przytulił.
- Zostań ze mną i nie uciekaj 
- Dobrze. Zostanę - Odparłam.  Minęło 10 dni a ja nadal byłam u Bobbyego za trzy dni miał odbyć się mój ślub jednak nie wiedziałam,  że po kocham go tak mocno,  każdy dzień spędzaliśmy na rozmowach i wygłupach jednak tego dnia Bobby zabrał mnie w spokojne miejsce. Byliśmy gdzieś na obrzeżach miasta leżeliśmy na masce samochodu rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy przyszedł wieczór stanęłam nad rzeką Han wokół nas były tylko góry ani jednej żywej duszy. Nagle wpadłam do wody wepchnięta przez Bobbyego, usłyszałam jego rechot tuż za mną. Wstałam woda sięgała mi do pasa jednak wszystko co miałam na sobie przemokło, chłopak wyciągnął do mnie rękę chcąc mi pomóc wyjść jednak na złość wciągnęłam go do wody.
- Zrobiłaś to specjalnie !
- Ależ oczywiście - Chciałam wyjść jednak chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Jego zimne dłonie dotknęły moim pleców - Kocham cię
- Ja ciebie też księżniczko - Zaśmiałam się i wróciliśmy do domu, cali przemoczeni przemierzaliśmy dom chłopaka. Godzinę później stałam na balkonie pociągając papierosa.
- Gdzie to znalazłaś ? - Spytał Bobby ze śmiechem
- Kupiłam, ostatnie wydarzenia mnie przerosły - Mruknęłam, chłopak stanął za mną i odebrał mi używkę.
- Nie ucz się - Syknął i zaciągnął się - Księżniczko.
- Nie nazywaj mnie tak - Stanęłam na palcach i go pocałowałam, chłopak był lekko zdziwiony jednak po chwili oddał pocałunek jednak bardziej namiętny. Chłopak wprowadził nas do pokoju i przyparł mnie do ściany jego pocałunki schodziły wzdłuż mojej kości policzkowej aż do szyi.
- Zerwałaś zaręczyny ? - Zdjęłam z palca pierścionek i położyłam na półce
- Tak - Chłopak poczuł, że nie będzie się czuł winny jeśli teraz do czegoś dojdzie. Nakierował nas na łóżko w między czasie pozbywając się swoich i moich ubrań. Ta noc była wspaniała. 
Kiedy obudziłam się rano chłopak nadal był obok mnie.  Nie wiedziałam,  że moje życie może się zmienić. Wstałam i założyłam bluzkę chłopaka po czym wyszłam na balkon,  mogło być około 6:30 miasto dopiero budziło się do życia. Nagle poczułam dłonie,  które mnie oplotły w pasie. 
- Jak sie spało? - Spytał chłopak 
- Krótko - Odparłam tylko i weszłam do pokoju ubierając swoje rzeczy. 
- Krótko jest 16 skarbie 
- Mniejsza z tym - Odparłam 
- Rim może zrobimy dzisiaj imprezę? 
- Tak pewnie niech wpadną chłopaki - Chłopak uśmiechnął się szeroko i wykonał kilka telefonów po czym wyszedł zrobić małe zakupy.  Ja postanowiłam posprzątać w mieszkaniu,  kilka godzin później przyszedł Mino i reszta jednak okazało się, że spotkanie z kumplami przerodziło sie w imprezę z różnymi rodzajami alkoholu i jointami. Jednak nie chciałam dostawać i również zaczęłam tańczyć jednak nie chciałam alkoholu i innego świństwa. Około godziny 21 Bobby był juz nieźle wstawiony nie zwracał nawet uwagi czy patrzę na niego kiedy inne ździry lepiły się  do niego. Poszłam do kuchni i zaczęłam płakać. 
- Co się stało? - Spytał Mino łapiąc mnie za ramię - księżniczko? 
- Nie widzisz co on robi? Dwa tygodnie tyle wytrzymał bez bzykania innej... - Odparłam wycierając oczy. 
- Słuchaj Bobby teraz jest pijany.  Jutro powiesz mu. 
- I co tak będzie cały czas? Będzie ze mną i co dwa tygodnie inna? 
- TaeRim to nie jest twój świat.  Jeśli nie chcesz być krzywdzona przez Bobbyego lepiej będzie jeśli wrócisz do swojego świata do bycia idealną księżniczką. - Mino miał racje to nie mój świat. - Odwieść cię? 
- Nie wezmę taksówkę dziękuje. Zaproszę cie na mój ślub - Odparłam wychodząc z kuchni zabrałam pierścionek zaręczynowy i moją Torbę po czym opuściłam mieszkanie chłopaka. To dla mnie za wiele. Jadąc taksówką Bobby cały czas do mnie wydzwaniał,  podjeżdżając pod mój dom czułam strach że ojciec mnie wyrzuci,  kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam go dumnie stojącego u szczytu schodów. Nie chciałam tego ponieważ cały czas kochałam Bobbyego jednak to nie moja bajka musiałam dokończyć to co zaczęłam.  Upadłam na zimną,  marmurową posadzkę. 
- Wybacz mi ojcze! Błagam Wybacz mi moją zniewagę! - Usłyszałam jak schodzi ze schodów i staje przede mną. 
- A co ze ślubem? 
- Ślub... Wyjdę za Hyungwona - Mężczyzna ukucnął i mnie przytulił. 
- Cieszę się że zrozumiałaś swój błąd. Hyungwonowi po wiedzieliśmy że wyjechałaś do cioci w Chinach wszystko przemyśleć. 
- Rozumiem przepraszam tato - Mężczyzna mocno mnie przytulił,  kiedy spojrzałam na resztę domowników podeszłam do mamy 
- Wróciłaś moja kochana księżniczka 
- Kocham cie mamo - Odparłam wycierając słone łzy. Wchodząc do swojego pokoju nadal o nim myślałam,  jednak szybko zasnęłam. 
Następnego dnia kiedy sie obudziłam wzięłam długi prysznic byłam zbyt zdenerwowana,  by móc normalnie funkcjonować,  wchodząc do pokoju zobaczyłam Hyungwona siedzącego na łóżku.  
- Tad?  Wszystko dobrze? 
- Tak przepraszam ale musiałam to wszystko przemyśleć. 
- Twój tata mówił,  że byłaś w Chinach u cioci. 
- Tak jeszcze raz przepraszam.  Od dziś zaczynamy przygotowania do ślubu. 
- Ale jesteś pewna? - Spytał podchodząc do mnie 
- Tak  jestem pewna - Odparłam i delikatnie sie uśmiechnęłam,  po szybkim śniadaniu pojechałam z mamą i Chae by wybrać suknie ślubną,  potem wybór sali i dodatki,  mama zrobiła listę gości i spis potraw. Kiedy w końcu miałam chwilę wytchnienia poszłam z ChaeLee na kawę. 
- Więc powiesz w końcu co się stało? - Spytała z ciekawością
- Bobby nigdy nie będzie wobec mnie szczery. Przez dwa tygodnie było wspaniale jednak wczoraj była impreza i tam zobaczyłam go z jakimiś lalusiami. Mino powiedział,  że to nie moja bajka. 
- I miał racje kochanie Hyungwon cały czas sie o ciebie martwił. Powinnaś o nim jak najszybciej zapomnieć. 
- Wiem - Mruknęłam. Nagle usłyszałam głos osoby, która tak bardzo kochałam,  odwróciłam się i zobaczyłam Bobbyego 
- Rim!  - Wstałam, wyjęłam pieniądze i położyłam na blat, chciałam uciec - Zatrzymaj się cholera! - Złapał mnie za nadgarstek i odwrócił twarzą do niego
- Zostaw mnie! 
- Dlaczego wróciłaś do domu? - Widziałam smutek w jego oczach. 
- Rozmawiałam z Mino i ma racje pochodzimy z dwóch różnych światów. Musze skończyć moją bajkę, która skończy się żyli długo i szczęśliwie. 
- TaeRim przestań w końcu udawać że nic sie nie stało!  
- Jeśli nie pamiętasz wczorajszego wieczoru powinieneś przestać pić! 
- TaeRim!!  Wytłumacz mi błagam dziewczyno ja cie kocham do cholery. - Krzyknął
- Wczoraj!  Najebałeś się tak,  że nie zwracałeś uwagi na laski które cie obmacywały na moich oczach! To chyba wystarczy! Po jutrze wychodzę za mąż. 
- Pocałuj mnie ostatni raz... - Zbliżyłam sie do niego i pocałowałam - Kocham cie pamiętaj. 
- Teraz już nic tego nie zmieni Bobby - Odparłam i razem z Chae wróciliśmy do  samochodu. 
- To był on? - Spytała dziewczyna ja kiwnęłam tylko głową i zaniosłam się płaczem. 
- Kocham tego dupka! 
- Już spokojnie Hyungwon też jest kochany - Dziewczyna przytuliła mnie, jednak to na nic. 
Po powrocie do domu zobaczyłam Hyungwon,  który czekał na mnie z bukietem kwiatów i szerokim uśmiechem.
- Jak ci minął dzień kochanie? 
- Jestem strasznie zmęczona te przygotowania do ślubu są strasznie męczące. - Chłopak przytulił mnie do siebie. 
- Dziękuje, że wróciłaś skarbie - Chłopak cmoknął mnie w czoło.  W jego objęciach czułam się obco, to nie były ramiona w których czułam się bezpiecznie. Niedziela bardzo szybko nadeszła od samego rana byłam w biegu jednak mimo to nadal myślami byłam przy Bobbym. Za godzinę będę już panią Chae żoną wpływowego,  młodego milionera,  będę musiała do końca życia nosić się z gracją.  Jednak jest jedno ale dziecko Bobbyego,  nikt o tym nie wie prócz Chae wiem że ona mnie nie wyda. Stojąc w pokoju gdzie moja mama i druhny pomogły mi się ubrać,  wyczesać i umalować. Kiedy w końcu zostałam sama,  dotknęłam delikatnie brzucha 
- Przepraszam kochanie że z twojej mamy jest taki nieudacznik. Jestem jedną z tych niedobrych księżniczek. - Nagle usłyszałam za oknem rozmowę Hyungwona z moim bratem. 
- Macie pilnować kościoła, Bobby na pewno się pojawi.  A ja mam zamiar dzisiaj ożenić się z twoją siostrą. 
- Spokojnie 
- Spokojnie? Wiem,  że TaeRim była u niego te dwa tygodnie. I nawet głupia gadka twojego ojca mnie nie oszuka! - Przeraziły mnie jego słowa, kiedy dowie się prawdy, że noszę dziecko Bobbyego będzie kazał je usunąć. Jednak teraz juz za późno, wyszłam z pomieszczenia i poszłam przed wejście do kościoła gdzie czekał na mnie tata. 
- Gotowa kochanie? - Kiwnęłam głową i  złapał ojca pod rękę. - Jestem pewien że czeka cie wspaniała przyszłość kochanie. 
- Tak mam nadzieje - Kiedy weszliśmy do kościoła usłyszałam marsz weselny na końcu stał Hyungwon ubrany w odświętna garnitur. W ławkach zauważyłam siedzącego Mino i resztę bez Bobbyego. Stając przed moim przyszłym mężem czułam stres kiedy doszło do "Jeśli ktoś ma wobec tego sprzeciw niech powie teraz lub zamilknie na wieki" Wtedy usłyszałam głośne krzyki spojrzałam i zobaczyłam Bobbyego,  który był bity przez HanBina i resztę w tym mojego brata. 
- Mino!  Pomóż Bobbyemu! - Chłopak w garniturze wybiegł z resztą gdzie rozgrywała się cała akcja.  Chciałam wybiec i zobaczyć co z chłopakiem jednak zatrzymał mnie mój narzeczony.  
- Dokończymy ceremonie i pójdziesz. 
- Nie kocham cie! Nigdy nie darzyłam cie jakimkolwiek uczuciem.  Kiedy poznałam jego zrozumiałam czym jest owe uczucie i jaka wspaniała istota może powstać. Jestem z nim w ciąży Hyungwon. - Krzyknęłam - ChaeLee zadzwoń po karetkę - Wybiegałam z kościoła,  wzrokiem odnalazłam Bobbyego, który leżał w kałuży krwi. Kucnęłam przy nim jednak bałam się go dotknąć.
- Tae karetka już jest ! - Bałam się o niego, nie wiedziałam że Hyungwon był by do tego zdolny, szok był tak wielki, że zrobiło mi się słabo w ostatniej chwili złapał mnie Mino
- Hej Księżniczko wszystko w porządku ?!
- Jedziemy do szpitala ! - Krzyknęłam, wsiadłam do samochodu z chłopakami i pojechaliśmy za ambulansem. Kiedy dojechaliśmy do szpitala akurat wwozili Bobbyego na sale operacyjną.- Panie doktorze co z nim ?!
- Na razie nie mogę nic powiedzieć - Zrobiło mi się słabo,  w ostatniej chwili usiadłam na krzesłach pod salą. W granicach 15 minut przyjechał Donghuk i ChaeLee. 
- Co z nim? - Krzyknęła dziewczyna 
- Nie wiem - Odparłam płacząc - Operują go. A co do ciebie - Wskazałam na brata - Jeśli on umrze ty i Hyungwon będziecie winni nie zapomnę ci tego! 
- TaeRim nie wiedziałem,  że Hyungwon posunie się do czegoś takiego. Chodź po jedziemy do domu przebierzesz się i przywoioze cie. 
- Nigdzie nie  jadę - Wróciłam na miejsce i modliłam się by żył. Po kilku minutach przyszedł Mino i reszta wszyscy namawiali mnie bym jechała do domu i odpoczęła albo chociaż przebrała. Jednak ja byłam zbyt uparta i nigdzie się nie wybieram!  5 godzin później z sali operacyjnej wyszedł lekarz. 
- Co z nim? 
- Miał dużo urazów wewnętrznych,  wszystko udało się zatamować,  jeśli przeżyje 24 godziny będzie  dobrze. Jest jedno ale. 
- No niech pan mówi - Ponaglił go Mino
- Uraz głowy był zbyt duży pacjent nie będzie was pamiętać. - Poczułam się słabo, w ostatniej chwili złapał mnie Taehyun. To był jakiś koszmar. 
- Chodź pojedziemy do ciebie zmienisz ubrania - Taehyun wyprowadził mnie ze szpitala tam zobaczyłam ChaeLee. 
- Kochanie przywiozłam ci cos na zmianę nie będziesz cały czas chodzić w sukni ślubnej. Pomogę się jej przebrać 
- Tylko nie kombinuj wystarczająco przeszła
- Wiem za kogo ty mnie masz! - Poszłam do łazienki i zdjęłam ciężką suknie - Jak się czujesz? 
- Bobby stracił pamięć.  To koniec ja i dziecko zostaniemy same. 
- TaeRim nie zapomina się  osób,  które się  kocha. Donghuk chce cię przeprosić. 
- Teraz to i tak nic nie da - Odparłam poprawiając bluzkę,  która należała do niego. 
Kiedy wróciłam pod sale reszta tez tam była.  Usiadłam na krześle i czekałam,  kiedy w końcu przewieźli go na sale siedziałam przy nim dzień i noc przez okrągły miesiąc, okazało się,  że to skutki po operacji śpiączka. 
- Kochanie jak długo będziesz tu jeszcze siedzieć to już miesiąc - Odparła mama 
- Tak długo aż się nie obudzi,  spokojnie jestem pod stałą opieką ginekologa. 
- Ale jaki to ma sens! 
- Może dla ciebie nie ma ale ja mam nadzieje,  że gdy nie obudzi będzie mnie pamiętać.  Chłopaki się o mnie troszczą dbają bym nie opuściła żadnego posiłku,  brała witaminy. Mimo, że nie znam ich długo są dla mnie jak prawdziwa rodzina której nigdy nie miałam. 
- Czyli co wyrzekasz się  nas? 
- Tak - Oburzona mama wstała i opuściła salę. Spojrzałam na chłopaka,  który patrzył na mnie swoimi ciemnymi oczami. - Bobby?! 
- TaeRim... - Podniosłam sie i spojrzałam na niego. On pamięta. - Co się stało? 
- Spałeś miesiąc.  Ale pamiętasz mnie!! 
- No tak był bym głupcem gdybym zapomniał kobiety którą kocham. - Chłopak spojrzał na mnie i pocałował. 
- Ale od teraz musisz stać sie odpowiedzialny. Zero innych lasek stała praca. 
- Co sie stało TaeRim? 
- Jestem z tobą w ciąży głupcze! - Dopiero teraz spojrzał na mój dobrze widoczny brzuch 
- Ty chyba żartujesz? - Wiedziałam zostawi mnie - To wspaniale kochanie! 
- Co?! - Spytałam zdziwiona. Chłopak złapał mnie za twarz. 
- To wspaniale kochanie załatwię wszystko z twoimi rodzicami  będziemy prawdziwą rodziną. 
- Na razie musisz wyzdrowieć - Odparłam
- No nie wierze księżniczka osiedliła Łobuza - Zaśmiał się Taehyun 
- Mniejsza z tym trochę przerobiłem wasze mieszkanie. 
- Co? - Spytaliśmy oboje 
- No musiałem zrobić miejsce dla dzidziusia- Odparł Mino głaszcząc mnie po brzuchu. 
- Nie dotykaj jej brzucha!!  - Warknął Bobby odtrącając rękę Mino - To ja twój tata księżniczko. 
- Skąd wiesz że będzie dziewczynka? 
- Mam przeczucie - Jednak moja bajka skończyła się dobrze,  ja i Bobby będziemy żyć długo i szczęśliwie... 

1 komentarz: