Story of My Life - Bts - Lie

Kilka dni później spakowani i szczęśliwi siedzieliśmy w samolocie. Naszym celem podróży były Malediwy, wyspa która aż kusiła by ją zwiedzać. Chłopcy obiecali, że zostawią to co się wydarzyło tylko po to by nie psuć nam wakacji ale miałam co do tego złe przeczucie, ostatnio zachowywali się spokojnie aż za spokojnie. Rozejrzałam się po samolocie wszyscy spali prócz V który patrzył coś w telefonie. Usiadłam obok niego.
- Co się stało ? - Spytał nie spuszczając oka z gry.
- Mój towarzysz odleciał nim oderwaliśmy koła z pasa startowego. - Chłopak zaśmiał się i spojrzał na mnie.
- Nic dziwnego Jin zażył środki usypiające nie lubi latać.
- Nie mogłeś mi wcześniej powiedzieć?!
- Wybacz wyczekiwałem tego momentu by zobaczyć twoją minę. - Pacnęłam go w ramię, bo zaczął się ze mnie śmiać. - A w ogóle jak ci się żyje wśród sławy?
- Czy ja wiem od kiedy skończyłam 16 lat nie miałam takiego stracha.
- Czemu 16? - Spytał Taehyung- Bo wtedy mój brat popełnił samobójstwo. Nie wiem dlaczego to zrobił, po tym wszystkim postanowiłam wyjechać i zostawić przeszłość za sobą.
- A co na to twoi rodzice?
- Rozmawiałam z tatą około miesiąca temu. Powiedział, że mama wylądowała w psychiatryku. - Odparłam bawiąc się zamkiem od bluzy V.
- Nie chcesz wracać? - Chłopak mruknął widocznie zasmucony.
- Nie tutaj mam ciebie odnajduje w tobie mojego brata mojego brata - Uśmiechnęłam się mimo, że z oczu leciały mi łzy. Tae bez wahania przytulił mnie. - Dziękuje.
- Wiem, że jesteśmy nieznośni ale zmieniamy się - Odparł głaszcząc moją głowę. - Chcesz posłuchać mojej solowej piosenki?
- Pewnie! - Chłopak podał mi słuchawkę z której leciała spokojna melodia. To chyba opowiada historię V. Chciałam się go o coś spytać jednak sen zabrał mnie do Krainy Morfeusza. Obudziło mnie szturchanie w ramie, odwracając głowę zobaczyłam Hoseoka.
- Wstawaj Sasza jesteśmy na miejscu - Kiwnęłam głową i podniosłam się z fotela jednak natychmiast upadłam. Znowu zaczyna się cholerna anemia.
- Ej! Co się stało? - Spytał Jimin - Blado wyglądasz.
- Zapomniałam wziąć tabletek na wzrost czerwonych krwinek.
- To coś poważnego?
- Tak umieram - Spojrzałam na niego pewnym wzrokiem. Chłopak zbladł po czym wydarł się.
- Dzwońcie po ambulans Sasza kona!
- Buahahaha - Zaśmiałam się patrząc na jego przerażoną minę. - Fajnie wyglądasz z przerażeniem na twarzy.
- Spadaj - Jimin pacnął mnie w czoło i wyszedł a ja zaraz po nim. Malediwy są tak piękne jak na obrazkach w Google. Przejrzyste wody, piękne plaże i wielu turystów.
- Jedziemy do hotelu, ogarnąć się a potem na zwiedzanie. - Odparłam - To są karty do waszych pokoi. Zgubcie je a będziecie spać na korytarzu - Warknęłam.
- Jesteś przerażająca - Odparli
- I dobrze - Mruknęłam wchodząc do hotelu, porozmawiałam z recepcjonistą i wskazał nam drogę do pokoi. Kiedy w końcu weszłam do mojego tymczasowego mieszkania od razu znalazłam tabletki i wzięłam dwie pastylki popijając dużą ilością wody. Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę - Odwróciłam się i zobaczyłam V.
- Kiedyś powiedziałaś że porozmawiasz z nami kiedy chcemy. Dziś w samolocie porównałaś mnie do swojego brata tylko czy on był mordercą? - Spojrzał na mnie z powagą.
- Tae o czym ty mówisz? - Mruknęłam siadając na łóżku.
- Zabiłem swojego ojca Sasza.
- Znęcał się nad wami! Nad twoją siostrą i nad tobą zrobiłeś to by się obronić Tae.
- Jestem mordercą!
- Nie wcale nie jesteś! - Krzyknęłam stając na palcach i patrząc mu ze złością w twarz. Nagle chłopak mnie przytulił.
- Dziękuje Sasza jesteś dla mnie jak siostra poświęcasz się dla nas i traktujesz jak rodzinę - Poklepałam go po plecach.
- Oczywiście braciszku - Po rozmowie z Tae poszłam zobaczyć co robią inni. Wszyscy siedzieli i nagrywało live dla fanów. Jednak brakowało Hoseoka, ruszyłam do jego pokoju czułam niepokój. Zapukałam kilku krotnie jednak nikt się nawet nie odezwał w końcu wyjęłam zapasowy klucz i weszłam do środka. Zobaczyłam go w łazience jak bierze garść tabletek.
- Hoseok! Zostaw je do cholery...
- Sasza ja nie potrafię - Popatrzyłam na niego ze smutkiem
- Dobrze więc będę brać razem z tobą - Poszłam do swojego pokoju i zabrał tabletki na krew. Kiedy wróciłam do pokoju Jhopa usiadłam ma łóżku i wsypałam sobie na dłoń pastylki
- Przestań!
- Chciałeś brać sam pewnie czujesz się samotny - Mruknęłam i wsadziłam do budzi kilka tabletek i połknęłam.
- Sasza po co to robisz?! Dlaczego?
- Bo jesteś dla mnie jak mój głupi braciszek! I dla was jestem w stanie zrobić wszystko byście przestali się zabijać! - Krzyknęłam biorąc kolejną garść tabletek.
- Przestanę Sasza ale zostaw te piguły!
- Cieszę się JHope - Mruknęłam i poszłam do łazienki oddać wszystko co zjadłam. - To co może idziemy pozwiedzać
- Jesteś nie możliwa wiesz? - Odparł Chłopak zakrywając oczy z których leciały łzy mimo to uśmiechnął się.
- Wiem - Mruknęłam. Po 15 minutach wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy przed siebie. Postanowiliśmy przenocować w namiotach, rozpaliliśmy ognisko i rozmawialiśmy o głupotach.
Wszyscy zmienili się od czasu kiedy ich poznałam, zaufali mi i chcą stać się przyjaciółmi.
Kiedy zapadła już noc nasze ognisko iskrzyło niczym miliony lamp, siedzieliśmy wokół niego opatuleni grubymi kocami.
- Chcecie coś powiedzieć ? Teraz mamy szanse, że nikt nas nie usłyszy - Mruknęłam patrząc na nich. Pierwszy wstał Hoseok podszedł i wrzucił pudełko z tabletkami do ognia.
- To koniec - Mruknął i uśmiechnął się. Potem Jimin przeprosił Jhopa i obiecał, że nie popełni więcej głupot.
- Mój brat zginął przeze mnie. - Zaczął Suga- Suga wiesz, że to nie prawda - Mruknęłam - Porywacz sam wjechał w witrynę tego sklepu.
- Tyle, że gdybym nie zlecił moim ludziom na szukanie go on by nie uciekał i nie zabił by siebie i mojego brata. - Odparł chłodno Suga patrząc na zapalniczkę w swojej dłoni, którą zapalał i gasił.
- To już przeszłość. Twój brat na pewno nie chciał byś zadręczał się jego śmiercią i żył.
- Sasza ma rację Yoongi wszyscy wiemy, że kochałeś swojego brata ale nie zadręczaj się już tym. Od jego śmierci minęło 6 lat czas najwyższy skupić się na przyszłości a nie przeszłości - Odparł RapMon- Ktoś jeszcze ma coś do powiedzenia ? - Spytałam spoglądając na Bangtanów i zatrzymując wzrok na V - Może ty Taehyun ?
- Nim was wszystkich poznałem mój ojciec bił mnie moją siostrę i matkę. Któregoś dnia nie wytrzymałem i zabiłem go - Spuścił głowę, wstałam z ziemi i usiadłam obok niego. - Po tym uciekłem z domu, kiedy złapała mnie policja miałem w kartach już rozboje uliczne, włamania, bójki i niszczenie mienia publicznego, któregoś dnia chciałam popełnić samobójstwo. Jednak wtedy powstrzymał mnie Jin, wtedy jeszcze go nie znałem, do Jina dołączył Suga, JungKook, Jimin, Jhope i nasz lider, który powiedział "Ej głupcze zejdź stamtąd bo spadniesz, chodź z nami" Pewnie gdyby nie oni nie zawahał bym się skoczyć. Cieszę się, że spotkałem was.
- Nie tylko ty. W szkole byłem zwykłym śmieciem, ludzie śmiali się ze mnie że zostawiła mnie własna matka - Odparł Jhop - Przez całe życie byłem pośmiewiskiem aż spotkałem takiego samego idiotę jak ja Jimina.
- Byłem idiotą to prawda - Odparł zawstydzony chłopak
- Głodził się bo uważał, że nie zostanie gwiazdą będąc okrągłym jak kulka.
- Ale przeszło mi bo przy Hoseoku nie da się głodować ten człowiek jadł jeszcze więcej w szkole niż teraz - Krzyknął roześmiany Jimin.
- Mnie uratował Suga - Odparł Kook - Miałem wtedy 14 lat a upiłem się że nie byłem w stanie sam chodzić. Postanowiłem wrócić do domu jednak po drodze zaczepiła mnie jakaś banda.
- Uratowałem młodego bo mi zrobiło się go żal - Zaśmiał się Suga - Stał taki nieobecny. - Spojrzałam na Jina i RapMona.
- A co z wam ?
- My byliśmy obserwatorami - Odparł Jin - Jednak nie mogę znieść jednej rzeczy, że nie byłem wstanie im pomóc wcześniej - Mruknął.
- Hyung ale ty nam pomogłeś. Zawsze gdy nie wiedzieliśmy co robić lub było coś nie tak. Starałeś się z nami rozmawiać, przyjąłeś do swojego domu i dałeś coś do jedzenia. - Jin popłakał się myślał, że jest bezużyteczny a w tym czasie pomógł bardziej niż ktokolwiek.
- Staliście się przyjaciółmi - Mruknęłam - Nie zespołem garstką osób które ze sobą pracują. Staliście się rodziną, czuję, że moja praca dobiega końca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz