Story Of my Life - BTS - Begins

Tego dnia jak zwykle siedziałam w szkole a ci ludzie zwani nauczycielami marnowali mój czas. Jak można być na drugim roku studiów psychologicznych i nie mieć praktyk? Praca w ośrodku terapeutycznym to dla mnie zdobywanie wiedzy i przyzwyczajanie się do osób chorych, a ja co siedzę i słucham nauczyciela jak prawidłowo robić masaż serca, mimo że zaliczyłam to trzy razy w licem. Durnota i nic więcej. Rodzice mówili zostań w Polsce ojciec załatwi ci dobrą szkołę i będziesz miała zapewnioną pracę jako psycholog. Ale nie Sasza postanowiła rzucić wszystko i przeprowadzić się do Korei gdzie teraz uczęszcza na beznadziejne lekcje reanimacji!
- Widzę, że panna Sasza się nudzi - Spytał starszy wykładowca.
- Troszkę. Podejrzewam, że każdy na tej sali przeprowadzał nie raz reanimacje. A pan mimo to nadal tłumaczy nam na czym to polega - Odparłam pakując książki do torby - Przychodząc do tej szkoły spodziewałam się większych osiągnięć. W Polsce miała bym już staż w jakimś ośrodku a tutaj nadal muszę uczęszczać na pana durne zajęcia.
- To psychologia Panienko. Musisz wiedzieć co myśli twój pacjent. Wiem, że jesteś niecierpliwa ale masz potencjał i dlatego nadal chcę byś uczęszczała na moje zajęcia Sasza. Proszę nie zmarnuj tego.
- Dobrze profesorze przepraszam - Mruknęłam. Poczułam skruchę bo pierwszy raz usłyszałam coś miłego, od kogokolwiek z tej szkoły. Jako polka byłam odbierana jako ta inna ta z zagranicy. Tylko profesor potrafił mi pomóc i nakierował co właściwy kurs. Uspokoiłam się jednak po kilku dniach kiedy to przyszłam do szkoły zostałam wezwana do gabinetu dyrektora w którym zastałam elegancko ubranego mężczyznę.
- Sasza pan do ciebie - Odparł dyrektor.
- Witam cię jestem menadżerem BTS. Sam prezes BIGHIT ma do ciebie prośbę.
- O co chodzi? - Spytałam
- Ostatnimi czasy BTS sprawia nam sporo problemów, ty jako psycholog powinnaś wiedzieć jak sié nimi zająć.
- Dobrze podejmę się tego ale dlaczego akurat ja? - Mruknęłam.
- Twój profesor to dobry znajomy Prezesa pewnie powiedział mu jaki ma problem a profesor powiedział kogo wziąć. Ma to być dla ciebie praktyka ale również i nauka. Od dzisiaj pracujesz jako psycholog BTS. - Spojrzałam uratowana na obcego mężczyznę i delikatnie się uśmiechnęłam. - Twoje dzisiejsze zajęcia są odwołane czyli możemy już jechać.
- Rozumiem.
- Sasza tylko pamiętaj o egzaminach. Musisz je zaliczyć na koniec roku - Odparł profesor.
- Oczywiście ze będę pamiętać - Podeszłam do niego i przytuliłam - Dziękuje...
- Trzymaj się Sasza i uważaj na siebie - Kiwnęłam głową i wyszłam razem z menadżerem, który tłumaczył mi kilka innych kwestii. Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam ogromną wytwórnie. Cały budynek był przeszklony co dawało jeszcze lepszy efekt.
- Będziesz uczestniczyła w życiu BTS codziennie od 5 rano do 3 w nocy. Jeśli coś będzie nie tak masz zgłosić się do mnie. Tu masz swój identyfikator, dzięki niemu nie będziesz miała problemów z wejściem do wytwórni.
- Dziękuje.
- Prezes wynajął dla ciebie mieszkanie kilka ulic dalej od dormu chłopaków. Dopóki z nami pracujesz będziesz miała mieszkanie za darmo i wypłatę na swoje potrzeby. Tutaj masz cały plan chłopaków na najbliższy tydzień. Powodzenia Saszo - Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w stronę wytwórni. Kiedy przekroczyła drzwi, zostałam zatrzymana przez ogromnego ochroniarza.
- Nie możesz wejść - Warknął
- Ale od dziś tutaj pracuje - Pokazałam mu plakietkę na co on się uśmiechnął.
- Witam na pokładzie.
- Dziękuję - Podeszłam do sekretarki, która szukała czegoś w komputerze. - Dzień dobry poszukuję zespołu BTS.
- A tak zostałam poinformowana, że ktoś ma dziś do nich przyjdź. Jestem TaeSoo.
- Sasza miło mi. - Posłałam jej delikatny uśmiech.
- Dziewczyno zrób coś z nimi. Jeśli tak dalej się potoczyły to zrujnują BigHit.
- Postaram się.
- Pokój numer 40 - Ruszyłam długim korytarzem mimo, że kilka razy zgubiłam drogę w końcu trafiłam. Wchodząc do sali treningowej zobaczyłam chłopaków, który z wielkim wysiłkiem trenowali układ do kolejnego teledysku. Usiadłam na kanapie i czekałam kiedy skończą. Ale kiedy jeden z nich mnie zauważył muzyka się zatrzymała.
- Co tutaj robisz? - Spytał wysoki brunet.
- Jeśli jesteś jedną z fanek to nie wiem jak się tu dostałaś!
- Wynoś się stąd!
- Opanujcie emocje! - Krzyknęłam pokazując identyfikator - Jestem Sasza wasza psycholog. Wynajął mnie prezes wytwórni.
- Psycholog? Czy my wyglądamy na wariatów?
- Naskakując na bogu winną dziewczynę tak wyglądacie a nawet zachowujecie się jak chorzy umysłowo - Spojrzałam na nich z powagą - Więc zacznijmy od początku bo będziemy się widywać codziennie. - Jestem Sasza. - Chłopcy mieli chwilę zawahania ale w końcu przedstawili się. Mimo że ich szczegółowy życiorys mam w teczce chciałam żeby zrobili to oni.
- Suga! Hoseok! V teraz wasza kolej. - Trójka wspomnianych chłopaków spojrzała w naszą stronę jednak na każdej z twarzy zobaczyłam szyderczy uśmiech.
- Nie będę pracować z tą idiotką! - Krzyknął Suga - Wszystko ze mną w porządku!
- Ah tak czyli po porwaniu brata nadal masz takie same zdanie czy tylko ukrywasz. Podobno obwiniałeś się o to?
- Przestań...
- Włamanie do sklepu muzycznego też było spowodowane obwinianiem się?
- Przestań...
- A może twoja piromania przez którą chciałeś popełnić samobójstwo kiedy dowiedziałeś się że porywacz twojego brata zabił go?
- Powiedziałem przestań do cholery!! - Uderzył w ścianę milimetr od mojej głowy. Jednak ja nie wzruszona patrzyła na jego rozwścieczone oczy.
- Każdy z nas ma problemy. Inni radzą sobie z tym lepiej drudzy gorzej. Nie jestem tu od karania was wspominając wam wasze grzechy ale od pomocy. Możecie ze mną porozmawiać na każdy temat. Będę mieszkać od waszego dormu kilka ulic. Jeśli będzie taka potrzeba zadzwońcie a ja przyjdę.
- Ona nie boi się Sugi! - Krzyknął Jimin
- Nie mam potrzeby by bać się któregokolwiek z was - Wstałam patrząc na chłopaka z którym przed chwilą miałam sprzeczkę. - Jeśli zacznie cie płakać na oczach swoich fanek mówiąc im o swoich uczuciach zrozumiem, że moje zadanie jest skończone. - Odparłam patrząc na nich.
- Pudel! - Krzyknął V - Dlaczego twoje włosy są jak sierść pudla?
- Bo jestem oryginalna. - Odparłam z uśmiechem. - Jutro macie spotkanie z fanami spotykamy się pod dormem o 6 rano według waszego grafiku.
- To może w ramach nowej znajomości pójdziemy coś zjeść? - Spytał lider.
- A sponsorujesz? - Spytał Jin.
- Tak jak zawsze - Wszyscy pobiegli po swoje rzeczy i sekundę później stali na korytarzu.
Zeszliśmy na parter żegnając się z miłą sekretarką. A kiedy wyszliśmy z wytwórni Suga ruszył w swoją stronę nie zwracając uwagi na innych.
- Ale gdzie ty idziesz? - Spytałam
- W swoją stronę - Warknął Yongi - A ty zostaniesz tutaj ofermo!
- Zadzwonię do menadżera!
- Nawet nie próbuj - W sekundzie Suga znalazł się blisko mnie i syknął do ucha - Chyba, że chcesz by zajęli się tobą moi znajomi. Są spragnieni kobiecego ciała. - Poczułam jak włosy stają dęba. - Chyba jednak boisz się mnie.
- Próbujesz mnie na straszyć! - Wtedy zorientowałam się, że reszta już poszła i jestem tylko ja i Suga...
- August kto to? - Usłyszałam niski głos. Spoglądając na osobę stojącą za Sugą zobaczyłam kilku wytatuowanych typków. Na prawdę zaczęłam się go bać zmienił się w oczach malowała się pustka. Oraz coś czego nie mogłam określić.
- W co ty się do cholery wpakowałeś.
- Nie jesteś moją matką by spowiadać ci się co zrobiłem źle.
- Ale Yongi - Chłopak złapał mnie za gardło.
- Wyobraź sobie że sekunda i leżała byś martwa. - Syknął tym swoim niskim gardłowym głosem.
- Sasza! - Odwróciłam się i zobaczyłam Jimina.- Chodź bo nas zostawią. Suga puść ją. - Chłopak uniósł dłonie w geście poddania jednak na twarzy malowało się rozbawienie.
- Pilnujcie waszej pani psycholog bo może coś się jej stać. - Odwrócił się i zniknął w ciemnej uliczce. Chciałam ruszyć za nim jednak zatrzymał mnie Jimin.
- Zostaw go Sasza. Niektórych sprawy lepiej się nie czepiać - Mruknął.
- Ale nie martwicie się o niego? - Spytałam zdziwiona. Jednak chłopak pociągnął mnie za rękaw bluzy i zaciągnął do knajpy gdzie czekała reszta. Jednak apetyt mi nie dopisywał zastanawiałam się co teraz robi Suga.
- Ej pudlu! Lepiej zbierajmy się jutro spotkanie z fanami, nie możemy się spóźnić.
- Tak masz racje - Odeszłam od stolika ubrałam kurtkę i pożegnałam się z chłopakami po czym ruszyłam w stronę swojego nowego mieszkania. Klucze znalazłam pod wycieraczką a kiedy weszłam do środka poczułam zapach świeżo malowanych ścian. Każdy z mebli paskował do siebie jak puzzle salon był połączony z kuchnią, mała łazienka i sypialnia. Moje bagaże leżały przy wejściu, zabrałam je i poszłam pochować moje rzeczy. Kiedy skończyłam było około 24. Usiadłam na kanapie i wtedy usłyszałam telefon.
- Halo?
- Sasza? I jak minął pierwszy dzień? - Spokojny głos menadżera.
- Dobrze są bardzo mili. Myślę, że się dogadamy - Skłamałam, ale wydaje mi się, że dobrze zrobiłam. Menadżer podał mi kilka szczegółów związanych z jutrzejszym dniem. Potem postanowiłam iść spać w końcu za kilka godzin stawię czoła tabunowi fanek. Około czwartej rano zadzwonił mój telefon.
Po omacku znalazłam denerwujące urządzenie po czym odebrałam.
- Kto mówi?
- JuneKook zniknął nie ma go w całym dormie! Poderwałam się z łóżka i zdziwiona patrzyłam przed siebie.
- Jak to zniknął! - Ruszyłam do mojej teczki, po czym znalazłam jego akta. Były samobójca, alkoholizm i bójki. W jednej z nich zabił kogoś.- Zaraz będę! - Wyskoczyłam ubrałam czarne dresy i za dużą bluzę w tym samym kolorze. Przy wyjściu założyłam buty i sprintem ruszyłam do chłopaków. Kiedy dobiegłam na miejsce wszyscy byli zdenerwowani zniknięciem najmłodszego. - Na co czekacie? Idziemy go szukać - Warknęłam - Jak myślicie gdzie mógł pójść?
- Możliwe że poszedł szukać Sugi. Martwił się o niego - Odparł Jin.
- RM i V pójdziecie go poszukać w barach. Jin i Hoseok wy sprawdzicie Szkołę i jego stare studio gdzie pracował jako dzieciak, możecie również zadzwonić do jego rodziców. Ja i Jimin pójdziemy sprawdzić jeszcze jedno miejsce. - Kiwnęli głowami i ruszyli w swoje strony.
- Co teraz?
- Poszedł szukać Sugi wiec najpierw znajdziemy Yongiego potem Kooka - Odparłam, jednak to nie było takie proste w każdej z ciemnych uliczek czaili się narkomani, złodzieje i wiele innych czarnych charakterów.
- To nie był dobry pomysł Sasza nie znajdziemy Min'a - Odparł załamany Jimin. Wtedy usłyszeliśmy głosy jeden z nich należał do młodziaka. Wbiegłam w jedną z uliczek i zobaczyłam leżącego JuneKooka który był okładany przez chłopaka który wcześniej był z Sugą.
- Zostaw go! - Krzyknęłam i podbiegłam do poobijanego Kook'a. Złapałam go za ramię i próbowałam podnieść.
- To ty wtedy byłaś z Augustem.
- Z kim do cholery! - Warknęłam - Nikogo takiego nie znam! - Mężczyzna patrzył na mnie z delikatnym uśmieszkiem. Po czym złapał za bluzę i podniósł do swojej wysokości. - Zostaw mnie... - Swoją wielką łapą przegarnął mi włosy po czym dotknął twarzy.
- August nie obrazi się że się trochę pobawię prawda? W końcu nie ma go tu - Zaśmiał się szyderczo i swoją wielką łapą przegarnął moje włosy po czym dotknął twarzy.
- Zostaw ją! Sasza uciekaj! - Krzyknął Kook.
- Jak byś chciał wiedzieć to lewituje nad ziemią! - Krzyknęłam. Chciałam się wyrwać jednak nie mogłam. Nagle usłyszałam gwizdanie i ciche kroki. Podniosłam głowę i zobaczyłam Sugę.
- O widzę że nasza psycholog ci się spodobała to dobrze bardzo dobrze - Odparł kiwając głową.
- Nie masz nic przeciwko? - Spytał małpolud, który mnie trzymał.
- Nie miał bym, gdybyś poprosił o pozwolenie. Jednak w takim wypadku jestem zmuszony cię ukarać - Suga spojrzał na mnie zimnym spojrzeniem. Z kieszeni czarnej kurtki wyjął nuż po czym źgnął mężczyznę w brzuch - Mówiłem ci Sasza żebyś się nie wtrącała. - Byłam przerażona. Bałam się go jest potworem, takim że nikomu nie uda się go poskromić. Małpolud puścił mnie a ja podbiegłam do młodziaka. Podniosłam go i ruszyłam w stronę gdzie zostawiłam Jimina.
- Gdzie wy do cholery byliście! Sasza co się stało?? - Spytał łapiąc JuneKooka po drugiej stronie.
- Nic. Zadzwoń do reszty niech wrócą do dormu nie mam zamiaru szukać kogoś jeszcze- Warknęłam. Kiedy wróciliśmy do mieszkania chłopaków Jin podszedł do najmłodszego i zabrał go przemyć mu rozciętą brew. Ja usiadłam na kanapie i ukradkiem spoglądałam na Suge, który wrócił z nami. W końcu wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz? - Spytał Jimin.
- Do domu muszę przygotować się do fanmetingu. Za piętnaście minut widzimy się pod dormem a wy ogarnijcie się.
- Nigdzie sama nie pójdziesz - Warknął Suga
- Bo co naślesz na mnie swoich małpoludów?
- Nie znałem tego gościa jasne!
- Gówno mnie to obchodzi ale go dźgnąłeś!
- Ratowałem ci dupę!
- Mimo to masz krew na rękach drugi raz do tego nie dopuszczę - Warknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami. Kiedy dotarłam do mojego mieszkania wzięłam długą i gorącą kąpiel, nałożyłam makijaż i ubrałam wyjściowe rzeczy. Kiedy wybiła godzina szósta stałam już przed domem chłopaków, po chwili wyszli zaspani i markotni. Ja im pokaże że mając takie życie jak oni mają wiele możliwości...
Jak wam mija weekend ? Ja w końcu coś napisałam :D Jak wam się podoba?
Miłego tygodnia !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz