Dzisiejszy dzień zapowiadał sie calkiem obiecująco cały dzień słodkiego lenistwa niedziela nigdzie nie nie musze chodzić o nic mnie nie proszą poprostu zyc nie umierać
- Shiroo! - Krzyknęła mama z kuchni ehe spokój i cisza czego ja sie spodziewałam wstałam przeciągając obolałe plecy mimo ze mam dopiero 17 lat musze pracować a sobota i niedziela były moim jedynymi dniami odpoczynku
- Co się stało - Spytałam moja mamy była szczupła kobieta miała pięknie czarne włosy i brązowe oczy ze mną było wręcz odwrotnie mialam krótkie asymetrycznie ścięte włosy i niebieskie oczy na domiar złego był odrobine tęższa od niej ale mi to nie przeszkadzało
- Mam do ciebie prośbę mogłabyś zaprowadzić Nanę na balet
- Mogę i tak dzisiaj mam kółko plastyczne
- Dziękuję zawsze mogę na ciebie liczyć -Taak jasne puste słowa mojej matki nasłuchałam sie ich w życiu aż za dużo nigdy jej nie ufałam mojego ojca nie znam tak samo ojca Nany zostawił nas ale zapewnia nam godne życie
- Nana zbieraj sie za chwile wychodzimy - Krzyknęłam dziewczynka zbiegła z góry ubrana juz w piękny różowy strój - Dobra poczekaj na mnie - Wróciłam do swojego pokoju i wciągałam jeansy i jaką bluzę nałożyłam troche podkładu i pudru i wyszłam naszymi podstawowymi środkami transportu jest deskorolka rower w przeciągu 10 minut byliśmy na miejscu. Nana byla radosnym dzieckiem żyjącym w nierealnym świecie dlatego zawsze bez problemu nawiązywała kontakt gdy cos ja niepokoi wtedy nie pokazuje tego
- Siostrzyczko zostaniesz pooglądać jak tańczę - spytała
- Nana nie mogę mam zajęcia plastyczne musze na nich być
- Braciszek Hopie zawsze nas dopinguje gdy tańczymy a ty nigdy jeszcze nie widziałaś jak tancze a przeciez masz taniec we krwi
- Ale tylko raz zgoda pójdę na późniejszy kurs
- Yehe - Zaśmiała się Nana kiedy dotarliśmy do budynku w ktorym odbywały się zajęcia z baletu Nana wyrwała mi się i podbiegła do jakiejś dziewczynki
- Yuri!! - Krzyknęła uradowana i przytuliła przyjaciółkę - Shiro choć poznasz braciszka Hopie'go podeszłam do niej a przede mną stanął chłopak miał czarne włosy i ciemne oczy na glowie miał ful capa
- Jesteś Shiro Nana wiele mi o tobie opowiadała - chłopak wyciągnął rękę w moja stronę uścisnęłam ją
- A ty to Hopie tak
- Możesz mówić na mnie J-Hope
- Milo mi poznać - Odparłam weszliśmy do sali baletowej tam Nana zaczęła tańczyć wychodziło jej to wspaniale była pelna powagi i skupieniu tańczyła
- Opowiesz mi cos o sobie - Od tańczącej Nany oderwał mnie J-Hope o którym całkowicie zapomniałam
- Moje zecie nie jest jakos szczególnie interesujące
- Nana opowiadała mi o tobie lubisz rysować ale lepiej wychodzi ci taniec nigdy nie poznałaś ojca
- Wiesz moje życie zostaw w spokoju nie twój zasrany interes czy znam swojego ojca czy nie Nana !! - Dziewczynka podeszła do mnie - Wybacz kochanie ale ja musze uciekać przepraszam
- Dobrze - Odparła dziewczynka smutno
- Przepraszam Nana - Odwróciłam sie i wyszłam z sali po chwili usłyszałam wołanie zobaczyłam J-Hopa
- Shiro zaczekaj przepraszam nie powonieniem wtryniać nosa w nieswoje sprawy
- Masz racje nie powinieneś
- W zamian za wybaczenie zapraszam cie na kawę
- Ale dziewczynki
- Dziewczynki maja jeszcze 2 godziny baletu zdążymy dalej Shiro zgódź sie
- No dobrze - Razem z J- Hopem poszliśmy do kawiarni tam siedzieliśmy i dużo rozmawialiśmy potem razem z Naną wróciliśmy do domu przez kilka kolejnych tygodni codziennie sie spotykaliśmy. Dzis J-Hope zaprosił mnie do kawiarni miałam przyjść z Naną
- Choc idziesz ze mną do Yuri
- Tak a ty znowu idziesz do J-Hopa - Odparła smutna
- Tak skąd ta smutna mina - Spytałam dziewczynke
- Nie nic takiego - Po 20 minutach siedzieliśmy w parku lubiłam z nim rozmawiać był zabawny potrafił mnie pocieszyć dziewczynki bawiły sie na placu zabaw
- Shiro co się stało - Spytał tuląc sie do mnie
- Cos sie dzieje z Naną nie rozmawia ze mną nie uśmiecha sie często a dzisiaj nie chciała przyjść i mówiła żebym tez nie przychodziła
- Właśnie tez chciałem z Toba porozmawiać Shiro znamy się dość długo i zastanawiam sie czy nie chcialabys spróbować być dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką
- Czy ty mnie właśnie prosisz o chodzenie
- No tak - Uśmiechnął sie pokiwałam głową twierdząco chłopak ucieszył sie by zaraz złożyć na moich ustach czuły i słodki pocałunek na poczatku było to dla mnie dziwne ale wkacu oddalam go
- Skoro teraz jestesmy razem zamieszkaj ze mną i tak mieszkam w dormie w chłopakami
- No nie wiem a co oni na to
- Mówią ze są chca żebyśmy byli szczęśliwi
- Zgoda
- Shiro co to ma znaczyć - Spytała Nana ze łzami w oczach
- No bo właśnie ja i twoja siostra będziemy razem mieszkać - Dziewczynka odbiegła usłyszałam piska auta zobaczyłam jak Nana wbiega pod samochód zerwałam sie i podbiegłam do niej wszędzie było pełno krwi
J-Hope zadzwonił ko karetkę Nana sie nie ruszała. Kiedy przyjechała karetka zabrali ja a ja dojechalam z J-Hopem później Nana leżała na OIOM'ie była w stanie krytycznym siedziałam ba korytarzu a J-Hope ze mną
- Wszystko będzie dobrze Shiro
- Boje sie to moja wina mogliśmy jej nie mówić ze będziemy razem mieszkać J-Hope zbliżył sie do mnie nasze twarze dzieliło kilka centymetrów jego oddech odbijał mi się od twarzy
- Nie mów ze to twoja wina bo to nie prawda Shiro spójrz na mnie - Odwróciłam sie a J-Hope pocałował mnie czule dodając otuchy
- Przepraszam pani siostra sie obudzila może pani z nią porozmawiać ale krótko - Razem z Hopem weszliśmy do sali gdzie leżała Nana
- Przepraszam ze was zamartwiałam
- Nie gadaj głupot - Hope podszedł do dziewczynki i pogładził ja po włosach
- Poprostu nie chce stracić Shiro
- Nie stracisz mnie natomiast kiedys i tak by sie to stało dziewczynka uśmiechnęła się i pokiwała głową
- Natomiast rozmawiałem z mama Yuri będziesz mogla u nich zamieszkać - Spojrzałam na J-Hopa
- Nie nie mogę tak
- Twoja matka i tak nie opiekuje sie Naną a moja mama z chęcią sie nia zajmie - Nana została w szpitalu a ja wróciłam razem z J-Hopem do domu .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz