wtorek, 25 sierpnia 2015

Sunggyu - Trauma







Jakikolwiek krzyk mi nie pomoże jestem Luna mam 17 lat od ponad roku jestem przetrzymywana. Gdzie? sama nie jestem pewna przez rok byłam bita, głodzona molestowana i raniona. Jak? kiedy zrobiłam coś nie po mysli porywacza nacinali mi skóre skalpelem lub udeżano czymś w rodzaju bata tyle ze coś ostrego wbijało mi się w plecy. Na poczatku chciałam uciekać teraz za bardzo sie boje modle sie o szybką śmierć. Dziś mija półtora roku od kiedy jestem więzniem. Moje katusze zaczynają sie o 8 rano a konczą o 20 przez ten czas tak jak juz wspomniałam byłam bita molestowana i raniona dostawałam do jedzenia sucha bułke i szklanke wody 3 razy dziennie. Rodzice zostali zabici na moich oczach kiedy probowali mnie chronić  mam jeszcze brata z ktorym nie kontaktowałam sie przez ostatnie 3 lata pewnie juz nawet nie pamieta ze ma siostre. Kiedys byłam pełna radości teraz to wszystko zgasło wraz z nadzieją na przezycie mam niebieskie oczy puste jak szklane oczy lalki blada cere i włosy w kolorze ciemnego blądu ktore porywacze scieli kiedy chciałam uciec teraz sa ''Sciete'' asymetrycznie z prawej mam grzywke na ktorej znajduje sie pasek białych włosów. Teraz boje sie jakiego kolwiek dotyku. Tego dnia było inaczej godzina 8 nikt nie przyszedł zaspali może była niedziela ale po kolejnych godzina znow nikt sie nie pokazywał powoli wstałam moje nogi były słabe ale chciałam sprawdzić co sie stało drzwi do mojego pokoju były otwrte zawsze były zamkniete kiedy wyszłam poraziły mnie promienie słońca ktorego tak dawno nie widziałam na podłoże leżąły 3 ciała moich porywaczy nie ruszali się, nagle z głośnym hukiem do pokoju wpadło 4 mężczyzn. Policja? Kolejni dreczyciele?
- Pnienka Luna Howon - Ostatnie słowa jakie usłyszałam to ''Znaleźliśmy ją'' potem zemdlałam, obudziło mnie głośnie pikanie zastanawiałam sie gdzie jestem Czy to juz upragniona śmierć? Na dłoniach miałem pełno kabeklów tak samo przy głowie i nosie nie wiedziałam czy moge sie ruszyć nagle do pokoju weszła pielęgniarka wystraszyłam się ona pobiegła szybko po pania doktor kiedy przyszła spawdziła mi puls i oddech kiedy mnie dotkneła poczułam dziwne uczucie mimo ze mnie ditykała nie bolało mnie to było dziwne
- Nazywam sie doktor Kizumo byłaś nie przytomna 2 tygodnie twoje wyniki unormowały sie na poczatku byłaś w stanie krytycznym - Pokiwałam głową ze rozumiem - Twoje rany na plecach i brzuchu mimo że zostały zszyte ciagle krwawią ale spokojnie otrzymała juz pani wszelkie szczepionki teraz niech pani odpoczywa - Spogladając na szawke zobaczyłam różowo-fioletowy bukiecik moich ulubionych kwiatów 
- Przepraszam kto to zostawił - Kobieta spojrzała na mnie
- Pani brat kazał przekazac ze kiedy bedzie mogł przyjdzie pania odwiedzić - Dokto Kizumi uśmiechneła sie i wyszła a ja zostałam sama ale fakt ze moj brat o mnie pamietał ucieszył mnie
Przez kolejnych kilka godzin siedziałam bezczynnie w rozmyślaniu nad wszystkim wspomnienia powracały a plecy i brzuch przypominały o tym jeszcze bardziej. Pod sale podjechały dwie pielęgniarki z metalowym wozkiem
- Luna obudziłaś sie - Odparła jedna 
- Co chciała byś zjeść na kolacje - Siedziałam cicho i nie odzywałam się - Jest kanapka z szynką sałatą ogorkiem i dżemem - Patrzyłam na nie obie spojrzały na siebie - Kochanie nie musisz sie nas bać wiemy przez co przeszłaś - Zatkałam uszy rękoma i zwinęłam sie w kłębek
- Błagam nie róbcie mi krzywdy będę już grzeczna tylko nie róbcie mi krzywdy!!!-Krzyknełam zaczełam płakać do sali wbegła doktor Kizumi i szybko dała mi zastrzyk uspokajający
- Już spokojnie nic cie nie bedzie spokojnie Luna - Odparła potem wyszła a ja zasnełam 
Obudziłam sie kilka godzin pożniej otwierając powoli oczy zobaczyłam znikającą sylwetke mojego brata nie chciałam krzyczeć nie byłam podpieta już pod zadne kable wstałam powoli z łożka doktor Kizumi weszła do sali i spojrzała na mnie
- Luna co sie dzieje - Odparła 
- To był moj brat - Spytałam
- Tak ale pewnie już wyszeł
- Moge isc go poszukać prosze - Spytałam 
- Jeśli czujesz sie wystarczająco silna - Wstałam z łóżka i wybiegłam na korytarz spojrzałam był juz bardzo daleko nie chciałam krzyczec ale  tak bardzo chciałam go przytulić 
- Hyoyaaa !!!- Krzyknełam chłopak odwrócił zobaczyłam jego twarz kilka kropel łez poleciało mi z niebieskich oczu chłopak zaczoł biec w moim kierunku az wkoncu mnie przytulił - Hyoya Hyoya dlaczego mnie nie szukałeś dlaczego
- Przepraszam ze tak to długo trwało naprawde wybacz mi starałem sie was odnaleźć choc położysz sie - Brat pomógł mi wrocić do łóżka - Jak sie czujesz
- Boje sie - Odparłam - Kiedy mnie zabierzesz do domu - Spytałam 
- Z wyników wynika ze po jutrze możesz ją zabrac do domu - Doktor Kizumi stała w drzwiach i uśmiechneła sie do nas
- A właśnie prosz to dla ciebie - Podał mi owiniety prostokąt - To od mojego przyjaciela znasz go widziałś go kilka razy a właśnie rozmawiałem już z moim szefem bedziesz będziesz mogła z nami zamieszkać
- Ciesze sie - Rozmawiałam z Hyoya kilka dobrych godzin potem musiał już isć następnego dnia też przyszedł opowiadał mi o swoich przyjacielach z zespołu o swojej karierze w zespole Infinite. Kiedy wkoncu nadszedł dzień wypisu cieszyła sie ale i strasznie bałam Hoya przyniósl mi kilka rzecz do ubrania jeansy i szary sweter a do tego tampki nałożyłam delikatnie podkładu i puderu a najwazniejsza rzeczą był szkicownik i ołówek. Wychodzac ze szpitala odetchnełam świezym powietrzem i wsiadłam do samochodu droga do dormu zajeła nam około 2 godzin drogi czuła sie zmeczona i obolała kiedy wysiedliśmy z samochodu
- Przywiozłem kilka twoich rzeczy z domu troche ubran i rzeczy z ktorymi sie nie roztwałaś bedziesz spała na kanapie jest wygodna i mozna ja rozłżyc tak ze wyśpisz sie gwarantuje ci to - Uśmiechnoł sie do ciebie i weszliśmy do dormu. Kiedy Hyoya otworzył drzwi moim oczom ukazalo sie białe pomieszczenie piekny salon 
- Tu bedziesz spała - Odparł
- A gdzie reszta twojego zespołu
- Wyszli na spacer z maluchami - Odparł uśmiechając sie 
- Maluchami?
- Tak mamy 3 szczeniaki Coco Dubu i Melodi rasa Samojed  Shiba-inu i Akito
- Akito to rasa Hahiko tego słynnego psa 
- Tak dokładnie lubisz psy prawda
- Tak kocham - Odparłam
- Może chcesz coś do jedzenia - Hyoya starał sie jak tylko mogł
- Nie dziekuje mowisz ze przywiozłeś najwazniejsze dla mnie rzeczy 
- Tak przywiosłem twoj kocyk - Odczytał moje myśli - A spytam gdzie twoje piekne włosy - W jednej chwili wszystko wrociło ból strach - Luna
- Zostaw mnie nie chce - Usiadłam na kanpie i zwinęłam sie w kłębek moj oddech przyspieszył zaczełam płakać - Nie rób mi krzywdy ja nie chce
- Luna choc - Hyoya podszedł i przytulił mnie próbowałam sie wyrwac ale nic mi to nie dało po chwili sie uspokoiłam zrozumiałam ze jestem z Hyoyą i nic mi sie nie stani złapałam za jego koszule i wybuchłam płaczem kiedy sie uspokoiłam Hyoya podszedł do jednego z kartonu i wyjoł moj kocyk otulajac mnie nim potem podał mi herbate
- Jesli bedziesz chciała pogadać o tym co sie stało poprostu powiedz - Odparł mieżwiac mnie po włosach. Nagle usłyszałam otwierające sie drzwi 
- Hyoya już jesteśmy- Usłyszałam jakiś głos
- Jak przebiegła adopcja
- Wszystko poszło świetnie - Odparł kolejny nowy głos do salonu weszło 7 chłopaków patrzyłam na nich ze strachem 
- Cześc to ty jestes Luna siostra Hyoyi - Pokiwałąm głowe - Miło mi poznać jestem Sungjong
- Ja jestem Sungyeol - Chłopak z pieknymi ciemno brązowymi włosami z grzywką na bok 
- Dongwoo jestem - Chłopak wyglądał jak dinozarł ale miły Delikatnie sie uśmiechnełam 
- A ja to Myungsoo a dla przyjaciół L - Przerażajacy był ale wydawał sie być miły 
- Możesz mi mówić Woohyun
- Jestem liderem Infinite Sunggyu - Wyglądał jak chomik ale wolałam mu tego nie mowic i wygląda jak by spał nie wiem czy on mnie widzi. Nagle do pokoju wbiegły 3 pociech śliczne szczeniakibyły biały czarny i rudo-biały
- A no właśnie to Coco - Hyoya wskazał na czarnego - Dubu - biały pies podszedł i położył mi sie na kolanach - Ato nasza kochana Melody - Rudo-biały szczeniak wskoczył na kanape i wcisnoł mi sie pod rękę
- Są śliczne - Zapatrzona odparłam reszta zaśmiała sie prócz Sunggyu - Przepraszam - Wstałam powoli bo nie pozwalały mi na to plecy  - Dziekuje ze mogłam tu zamieszkac jestem Luna bardzo miło mi was poznać 
- Luna połóż sie juz dzisiaj napewno jestes zmeczona - Hyoya rozłożył mi kanape i ułożyłam sie wygodnie przytulając kocyk poczułam ze ktoś lub coś kładzie mi sie na nogach spoglądając zobaczyłam Dubu obok położyła sie Melody nie było tylko Coco ale po chwili i on do nas dołączył 
- O nie wy śpicie gdzie indziej
- Nie bądz taki będe czuła sie bezpieczniej - Hyoya popatrzyła na nas i uśmiechnął się idąc do pokoju zasnęłam niemal natychmiast. Następnego dnia obudziło mnie ciche piszczenia otwierając delikatnie oczy zobaczyłam Coco i Melody chodzili w kółko po chwili z pokoju ktoś wyszedł okazało sie ze był to Sunggyu przecierał zaspane oczy
- Dziendobry - Odparłam ten spojrzał na mnie jak bym kogoś zabiła
- Jak nie masz co robic idź z psami na spacer
- A ty nie możesz - Spytałam
- Ja jestem piosenkarzem mam ważniejsze sprawy na glowie - Odwrócił sie i poszedł do pokoju ja powoli sie ubrałam i zabrałam Coco Dubu i Melody na spacer plecy straszne mnie bolał czułam jak by miałby mi zaraz popękać szwy kiedy wróciłam do domu zastałam tam tylko chomika
- Gdzie reszta
- Zanim wyszłaś juz ich nie było posprzątaj tu troche a ja idę na zakupy - Nim zdążyłam powiedzieć ze nie moge z powodu moich pleców on wyszedł zostawiając mnie z całym bałaganem zaczełam powoli sprzatac kuchnie salon i ich pokoje. Po kilku godzinach nie miałam już sił i usiadłam zaczęłam coś rysować w notatniku kiedy otworzyły sie drzwi wejsciowe zobaczyłam Hyoye i resztsztre zdziwił sie kiedy tak mnie zobaczył
- Co ci sie stało z plecami
- Sunggy kazał mi posprzatać on poszedł na zakupy 3 godziny temu i jeszcze nie wrócił - Odparłam 
- Pękły ci szwy choć do pokoju tam obejrze twoje plecy
- Nie chce zostaw mnie nie chce niczyjej pomocy - Hyoya zdziwił sie - Nie rubcie mi krzywdy prosze - Moj braciszek podszedł i przytulił mnie 3 szczeniaki siedzace dookoła mnie zaczeły szczekac i warczeć na Hyoye
- Co jest - Usłyszeliśmy głos lidera ktory dopiero wszedł do domu
- A można wiedziec gdzie byłeś - Spytał Sungyeol - Dlaczego kazałeś Lunie sprzątac wiedzac ze jest chora
- Chora na lenistwo nic nie robi
- Bo nie może niedawno wyszła ze szpitala przez ciebie popękały jej szwy na plecach 
- Szwy jakie szwy ze szpitala a co sie stało - Odparł zdziwiony 
- Dajcie mu spokój on nie wiedział- Odparłam broniąc go
Do końca dnia wszyscy siedzieliśmy i rozmawialiśmy prócz Sunggyu siedział na tarasie co chwile spoglądając w moją strone widać ze czół sie winny za to co zrobił postanowiłam mu to wybaczyć 
Od pobytu w domu mojego brata i jego przyjaciół minęło 2 tygodnie moje plecy i brzuch doszły do siebie a Sunggyu stał sie dla mnie milszy co zdziwiło mnie najbardziej. Nastał nowy dzień jak zwykle wstałam wcześnie rano i zobaczyłam Sunggyu krzątającego sie po kuchni
- Ranny ptaszek już wstał - Odparł spoglądając w moją stronę
- Tak - Odparłam mimo ze mninęło juz sporo czasu nie potrafiłam być juz taka radosna jak kiedyś
- Choc zjesz śniadanie - Od wczoraj jestem sama w domu z Sunggyu reszta rozjechała sie do domów a Hyoya pojechał na tydzień do swojej dziewczyny
- Dlaczego nie pojechałeś do domu
- Nie chciałem zostawiać cie samej - Poczułam że sie rumienie siedząc na łóżku schowałam twarz w dłoniach
-Nie musiałeś dała bym sobie rade
- Haha nie dała byś sobie rady - Zaczął sie śmiać
- Wredny chomik - Burknęłam
- Co ty powiedziałaś - Spytał
- Nie nic
- Luna - Chłopak zaczął powoli do mnie podchodzić - Co powiedziałaś - dopadł do mnie i zaczął łaskotać kiedy sie podniósł spojrzał na mnie nasze twarze były blisko zaczął powoli zbliżać swoja twarz wystraszyłam sie i zacisnęłam mocno oczy odwracając głowę w drugą stronę nagle poczułam jak ucisk zelżał chłopak stał nad łóżkiem i przyglądał mi się
- Przepraszam dlaczego nie powoedziałas ze nie chcesz
- Bałam sie
- Boisz sie dotyku nawet Hyoy twojego brata co z toba nie tak dziewczyno
- To nie tak boje sie ze będę znów czuła bol strach i boje się ze znów kogoś stracę -Zaczełm płakać - Ty nigdy tego nie zrozumiesz masz wszystko sławę pieniadze a ja nie mam nic żyje na utrzymaniu brata nie mam rodziców i pozbawiono mnie godności
- Co się stało 2 lata temu Luna - mimo ze nie chciałam nic mu powiedziec wyciągnął to ze mną po kilku godzinnej rozmowie Sunggyu przytulił mnie
- Przykro mi ze cos takiego cie spotkało
- Sunggyu dziękuję - Kiedy opowiedziałam mu o tym co mnie spotkało zrobiło mi się lżej na sercu i zaczęłam mu ufać aż wkacu zaczęłam czuć do niego coś  czuć odpychałam od siebie ta informacje od tamtego momentu unikałam go przerażał mnie fakt ze mogę go kochać. Dzisiejszego dnia wybraliśmy sie z całym Infinite na spacer do parku tam przez wiele godzin spacerowaliśmy ze szczeniakami stojąc pod drzewem zauważyłam zbliżającego sie Sunggyu juz miałam odejść przeciwną stronę ale nie zdążyłam
- Luna dlaczego mnie unikasz -Spytał
- Nie unikam wydaje ci się - Sunggyu zmarszczył brwi jak by myślał
- Zakochałaś się - Spytał
- Nie oczywiście ze nie skąd ci takie coś do głowy przyszło
- Po pierwsze czerwienisz sie po drugie juz wiem w kim- Odparł -We mnie widzisz znowu sie czerwienisz - Uderzyłam go pięścią w pierś
- Skąd wiedziałeś
- Znikąd sama powiedziałaś mi prawde- Sunggyu nachylił się i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz