--------------------------------------------
-------------------------
Tego dnia był wspaniały dzień a dokładnie niedziela, a wszelakie próby wydobycia się z domu były nie możliwe, przez ostatnie wydarzenia które miały miejsce w Londynie. Jestem Alex Farris i mam 18 lat moje zachowanie jest porównywane do dziecinnego ale nie tylko to wygląd również. Po wakacjach będę uczęszczała na 3 rok liceum. Jeszcze rok i studia. Wciągnęłam na siebie czarną bluzę i czarne rurki niestety mój busz popielatych włosów wystawał z pod kaptura. Wymknęłam się z domu dopóki rodziców nie ma w domu. Oboje pracują w wydziale kryminalistyki i chcą bym tez tam poszła. Ostatnio podsłuchałam rozmowę rodziców że za sprawą morderstw na ulicach podejrzewają kogoś o przezwisku Kuba Rozpruwacz. Nic więcej nie wiem. Kiedy wyszłam na ulice udałam się do mojej stałej kawiarenki gdzie umówiłam się z przyjaciółmi. Po kilku minutach dotarły do mnie również moje towarzyszki z którymi poszłam na zakupy. Wpadając w szał zakupów kupiłam czarne spodnie z wysokim stanem kilka par i trochę T-shirtów.. Jednak kiedy wyszliśmy z centrum handlowego było już bardzo późno. Odprowadziłam jedna ze znajomych do domu a druga dzis spała u mnie.
- Alex może zadzwoń po twojego ojca ?
- Po co boisz się ? - Odparłam i zaczęłam się śmiać - No choć Katie. - Szliśmy ciemna uliczka mimo ze przed tem śmiałam się z Katie teraz sama się cykałam ale mieliśmy do domu zaledwie kilometr. Nagle obok nas podjechał czarny samochód marki Lamborghini. Szyba się odsunęła i zobaczyłam przystojnego chłopaka
- Wsiadaj !
- Słucham? kim jesteś? - Spytałam zdziwiona jakiś facet od tak podjeżdża i mi rozkazuję.
- Jestem od twojego starego, kazał cię znaleźć.
- A ty kim jesteś ?
- Nie twój zasrany interes - Warknął i wysiadł z samochodu, podchodząc do mnie. - A teraz właz do samochodu.
- Nie ! - Chciałam odejść ale chłopak złapał mnie za kaptur i zaciągnął do samochodu zamykając za mną drzwi. Mówił coś jeszcze do sparaliżowanej Katie a potem wsiadł do samochodu. - Skąd znasz rodziców. Skąd mnie znasz. No odpowiedz!
- Zamknij się ! - Warknął postanowiłam się więcej nie odzywać. Przez całą drogę nie odzywałam się ale spoglądając na chłopaka wyglądał mi na chuligana a samochód zapewne należał do jego starych. A może jest jakim szefem gangu albo co gorsze to on jest tym mordercą.
- Nie jestem Kubą Rozpruwaczem idiotko.
- Skąd ?!
- Twoja mina mówi wszystko - Warknął spoglądając na mnie swoimi ciemnymi oczami
- Skąd wiedziałeś ze to ja ? - Chłopak złapał za jeden loczek moich popielatych włosów
- To raczej nie było trudne - W jego głosie czuć było chłód i obojętność. - Twoi starzy już czekają
Zatrzymał się przed moim domem gdzie stali rodzice ich mina mówiła wszystko. Wyszłam z samochodu stając przed sądem ostatecznym.
- Można wiedzieć gdzie byłaś
- Z Katie na zakupach - Mruknęłam
- Czy ty wiesz która godzina ! Dziewczyno po mieście grasuje morderca a ty od tak wychodzisz z domu - Krzyczał ojciec.
- Podziękujcie swojemu pieskowi znalazł mnie zadowoleni - Warknęłam, usłyszałam prychnięcie chłopaka - Zadowoleni!
- JunHyung dziękujemy ci że ją znalazłeś
- Myślisz że kilka czułych słówek i będę chciał z wami pracować. Zapomnij pracuje sam.
- Pomóż nam chociaż w tej sprawie.
- Powiedziałem już - Warknął wsiadł w swoje czarne Lamborghini i odjechał
- Czas na mój szlaban ? - Nie chcemy cię karać po prostu wracaj do domu o 22 max i chodź w miejscach gdzie są ludzie zgoda ? - Tata poczochrał mnie po popielatych włosach
- Przepraszam was. - Mruknęłam.Po całej aferze wróciłam do domu. Następnego dnia chciałam dowiedzieć się gdzie mieszka lub pracuje JunHyung, jednak w internecie nic nie znalazłam. Postanowiłam poszperać w papierach rodziców. Mimo że pracowali w firmie kryminalistycznej przynosili prace do domu i zostawiali wiele rzeczy. Miałam wiele okazji zobaczyć zdjęcia ze zbrodni i dzięki temu dużo się nauczyłam. Weszłam do pracowni ojca i przeszukałam jego notes i jak na zlitowanie jest, ze środka niebieskiego notesu wyleciała czarna wizytówka na której było napisane Young JunHyung ulica Harley Street 23. Numer telefonu: +44-20-3984-2476. ( Numer został wybrany losowo XD) Szybko spisałam numer na kartkę i wyszłam z pokoju. Ubrałam losowe ubrania wyciągnięte z szafy. Nałożyłam delikatny make-up i już mogłam wychodzić. Na ulicy panował spokój jak zwykle o tej porze. Wsiadłam w pierwszy autobus jadący w tamtą stronę. Oczywiście założyłam słuchawki i puściłam moją ulubioną piosenkę, Nim się spostrzegłam byłam na miejscu. Wysiadłam i skierowałam się na daną ulicę. Wbiegając na 3 piętro zapukałam pod dany adres. Czekałam i czekałam aż w końcu drzwi się otworzyły, ale za nimi stał ktoś inny.
- Dzień dobry czy to mieszkanie Young'a JunHyung'a
- Tak oczywiście proszę wejść - To na pewno nie był on ! Weszłam do pomieszczenia i stanęłam na środku ogromnego pokoju. - Co panią tu sprowadza ?
- Ja chciałam tylko podziękować że wczoraj mnie odwiózł do domu, rodzice tego nie zrobili - Wymamrotałam rozglądając się po salonie.
- Niestety teraz jest...
- W domu - Usłyszałam znów ten chłodny głos, spojrzałam w górę i zobaczyłam chłopaka, zszedł po długich krętych schodach i podszedł do mnie. - Czego chcesz Alex ?!
- Chciałam podziękować za wczoraj, wtedy rodzice wyzywali mnie i nie zdążyli podziękować.
- Jak na zwariowanego dzieciucha jesteś całkiem odpowiedzialna - Odparł
- Kto tu jest dzieciuchem co ?! - Warknęłam
- Ty.
- I mówisz to tak bezpośrednio ?!
- Tak a jak inaczej mam mówić - Widziałam że chłopak sobie żartuje - Możesz już iść mam dużo spraw dzisiaj a szkoła czeka.
- Skąd wiesz.
- Nie twój zasrany interes a teraz wypad - Chłopak wypchnął mnie za drzwi jak psa
- Zasrany gnojek - Warknęłam
- Słyszałem! - Usłyszałam zza drzwi głos tego człowieka
- Miałeś słyszeć ! - Krzyknęłam i poszłam do szkoły. Kiedy minęłam bramę szkoły zorientowałam się że zgubiłam bransoletkę po babci. Prawdopodobnie w autobusie facet na mnie wleciał. Z wielkim bólem serca poszłam do klasy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz