- Mamo ! Tato co tu robicie ?
- Mieliśmy cię odwiedzić ale widzę że ty zamiast się uczyć mizdrzysz się z jakimś chłopakiem pod domem.
- Ah proszę państwa to nie tak...
- A jak chłopcze inaczej to nie wygląda
- Mamo tato to jest Jiwon moj kolega z klasy
Spojrzałam na chłopaka, który rozglądał się dookoła próbując nie zwracać na siebie uwagi. Kiedy dźgnęłam do w żebra ponownie spojrzał na moich rodziców i kiwnął głową głupkowato się uśmiechając.
- No powiedz coś! - Krzyknął mój ojciec
Bobby stanął na baczność i zasalutował
- Nazywam się Kim Jiwon chodzę do liceum medycznego za 2 lata startuje na uczelnie w Seul.
- Lekarz co ? Dobrze może wejdziemy do środka - Spytał ojciec.
- Tak już idę- Podbiegłam do domu otwierając drzwi.
- Jiwon wejdziesz - Spytała moja mama. Błagałam w duchu żeby się nie zgodził, a ten jak na złość kiwnął głową i podszedł do drzwi wchodząc za moimi rodzicami.
- Co ty odwalasz?! - Krzyknęłam szeptem.
- Pomagam...- Odparł i poszedł. Kiedy siedzieliśmy w domu nastała cisza, którą przerwała mama.
- Więc Jiwon chcesz być lekarzem
- Tak proszę pani - Mruknął, po jego minie było widać że w duchu śmieje się wniebogłosy
- Czy ty i MinHee jesteście blisko - Spytał nagle ojciec. Bobby który akurat pił wodę zaczął głośno kaszleć.
- Nie...Jesteśmy tylko znajomymi nic więcej nie musicie się państwo martwić.
- Mieć w rodzinie lekarza to żaden wstyd. - Ta rozmowa szła w złym kierunku - Nie to co Mino
- Tato?!
- Proszę pana proszę nie krytykować mojego przyjaciela w mojej obecności.
- Jak to przy.... Hee czy ty umawiasz się z człowiekiem gangu! Jak możesz mówiłem ci że ludzie ich pokroju...
- Ludzie naszego pokroju nie biją członków swojej rodziny.
- Jiwon proszę przestań
- Nie Hee dlaczego masz płaszczyć się przed swoim ojcem. Nie pozwolę na to. Proszę opuścić to mieszkanie natychmiast.
- Nie!! Jiwon ty stąd wyjdź!! Wystarczająco pomogłeś - Zmierzyłam chłopaka wzrokiem. Zrozumiał że za dużo powiedział. Zabrał kurtkę i wyszedł trzaskając drzwiami.
- Tato przepraszam - Spojrzałam na niego ale widziałam że już podnosi rękę. Po chwili poczułam piekący policzek.
- Masz czas do końca tygodnia na spakowanie i wracasz do domu - Wrzasnął i razem z matką wyszli. Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Złapałam za telefon i zadzwoniłam do Guna.
- Halo? - Usłyszałam jego niski zachrypnięty głos. - MinHee?
- Tak. Gun możemy się spotkać?
- Tak pewnie za 10 minut pod twoim blokiem.
Gun wiedział że ojciec mnie bije nie miałam się komu wygadać i tak jakoś padło na niego. Jednak nadal nie wiedział prawdy o swojej siostrze. Zabrałam kurtę i wyszłam na dwór.
Stałam pod drzwiami i tak jak obiecał, chłopak pojawił się po 10 minutach.
- Co się stało?! - Spojrzał i złapał mnie za policzek - No mów
- Ojciec...Bobby wpieprzył się i wszystko pogorszył.
- Zabije kiedyś śmiecia... Hee chciałem cię przeprosić za co mówiłem dzisiaj rano, poniosło mnie.
- Rozumiem wybaczam - Odparłam
- Może jedziemy gdzieś spędzić razem czas ? - Spojrzałam na chłopaka i kiwnęłam głową. Podeszliśmy do czerwonego ścigacza, wsiadłam na niego a zaraz potem Gun, od ruchowo złapałam go za kurtkę. Jednak przypomniał mi się wtedy Bobby, wtedy byłam z nim.
- Coś się stało
- Nie nic jedźmy już - Jadąc tą cudną maszyną czułam się wolna bez zbędnej ingerencji rodziców. Jedna rzecz była dla mnie nieswoja że jestem tu z GunHee a nie z Jiwonem. Przez cały dzień kręciliśmy się tu i tam. Przez całe życie nie naśmiałam się tyle co z GunHee.
Około godziny 17 siedzieliśmy w pięknym parku, oddalonego od Seul jakieś 2 godzinie. Jednak chciałam pogodzić się Bobbym i chciałam wrócić do domu.
- Gun możemy wrócić do domu.
- Ani! Aish właściwie chciałem z tobą porozmawiać - Spojrzałam na chłopaka i nie wiedziałam jak zareagować.
- O czym?
- Chodzi o to że zauważyłem jak się czuje gdy z tobą jestem i widzę że ty też się dobrze z tym czujesz.
- Gun... Przepraszam ale traktuje się cię jak przyjaciela, któremu mogę się wygadać. Źle mnie zrozumiałeś - Chłopak wstał i zaczął nerwowo chodzić w jedną i drugą. - Minahe.
- Jiwon? Prawda? - Kiwnęłam głową - Chcesz skończyć jak SooYoun.
- To ze twoja siostra zginęła. To był wypadek.!
- Skąd wiesz a może...
- Myślisz że Bobby zrobił by to specjalnie...Za takiego potwora go masz ! Jak możesz!
- W takim razie zrobię to co on mojej siostrze
Gun podszedł do motoru i wsiadł na niego.
- Przestań! Co ty sobie myślisz !
- Robię to co do mnie należy - Odjechał zostawiając mnie samą. Pobiegłam na pierwszy lepszy przystanek autobusowy i poczekałam na kurs do Seul. Wybrałam numer do Mino.
- Halooo - Usłyszałam zachrypnięty głos brata.Prawdopodobnie dopiero mi wstał.
- Gdzie jest Jiwon!?
- Nie wieeem a co?
- Jedź go szukaj ! Gun powiedział że zemści się za śmierć siostry. Jeśli coś mu się stanie ty będziesz za to odpowiedzialny! Bo to on krył twoją dupę!
- A ty gdzie jesteś? - Spytał.
- Ja... W okolicy Pusan
- Gdzie ?! - Spytał zdziwiony - Mniejsza czekaj tam ktoś pod ciebie podjedzie.
- A ty szukaj Bobbyego.
- Co ty tak...
- Mino proszę - Mruknęłam, zbierało mi się na płacz - Powstrzymaj Guna.
- Dobrze ale już nie płacz
- Dobrze przepraszam - Wytarłam oczy i usiadł na przystanku i zaczęłam czekać. Z minuty na minutę czas ciągnął się co raz dłużej. W końcu po godzinie czekania pod przystanek podjechał chłopak widziałam go już z Mino więc podeszłam i wsiadłam na motor.
- Szukają ich ?
- Tak spokojnie Hee jedźmy już - Odpowiedział
I ruszył, bałam się że Gun zrobi coś Jiwonowi w zemście za siostrę. Po godzinie byliśmy pod moim domem.
- Idź do domu
- Co ?! Nie, ja pomogę szukać
- Idź do domu MinHee kiedy ich znajdziemy przyjedziemy do ciebie.
- Nie ! Nie rozumiesz ja muszę go znaleźć!
Nagle w mojej kieszeni poczułam wibracje wyciągnęłam telefon i zobaczyłam "Mino"
- Mino - Nacisnęłam zieloną słuchawkę - Halo!
- Hee czy Thomas jest jeszcze z tobą?
- Tak.
- Niech przywiezie cię do szpitala...
- Jiwon?!
- Razem z GunHee ścigali się Gun zajechał mu drogę ten zaczął kozłować i teraz trwa operacja.
- Zara tam będę - Czułam że płacze.
- Hee nie płacz
- Przecież nie płaczę
- Wszystko z nim będzie dobrze - Kiwnęłam głową. Kiedy się rozłączyłam ukucnęłam i zaczęłam płakać. Potem pojechaliśmy do szpitala. Wpadłam do szpitala szukając sali operacyjnej. Kiedy stanęłam zobaczyłam cały gang.
- Gdzie on jest?! Chce się z nim zobaczyć - Odparłam
- Nadal go operują - Podeszłam do Mino i przytuliłam go. - Mówiłem nie płacz. I uspokój się.
- Jak mam nie płakać skoro facet którego kocham leży teraz na sali operacyjnej!!!. I jeszcze nie wiem co z nim jest!!
- Kochasz go
- Tak! Kocham tego wrednego chuja! - Krzyknęłam i wtuliłam się w brata.
Przez kilka godzin siedziałam pod salą operacyjną, reszta próbowała mnie zabrać do domu na wszelkie sposoby jednak nie chciałam i nadal siedziałam wyczekując końca. Kiedy lampka nad salą zasnęła moje myśli przybrały czarne barwy. Doktor, który przeprowadzał operacje wyszedł i spojrzał na mnie.
- Pani jest spokrewniona z pacjentem?
- Tak - Odparłam zmęczona, wstałam i podeszłam do lekarza
- Co z nim ?
- Jest dobrze, oczywiście stan krytyczny nie zginie z dnia na dzień. Ale ważne że żyje.
- Mogę się z nim zobaczyć
- Dobrze ale tylko chwilę - Odparł lekarz. Ubrałam specjalny fartuch i weszłam na OIOM i zobaczyłam Jiwona podpiętego pod aparaturę. Usiadłam na krześle przy jego łóżku. Nie wiem czemu ale złapałam jego zimną rękę. Siedziałam tam prze godzinę potem zostałam wyproszona. Przez tydzień przychodziłam do Jiwona i czekałam aż się wybudzi ze śpiączki. Dnia siódmego w niedzielę poszłam do niego ale miejsce gdzie leżał było puste.
- Przepraszam czy Kim Jiwon został przewieziony na inną salę?
- Tak zaraz panią zaprowadzę - Po długim czekaniu miła pielęgniarka zaprowadziła mnie na trzecie piętro powiedziała że mam szukać pokoju 13. Idą po kolei patrząc na drzwi w końcu trafiłam na dany pokój. Stałam jak idiotka i nie wiedziałam czy wejść czy lepiej poczekać na Mino. Kiedy chciałam odejść drzwi się otworzyły a przede mną stanął przyjaciel z gangu chłopaków.
- O MinHee - Wskazałam mu żeby był cicho
- O MinHee - Wskazałam mu żeby był cicho
- Wiedziałem że przyjdziesz!! - Usłyszałam krzyk z sali, zaglądając zobaczyłam przytomnego i całego zabandażowanego chłopaka. Weszłam do sali i usiadłam przy chłopaku, łapiąc go od ruchowo za rękę.
- Przyszłam bo...
- Się martwiłaś, tak wiem. Mino był u mnie i mi powiedział że płakałaś. - Jiwon dotknął mojej twarzy - Nie chce żebyś płakała przez takiego gnoja jak ja.
- Przestań nie mów tak...
- Przepraszam za to że wkurzyłem twojego ojca prze zemnie oberwałaś. Przepraszam że pozwoliłem by Gun był w pobliżu ciebie. Przepraszam że... Kocham Cię.
Zbliżyłam się do chłopaka i pocałowałam go. Na reszcie doczekałam się. Kochałam go i nie chciałam żeby mnie zostawiał.
- A więc ? - Spytał
- Co ? - Chłopak dotknął mojego policzka. Patrzył mi w oczy uśmiechając się promiennie.
- Kochasz mnie czy jestem ci obojętny.
- Tak tak, może kiedyś. A ty jak się czujesz. ?
- Kiedy przyszłaś jest już o wiele lepiej. Chłopak nachylił się i pocałował mnie Poznałam go, na początku nie na widziałam go ale kiedy poznałam go bliżej. Zakochałam się.

Zdecydowanie mój faworyt <3
OdpowiedzUsuńhttp://opowiadaniaazjatyckiejwariatki.blogspot.com/
Genialne opowiadanie ^^ szkoda że tylko 4 części :)
OdpowiedzUsuń