środa, 29 listopada 2017

JooHeon - Bez Limitu Prędkości





Podobny obraz




Opowiadanie dedykowane mojej przyjaciółce. Serdecznie zapraszamy i pozdrawiam Werson!!








Ten dzień zapowiadał się naprawdę...Okropnie, od rana padał deszcz, wiał dość zimny wiatr, czego naprawdę nie na widzę. Dziś kończę 19 lata i nadal mieszkam z rodzicami, jednak trzy lata temu przejęłam warsztat ojca ponieważ tak samo kochałam samochody jak on a z racji, że mój kochany braciszek Hyungwon poszedł na prawo warsztat przejęłam ja. Jednak utrzymanie rodziny i warsztatu nie jest takie proste, dlatego biorę udział w nielegalnych wyścigach. W Kanadzie są miejsca o których policja nawet nie wie to tam co tydzień w piątek ścigam się z najlepszymi. Jednak jeszcze nikt nie dał rady mnie pokonać, zgarniam za to dość sporo kasy powiedzmy tysiąc dolarów. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie wie że jestem dziewczyną...Jednak prócz tego chodzę jeszcze do szkoły staram się o stypendium do najlepszej szkoły w Kanadzie ciężko jest pogodzić trzy różne światy ale czego się nie robi by zabłysnąć w oczach rodziców. Kiedy wybiła godzina dziewiąta weszłam do sali, akurat zaczynała się lekcja, nauczyciel nie oszczędził sobie języka na mój temat i o tym dlaczego jeżdżę tak niebezpieczną maszyną która to zatruwa środowisko. Dobrze ze przestałam brać do serca to co mówią inni jakieś dwa lata temu. Kiedy usiadłam na swoim miejscu zobaczyłam moją przyjaciółkę Lexi znów bazgroliła w swoim szkicowniku, pewnie kolejne arcydzieło. 
- Co rysujesz ? - Spytałam wyciągając książki.
- Z ostatniego wyścigu zapamiętałam ostatnią minutę postawnowiłam przelać to na papier. Mieliso dziś znów idziesz?
- Taa brakuje na leki dla ojca. A co jedziesz ze mną ?- Spytałam, dziewczyna pokiwała energicznie głową. Zaledwie dwa lata temu była nieśmiała, wszyscy jej dokuczali, popychali i wyśmiewali. Ja zobaczylam w niej kogoś komu można zaufać, teraz jeśli ktoś zrobi jej krzywdę ma do czynienia ze mną. - To o 20 przyjadę po ciebie.
- Będę czekać - Kiedy lekcja zaczęła trwać ja poczułam się zmęczona, to pewnie przez wczorajsze siedzenie, musiałam naprawić mój samochód, po ostatnim wyścigu musiałam wymieniać ABS. Ale robiłam wszystko by był najlepszy.  Ostatni dzwonek oznaczał wolność odpaliłam motor i założyłam kask ale wtedy przyczepił się nauczyciel od biologii 
- Melisa...dziewczyno zmień środek transportu wiesz ile spalin wdychasz ?
- Skończył pan bo tak jak by śpieszy mi się. - Mruknęłam spoglądając na zegarek, który wskazywał 17:30 
- Melisa ostrzegam cię - Odpaliłam maszynę i odjechałam robiąc specjalnie tłuman kurzu. O godzinie 18 byłam w domu wzięłam szybki prysznic i zmieniłam ubrania, kiedy podjechałam pod dom Lexi ta juz czekała na mnie.
- Jak zawsze przed czasem - Zaśmiała się i usiadła na miejscu pasażera. Na autostradzie licznik pokazywał 220, była to dla mnie norma jednak Lexi ze strachu zamknęła oczy zwolniłam bo nie chciałam dojechać z trupem. Wtedy na ulice wbiegł mężczyznę nie zdążyłam wyhamować i facet oberwał, kiedy do niego podbiegłam nie wyczuwałam pulsu. 
- Lexi on nie żyje - Spojrzałam na dziewczyne, która była blada jak kartka papieru. - Dzwoń na pogotowie. - Wyjełam telefon i zadzwoniłam do Hyungwona.
- Co się stało ?
- Hyungwon...miałam wypadek 
- Co wszystko dobrze ?!
- Tak ale chyba zabiłam faceta..- Zaczęłam płakać - Wyskoczył nie wiadomo skąd.
- Ile miałaś na liczniku?
- Może ze 150? - Odparłam
- Powiedz ze jechałas 50, zaraz będę powiedz ze masz prawnika. Nie denerwuje się wyciągnę cię z tego Mel.
- Hyungwon boję się... - Po kilku minutach przyjechała policja i karetka niestety facet zmarł a mnie zabrano na komisariat gdzie zaczęły się przesłuchania. Tak jak obiecał mój brat wyciągnął mnie, oczywiście zabrano mi prawo jazdy na samochód i motor. Od tego incydentu minęły dwa lata, tak jak powiedziałam dostałam się na uczelnie, mimo to nadal pracuje w warsztacie. Sprawa morderstwa poszła w niepamięć w protokole napisali, że popełnił samobójstwo a w jego krwi wykryto substancje odużające. Jestem mordercą ale nadal staram się z tym żyć, mimo to Lexi nadal jest ze mną, powiedziała, że to co się stało nie ma znaczenia na naszą przyjaźń. Tego dnia do puźna siedziałam w warsztacie z racji, że był piątek a musiałam na jutro oddać samochód. Było coś około 23:20 kiedy usłyszałam warkot silnika, wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam chłopaka, który prowadził czarny motor. Miał czarne włosy i niezbyt sympatyczny wyraz twarzy. 
- Coś się stało ? - Spytałam podchodząc do niego.
- Słucham ? - Wskazałam na motor - A tak jechałem i nagle stanął przez co się wywruciłem
- Chcesz to pomogę mam warsztat
- Dziewczyna ma warsztat...Nie do wiary, pewnie nic nie umiesz strasznie pusto u ciebie. 
- Widze, że trafiłam na niedowiarka - Zaśmiałam się i wskazałam ręką na bramę. Chłopak głośno westchnął i mruknął coś w stylu "Baba mechanik pff"
Kiedy postawił czarne cudeńko na środku podeszłam delikatnie dotykając kierownicy - Dobry model, był wyprodukowany rok max dwa lata temu  - obejrzałam go do okoła.-  Miał wymienianą filtr powietrza i  zbiornik od paliwa. Podejrzewam, że to problem z silnikiem
- I po czym to wnioskujesz ?
- Jeśli był wymieniany zbiornik możliwe że coś zostało przebite i olej lal się na silnik aż się utopił wtedy przestaje pracować powoli cały układ. To tak jak z jadem rozprzestrzenia się od ukąszenia atakując wszystkie ważniejsze narządy. Rozumiesz ? - Spytałam patrząc na niego.
- Wiesz troszkę się ciebie boje mówisz to z taką pewnością i zainteresowaniem.
- Po tym poznasz prawdziwego mechanik. Wyczyszczę silnik i sprawdza zbiornik, powinno być cacy. - Zaśmiałam się i zabrałam się za robote. Czułam, że chłopak cały czas mi się przygląda w końcu postanowiłam zagadać. - Może wypadało się przedstawić ?
- Po co ?
- Bo spędzisz tutaj 2 godziny chyba, że ktoś po ciebie przyjedzie...
- Niestety, nie mam kogoś takiego...
- W takim razie jestem Chae Melisa ale ludzie mówią mi Mel - Wyciągnęłam w jego stronę dłoń usmarowaną olejem, chłopak uśmiechnął się i uścisnął ją mimo że była brudna.
- JooHeon...- Był na swój sposób wyrzutkiem nie miał wielu znajomych. Był rok starszy i okazało się że chodził do tej samej szkoły co ja. Ale poszedł tam ze względu na rodziców. Kiedy skończyłam chłopak z uśmiechem tak jak ja "obmacał" swoje cudeńko. - Dzięki Pani Mechanik ile płace?
- Powiedzmy że rozmową spłaciłeś rabunek - Zaśmiałam się związując włosy w kucyka - W razie problemów zapraszam.
Chłopak kiwnął głową i odjechał z piskiej opon, ja spojrzałam na zegarek i zobaczylam prawie 3 w nocy, potarłam zmęczony kark i zabrałam się za ukończenie starego rzęcha mojego sąsiada. - A chuj policzek mu podwójnie. 

Time Skip

Poniedziałek... Jasna cholera znowu autobus. Najgorszy środek transportu, niestety muszę płacić za grzechy. Jeden plus facet od biologii dał mi spokój. Weszłam do klasy i zobaczyłam faceta siedzącego na moim miejscu! Obok mojej przyjaciółki! Bezczelnie do niej zarywał!
Ruszyłam w jego kierunku i złapałam za szmaty zrzucając z krzesła.
- Mel co robisz ? - Krzyknęła przerażona Lexi - On cię szukał.
- Co ?! - Spytałam przestraszona i spojrzałam na chłopaka, który podnosił się z podłogi. - Kim ty jesteś?
- Przyjaciel JooHeona słyszałem, ze dobry z ciebie mechanik. Mam dla ciebie robotę. 
- Nie jesteś ze szkoły...
- Rok wyżej smarku - Zaśmiał się szczypiąc mnie w policzek - To jak zobaczysz co z moim autem ?
- Tak przyprowadź go JooHeon zna drogę.
- Jest dzisiaj strasznie zajęty - Mruknął marszcząc brwi - Mam pomysł przyjadę po ciebie po szkole i pojedziemy do twojego warsztatu. 
- Dobra kończą o 16:30
- Będę. A tak na przyszłosc jestem Gun
- Melisa. A teraz spadaj bo zaraz zaczyna się lekcja - Chłopak puścił oczko do mojej przyjaciółki a mnie uszczypnął w policzek.
- Na razie smarku - Chwile później zadzwonił dzwonek i zaczęły się katusze. 
- Lexi a co ty tak odważnie do chłopaka?
- No wiesz był bardzo miły więc - Mruknęła i spłonęła soczystym rumieńcem.
- To jedziesz dzisiaj z nami ? - Spytałam z cwanym uśmieszkiem - Pogadasz sobie ze swoim Romeo?
- Tak pewnie.
- Ale wiesz nic nie wspominaj wiesz o czym...
- Melisa a ty ciągle o tym. Przstań było minęło natomiast nawet go nie znaliśmy więc od tak nikt z jego rodziny by się nie pojawił. 
- Ale nadal mam przeczucie, że to co zrobiłam ujrzy światło dzienne. - Moje myśli powróciły do tamtego dnia, w końcu zajęcia się skończyły a pod szkołą czekał na nas Gun. Wsiadając do samochodu, zaczął mi tłumaczyć w czym problem, wiedziałam ze albo to wina silniczka krokowego albo rury od filtra do przepustnicy. - Już chyba wiem w czym problem.
- Przecież jedziemy jak możesz to stwierdzić ?
- Słychać, samochód wchodzi na obroty. 
- Jesteś super! Właśnie Heon dzisiaj też wpadnie.
- Suuuper więcej was matka nie miała ?
- Miała ale połowe wydziedziczyła... - Zaśmiał się Gun, oczywiście z tyłu usłyszałam piskliwy śmiech Lexi. Po dojechaniu do mojego domu pobiegłam do góry przebrać się w czarny strój roboczy i białą bokserkę, włosy spięłam w warkocza i zeszłam do garażu. 
- Mel wygladasz bardzo sexownie w tym stroju. - Spojrzałam na Guna i warknęłam
- Za to ty przypominasz pedała a jakoś nie przypominam ci o tym - Podniosłam maskę od Bugatti 16.4 Veyron, i zaczęłam się przyglądac - Kiedy go ostatnio czyściłeś ?
- A to samochód się czyści?!
- Powiem szczerze temu samochodowi brakuje pod maską tylko gówna. Został u mnie go na dwa dni i dojdę do ładu.
- Dobra ale mógłbym cię prosić by był zrobiony do piątku mam wyścig w Scarborough, chce mieć pierwsze miejsce.
- Scarborough? - Spytałam - Jeszcze ?
- Co byłaś tam ?! 
- Mel była tam co tydzień w każdy piątek. Nie obyło się bez pierwszego miejsca.
Black rządził na torze ! 
- Lexi zamknij się w końcu!! - Wrzasnęłam rzucając w nią brudną ściera. 
- Gdzie jest Black !! Chce go zobaczyć!!
- Oddałam do kasacji - Mruknęłam wyciągając części 
- To ty byłaś czarny jeźdźcem?!
- Tak - Mruknęłam - Coś jeszcze ?
- Czemu zniknęłaś?
- Sprawa rodzinna - Mruknęłam - To przepustnica. Do jutra będzie zrobiony i wyczyszczony. Zadzwoń po przyjaciela niech przyjedzie....
- Przyjaciel juz jest - Odwróciłam się i zobaczyłam JooHeona na jego twarzy malowało się zainteresowanie. Trzymał w gembie lizaka i zaciekle pocierał podbródek. - Więc to ty jesteś Black Rider 
I mówisz ze rzuciłaś to ?
- Dokładnie. Stwierdziła że źle robię wolę skończyć studia znaleźć prace.
- Zróbmy tak. Jeśli wygram wyścig, pojawisz się na torze chociaż raz. 
- Kiedy?
- 27 października
- Dlaczego akurat wtedy ? - JooHeon nadal mi się przyglądał - JooHeon?
- To wyścig organizowany na cześć jego brata. Dwa lata temu zginął w wypadku został potrącony. Zanim tam dojechaliśmy po wypadku nie było śladu. 
- Policja powiedziała, że sprawca został ujęty. Ale była to wina mojego brata podobno wykryli u niego narkotyki, chociaż wiem na 100% że on nigdy nie ćpał. - Nie wierzyłam własnym uszom, zabiłam brata JooHeona, mimowolnie zaczęłam płakać. Nagle poczułam silne ramiona, które mnie oplotły, podniosłam głowę i zobaczyłam JooHeona.- Nie Becz Pani Mechanik. 
- Będę na wyścigu.
- To jak Black Rider pozbył się swojego konia ? - Jego oczy były takie hipnotyzujące, mimowolnie zaprzeczyłam głową.
- Pokaż go nam - Krzyknął Gun - Proszeee Kiwnęłam palcem i poszłam za garaż gdzie stał samochód przykryty starą płachtą. Kiedy szmata wylądowała na ziemi moje oczy znów zapłonęły, chciałam wsiąść i odjechać daleko...
- Mel on jest cudowny - Odparł Gun, przykleił się do maski 
- Nie dotykaj... - Warknęłam - Black to juz staruszek wszystko trzeba wymieniać.
- To co ty na to bym pomógł ci w naprawie samochodu do wyścigu ? 
- Ty? Chcesz mi pomóc? Facet, który nie ma pojęcia o samochodach ?
- Ale pod twoją opieką może się w końcu czegoś nauczę - Odparł z uśmiechem. 
- Zgoda - Mruknęłam - ale dzisiaj juz późno zbierajcie się. 
- Po samochód przyjadę jutro 
- My możemy zacząć remont od następnego poniedziałku. - Napisałam na karteczce mój numer i podalam Heonowi. 
- Na pewno będę - Mruknąl i odjechał. Ja odprowadziłam Lexi do domu kiedy wracałam zadzwonił do mnie nieznany numer.
- Halo?
- Melisa ? Tu JooHeon
- Cos się stało czegoś zapomniałeś?
- Nie chciałem zaproponować wspólna przejażdżkę motorem 
- O pierwszej w nocy ?! Zwariowałeś?
- Już dawno to co chętna ?
- Tak czemu nie 
- Gdzie jesteś ? 
- Pod domem właśnie odprowadzilam Lexi- Chłopak się rozłączył i chwile później był już po mnie. Zobaczyłam na jego twarzy szeroki uśmiech.
- To co jedziemy? - Wsiadłam na motor i złapałam go w pasie. - Gotowa?
- Dwa razy nie musisz powtarzać - Chłopak wcisnął gaz i usłyszałam pisk opon. Kiedy tak jechaliśmy uświadomiłam sobie że jadę teraz z osobą, która nie na widzi mnie do tego stopnia, że byłby w stanie mnie zabic. Zabiłam jego brata...
Kiedy dojechaliśny do klifu JooHeon się zatrzymał.
- Nie wiedziałem że w naszej okolicy może być taki piękny widok - Mruknął opierając się o maszynę, ja podeszłam do barierki i spojrzałam w dół. 
- Czasami nie zauwarzamy niebezpieczeństwa. Piękno to tylko przykrywka gdy chcesz dosięgnąć piękna możesz ucierpieć a może nawet i zginąć - Odparłam 
- Zawsze mówisz tak mądrze, skąd to bierzesz ? 
- Życie mnie tego nauczyło - Mruknęłam spoglądając na chłopaka, który stanął niebezpiecznie blisko mnie. Po chwili mnie pocałował, odepchnęłam go i spojrzałam na niego. - Co tu odpierdalasz?!
- Przepraszam ale tak mnie pociągasz jak żadna - Chłopak objął mnie w pasie, był tak blisko nie potrafiłam zapanować nad pożądaniem. Stanęłam na palcach i pocałowałam go JooHeon od razu zareagował. Oparł mnie o maszynę i całował tak długo aż brakło mi powietrza. Nie pamiętam jak znaleźliśmy się w jego domu ale mogę zaliczyć to do najlepszej nocy z chłopakiem. Kiedy rano otworzyłam oczy chłopak leżał obok mnie już nie spał, bawił się moimi włosami, teraz poczułam się skrępowana.
- Jak się czujesz ? - Spytał
- Dobrze. - Mruknęłam
- Żałujesz ? - Spytał odwracając mnie w swoją stronę - Mel?
- Nie niczego nie żałuje - Odparłam i pocałowałam chłopaka. Od tamtego czasu starałam się go unikać, nie mogłam uwierzyć że zakochałam się w tym chłopaku, męczyło mnie to nocami to moja wina, to ja go zabiłam. I tak samo skończę ja. Tak jak obiecałam zaczęłam remontować Black, by wystąpić na rocznicowym wyścigu, jednak pomoc JooHeona kończyła się zawsze na tym że spędzaliśmy czas w innym miejscu niż powinniśmy. Dzień wyścigu nadszedł bardzo blisko, była godzina 20:30 a ja siedziałam w moim samochodzie, przy oknie stał JooHeon.
- Uważaj Mel, nie chce żeby coś ci się stało. Rozumiesz?
- Prośba czy groźba ? - Chłopak pocałował mnie i mruknął.
- Prośba. Powodzenia. - Zamknęłam szybę i odpaliłam samochód. Prócz mnie na torze były jeszcze trzy samochody, kiedy flaga została opuszczona wdepnęłam gaz ruszyłam z piskiej opon. Musialam zrobić 26 okrążeń tyle ile lat miał brat JooHeona kiedy kończyłam 26 okrążenie zobaczyłam uśmiechnięta twarz JooHeona kochałam go i musiałam mu powiedzieć prawdę. Przejeżdżając linie mety nie zatrzymałam się pojechałam dalej, wybrałam numer do JooHeona. 
- Mel co się stało?! Gdzie pojechałaś?! - Mimowolnie z moich oczu pociekły łzy.
- JooHeon przepraszam...Śmierć twojego brata to moja wina!!
- Mel co ty pieprzysz? Jak to twoja wina?
- Dwa lata temu jechałam na wyścig razem z Lexi miałam 150 na liczniku wtedy wybiegł na ulice a ja go potrąciłam!!! Nie potrafiłam ci tego powiedzieć bo zakochałam się się w tobie.
- Ty żartujesz prawda?...Mel powiedz, że to kiepski żart!!
- Przepraszam. Dlatego odpokutuje. Tam gdzie piękno i śmierć idą w parze - Rozłączyłam się i przyspieszyłam, pojechałam w miejsce gdzie pierwszy raz JooHeon mnie pocałował. Wychodząc z samochodu podeszłam do barierki. Moje oczy były zamglone pewnie przez nadmiar łez. 
- Dlaczego wlazłes mi wtedy pod koła! Dlaczego zakochałam się w twoim bracie!! Nie zasługuje by żyć tylko ranie tym innych!! - Krzycząc poczułam jak barierka się osówa. Zamknęłam oczy jednak ktoś mnie złapał. 
- Melisa! Co ty sobie kurwa wyobrażasz ? 
- JooHeon ?! Dostaw mnie! Nie rozumiesz to ja zabiłam twojego brata! 
- Wiem ale kocham cię Mel. Wiem że mój brat to zrozumie i ci wybaczy.
- Może i on wybaczy ale jak mam ja sobie wybaczyć zabiałam brata chłopaka, którego bardzo kocham. - Odparłam 
- Mel jakoś damy sobie radę. Zaczniemy od początku - JooHeon pomógł mi stanąć na ziemi i po chwili pocałował mnie zachłannie w usta. Kochalam go i nie miałam zamiaru go zostawiać. Zrozumiałam ze do wybaczenia mi mojego grzechu było pokochanie tego chlopaka


Ursonku !!! Masz tego swojego byczka. Mam nadzieje ze nie zawaliłam i chociaż po części ci się podobało 😘

2 komentarze:

  1. Werson ja Cie kocham! XDDDDDDDDDDDDDD
    A JooHeon to nie byczek, to mój prywatny szczur XD
    Trochę bym tu pozmieniała, ale i tak było super XD
    Ps. Kup sobie słownik XD
    Pozderki! XD

    http://opowiadaniaazjatyckiejwariatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ursonku kochany opowiadanie pisane całą noc dosłownie bo od 22 do 5 rano więc możliwe że wkradło się kilka błędów. Też cię kocham ����

    OdpowiedzUsuń