Patrzyłam na nich jak na idiotów, jak to nie jestem córka mojego ojca czyli co moja matka zdradzała go?!
- Najpierw musimy złapać człowieka od zwykłych morderstw potem wyciągniemy z niego kto wtedy z nim był. - Odparł SanE, który stał za mną, spojrzałam na niego zaskoczona - Na dziś to koniec River musi odpocząć
- Może pojadę z HaNeul przesłuchać podejrzane ? - Spytał GoBum
- Tak dobry pomysł - Mruknęłam - Inspektorze proszę się nim zająć
- Oczywiście - Odparł pan elegancki i wyszedł. Ja spojrzałam na SanE i mruknęłam
- Jeśli nadal chcesz ze mną pracować to droga wolna, Przemyślałam to wszystko i to dzięki tobie teraz tu stoję. Przepraszam
- Ostatni raz usłyszałem od ciebie "Przepraszam" gdy zbiłas moją ulubioną wazę
Mimowolnie zaśmiałam się czego nie lubię, ale przy nim mogę czuć się bezpiecznie.
TIME SKIP
Siedziałam u siebie w gabinecie popijając spokojnie kawę, jednak czas nas gonił jeśli morderca zabije kolejną ofiarę FBI nas wycofa ze sprawy. A ja znów będę musiała czekać ba rozwiązanie sprawy moich rodziców.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Kto tam ? - Warknęłam
- Kang HaNeul mogę wejść ?
- Tak - Mężczyzna wbiegł do mojego gabinetu i położył mi akta kobiety która powinna żyć.
- Jednak z trzech ocalałych nie żyje - Mruknął - Kiedy zajechaliśmy do jej domu akurat z bloku wychodził mężczyzna właśnie taki jak z opisu Byuna.
- I co ?! - Poderwałam się z fotela - Gdzie on jest?!
- GoBun go śledzi przyjechałem po ciebie i SanE - Nagle usłyszałam charakterystyczny dźwięk, uderzania kropli wody o okna.
- Zaczęło padać - Mruknęłam - Jedziemy Byun SanE musimy jechać szybko! - Założyłam czarny płasz i poprawiłam rękawiczki. Wsiadając do czarnego BMW zadzwoniłam do GoBum
- Park? Następna może być albo kobieta którą kochasz albo Jong MinKi czy nadal go śledzisz ?
- Tak zaczęło padać - Mruknął
- Idź za nim nadal my juz jedziemy - Odparłam i rozłączyłam się wyjęłam broń która była na moim udzie i naładowałam magazynek. Kiedy SanE ruszył i jechał tak szybko jak to możliwe, HaNeul pokierował go gdzie ostatni raz widział się z GoBum, kiedy samochód się zatrzymał wybiegłam na deszcz i jeszcze raz połączyłam się chłopakiem - Gdzie jesteś
- HongDae 5 - Oddychał zbyt głośno, łapał łapczywie powietrze.
- Nie ruszaj się juz idziemy - Odparłam i pobiegłam w odpowiednią stronę, przebiegając kilka metrów dalej zobaczyłam leżącego człowieka na ziemi był to GoBum ukucnęłam przy nim, został dźgnięty.
- SanE zabierz go do szpitala ja i Byun pójdziemy go poszukać. - Dotknęłam czoła GoBun - Wyjdziesz z tego obiecuje ci to.
- Ochroń ją. Masz uratować JunHo...
- Dobrze - Wyminęłam go i pobiegłam uliczką to samo zrobił Byun. Nigdzie nikogo nie widziałam, uliczki były puste jednak kiedy trafiliśmy na rozwidlenie musieliśmy się rozdzielić, kilka przecznic dalej poczułam obecność jeszcze kogoś. Zatrzymałam i spojrzałam w mroczną uliczkę w której nawet kot by nie przeszedł.
- Wyjdź! wiem ze tam jesteś! - Poczułam ostry ból wywołany kopnięciem w plecy.
- To ty mnie tropisz od kilku dni! mała gówniara myśli że zostanie bohaterem jak mnie złapie.
- Masz racje nie jestem ani Policjantka ani detektywem jestem Black River.
- Black ?
- Widzę ze znasz to nazwisko bo to ty zabiłeś moich rodziców ! - Poczułam uderzenie w policzek zachwiałam się jednak szybko wyjęłam broń i wycelowałam w niego, ale on jak by był ślepy ruszył na mnie z nożem w dłoni. Kopnął mnie w brzuch zobaczyłam nocne, deszczowe niebo nie mogłam uwierzyć że jestem tak słaba.
- Walcz ! - Jakiś głos w mojej głowie zaczął krzyczeć - Walcz! - Nie nie mam juz siły na walkę mam dość - Walcz ! - Chce juz zobaczyć rodziców...
- Walcz !! River ! - Zobaczyłam nad moją głową obrzydliwą twarz mordercy a w oddali zobaczyłam twarz Byuna.
- Jestm córką Epim'a Blacka i nie pokona mnie byle gówno!! - Kopłam mężczyznę w splot słoneczny upadł zaraz obok mnie na ziemię wijąc się z bólu, siadając na nim okrakiem zaczęłam bic go pięściami po twarzy
- Za każde morderstwo. Za każdą łzę kobiety, którą zraniłeś. A teraz mów !! od kogo dostałeś zlecenie na morderstwo moich rodziców ?!
- Hehe jesteś tą piękną Dark Princess, która zabiła mojego kompana, widziałem cię wtedy wyglądałaś jak mały diabeł nic się nie zmieniłaś. Nadal przypominasz demona Black River.
- Gdyby nie diabeł który we mnie siedzi była bym teraz w psychiatryku ale dzięki niemu urosłam w siłę by zabić tych którzy zawinili.
A teraz gadaj kto ich zabił.
- Kobieta ubrana w czerwień i mężczyzna w czerni - Wstałam i wycelowałam w jego nic nie wartą głowę.
- Jaka szkoda. Śmiem stwierdzić, że dzisiejsza gra była dość nudna, a jako dziecko jestem wybredna co do gier i zabaw.
- Twoja matka była dziwką a mimo to ojciec ją kochał!! ty nie jesteś lepsza wywodzisz się ze zdrady małżeńskiej!!! - Zamachłam się i kopłam go w twarz, która wywróciła się o 180°. Wyraz mojej twarzy był mroczny obudziłam drzemiącego w sobie potwora, który tylko czekał na taką okazję Raz za razem dopóki oddychał był przeze mnie kopany.
- Wystarczy ?
- Błagam wszczęć mnie...mam już dość. - Broń schowałam do kabury i wyjęłam telefon.
- Komisarzu mam mordercę proszę przyjechać po niego osobiście dobrze.
- Jak to zrobiłaś.
- Gdyby nie moje psy stała bym w miejscu. Za pomoc w złapaniu morderców mojej rodziny oraz tego gnojka wyroki maja zostać obniżone.
- Jak najbardziej. W takim razie dziękuje ci River.
- Nie ma za co dobranoc pani Komisarzu. - Rozłączyłam się i przypięłam go kajdankami do drzewa przy którym leżał. Zadzwoniłam do SanE i spytałam się co GoBum stan był stabilny ale ciągle trzeba czekać. Spotykając się z HaNeul i Byunem wyglądałam okropnie, zakrwawiona twarz, poobijane ciało.
- Wyglądasz jak wywłoka River
- Zamknij się jedźmy do domu, to jeszcze nie koniec sprawy. - Odparłam, złapaliśmy taksówkę i wróciliśmy do rezydencji.
V oczywiście podbiegł do mnie i mocno przytulił. - Co się stało Bardzo się balem o ciebie River.
- Dobrze sobie poradziliście w sprawie mordercy wszyscy dostajecie -15 lat.
- Choć trzeba przemyć wargę - Mruknął Byun, poszłam za nim do jadalni gdzie leżała apteczka. usiadłam na fotelu a chłopak opatrzył mi wargę z której sączyła się krew. - Coś jeszcze cię boli ?
- Nie. Dziękuje Bakhyun. - Odparłam.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Kto tam ? - Warknęłam
- Kang HaNeul mogę wejść ?
- Tak - Mężczyzna wbiegł do mojego gabinetu i położył mi akta kobiety która powinna żyć.
- Jednak z trzech ocalałych nie żyje - Mruknął - Kiedy zajechaliśmy do jej domu akurat z bloku wychodził mężczyzna właśnie taki jak z opisu Byuna.
- I co ?! - Poderwałam się z fotela - Gdzie on jest?!
- GoBun go śledzi przyjechałem po ciebie i SanE - Nagle usłyszałam charakterystyczny dźwięk, uderzania kropli wody o okna.
- Zaczęło padać - Mruknęłam - Jedziemy Byun SanE musimy jechać szybko! - Założyłam czarny płasz i poprawiłam rękawiczki. Wsiadając do czarnego BMW zadzwoniłam do GoBum
- Park? Następna może być albo kobieta którą kochasz albo Jong MinKi czy nadal go śledzisz ?
- Tak zaczęło padać - Mruknął
- Idź za nim nadal my juz jedziemy - Odparłam i rozłączyłam się wyjęłam broń która była na moim udzie i naładowałam magazynek. Kiedy SanE ruszył i jechał tak szybko jak to możliwe, HaNeul pokierował go gdzie ostatni raz widział się z GoBum, kiedy samochód się zatrzymał wybiegłam na deszcz i jeszcze raz połączyłam się chłopakiem - Gdzie jesteś
- HongDae 5 - Oddychał zbyt głośno, łapał łapczywie powietrze.
- Nie ruszaj się juz idziemy - Odparłam i pobiegłam w odpowiednią stronę, przebiegając kilka metrów dalej zobaczyłam leżącego człowieka na ziemi był to GoBum ukucnęłam przy nim, został dźgnięty.
- SanE zabierz go do szpitala ja i Byun pójdziemy go poszukać. - Dotknęłam czoła GoBun - Wyjdziesz z tego obiecuje ci to.
- Ochroń ją. Masz uratować JunHo...
- Dobrze - Wyminęłam go i pobiegłam uliczką to samo zrobił Byun. Nigdzie nikogo nie widziałam, uliczki były puste jednak kiedy trafiliśmy na rozwidlenie musieliśmy się rozdzielić, kilka przecznic dalej poczułam obecność jeszcze kogoś. Zatrzymałam i spojrzałam w mroczną uliczkę w której nawet kot by nie przeszedł.
- Wyjdź! wiem ze tam jesteś! - Poczułam ostry ból wywołany kopnięciem w plecy.
- To ty mnie tropisz od kilku dni! mała gówniara myśli że zostanie bohaterem jak mnie złapie.
- Masz racje nie jestem ani Policjantka ani detektywem jestem Black River.
- Black ?
- Widzę ze znasz to nazwisko bo to ty zabiłeś moich rodziców ! - Poczułam uderzenie w policzek zachwiałam się jednak szybko wyjęłam broń i wycelowałam w niego, ale on jak by był ślepy ruszył na mnie z nożem w dłoni. Kopnął mnie w brzuch zobaczyłam nocne, deszczowe niebo nie mogłam uwierzyć że jestem tak słaba.
- Walcz ! - Jakiś głos w mojej głowie zaczął krzyczeć - Walcz! - Nie nie mam juz siły na walkę mam dość - Walcz ! - Chce juz zobaczyć rodziców...
- Walcz !! River ! - Zobaczyłam nad moją głową obrzydliwą twarz mordercy a w oddali zobaczyłam twarz Byuna.
- Jestm córką Epim'a Blacka i nie pokona mnie byle gówno!! - Kopłam mężczyznę w splot słoneczny upadł zaraz obok mnie na ziemię wijąc się z bólu, siadając na nim okrakiem zaczęłam bic go pięściami po twarzy
- Za każde morderstwo. Za każdą łzę kobiety, którą zraniłeś. A teraz mów !! od kogo dostałeś zlecenie na morderstwo moich rodziców ?!
- Hehe jesteś tą piękną Dark Princess, która zabiła mojego kompana, widziałem cię wtedy wyglądałaś jak mały diabeł nic się nie zmieniłaś. Nadal przypominasz demona Black River.
- Gdyby nie diabeł który we mnie siedzi była bym teraz w psychiatryku ale dzięki niemu urosłam w siłę by zabić tych którzy zawinili.
A teraz gadaj kto ich zabił.
- Kobieta ubrana w czerwień i mężczyzna w czerni - Wstałam i wycelowałam w jego nic nie wartą głowę.
- Jaka szkoda. Śmiem stwierdzić, że dzisiejsza gra była dość nudna, a jako dziecko jestem wybredna co do gier i zabaw.
- Twoja matka była dziwką a mimo to ojciec ją kochał!! ty nie jesteś lepsza wywodzisz się ze zdrady małżeńskiej!!! - Zamachłam się i kopłam go w twarz, która wywróciła się o 180°. Wyraz mojej twarzy był mroczny obudziłam drzemiącego w sobie potwora, który tylko czekał na taką okazję Raz za razem dopóki oddychał był przeze mnie kopany.
- Wystarczy ?
- Błagam wszczęć mnie...mam już dość. - Broń schowałam do kabury i wyjęłam telefon.
- Komisarzu mam mordercę proszę przyjechać po niego osobiście dobrze.
- Jak to zrobiłaś.
- Gdyby nie moje psy stała bym w miejscu. Za pomoc w złapaniu morderców mojej rodziny oraz tego gnojka wyroki maja zostać obniżone.
- Jak najbardziej. W takim razie dziękuje ci River.
- Nie ma za co dobranoc pani Komisarzu. - Rozłączyłam się i przypięłam go kajdankami do drzewa przy którym leżał. Zadzwoniłam do SanE i spytałam się co GoBum stan był stabilny ale ciągle trzeba czekać. Spotykając się z HaNeul i Byunem wyglądałam okropnie, zakrwawiona twarz, poobijane ciało.
- Wyglądasz jak wywłoka River
- Zamknij się jedźmy do domu, to jeszcze nie koniec sprawy. - Odparłam, złapaliśmy taksówkę i wróciliśmy do rezydencji.
V oczywiście podbiegł do mnie i mocno przytulił. - Co się stało Bardzo się balem o ciebie River.
- Dobrze sobie poradziliście w sprawie mordercy wszyscy dostajecie -15 lat.
- Choć trzeba przemyć wargę - Mruknął Byun, poszłam za nim do jadalni gdzie leżała apteczka. usiadłam na fotelu a chłopak opatrzył mi wargę z której sączyła się krew. - Coś jeszcze cię boli ?
- Nie. Dziękuje Bakhyun. - Odparłam.
TIME SKIP
Następnego dnia kiedy zeszłam na dół GoBum i SanE byli juz w domu.
- Jak się czujesz ? - Spytałam chłopaka
- Dobrze dziękuje. a co z JunHo ?
- Już nic jej nie grozi, wczoraj sprawca został złapany - SanE podszedł do mnie i obejrzał moją twarz.
- Jak mogliście dopuścić by twarz panienki została uszkodzona ?!
- Daj spokój ważne ze sprawca został złapany Mruknęłam klepiąc go po ramieniu - I skącz z tą Panienka jestem River. - Jego twarz wyglądała komicznie zdziwienie i zmieszanie.
- Dobrze się czujesz.
- Tak świetnie bo jestem co raz bliżej do rozwiązania sprawy moich rodziców. Wczoraj potwierdziły się nasze fakty. Sprawcą śmierci kobiet jest baba która uwielbia czerwony kolor oraz facet kochający czerń.
- I to wszystko... Dokończył zdołowany MinYongi
- Nie koniecznie, wczoraj poszukałem w internecie i znalazłem kolejne znaki. Czarny Krzyż to znak firmy Aloisy Red a z kolei wąż to znak firmowy może to cię zdziwić River ale firma należy do Black MinSong...
- Słucham firma wuja ?! - Od razu złapałam telefon i zadzwoniłam do niego. - Wuju ? tutaj River mógłbyś przyjechać do mojego domu musimy porozmawiać ?
- Ależ oczywiście złotko - Nabrałam podejrzeń kim mogła być Aloisa Red i dlaczego znak firmowy mojego wuja znajduje się na mojej bliźnie. Po 15 minutach w drzwiach mojej rezydencji stanął Wuj MinSong ubrany w czarny mundur i płaszcz.
- Coś się stało ? dlaczego chciałaś się spotkać ?
- Zapraszam cię do jadalni - Wskazałam na drzwi, mężczyzna ruszył a kiedy przekroczył próg zdziwił się ponieważ zobaczył tam kryminalistów, których sam wsadził. - Mamy do ciebie kilka pytań
- River co oni tu robią ?! To nie jest towarzystwo dla ciebie!
- Akurat to co oni tu robia to wyłącznie moja sprawa. Można powiedzieć że pomagają. Usiądź i napij się herbaty. - Oparłam się o filar i spojrzałam na wuja, który przyglądał się tablicy na której wisiały zdjęcia zmarłych kobiet.
- Widzę, że zajęłaś się sprawą kobiet.
- Tak mam do ciebie kilka pytań po pierwsze co oznacza wąż w logo twojej firmy ? Nigdy nie chwaliłeś się że zwykły policjant ma taką firmę czym się zajmujesz ?
- Jesteśmy firmą produkującą narzędzia chirurgiczne
- Czy zakupiono u was ostatnio taki rodzaj noża ? - Spytałam podsuwając mu kartkę pod nos.
- Jak się czujesz ? - Spytałam chłopaka
- Dobrze dziękuje. a co z JunHo ?
- Już nic jej nie grozi, wczoraj sprawca został złapany - SanE podszedł do mnie i obejrzał moją twarz.
- Jak mogliście dopuścić by twarz panienki została uszkodzona ?!
- Daj spokój ważne ze sprawca został złapany Mruknęłam klepiąc go po ramieniu - I skącz z tą Panienka jestem River. - Jego twarz wyglądała komicznie zdziwienie i zmieszanie.
- Dobrze się czujesz.
- Tak świetnie bo jestem co raz bliżej do rozwiązania sprawy moich rodziców. Wczoraj potwierdziły się nasze fakty. Sprawcą śmierci kobiet jest baba która uwielbia czerwony kolor oraz facet kochający czerń.
- I to wszystko... Dokończył zdołowany MinYongi
- Nie koniecznie, wczoraj poszukałem w internecie i znalazłem kolejne znaki. Czarny Krzyż to znak firmy Aloisy Red a z kolei wąż to znak firmowy może to cię zdziwić River ale firma należy do Black MinSong...
- Słucham firma wuja ?! - Od razu złapałam telefon i zadzwoniłam do niego. - Wuju ? tutaj River mógłbyś przyjechać do mojego domu musimy porozmawiać ?
- Ależ oczywiście złotko - Nabrałam podejrzeń kim mogła być Aloisa Red i dlaczego znak firmowy mojego wuja znajduje się na mojej bliźnie. Po 15 minutach w drzwiach mojej rezydencji stanął Wuj MinSong ubrany w czarny mundur i płaszcz.
- Coś się stało ? dlaczego chciałaś się spotkać ?
- Zapraszam cię do jadalni - Wskazałam na drzwi, mężczyzna ruszył a kiedy przekroczył próg zdziwił się ponieważ zobaczył tam kryminalistów, których sam wsadził. - Mamy do ciebie kilka pytań
- River co oni tu robią ?! To nie jest towarzystwo dla ciebie!
- Akurat to co oni tu robia to wyłącznie moja sprawa. Można powiedzieć że pomagają. Usiądź i napij się herbaty. - Oparłam się o filar i spojrzałam na wuja, który przyglądał się tablicy na której wisiały zdjęcia zmarłych kobiet.
- Widzę, że zajęłaś się sprawą kobiet.
- Tak mam do ciebie kilka pytań po pierwsze co oznacza wąż w logo twojej firmy ? Nigdy nie chwaliłeś się że zwykły policjant ma taką firmę czym się zajmujesz ?
- Jesteśmy firmą produkującą narzędzia chirurgiczne
- Czy zakupiono u was ostatnio taki rodzaj noża ? - Spytałam podsuwając mu kartkę pod nos.
- To nie narzędzie chirurgiczne tylko zwykły nuż
River - Mruknął - Do czego dążysz?
- Wiesz doskonale.
- Śmierć twoich rodziców przestań nadal myślisz ze ich złapiesz, jesteś jeszcze dzieckiem.
- Już ci mówiłam znajdę tych, którzy mi to zrobili. A potem zabije. - Opuściłam jadalnie i udałam się do mojego gabinetu. Siedziałam tam kilka godzin, aż wrzeszczcie przyszedł SanE.
- Poinformuj HaeJin, żeby zawiózł mnie na cmentarz. - Mruknęłam
- Ja mogę jechać...
- Jesteś jeszcze ranny - Ubrałam płaszcz i stanęłam przy oknie. Kilka minut później zeszłam do holu, gdzie czekał na mnie Park.
- Jedziemy ?
- Tak - Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy na cmentarz, przez cała drogę nie odezwałam się słowem nie miałam ochoty cały czas po głowie kłębiły mi się słowa wuja. Nawet nie za uwarzyłam kiedy dojechaliśmy na miejsce.
- River czy możemy jeszcze podejść do grobu moich rodziców ?
- Tak oczywiście - Idąc betonowym chodnikiem poszliśmy najpierw na grób rodziców Parka. Jednak droga wydawała mi się bardzo znajoma, kiedy stanęliśmy przy pomniku zobaczyłam nazwisko moich rodziców.
- Przecież to moi rodzice
- I moi. River chodzi o to ze to również moi rodzice jesteśmy rodzeństwem. - Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Nagle za plecami usłyszałam klaskanie. Zobaczyłam kobietę ubraną w czerwona sukienkę, miała czerwone włosy i usta.
- Ko ty ? - Spytałam patrząc na kobietę.
- A nikt szczególny tylko morderca twoich rodziców - Odruchowo wyjęłam bron i wycelowałam w nia - Nie radzę złotko - Wskazała na HaeJina który miał przystawiony nuż do gardła
- Zostaw go on nie ma z tym nic wspólnego !
- Ależ przeciwnie ma jest twoim bratem co oznacza że urodziła was ta suka! Ale nie będziemy badać o tym tutaj - Nagle ktoś przysłonił mi usta i nos po czym odleciałam. Obudziłam się w starym opuszczony hangarze przywiązana do krzesła.
- River ! - Rozejrzałam się i zobaczyłam leżącego na ziemi HaeJin'a - Wszystko w porządku.
- Gdzie ona jest !
- Tutaj zlotko co juz się stęskniłaś.
- Ty wredna suko jak mogłaś zabić moich rodziców !! - Wrzasnęłam
- rodziców chciałaś powiedzieć matkę bo twój ojciec stoi zaraz za mną. Puszczała się z kim popadnie ty jesteś córka swojego wuja tylko HaeJin jest rodowitym Black. A ten bachor co była z nim w ciąży to ogrodnika.
- Dlaczego - Warknęłam
- Bo to ja powinnam być jego żoną to on był ze mną ale oczywiście wybrał moja cnotliwą siostry ale kiedy dowiedział się ze jestem bezpłodna wybrał ją! Dlatego zabije was i oczyszczę jego imię. - Otworzyła pudełko z lekami i wsypała jego zawartość do mojej buzi. Potem wlała butelkę wody bym wszystko połka.
- River wypluj je ! - Kiedy skończyła spojrzała na mnie złowieszcze jednak ja potrafiłam być bardziej okrutna.
- Żałosne twoje pierdolenie mnie wykańcza, myślisz ze nie próbowałam się otruć lekami ? Teraz to jest dla mnie niczym ambrozja - Mimo tego zaczęło kręcić mi się w głowie - Ta gra jest dość nużąca Red, mimo tego głową rodziny Balck jestem ja i jakąś Fanatyczka czerwonego koloru nie zmieni mojego zdania.
- Ty głupi Bachorze ! - Uderzyła mnie pięścią w twarz. - Całe życie byłaś okłamywana i nadal potrafisz się uśmiechać ?! Porównujesz to do zabawy ?!
-Taa dzieci mogą być wymagające gdy chodzi o zabawę, jednak zaufałam nie tym co trzeba - Spojrzałam na ojca - Nasze życie jest jak gra w szachy, znajdą się rycerze zdradzających swojego króla oraz zdrajcy kłaniający się przed swoim przeciwnikiem. Jednak ja jestem królową, który rozpozna zdrajcę i bez słuchania jego lamentów zetnie mu głowę na oczach jego rodziny. Jestem potworem zrozum to wreszcie i prędzej czy później zabije cię bardzo boleśnie
- Nie zdążysz mała, trucizna w twoim organizmie działa zbyt szybko już masz rozszerzone źrenice.
- Moje całe życie jest jak trucizna - Wtedy kobieta zaczęła mnie bić tak mocno że poczułam chrupanie kości w żebrach i nogach twarz cały czas była okładana. Z oddala cały czas słyszałam krzyk HaeJin'a. Czy to koniec ? Moja zemsta nie będzie dokonana
- Masz dosyć - Spytała po chwili, ja mimo woli zaczęłam się śmiać.
- Głaszczesz mnie jak właściciel swojego psa! Nędzna kurwo !! Zabijając te kobiety żalu czas miałaś przed oczami moją matkę prawda ?!
- A żebyś wiedziała ! - Wtedy usiadłam do siadu, zdziwienie na jej twarzy rozbawił mnie jeszcze bardziej.
- Następnym razem naucz swojego sługusa porządnie wiązać - Jednak nie miałam sił juz wstać. Usłyszałam z boku jak HaeJin szamocze się z moim ojcem. Spojrzałam na kobietę, która przyglądała się szamoczącej się dwójce, z buta wyjęłam mały nuż zebrałam w sobie ostatnie siły i zerwałam się wbijając nuż w jej ciało. Odsunęłam się od niej i patrząc na nią z pogardą. - Czuj mój nienawiść i ból. - Kobieta zachwiała i upadła na ziemię, podczołgując się do niej usiadłam na niej okrakiem i ponownie wbiłam nuż w brzuch.
- Wybacz mi źle zrobiłam River.
- W dupie mam twoje błagania, teraz wiesz że jestem potworem - Strzał i ból sparaliżowana upadłam na ziemie zaraz obok martwej ciotki.
Chwilę leżałam w osłupieniu kiedy wstałam ojciec i HaeJin spojrzeli na mnie przerażeni pewnie wygadam teraz okropnie.
- Wybacz mi Dark Princess ! - Spojrzałam obojętnie na ojca, złapałam za broń leżącą na sprzyncę i ruszyłam w stronę ostatniego zdrajcy.
- Czy był ktoś jeszcze ? - Spytałam
- Ani było nas trzech tylko. River proszę oszczędź swojego ojca.
- Heh mój ojciec zmarł tamtego dnia. - Wycelowałam w jego głowę i bez skrupułów strzeliłam. - Game Over - Odparłam, spoglądając na mojego brata uśmiechnęłam się delikatnie, nuż w drugiej ręce przeciął więzy i przytulił mnie mocno.
- To koniec zapłaciłam swoją przyszłością za przeszłość ale powiem ci ze cieszę się ze ich zabiłam HaeJin. W gabinecie leży mój testament nie wyszczególniłam ciebie więc mianuje cię moim następcą...
- Co ty pieprzysz chłopaki juz tu jada - Spojrzałam na niego z jego oczu leciały łzy.
- Czego wyjesz...
- Nie umieraj proszę!! Nie pozwalam ci zaraz zabiorę cię do szpitala ! - Słyszałam go jak przez mgłę - SanE szybko!!
- Powiedz SanE że dzięki niemu znalazłam światło....
TIME SKIP
PERPSPEKTYWA SANE
Wiedziałem, że coś się dzieje River nigdy nie siedzi na cmentarzu dłużej niż 10 minut a ich juz nie było 4 godziny ale kiedy HaeJin włączył lokalizator widziałem że coś się stało River. Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłem go niósł ja całą zakrwawiona na rękach.
- Powiedziała, że dzięki tobie znalazła światło - Przypomniałem sobie o bajce którą jej opowiadałam na dobranoc. Odebrałem jej ciało od HaeJin i przytuliłem do siebie płakałem jak małe dziecko zawiozłem ją do szpitala, przeszła operację jednak to i tak nie pomogło zmarła. 3 dni później została skremowana tak jak zawsze tego chciała, jej prochy zostały postawione w jej gabinecie. Po odczytaniu testamentu HaeJin został uniewinniony i przejął jej firmę, stał się takim samym człowiekiem jak ona. Oraz założył siedzibę dla "Służb Specjalnych" w jej rezydencji. Baekhyun i reszta wiernie mu służą tak jak ja, poprosił mnie o to. O Dark Princess stało się głośno była zdecydowana, uparta, wredna i bezwzględna ale i także miała dobre strony, była kobieta o dwóch twarzach, mimo poznania krwi śmierci i ciemności jej dusza pozostała niewinna, czysta i szczera. Właśnie za to ją kochałem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz