sobota, 30 czerwca 2018

Story of My Life - Bts - Lie



Kilka dni później spakowani i szczęśliwi siedzieliśmy w samolocie. Naszym celem podróży były Malediwy,  wyspa która aż kusiła by ją zwiedzać. Chłopcy obiecali,  że zostawią to co się wydarzyło tylko po to by nie psuć nam wakacji ale miałam co do tego złe przeczucie,  ostatnio zachowywali się spokojnie aż za spokojnie. Rozejrzałam się po samolocie wszyscy spali prócz V który patrzył coś w telefonie. Usiadłam obok niego.
- Co się stało ? - Spytał nie spuszczając oka z gry.
- Mój towarzysz odleciał nim oderwaliśmy koła z pasa startowego. - Chłopak zaśmiał się i spojrzał na mnie.
- Nic dziwnego Jin zażył środki usypiające nie lubi latać.
- Nie mogłeś mi wcześniej powiedzieć?!
- Wybacz wyczekiwałem tego momentu by zobaczyć twoją minę. - Pacnęłam go w ramię, bo zaczął się ze mnie śmiać. - A w ogóle jak ci się żyje wśród sławy?
- Czy ja wiem od kiedy skończyłam 16 lat nie miałam takiego stracha.
- Czemu 16? - Spytał Taehyung- Bo wtedy mój brat popełnił samobójstwo. Nie wiem dlaczego to zrobił,  po tym wszystkim postanowiłam wyjechać i zostawić przeszłość za sobą.
- A co na to twoi rodzice?
- Rozmawiałam z tatą około miesiąca temu. Powiedział,  że mama wylądowała w psychiatryku. - Odparłam bawiąc się zamkiem od bluzy V.
- Nie chcesz wracać? - Chłopak mruknął widocznie zasmucony.
- Nie tutaj mam ciebie odnajduje w tobie mojego brata mojego brata - Uśmiechnęłam się mimo,  że z oczu leciały mi łzy. Tae bez wahania przytulił mnie. - Dziękuje.
- Wiem, że jesteśmy nieznośni ale zmieniamy się - Odparł głaszcząc moją głowę.  - Chcesz posłuchać mojej solowej piosenki?
- Pewnie! - Chłopak podał mi słuchawkę z której leciała spokojna melodia. To chyba opowiada historię V. Chciałam się go o coś spytać jednak sen zabrał mnie do Krainy Morfeusza. Obudziło mnie szturchanie w ramie,  odwracając głowę zobaczyłam Hoseoka.
- Wstawaj Sasza jesteśmy na miejscu - Kiwnęłam głową i podniosłam się z fotela jednak natychmiast upadłam. Znowu zaczyna się cholerna anemia.
- Ej!  Co się stało? - Spytał Jimin - Blado wyglądasz.
- Zapomniałam wziąć tabletek na wzrost czerwonych krwinek.
- To coś poważnego?
- Tak umieram - Spojrzałam na niego pewnym wzrokiem.  Chłopak zbladł po czym wydarł się.
- Dzwońcie po ambulans Sasza kona!
- Buahahaha - Zaśmiałam się patrząc na jego przerażoną minę. - Fajnie wyglądasz z przerażeniem na twarzy.
- Spadaj - Jimin pacnął mnie w czoło i wyszedł a ja zaraz po nim. Malediwy są tak piękne jak na obrazkach w Google. Przejrzyste wody,  piękne plaże i wielu turystów.
- Jedziemy do hotelu, ogarnąć się a potem na zwiedzanie. - Odparłam - To są karty do waszych pokoi. Zgubcie je a będziecie spać na korytarzu - Warknęłam.
- Jesteś przerażająca - Odparli
- I dobrze - Mruknęłam wchodząc do hotelu,  porozmawiałam z recepcjonistą i wskazał nam drogę do pokoi. Kiedy w końcu weszłam do mojego tymczasowego mieszkania od razu znalazłam tabletki i wzięłam dwie pastylki popijając dużą ilością wody. Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę - Odwróciłam się i zobaczyłam V.
- Kiedyś powiedziałaś że porozmawiasz z nami kiedy chcemy. Dziś w samolocie porównałaś mnie do swojego brata tylko czy on był mordercą? - Spojrzał na mnie z powagą.
- Tae o czym ty mówisz? - Mruknęłam siadając na łóżku.
- Zabiłem swojego ojca Sasza.
- Znęcał się nad wami! Nad twoją siostrą i nad tobą zrobiłeś to by się obronić Tae.
- Jestem mordercą!
- Nie wcale nie jesteś! - Krzyknęłam stając na palcach i patrząc mu ze złością w twarz. Nagle chłopak mnie przytulił.
- Dziękuje Sasza jesteś dla mnie jak siostra poświęcasz się dla nas i traktujesz jak rodzinę - Poklepałam go po plecach.
- Oczywiście braciszku - Po rozmowie z Tae poszłam zobaczyć co robią inni. Wszyscy siedzieli i nagrywało live dla fanów. Jednak brakowało Hoseoka,  ruszyłam do jego pokoju czułam niepokój. Zapukałam kilku krotnie jednak nikt się nawet nie odezwał w końcu wyjęłam zapasowy klucz i weszłam do środka. Zobaczyłam go w łazience jak bierze garść tabletek.
- Hoseok! Zostaw je do cholery...
- Sasza ja nie potrafię - Popatrzyłam na niego ze smutkiem
- Dobrze więc będę brać razem z tobą - Poszłam do swojego pokoju i zabrał tabletki na krew. Kiedy wróciłam do pokoju Jhopa usiadłam ma łóżku i wsypałam sobie na dłoń pastylki
- Przestań!
- Chciałeś brać sam pewnie czujesz się samotny - Mruknęłam i wsadziłam do budzi kilka tabletek i połknęłam.
- Sasza po co to robisz?! Dlaczego?
- Bo jesteś dla mnie jak mój głupi braciszek! I dla was jestem w stanie zrobić wszystko byście przestali się zabijać! - Krzyknęłam biorąc kolejną garść tabletek.
- Przestanę Sasza ale zostaw te piguły!
- Cieszę się JHope - Mruknęłam i poszłam do łazienki oddać wszystko co zjadłam. - To co może idziemy pozwiedzać
- Jesteś nie możliwa wiesz? - Odparł Chłopak zakrywając oczy  z których leciały łzy mimo to uśmiechnął się.
- Wiem - Mruknęłam. Po 15 minutach wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy przed siebie. Postanowiliśmy przenocować w namiotach, rozpaliliśmy ognisko i rozmawialiśmy o głupotach.
Wszyscy zmienili się od czasu kiedy ich poznałam, zaufali mi i chcą stać się przyjaciółmi.
Kiedy zapadła już noc nasze ognisko iskrzyło niczym miliony lamp, siedzieliśmy wokół niego opatuleni grubymi kocami.
- Chcecie coś powiedzieć ? Teraz mamy szanse, że nikt nas nie usłyszy - Mruknęłam patrząc na nich. Pierwszy wstał Hoseok podszedł i wrzucił pudełko z tabletkami do ognia.
- To koniec - Mruknął i uśmiechnął się. Potem Jimin przeprosił Jhopa i obiecał, że nie popełni więcej głupot.
- Mój brat zginął przeze mnie. - Zaczął Suga- Suga wiesz, że to nie prawda - Mruknęłam - Porywacz sam wjechał w witrynę tego sklepu.
- Tyle, że gdybym nie zlecił moim ludziom na szukanie go on by nie uciekał i nie zabił by siebie i mojego brata. - Odparł chłodno Suga patrząc na zapalniczkę w swojej dłoni, którą zapalał i gasił.
- To już przeszłość. Twój brat na pewno nie chciał byś zadręczał się jego śmiercią i żył.
- Sasza ma rację Yoongi wszyscy wiemy, że kochałeś swojego brata ale nie zadręczaj się już tym. Od jego śmierci minęło 6 lat czas najwyższy skupić się na przyszłości a nie przeszłości - Odparł RapMon- Ktoś jeszcze ma coś do powiedzenia ? - Spytałam spoglądając na Bangtanów i zatrzymując wzrok na V - Może ty Taehyun ?
- Nim was wszystkich poznałem mój ojciec bił mnie moją siostrę i matkę. Któregoś dnia nie wytrzymałem i zabiłem go - Spuścił głowę, wstałam z ziemi i usiadłam obok niego. - Po tym uciekłem z domu, kiedy złapała mnie policja miałem w kartach już rozboje uliczne, włamania, bójki i niszczenie mienia publicznego, któregoś dnia chciałam popełnić samobójstwo. Jednak wtedy powstrzymał mnie Jin, wtedy jeszcze go nie znałem, do Jina dołączył Suga, JungKook, Jimin, Jhope i nasz lider, który powiedział "Ej głupcze zejdź stamtąd bo spadniesz, chodź z nami" Pewnie gdyby nie oni nie zawahał bym się skoczyć. Cieszę się, że spotkałem was.
- Nie tylko ty. W szkole byłem zwykłym śmieciem, ludzie śmiali się ze mnie że zostawiła mnie własna matka - Odparł Jhop - Przez całe życie byłem pośmiewiskiem aż spotkałem takiego samego idiotę jak  ja Jimina.
- Byłem idiotą to prawda - Odparł zawstydzony chłopak
- Głodził się bo uważał, że nie zostanie gwiazdą będąc okrągłym jak kulka.
- Ale przeszło mi bo przy Hoseoku nie da się głodować ten  człowiek jadł jeszcze więcej w szkole niż teraz - Krzyknął roześmiany Jimin.
- Mnie uratował Suga - Odparł Kook - Miałem wtedy 14 lat a upiłem się że nie byłem w stanie sam chodzić. Postanowiłem wrócić do domu jednak po drodze zaczepiła mnie jakaś banda.
- Uratowałem młodego bo mi zrobiło się go żal - Zaśmiał się Suga - Stał taki nieobecny. - Spojrzałam na Jina i RapMona.
- A co z wam ?
- My byliśmy obserwatorami - Odparł Jin - Jednak nie mogę znieść jednej rzeczy, że nie byłem wstanie im pomóc wcześniej - Mruknął.
- Hyung ale ty nam pomogłeś. Zawsze gdy nie wiedzieliśmy co robić lub było coś nie tak. Starałeś się z nami rozmawiać, przyjąłeś do swojego domu i dałeś coś do jedzenia. - Jin popłakał się myślał, że jest bezużyteczny a w tym czasie pomógł bardziej niż ktokolwiek.
- Staliście się przyjaciółmi - Mruknęłam - Nie zespołem garstką osób które ze sobą pracują. Staliście się rodziną, czuję, że moja praca dobiega końca...

środa, 20 czerwca 2018

Story of My Life - Bts - Reflection




Kiedy dojechaliśmy do miejsca gdzie miał odbyć się fanmeting zobaczyłam tłumy fanek. Wszystkie wykrzykiwały imiona i nazwiska chłopaków, na nich to nie robiło większego wrażenia. Połowa spała a druga połowa słuchała muzyki lub w coś grała. Kiedy Van się zatrzymał chłopaki się ożywili, poprawili swoje maski i rozsunęli drzwi samochodu. Ja zabrałan swoje papiery i ruszyłam do budynku,  odwracając  się spojrzałam na całą siódemkę. Nie byli szczerzy wobec swoich fanów, kiedy BTS weszło do środka weszli do swojej garderoby, ja w tym czasie dopilnowałam by wszystko było gotowe.

Podeszłam do ochroniarza i odparłam 
- Dzień dobry jestem Sasza mam do pana prośbę. Czy jest możliwość by wpuszczać po siedem osób. Nie chce żeby ustawiali się w kolejce. Zauważyłam że  to stresuje chłopaków.
- Jak mógł bym odmówić tak miłej i uroczej kobiecie - Odparł i szeroko się uśmiechnął.
- Dziękuje - Mruknęłam. Potem znalazłam resztę załogi. - Dziewczyny mogę was prosić byście odbierały prezenty chłopaków. Nie ma sensu żeby jedna biegała nad całą siódemką.
- Pewnie żaden problem. - Wszyscy byli bardzo mili. Aż przyszli oni ponurzy i bujający w obłokach.
- Budzimy się do cholery! - Krzyknęłam.
- Dziewczyno nie drzyj się - Warknął Suga,  spoglądając na mnie z wściekłością.
- Dziś prócz głupot spytacie się swoich fanów dlaczego was lubią. Oraz dziś będzie możliwość zrobienia sobie zdjęcia ze swoim biasem.
- Nie ma mowy! - Krzyknął Hoseok.
- Mam pozwolenie od prezesa - Mruknęłam spoglądając w kartki. Usłyszałam niezadowolone szepty.  Po czym wszyscy wyszli na scenę i wykrzyknęli swoje przywitanie. Kiedy fanmeting się rozkręcił stałam i przyglądałam się im,  wszyscy byli szeroko uśmiechnięci. Jednak wiedziałam,  że były to sztuczne emocje. Kiedy zauważyłam że dziewczyny błaga Hoseoka by zrobił sobie z nią zdjęcie a on nadal kategorycznie odmawia. Podeszłam do niego i spojrzałam budzącym strach wzrokiem.
- Czego? - Syknął.
- Czy coś się dzieje? - Spytałam spoglądając na dziewczynę.
- Hoseok Oppa nie chce zrobić sobie ze mną zdjęcia - Mruknęła nie zadowolona. - Nie wiedziałam,  że zawsze roześmiany JHope jest taki sztywny i nie dostępny. - Złapałam Hoseoka za ucho i pociągnęłam zaprowadzając obok dziewczyny.
- Co ty do cholery odwalasz!
- Przeproś - Syknęłam
- Nie mam zamiaru...  - Złapałam jego głowę i pochyliłam przed dziewczyną. - Wybacz...
- Oppa! - Dziewczyna stanęła obok chłopaka i za pozowała. Ja wróciłam na miejsce i nadal przyglądałam się reszcie.
- Kim jest ta kobieta! - Krzyknęła jedna z fanek. - Dlaczego od tak dotyka Jhopa!
- Sasza jest naszą koleżanką.  Dobrą znajomą, której możemy się wyglądać. Dzięki niej już nie długo usłyszycie nasz nowy album - Odparł Suga spoglądając na mnie. Jego mina mówiła, że powinnam być mu wdzięczna, że mnie obronił. Po skończonym fanmetingu zauważyłam,  że Jimin i Hoseok zachowują się dziwnie,  omijają się szerokim łukiem i nie rozmawiają. Kiedy wszyscy siedzieli w garderobie ja i Kook poszliśmy po kawę.
- JungKook powiesz mi o co chodzi Jiminowi i Hoseokowi?  - Spytałam płacąc za napoje. Spojrzałam na chłopaka był zmartwiony. - Chce wam pomoc im szybciej pomogę tym szybciej się mnie pozbędziecie.
- Dziś na spotkaniu z fanami. Jedna z dziewczyn powiedziała, że uwielbia ich za tak dobre dogadywanie. Jednak istnieją sprawy o których nie wie nikt,  prócz BTS.  Znamy się dłużej niż myślisz,  przeżyliśmy zbyt wiele by zaufać sobie nawzajem. Mimo, że wyglądamy jak przyjaciele nie jesteśmy nimi. Więcej nie powinnaś wiedzieć Sasza. - Odparł i odebrał kilka kubków kawy.
- Tyle że ja chcę wiedzieć. - JungKook głęboko westchnął.
- Jimin i JHope byli przyjaciółmi od dawna każdy z nich miał okropne dzieciństwo. Ale pewnego dnia poznali kogoś kogo bardzo pokochali oboje. Jednak ona wybrała JHopa. Pobili się i wtedy ona oberwała nie wspomniała jednak, że miała tętniaka. JHope zabrał ją do szpitala jednak za późno.  Oboje się stoczyli i żyją w nienawiści do siebie.
- Mimo to pracują ze sobą?
- Ja i Suga również nie pałamy do siebie sympatią.
- To dlatego wczoraj poszedłeś go szukać? - JungKook wstał i odszedł.  Kiedy wróciłam do reszty, śmiali się i rozmawiali ze sobą. Nagle obok mnie stanął Jin.
- Mimo nienawiści staramy się  znaleźć światło. - Uśmiechnął się delikatnie i usiadł obok V klepiąc go po plecach.  Nie rozumiałam ich postanowiłam skontaktować się z moim profesorem,  wiem że jemu mogę zaufać i mi pomoże. Następnego dnia pojechałam na uniwersytet porozmawiać z profesorem.
- Dzień dobry proszę pana - Mruknęłam
- O Sasza witam w czym mogę ci pomóc?
- Chcę porozmawiać o chłopakach. - Usiadłam na krześle i spojrzałam na starszego mężczyznę. - Nie potrafię ich zrozumieć. Nie na widzą siebie wzajemnie  a pracują razem i śmieją się.
- Czy dowiedziałaś się czegoś jeszcze?
- Zawinili sobie na wzajem. Jimin jest wrogiem JHopa. Suga nie na widzi JungKooka. Wydaje mi się, że Taehyung nie na widzi sam siebie tak samo Jin. A Rap Mon on się przygląda.
- Co jeszcze? Poznałaś ich historie?
- Tylko Jimina i Jhopa - Mruknęłam.
- Dobrze,  bardzo dobrze Sasza. Spróbuje skonfrontować kłótnie,  wtedy może dowiesz się czegoś jeszcze - Odparł.  Postanowiłam wrócić do dormu chłopaków i porozmawiać z nimi. Wchodząc do mieszkania zobaczyłam karteczkę napisaną przez V mówiącą,  że pojechali na salę po trenować ale w domu zostaje Jimin i Hoseok.
- Chłopaki jesteście?!  - Krzyknęłam jednak nikt mi nie odpowiedział. Poszłam sprawdzić salon i kuchnie jednak i tam nic nie znalazłam. W końcu odważyłam się wejść do ich sypialni. Pierwsza  była sypialnia jednak kiedy do niej zajrzałam zobaczyłam puste opakowania po lekach. Złapałam za telefon i zadzwoniłam do lidera.
- Sasza co się stało? - Spytał RapMon
- Hoseoka nie ma nawpierdalał się leków i wyszedł! Musicie go znaleźć!
- A co z Jiminem?! - Wbiegłam do pokoju Jimina i usłyszałam szum wody. Pociągnęłam za klamkę i zobaczyłam chłopaka pod wodą,  był już siny.
- O Jezu! - Upuściłam telefon i złapałam go za podkoszulek wyciągając z wody. Kiedy był już na podłodze sprawdziłam tętno było bardzo słabe od razu przystąpiłam do reanimacji. - Dalej Jimin do cholery oddychaj! - Po kilku minutach chłopak zaczął kaszleć i pluć wodą.
- Sasza...
- Co ci do cholery odbiło!! - Spoliczkowałam go w twarz  - No powiedz coś!
- Zimno mi - Mruknął trzęsąc się jak galareta. Pobiegłam do jego sypialni i zabrałam kołdrę, okrywając chłopaka przytuliłam go.
- Lepiej ci ? - Mruknęłam, poczułam tylko jak kiwa głową - Dlaczego to zrobiłeś.
- Nie mam ochoty.... Dalej w to brnąć...Jestem sam nikt mnie nie potrzebuje. Nie mogę patrzeć jak chłopaki krzywdzą się. - Spojrzałam na niego
- Jimin. Chcę wam pomóc, ale nie dam rady jeśli wy nie pomożecie mi. - Nagle mój telefon zadzwonił. Złapałam go i nacisnęłam zieloną słuchawkę. - Halo ?
- Znaleźliśmy Hoseoka ! - Krzyknął Suga
- Przywieźcie go do dormu. Pomogę mu - Mruknęłam i rozłączyłam się. Pomogłam Jiminowi wstać. Zostawiłam go by się przebrał a ja zeszłam na dół i przygotowałam miejsce dla Jhopa. Zadzwoniłam po profesora jego wiedza medyczna i doświadczenie na pewno się przydadzą. Kiedy do domu weszli chłopaki prowadząc prawie nie przytomnego lekomana. - Połóżcie go na kanapie. - Założyłam lateksowe rękawiczki i złapałam latarkę w rękę, poświeciłam mu w oczy i zauważyłam ruch źrenic. - V zagotuj wody.
- O boże ona będzie go kroić ! - Krzyknął spanikowany Kook.
- Nie będę mu płukać żołądek a jeśli się nie pośpieszysz to będziesz kupował mu kwiatki - Złożyłam dwa palce do ust chłopaka powodując wymioty. Zobaczyłam kilka pigułek, które nie zdążyły się  jeszcze rozpuścić. Potem zrobiłam znaną polakom mieszankę na płukanie żołądka. Woda z solą i węglem aktywnym. Zmuszałam chłopaka do picia tego badziewia ale dzięki temu wypłucze wszystkie trucizny jakie połknął. 

niedziela, 10 czerwca 2018

Story Of my Life - BTS - Begins


Tego dnia jak zwykle siedziałam w szkole a ci ludzie zwani nauczycielami marnowali mój czas. Jak można być na drugim roku studiów psychologicznych i nie mieć praktyk? Praca w ośrodku terapeutycznym to dla mnie zdobywanie wiedzy i przyzwyczajanie się do osób chorych, a ja co siedzę i słucham nauczyciela jak prawidłowo robić masaż serca, mimo że zaliczyłam to trzy razy w licem. Durnota i nic więcej. Rodzice mówili zostań w Polsce ojciec załatwi ci dobrą szkołę i będziesz miała zapewnioną pracę jako psycholog. Ale nie Sasza postanowiła rzucić wszystko i przeprowadzić się do Korei gdzie teraz uczęszcza na beznadziejne lekcje reanimacji!
- Widzę, że panna Sasza się nudzi - Spytał starszy wykładowca.
- Troszkę. Podejrzewam, że każdy na tej sali przeprowadzał nie raz reanimacje. A pan mimo to nadal tłumaczy nam na czym to polega - Odparłam pakując książki do torby - Przychodząc do tej szkoły spodziewałam się większych osiągnięć. W Polsce miała bym już staż w jakimś ośrodku a tutaj nadal muszę uczęszczać na pana durne zajęcia.
- To psychologia Panienko. Musisz wiedzieć co myśli twój pacjent. Wiem, że jesteś niecierpliwa ale masz potencjał i dlatego nadal chcę byś uczęszczała na moje zajęcia Sasza. Proszę nie zmarnuj tego.
- Dobrze profesorze przepraszam - Mruknęłam. Poczułam skruchę bo pierwszy raz usłyszałam coś miłego, od kogokolwiek z tej szkoły. Jako polka byłam odbierana jako ta inna ta z zagranicy. Tylko profesor potrafił mi pomóc i nakierował co właściwy kurs. Uspokoiłam się jednak po kilku dniach kiedy to przyszłam do szkoły zostałam wezwana do gabinetu dyrektora w którym zastałam elegancko ubranego mężczyznę.
- Sasza pan do ciebie - Odparł dyrektor.
- Witam cię jestem menadżerem BTS. Sam prezes BIGHIT ma do ciebie prośbę.
- O co chodzi? - Spytałam
- Ostatnimi czasy BTS sprawia nam sporo problemów,  ty jako psycholog powinnaś wiedzieć jak sié nimi zająć.
- Dobrze podejmę się tego ale dlaczego akurat ja? - Mruknęłam.
- Twój profesor to dobry znajomy Prezesa pewnie powiedział mu jaki ma problem a profesor powiedział kogo wziąć. Ma to być dla ciebie praktyka ale również i nauka. Od dzisiaj pracujesz jako psycholog BTS. - Spojrzałam uratowana na obcego mężczyznę i delikatnie się uśmiechnęłam. - Twoje dzisiejsze zajęcia są odwołane czyli możemy już jechać.
- Rozumiem.
- Sasza tylko pamiętaj o egzaminach. Musisz je zaliczyć na koniec roku - Odparł profesor.
- Oczywiście ze będę pamiętać - Podeszłam do niego i przytuliłam - Dziękuje...
- Trzymaj się Sasza i uważaj na siebie - Kiwnęłam głową i wyszłam razem z menadżerem, który tłumaczył mi kilka innych kwestii. Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam ogromną wytwórnie. Cały budynek był przeszklony co dawało jeszcze lepszy efekt.
- Będziesz uczestniczyła w życiu BTS codziennie od 5 rano do 3 w nocy. Jeśli coś będzie nie tak masz zgłosić się do mnie.  Tu masz swój identyfikator,  dzięki niemu nie będziesz miała problemów z wejściem do wytwórni.
- Dziękuje.
- Prezes wynajął dla ciebie mieszkanie kilka ulic dalej od dormu chłopaków. Dopóki z nami pracujesz będziesz miała mieszkanie za darmo i wypłatę na swoje potrzeby. Tutaj masz cały plan chłopaków na najbliższy tydzień. Powodzenia Saszo - Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w stronę wytwórni. Kiedy przekroczyła drzwi, zostałam zatrzymana przez ogromnego ochroniarza.
- Nie możesz wejść - Warknął
- Ale od dziś tutaj pracuje - Pokazałam mu plakietkę na co on się uśmiechnął.
- Witam na pokładzie.
- Dziękuję - Podeszłam do sekretarki,  która szukała czegoś w komputerze. - Dzień dobry poszukuję zespołu BTS.
- A tak zostałam poinformowana, że ktoś ma dziś do nich przyjdź. Jestem TaeSoo.
- Sasza miło mi. - Posłałam jej delikatny uśmiech.
- Dziewczyno zrób coś z nimi. Jeśli tak dalej się potoczyły to zrujnują BigHit.
- Postaram się.
- Pokój numer 40 - Ruszyłam długim korytarzem mimo, że kilka razy zgubiłam drogę w końcu trafiłam. Wchodząc do sali treningowej zobaczyłam chłopaków,  który z wielkim wysiłkiem trenowali układ do kolejnego teledysku. Usiadłam na kanapie i czekałam kiedy skończą. Ale kiedy jeden z nich mnie zauważył muzyka się zatrzymała.
- Co tutaj robisz? - Spytał wysoki brunet.
- Jeśli jesteś jedną z fanek to nie wiem jak się tu dostałaś!
- Wynoś się stąd!
- Opanujcie emocje! - Krzyknęłam pokazując identyfikator - Jestem Sasza wasza psycholog. Wynajął mnie prezes wytwórni.
- Psycholog? Czy my wyglądamy na wariatów?
- Naskakując na bogu winną dziewczynę tak wyglądacie a nawet zachowujecie się jak chorzy umysłowo - Spojrzałam na nich z powagą - Więc zacznijmy od początku bo będziemy się widywać codziennie. - Jestem Sasza. - Chłopcy mieli chwilę zawahania ale w końcu przedstawili się. Mimo że ich szczegółowy życiorys mam w teczce chciałam żeby zrobili to oni.
- Suga! Hoseok! V teraz wasza kolej. - Trójka wspomnianych chłopaków spojrzała w naszą stronę jednak na każdej z twarzy zobaczyłam szyderczy uśmiech.
- Nie będę pracować z tą idiotką! - Krzyknął Suga - Wszystko ze mną w porządku!
- Ah tak czyli po porwaniu brata nadal masz takie same zdanie czy tylko ukrywasz. Podobno obwiniałeś się o to?
- Przestań...
- Włamanie do sklepu muzycznego też było spowodowane obwinianiem się?
- Przestań...
- A może twoja piromania przez którą chciałeś popełnić samobójstwo kiedy dowiedziałeś się że porywacz twojego brata zabił go?
- Powiedziałem przestań do cholery!! - Uderzył w ścianę milimetr od mojej głowy. Jednak ja nie wzruszona patrzyła na jego rozwścieczone oczy.
- Każdy z nas ma problemy. Inni radzą sobie z tym lepiej drudzy gorzej. Nie jestem tu od karania was wspominając wam wasze grzechy ale od pomocy. Możecie ze mną porozmawiać na każdy temat. Będę mieszkać od waszego dormu kilka ulic. Jeśli będzie taka potrzeba zadzwońcie a ja przyjdę.
- Ona nie boi się Sugi! - Krzyknął Jimin
- Nie mam potrzeby by bać się któregokolwiek z was - Wstałam patrząc na chłopaka z którym przed chwilą miałam sprzeczkę. - Jeśli zacznie cie płakać na oczach swoich fanek mówiąc im o swoich uczuciach zrozumiem, że moje zadanie  jest skończone.  - Odparłam patrząc na nich.
- Pudel! - Krzyknął V - Dlaczego twoje włosy są jak sierść pudla?
- Bo jestem oryginalna. - Odparłam z uśmiechem. - Jutro macie spotkanie z fanami spotykamy się pod dormem o 6 rano według waszego grafiku.
- To może w ramach nowej znajomości pójdziemy coś zjeść? - Spytał lider.
- A sponsorujesz? - Spytał Jin.
- Tak jak zawsze - Wszyscy pobiegli po swoje rzeczy i sekundę później stali na korytarzu.
Zeszliśmy na parter żegnając się z miłą sekretarką. A kiedy wyszliśmy z wytwórni Suga ruszył w swoją stronę nie zwracając uwagi na innych.
- Ale gdzie ty idziesz? - Spytałam
- W swoją stronę - Warknął Yongi - A ty zostaniesz tutaj ofermo!
- Zadzwonię do menadżera!
- Nawet nie próbuj - W sekundzie Suga znalazł się blisko mnie i syknął do ucha - Chyba, że chcesz by zajęli się tobą moi znajomi. Są spragnieni kobiecego ciała. - Poczułam jak włosy stają dęba. - Chyba jednak boisz się mnie.
- Próbujesz mnie na straszyć! - Wtedy zorientowałam się, że reszta już poszła i jestem tylko ja i Suga...
- August kto to? - Usłyszałam niski głos. Spoglądając na osobę stojącą za Sugą zobaczyłam kilku wytatuowanych typków. Na prawdę zaczęłam się go bać zmienił się w oczach malowała się pustka. Oraz coś czego nie mogłam określić.
- W co ty się do cholery wpakowałeś.
- Nie jesteś moją matką by spowiadać ci się co zrobiłem źle.
- Ale Yongi - Chłopak złapał mnie za gardło.
- Wyobraź sobie że sekunda i leżała byś martwa. - Syknął tym swoim niskim gardłowym głosem.
- Sasza! - Odwróciłam się i zobaczyłam Jimina.- Chodź bo nas zostawią. Suga puść ją. - Chłopak uniósł dłonie w geście poddania jednak na twarzy malowało się rozbawienie.
- Pilnujcie waszej pani psycholog bo może coś się jej stać. - Odwrócił się i zniknął w ciemnej uliczce. Chciałam ruszyć za nim jednak zatrzymał mnie Jimin.
- Zostaw go Sasza. Niektórych sprawy lepiej się nie czepiać - Mruknął.
- Ale nie martwicie się o niego? - Spytałam zdziwiona. Jednak chłopak pociągnął mnie za rękaw bluzy i zaciągnął do knajpy gdzie czekała reszta. Jednak apetyt mi nie dopisywał zastanawiałam się co teraz robi Suga.
- Ej pudlu! Lepiej zbierajmy się jutro spotkanie z fanami,  nie możemy się spóźnić.
- Tak masz racje - Odeszłam od stolika ubrałam kurtkę i pożegnałam się z chłopakami po czym ruszyłam w stronę swojego nowego mieszkania. Klucze znalazłam pod wycieraczką a kiedy weszłam do środka poczułam zapach świeżo malowanych ścian. Każdy z mebli paskował do siebie jak puzzle salon był połączony z kuchnią,  mała łazienka i sypialnia. Moje bagaże leżały przy wejściu,  zabrałam je i poszłam pochować moje rzeczy. Kiedy skończyłam było około 24. Usiadłam na kanapie i wtedy usłyszałam telefon.
- Halo?
- Sasza? I jak minął pierwszy dzień? - Spokojny głos menadżera.
- Dobrze są bardzo mili. Myślę, że  się dogadamy - Skłamałam,  ale wydaje mi się, że dobrze zrobiłam. Menadżer podał mi kilka szczegółów związanych z jutrzejszym dniem. Potem postanowiłam iść spać w końcu za kilka godzin stawię czoła tabunowi fanek. Około czwartej rano zadzwonił mój telefon.
Po omacku znalazłam denerwujące urządzenie po czym odebrałam.
- Kto mówi?
- JuneKook zniknął nie ma go w całym dormie! Poderwałam się z łóżka i zdziwiona patrzyłam przed siebie.
- Jak to zniknął! - Ruszyłam do mojej teczki,  po czym znalazłam jego akta. Były samobójca, alkoholizm i bójki.  W jednej z nich zabił kogoś.- Zaraz będę! - Wyskoczyłam ubrałam czarne dresy i za dużą bluzę w tym samym kolorze. Przy wyjściu założyłam buty i sprintem ruszyłam do chłopaków. Kiedy dobiegłam na miejsce wszyscy byli zdenerwowani zniknięciem najmłodszego. - Na co czekacie?  Idziemy go szukać - Warknęłam - Jak myślicie gdzie mógł pójść?
- Możliwe że poszedł szukać Sugi. Martwił się o niego - Odparł Jin.
- RM i V pójdziecie go poszukać w barach. Jin i Hoseok wy sprawdzicie Szkołę i jego stare studio gdzie pracował jako dzieciak,  możecie również zadzwonić do jego rodziców. Ja i Jimin pójdziemy sprawdzić jeszcze jedno miejsce. - Kiwnęli głowami i ruszyli w swoje strony.
- Co teraz?
- Poszedł szukać Sugi wiec najpierw znajdziemy Yongiego potem Kooka - Odparłam,  jednak to nie było takie proste w każdej z ciemnych uliczek czaili się narkomani, złodzieje i wiele innych czarnych charakterów.
- To nie był dobry pomysł Sasza nie znajdziemy Min'a - Odparł załamany Jimin. Wtedy usłyszeliśmy głosy jeden z nich należał do młodziaka. Wbiegłam w jedną z uliczek  i zobaczyłam leżącego JuneKooka który był okładany przez chłopaka który wcześniej był z Sugą.
- Zostaw go! - Krzyknęłam i podbiegłam do poobijanego Kook'a. Złapałam go za ramię i próbowałam podnieść.
- To ty wtedy byłaś z Augustem.
- Z kim do cholery! - Warknęłam - Nikogo takiego nie znam! - Mężczyzna patrzył na mnie z delikatnym uśmieszkiem. Po czym złapał za bluzę i podniósł  do swojej wysokości. - Zostaw mnie... - Swoją wielką łapą przegarnął mi włosy po czym dotknął twarzy.
- August nie obrazi się że się trochę pobawię prawda? W końcu nie ma go tu - Zaśmiał się szyderczo i swoją wielką łapą przegarnął moje włosy po czym dotknął twarzy.
- Zostaw ją!  Sasza uciekaj!  - Krzyknął Kook.
- Jak byś chciał wiedzieć to lewituje nad ziemią! - Krzyknęłam. Chciałam się wyrwać jednak nie mogłam. Nagle usłyszałam gwizdanie i ciche kroki. Podniosłam głowę i zobaczyłam Sugę.
- O widzę że nasza psycholog ci się spodobała to dobrze bardzo dobrze - Odparł kiwając głową.
- Nie masz nic przeciwko? - Spytał małpolud,  który mnie trzymał.
- Nie miał bym, gdybyś poprosił o pozwolenie. Jednak w takim wypadku jestem zmuszony cię ukarać - Suga spojrzał na mnie zimnym spojrzeniem. Z kieszeni czarnej kurtki wyjął nuż po czym źgnął mężczyznę w brzuch - Mówiłem ci Sasza żebyś się nie wtrącała. - Byłam przerażona. Bałam się go jest potworem,  takim że nikomu nie uda się go poskromić. Małpolud puścił mnie a ja podbiegłam do młodziaka. Podniosłam go i ruszyłam w stronę gdzie zostawiłam Jimina.
- Gdzie wy do cholery byliście! Sasza co się stało?? - Spytał łapiąc JuneKooka po drugiej stronie. - Nic. Zadzwoń do reszty niech wrócą do dormu nie mam zamiaru szukać kogoś jeszcze- Warknęłam. Kiedy wróciliśmy do mieszkania chłopaków Jin podszedł do najmłodszego i zabrał go przemyć mu rozciętą brew. Ja usiadłam na kanapie i ukradkiem spoglądałam na Suge,  który wrócił z nami. W końcu wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz? - Spytał Jimin.
- Do domu muszę przygotować się do fanmetingu. Za piętnaście minut widzimy się pod dormem a wy ogarnijcie się.
- Nigdzie sama nie pójdziesz - Warknął Suga
- Bo co naślesz na mnie swoich małpoludów?
- Nie znałem tego gościa jasne!
- Gówno mnie to obchodzi ale go dźgnąłeś!
- Ratowałem ci dupę!
- Mimo to masz krew na rękach drugi raz do tego nie dopuszczę - Warknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami. Kiedy dotarłam do mojego mieszkania wzięłam długą i gorącą kąpiel, nałożyłam makijaż i ubrałam wyjściowe rzeczy. Kiedy wybiła godzina szósta stałam już przed domem chłopaków, po chwili wyszli zaspani i markotni. Ja im pokaże że mając takie życie jak oni mają wiele możliwości...

Jak wam mija weekend ? Ja w końcu coś napisałam :D Jak wam się podoba?
Miłego tygodnia !