piątek, 26 sierpnia 2016

Wonho - Prima Aprilis


Już od dłuższego czasu czekam na ten jedyny dzień, kiedy mogę przestać być grzeczną dziewczynką i pokazać rogi. Prima Aprilis jest właśnie tym wyjątkowym dla mnie dniem. Przez cały rok zbieram pomysły na psikusy dla moich znajomych i kochanej mamusi, nie koniecznie je lubią. Dzięki temu regeneruję się ma kolejny nudy rok. Jednak tego roczny primaaprilisowy dzień jest wyjątkowy, bo... do naszej klasy dochodzi nowy uczeń a nie zna jeszcze mnie! Jestem Ula ale większość nazywa mnie Yuki. Mimo że urodziłam się w Polsce razem z mamą mieszkamy w Korei. Kiedy tylko zadzwonił mój budzik, wyskoczyłam z łóżka i zapakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy, które dzisiaj będą mi potrzebne. Zbiegając na dół zobaczyłam moją mamę stojącą przy stole, podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
- Mamo dzisiaj jest !
- Tak wiem co dzisiaj jest przez cały rok bałam się tego dnia.
- Spokojnie w tym roku.
- Tak samo mówiłaś w tamtym i co odbierałam cię z komisariatu.
- Oj ale w tym będzie inaczej - Odparłam - Za to że tak się o mnie troszczysz nie będę robiła ci psikusów - Wyciągnęłam w jej stronę rękę - Zgoda ? - Spojrzała na mnie podejrzliwie aż w końcu ją uścisnęła będąc kopniętą przez prąd.
- Aish co za dziewucha!
- Minahe Omma !! - Krzyknęłam  i wybiegłam z domu biorąc po drodze deskę. Do szkoły miałam zaledwie 10 minut drogi, postanowiłam jeździć na desce. Po drodze widziałam wiele uczniów z mojej szkoły, którzy patrzyli na mnie podejrzanie. Wjeżdżając do szkoły zobaczyłam moją pierwszą ofiarę. Największego kujona w klasie. Przejeżdżając obok niego rozlałam wazelinę z naj róźniejszymi śliskimi płynami. Zatrzymując się zobaczyłam jak chłopak wali piruety a nauczyciele patrzą na niego jak na idiotkę
- Prima Aprilis!!! - Wydarłam się na całe gardło
- O nie zapomniałem - Wymruczał nauczyciel od angielskiego.
- Spokojnie oszczędzę pana - Odparłam, ten uśmiechnął się i odszedł. Wchodząc do szkoły skierowałam się do mojej klasy. Otworzyłam drzwi i.....chlup. Całe wiadro wody spadło mi na głowę.
- Co do cholery ! - Krzyknęłam, rozglądając się po sali usłyszałam szmery.  - Kto to zrobił - Jeden z uczniów wskazał na chłopaka siedzącego pod oknem miał skórzaną czarną skórę i czarne włosy
 spojrzał na mnie zdjął słuchawki i odparł.
- Prima Aprilis głąbie - Zrobiłam ogromne oczy, które ledwie mi nie wypadły.
- Odwdzięczę się obiecuję
- Już czekam. Jestem Wonho, a ty głąbiee ? - Odparł patrząc na mnie kpiąco
- Yuki - Odparłam zabierając strój od w-f kiedy poszłam do łazienki trochę doprowadziłam się do porządku. Kiedy wróciłam lekcja już trwała. Pech chciał że musiałam siedzieć obok chłopaka od wiaderka.

- Oj już się nie fochaj to tylko woda - Odparł
- Zrobiłeś ze mnie idiotkę
- Zapewne ty zrobisz idiotę ze mnie jeszcze nie raz tego dnia
- To prawda - Odparłam
- Wonho możesz podejść do tablicy ? - Spytał nauczyciel, chłopak wstał i odszedł a ja zaczęłam myśleć co mogę odwalić. Zaczęłam grzebać w moim plecaku, po chwili wyciągnęłam z niego długopis taki sam jak jego o dziwo zamieniłam i czekałam na jego reakcje. Usiadł i wziął długopis do ręki natychmiast wyrzucił go na drugi koniec sali
- Wonho co się stało - Spytała nauczycielka
- Ani pszczoła obok mnie latała no i wie pani - Odparł jąkając się. Zaczęłam się śmiać niestety Wonho nie koniecznie. Kiedy zadzwonił dzwonek wstałam i wyszłam, skierowałam się w moje prywatne zacisze, na tyłach szkoły nikt mi nie przeszkadzał. Wyciągnęłam książkę oprawioną w niebieską oprawkę. Oparłam się plecami o czerwony mur i zagłębiłam się w lekturze. Nagle poczułam że coś spadło mi na głowę, zaczęłam delikatnie macać się po głowie aż w końcu złapałam ową rzecz, spojrzałam i zobaczyłam żabę, mogłam się domyślić kto to zrobił. Odłożyłam biedne zwierzątko do szkolnego stawu i pobiegłam do szatni gdzie mieliśmy mieć W-F zabrałam spodenki Wonho i powiesiłam na maszcie szkolnym, przyczepiłam karteczkę z imieniem i nazwiskiem właściciela. Potem wróciłam do szkoły po wychowaniu fizycznym w klasie pojawił się Wonho.
- To było nie fer wiesz - Odparł
- Wszystkie chwyty dozwolone - Odparłam siadając wygodnie na krześle
- Tak chcesz się bawić - Odparł - Dobra niech będzie - Chłopak wyszedł z klasy i zaginął na całą 5 godzinę lekcyjną. Kiedy wyszłam na przerwę wszyscy spoglądali na mnie i śmiali się.
- Yuki chodź szybko - Krzyknęła pierwszoklasistka która mieszkała na moim osiedlu.
- Co się stało - Spytałam
- To - Dziewczyna wskazała na plakat ze mną w roli głównej i żabką która spadła mi na głowę - Zdenerwowałam się bardzo . Czytając dopisek pod zdjęciem byłam gotowa zabić
" Yuki szukająca swojego księcia"

- Zabije tego gnojka!! - Krzyknęłam i poszłam do klasy. Wparowałam jak tornado i złapałam chłopaka za kołnierzyk od mundurku. - Co ty sobie kurwa wyobrażasz
- Jak to stwierdziłaś wszystkie chwyty dozwolone słonko
- Aish cholera - Puściłam go i usiadłam w swojej ławce która była zaraz obok ławki Wonho, nagle chłopak wstał i wyszedł. Zaczęłam grzebać w torbie i znalazłam dwie saszetki środków przeczyszczających, wyciągnęłam napój chłopaka z plecaka i wsypałam do wody. Zawartość wymieszałam i włożyłam na swoje miejsce. Kiedy chłopak wrócił udawałam że śpię. Chłopak napił się wody i nic zero. Zdenerwowana wstałam i wyszłam. Idąc korytarzem zobaczyłam biegnącego Wonho przez korytarz.
- UDAŁO SIĘ !!!! - Wydarłam się na całe gardło. Szczęśliwa wróciłam do klasy i wzięłam telefon do ręki, poczułam galaretowatą maź która ciągnęła się i śmierdziała. - Wonho...

Kiedy już trochę się uspokoiłam do sali powrócił chłopak
- Widzę że nie najlepiej się czujesz
- Aish no nie koniecznie - Odparł uśmiechając się. Przez dobre dwie godziny daliśmy sobie spokój. Na 6 lekcji zasnęłam, ale zostałam bezczelnie obudzona przez chłopaka niestety to co zobaczyłam przed moimi oczami przeszło wszystkie jego żarty. Przed moim oczami chodził prawdziwy obleśny pająk
- WONHO ! Zabierz go ! - Krzyknęłam, chłopak śmiał się ze mnie tak bardzo że prawie spadł z krzesła.  - To nie jest śmieszne !
- Jest bardzo - Odparł ale widząc mój strach zabrał  pająka z mojej ławki. Ja dochodziłam do siebie przez pozostałe 2 lekcje. Kiedy wychodziłam ze szkoły podeszłam do szafki Wonho i związałam mu sznurówki. Czekałam przy wyjściu na reakcje chłopaka. Jednak zasłuchałam się w piosence, z zamyśleń wyrwał przeraźliwy krzyk chłopaka. Odwracając się zobaczyłam leżącego Wonho który trzyma sie za kolano. Szybko ktoś zadzwonił po pogotowie i zabrali go.
- Co zrobiłaś Yuki przez te wasze głupie żarty przez ciebie Wonho wylądował w szpitalu. - Krzyknęła jedna z dziewczyn z naszej klasy.
- Ale przecież ja nie chciałam - Odparłam
- Ta jasne - Poczułam się winna z tego co stało się Wonho. Poszłam do sklepu i coś mu kupiłam na pocieszenie. W szpitalu poprosiłam jedną z pielęgniarek o przekazanie choremu a wieczorem zadzwonił i powiedział żebym przyszła porozmawiać. Po dniu pełnym psikusów i żartów zasnęłam jak aniołek. A kiedy wstałam poszłam od razu do szpitala. Zapukałam do sali chłopaka.
- Przepraszam - Mruknęłam
- Wczoraj kiedy odebrałem misia nie wiedziałem czy w środku nie kryje się bomba - Odparł i zaczął się śmiać
- Nie mam zamiaru wylądować na policji - Warknęłam
- I jak Prima Aprilis udany - Spytał bawiąc się maskotką .
- Nie koniecznie, skrzywdziłam kogoś a to nie jest już śmieszne i nie zalicza się do żartu. - Mruknęłam
- Nie przejmuj się, ważne że mogłem spędzić trochę czasu z tobą i poznać cię, nie zależnie od tego jakie są tego konsekwencję - Odparł targając mi włosy
- Ty na prawdę nie wiesz co mówisz - Odparłam
- Wiem i to doskonale - Ten chłopak nigdy nie wie kiedy przestać i to właśnie w nim lubię, mam nadzieję że poznam go lepiej i nasze primaaprilisowe żarty nie będą już takie brutalne. 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Park Seo Joon - Shanghai at night


Kolejny nudny rok spędzony w Chinach. Mimo że Shanghai jest pięknym krajem żałuje ze tu się przeprowadziłam. Rodzice wiele razy mówili mi że to nie jest dobry pomysł ale oczywiście T.I nie słuchała. Mimo to chce im pokazać że dam sobie radę. Dziś jest koniec roku przez 14 dni będę mogła odpocząć i odwiedzić kilka świątyń. Może któraś z nich wysłucha mnie i pomoże mi w nowym roku.
Dzisiejszego dnia miał odbyć się festyn fajerwerki i te sprawy. Ja i kilka moich koleżanek postanowiliśmy iść by potem spotkać sie u mnie w domu i wypić kilka lampek wina. Mimo że mam 24 lata jeszcze nie spotkałam miłości mojego życia i jeszcze sporo czasu minie kiedy w końcu sie zjawi. Aktualnie stałam w korku na jednej z ulic, zaczynałam tracić wszelką cierpliwość ale miałam jechać do Mei . Nagle poczułam wibrację w telefonie.
- Halo tu T.I o co chodzi ? - Spytałam
- Wybacz że przeszkadzam ci w dzień wolny ale mam spraw możesz wskoczyć na chwile do firmy.
- Aish na prawdę akurat dzisiaj - Mruknęłam do słuchawki.
- Tak na małą chwilę.
- Gdybyś nie był moim szefem nigdy bym tego nie zrobiła ! - Krzyknęłam i rzuciłam telefon gdzieś do tyłu. I pojechałam do firmy. Pracowałam tam dzięki  mojemu przyjacielowi, który prowadził firmę fotograficzną a ja byłam tam "zawodowym" fotografem. Kiedy weszłam do budynku zdziwiło mnie to iż nie było żadnych sekretarek ani innych pracowników. W windzie też na nikogo nie wpadłam. Ale kiedy weszłam do mojej pracowni zobaczyłam obcego mężczyznę, który dotykał mojego sprzętu.
- Hej ty nie pozwalaj sobie za bardzo!!! A w ogóle co tu robisz! Nie pracujesz tu!
No powiedz coś! Głuchy jesteś!
- Przepraszam - Spojrzałam na niego jak na idiotę, inni by zaraz zaczęli się kłócić.
- T.I Dziękuje że znalazłaś chwilę by tu przyjechać - Chiang-ho podszedł do mnie i przytulił.
- Nigdy tego nie rób - Warknęłam
- A przepraszam.
- Wiec czego chcesz? - Spytałam wkładając ręce do kieszeni.
- To jest Park SeoJoon jest modelem i aktorem z Korei przyjechał tutaj na zdjęcia do filmu a ja zaproponowałem mu że ty je zrobisz
- SŁUCHAM !!! Jak mogłeś zrobić coś takiego bez mojej wiedzy!! - Krzyknęłam
- Bo jesteś profesjonalistą ! Powinnaś mi dziękować
- Aish, dobra zrobię to ale i tak mam teraz jeszcze 10 dni wolnego jak chce to zrobić ? - Spytałam
- SeoJoon powiedział że musi poznać fotografa jaki jest w prawdziwym życiu wiec przez kolejne kilka dni spędzi je z tobą - Wychyliłam sie i spojrzałam na chłopaka który uśmiechnął się do mnie.
- Kpisz sobie ze mnie ?
- Nie. A jeśli tego nie zrobisz wyleje cię z pracy. A tu w  Chinach nie masz żadnego  wykształcenia. I co zrobisz ? Hmm ? - Cholera miał rację bez niego jestem niczym a jeśli wezmę za niego odpowiedzialność wkupię się w łaski Chiang-Ho
- Dobra zgadzam się, a mówi po chińsku czy trzeba znać Koreański?
- Spokojnie damy sobie rade - Odparłam
- Przeraza mnie on - Mruknęłam
- Dacie sobie radę - Chiang-Ho poklepał mnie po ramieniu i odszedł. Spojrzałam na chłopaka
a ten posłał mi łobuzerski uśmiech
- Czyli o której mam po ciebie przyjechać ?
- PO MNIE! Po cholerę.
- Pokażesz mi trochę twojego kraju
- Ale ja miałam spotkać się ze znajomymi.
- Jestem twoim gościem poświęć mi trochę swojego czasu.- Podrapałam się w tył głowy
- Dzielnica Pudong- Odparłam bez sił spoglądając na chłopaka.
- Oke będę u ciebie o 20 - Wyminął mnie czochrając po głowie.Ja również wróciłam do mojej poprzedniej czynności czyli obrałam kierunek domu mojej przyjaciółki. Kiedy zapukałam do jej drzwi otworzyła z szerokim uśmiechem.
- To co gotowa ? Możemy iść? - Spytała podekscytowana
- Niestety dostałam polecenie od szefa że muszę opiekować się jakimś mieszczuchem z Korei.
- Kim? - Spytała
- Park SeoJoon ? Tak chyba tak.
- AAAAAA!! - Zaczęła krzyczeć - Zaproś go niech idzie z nami
- Co ?! znasz go ? - Spytałam a ta zaciągnęła mnie do swojego pokoju i posadziła za laptopem wpisując imię chłopaka. W galerii Google pojawił się SeoJoon z niesamowitym torsem.
- Ła - Mruknęłam
- Aha wiedziałam i co zaprosisz go ? -Kiwnęłam głową nie odrywając wzroku od budowy jego ciała
- Ile ma lat ? - Spytałam
- 27 - Odparła moja przyjaciółka - Młody Bóg - Ale kiedy to mówiła moje myśli już krążyły w okół chłopaka. Jednak nie mogłam myśleć o nim w ten sposób. Spoliczkowałam się i znów myślałam trzeźwo i realnie.
- Nie spełnia moich oczekiwań - Burknęłam chłodno
- Ty jesteś ślepa ?- Spytała
- Możliwe, spotkamy się na miejscu zgoda - Odparłam zabrałam torebkę i wyszłam. W domu byłam o 18 więc miałam jeszcze 2 godziny do przybycia gościa z Korei. Poszłam wziąć szybki prysznic. Ubrałam się wygodnie, czyli carne leginsy i szarą tunikę. Potem usiadłam i zaczęłam oglądać 15 odcinek mojej ulubionej dramy. Po 20 minutach usłyszałam dźwięk dzwonka, poprawiłam tunikę i podeszłam do drzwi, otwierając je zobaczyłam chłopaka.
- Cześć ciesze się że razem wychodzimy.
- Taa ja też - Odparłam - Pojedziemy na festyn z okazji zakończenia roku co ty na to.
- Czyli co pierwszy z dziesięciu wieczorów ? - Spytał a ja prychnęłam
- Chyba nie myślisz że codziennie gdzieś będę z tobą wychodziła - Odparłam
- Czemu by nie - Odparł łapiąc mnie za rękę - Idziemy ?
- Tak możemy - Burknęłam. Wychodząc na klatkę schodową podeszłam do swojego auta a on do swojego. - Jedziemy moim
- Ani moim jest szybszy - Odparł
- Mój jest bezpieczniejszy - Warknęłam
- Raczej wątpię opony do wymiany silnik tak samo jedziemy moim nie chce zginąć tragicznie - Odparł, a we mnie już się gotowało. Widząc moją minę zaczął się śmiać - Dalej T.I jedźmy już
W końcu się zgodziłam w przeciągu kilku minut byliśmy na miejscu. SeoJoon poznał moich przyjaciół z którymi dobrze się dogadywał. Spędziliśmy miły wieczór o dwunastej w nocy w oczekiwaniu na fajerwerki chłopak zaczął mi o sobie opowiadać.
- Jestem jedynakiem i rodzice nigdy mi na nic nie pozwalali nawet na dziewczynę
- Gadasz - Zaczęłam się śmiać
- A ty co tu robisz - Spytał
- Ja? Hmm znudziło mi się życie w Polsce i postanowiłam wyjechać trafiło na Chiny - Odparłam
- Czemu nie Korea ?
- Korea czemu akurat tam
- Była byś bliżej mnie - Zaczęliśmy się śmiać, i w tym momencie zaczęli strzelać. Fajerwerki były kolorowe a na niebie pokazywały się różne kształty, zawsze lubiłam na nie patrzeć. Jednak tym razem nie oglądałam ich sama. Dni z SeoJoonem gnały jak szalone. przez pierwsze 4 dni byliśmy w muzeum, Yuyuan pięknym chińskim ogrodzie, nadrzecznej promenadzie, Jing'am oraz oceanarium. Czas z Park SeoJoonem mijał mi zbyt szybko. Nim się obejrzeliśmy kończył się 10 dzień czas zdjęć.
i wyjazd chłopaka. Od rana chodziłam przygaszona i omijałam chłopaka szerokim łukiem. Kiedy dzień zakończył sie "sukcesem" wszyscy zaczęli zbierać się do domu. Jak najszybciej wyszłam wsiadlam w samochód i ruszyłam do domu. Nie wiem czemu zaczęłam płakać. A potem stało się cos nie spodziewanego samochód stanął . Próbowałam go odpalić jeden, drugi, trzeci raz i nic samochód nadal stał i nie miał zamiaru ruszyć .
- Cholera jasna same nieszczęścia mnie łapią!!! -Krzyknęłam
- Heh czy spotkanie mnie też nim było ? - Spytał znajomy głos odwróciłam się i zobaczyłam go
- Tak to też - Chłopak zaczął iść w moją stronę - Przez ciebie będę tylko cierpieć a ty odjedziesz i co zapomnisz o mnie.
- Ja o tobie, chyba ty o mnie - Odparł, widziałam jego złośliwy uśmieszek
- Wcale nie.!
- Wcale tak !
- Aish Park Seo Joon
- Aish T.I  - Chłopak spojrzał na mnie prawie buchając śmiechem.
- Przestań mnie papugować ! - Krzyknęłam
- Ale ja cię wcale nie papuguję po prostu mówi się że swój do swego ciągnie, chodź podwiozę cię.
- On ci już nie będzie potrzebny - Odparł a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Słucham ?!
- Od dzisiaj aż do końca twoich dni będę cię wozić co ty na to. - Spojrzał na mnie, i wtedy nastała cisza.
- Nie wiem muszę się zastanowić - Mówiąc to podeszłam do jego samochodu, wsiadłam i odjechaliśmy. Przed nami długa droga ale to noce w Shangahiu zbliżyły nas do siebie chociaż odrobinkę.

piątek, 19 sierpnia 2016

Crime In London 3#

Po chwili chłopak podszedł do mnie i wyciągnął do mnie rękę.
- Wszystko dobrze ?
- Zostaw mnie ! - Wstałam i odeszłam
- Poczekaj ! - Wyrwałam się i szłam dalej - Alex ! Powiedziałem stój. Nic ci nie zrobił ?
- Powiedziałam nie dotykaj mnie! - Ale chłopak nie zważał na moje krzyki. Poprostu mnie przytulił. Chciałam się wyrwać i schować tak by nikt mnie nie znalazł. Kiedy już troche się uspokoiłam odsunęłam się od chłopaka.

- Dzisiaj spędzisz noc u mnie, juz zadzwoniłem do twoich rodziców. - Z jednej strony cieszyłam się że nie będę widziała matki która zdradzała ojca ale z drugiej chciałam teraz zostac sama
Kiedy wsiadłam do samochodu spojrzałam przez szybę.
- Kim była Yuri.
- Może kiedys się dowiesz. - Odjechaliśmy do jego domu tam usiadłam na kanapie. A JunHyung poszedł opowiedzieć Mikiemu co się wydarzyło. Ja zasnęłam. Kiedy rano się obudziłam zauważyłam JunHyunga który spał obok mnie na fotelu. Podniosłam się, ale momentalnie przypomniało mi się co wydarzyło się wczoraj.
- Wszystko dobrze - Usłyszałam od chłopaka który juz miał otwarte oczy.
- Tak.
- Możemy pogadać o tym co stało się wczoraj ?
- Musimy?
- Będziemy mieli więcej wskazówek - Kiwnęłam głową - Wiec ?
- Dlaczego nic nie pamiętasz ?
- Sama nie wiem, jestem adoptowanym dzieckiem. Ale nie pamiętam co działo się w domu dziecka gdzie przebywałam ani co działo się wcześniej.
- Kto cie molestuje?
- Nie chce o tym gadać.
- Pomogę ci ale najpierw ty musisz pomoc mi
- Rok starszy chłopak na tym samym kierunku co ja. - Odparłam cicho
- Juz cie nie męczę - Odparł i wstał. - Dzisiaj chcemy coś zrobić coś co wyprzedzi krok Kuby
- A mianowicie?
- Miki dowiedział się ze dziś jeden z państwowych organizuje bankiet, ale nie taki zwykły. Jak wiemy nie każdy z państwowych jest taki święty i tu właśnie jest nasz cel. Roberto Petrov od dłuższego czasu zdradza swoja żonę ze znaną prostytutką imieniem Vanessa i to prawdopodobnie ona będzie celem ataku.
- Coś wątpię - Odparł Miki
- Dobrze mówi chodzi mu o rozgłos by wszyscy go znali wiec woli zrobić cos większego. - Odparłam i spojrzałam na chłopaka który trzymał w dłoni biała kopertę - Tylko mi nie mów że....
- Tak idziemy tam razem - Uśmiechnął się i odszedł - Tylko ubierz się ładnie żebym nie musiał się za ciebie wstydzić. Po kilku godzinach można powiedzieć ze byłam gotowa czekałam jeszcze tylko na akceptacje gbura. Nagle wszedł do pokoju popatrzył na mnie i kiwnął głową
- Możemy jechać - Wyszłam za nim, ten otworzył mi drzwi, zdziwiona wsiadłam do samochodu 

- Dobrze sie dzisiaj czujesz ? - Spytałam 
- Tak muszę zachowywać się jak na dżentelmena przystało - Odparł kiedy dojechaliśmy. Bankiet już trwał. Podszedł do nas człowiek ubrany w garnitur i odebrał kluczyki od JunHyunga
- Pamiętaj jesteś moją narzeczoną jesteśmy razem 3 lata 

- Zgoda - Mruknęłam Podchodząc do drzwi chłopak podał kopertę jednemu z kelnerów wchodząc wyczułam woń alkoholu i  tytoniu. Rozejrzałam się po sali wszędzie były piękne kobiety. Poczułam się jak szara myszka. Jednak zobaczyłam że większość osób spogląda w moją stronę
- Chodźmy do gospodarzy musimy się przywitać - Odparł JunHyung
- Dobrze.

- Coś ty taka posłuszna ? - Odparł prawie śmiejąc się pod nosem
- Aish zamknij się - Burknęłam
- Od razu lepiej - Dźgnęłam go w bok aż ten złapał się za obolałe żebra. Podeszliśmy do młodej pary i przywitaliśmy JunHyung podał mu rękę przekazując coś. Kiedy odeszliśmy spytałam
- Co mu dałeś ?- Spytałam
- Nie twój interes - Mruknął
- Właśnie że mój jestem tu z tobą powinnam wiedzieć - Warknęłam
- Jesteśmy tu obcy rozmawiałem z nim wcześniej możemy tu być za małą opłatą - Odparł

- Płacisz mu za to ? Twoje rozumowanie jest straszne - Odparłam
- Widzę ją - Odparł - Zatańczymy - Złapał mnie za rękę i zabrał na parkiet, zaczęliśmy się obracać i wirować w okół innych par.
- Która to ona?
- Widzisz kobietę w czerwonej sukni siedzi na jednym z foteli- Zaczęłam się nerwowo rozglądać aż w końcu ją zobaczyłam była piękna, mimo iż przyszła tu z innym mężczyzną w okół jej fotela stało wielu innych.
- I co teraz ? - Spytałam spoglądając na chłopaka
- Czekamy Kuba na pewno sie pojawi to pewne - Mruknął. Przez cały czas obserwowaliśmy Vanessę.
Jednak mijała godzina potem następne i kolejne a nic się nie działo.
- Może się nie zjawi ? - Spytałam JunHyunga
- Coś się wydarzy - Odparł i nagle padł strzał, wszyscy kucnęli na podłogę. Kiedy się podniosłam nie było już nigdzie Vanessy Spojrzałam na JunHyunga, rozdzieliliśmy się pobiegliśmy w różnych kierunkach. Ja zaczęłam szukać w łazienkach a chłopak na parkingu i tarasach. Kiedy wróciliśmy na sale zobaczyliśmy ją znów siedziała na fotelu przybita  do swojego czarnego fotela z wieloma ranami.

- Znów to zrobił - Odparłam
- Trzeba zadzwonić do Patomorfologa
- Nie trzeba ja zrobię sekcje - Odparłam -Zdejmijcie ją. Podeszłam do martwej kobiety i podniosłam jej sukienkę. To samo co wszędzie. Wycięta macica i inne obrażenia związane z narządami rodnymi. Nagle zauważyłam coś podejrzanego w podbrzuszu zobaczyłam małe zawiniątko.
- JunHyung ona była w ciąży - Odparłam - Dowiedz się czy inne jego ofiary również.
- Tak inne również - Odparł
- Co chce tym osiągnąć
- Nie chce żeby owe dziecko się urodziło - Odparł
- Trzeba sprawdzić czy w ostatnim czasie była u ginekologa - Odparłam JunHyung wziął do ręki telefon i zadzwonił prawdopodobnie do Mikiego.
- Skąd wiedziałaś ? - Spytał
- Jednym słowem zabija kobiety które są prostytutkami a zaszły w ciąże - Odparłam JunHyung mruknął tylko
- Jedziemy - Posłusznie wstałam i poszłam za nim ten odwiózł mnie do domu. - To koniec
- Słucham ?
- Koniec śledztwa
- Słucham ! Ja muszę zakończyć to śledztwo - Krzyknęłam
- Nie ! Starczy tego to zrobiło się zbyt niebezpieczne. A nie chce narażać ciebie.
- Przestań, gdzie podziała się twoje pewność siebie twój oschły charakter i tylko przez to.
- Alex zrozum mnie, załatwię wszelkie sprawy związane z twoim zaliczeniem. - Odparł odwrócił się wsiadł w samochód i odjechał. Ja wściekła trzasnęłam drzwiami i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się i chyba od nadmiaru emocji zasnęłam.
Miałam koszmar wszędzie leżały martwe ciała moich bliskich oraz ludzi których nie znałam. a przede mną on Kuba Rozpruwacz. Nie ruszał się powoli do niego podeszłam. i wyciągnęłam rękę.
- Czy na pewno chcesz poznać prawdę ? - Zatrzymałam rękę jednak ciekawość była większa pociągnęłam za maskę mordercy i zobaczyłam twarz JunHyunga.
-NIEEE! - Krzyknęłam i obudziłam się ale nie byłam już w pokoju, rozglądając się nie zobaczyłam nic, widziałam tylko ciemność.
- Widzę ze mój lek zadziałał - Zaczął się upiornie śmiać
- Czego chcesz ?!
- Twojej śmierci i tego by JunHyung patrzył na nią - Przerażały mnie jego słowa
- Przecież nie jestem prostytutka zostaw mnie - Odparłam - Ja...

- Jesteś jak Yuri - Zatkało mnie - Ona też taka była i to przez nią to robię.
- Kim była Yuri ? - Spytałam
- Moją żoną...A ten nieśmiertelny zabrał mi ją! Wtedy zacząłem zabijać i stałem się taki jak on
- Czyli jaki ? - Nadal brnęłam w bagno
- Nieśmiertelny stałem się wampirem - A mnie zamurowało - Wtedy też Yuri zostawiła mnie a JunHyung przespał się z nią robiąc jej bachora brudne dziecko wampira. Nie chciałem widzieć ani jej ani bachora więc ją zabiłem wyrywając jej brudno dziecko ze środka.  - Patrzyłam na niego z przerażeniem. Bałam się tak strasznie się bałam. - Postanowiłem że będę się mścił na każdej dziwce która zajdzie w ciąże
- Vaness też była w ciąży
- Tak wiem postanowiłem nazwać dziecko Tedy - To było chore - A właśnie co do dziwki przedstawiam ci moją nową ofiarę - Odszedł w ciemność by po chwili włączyć światło to co zobaczyłam sprawiło że chciałam uciekać jak najdalej stąd. Na stole który wyglądał jak narzędzie tortur leżała przypięta moja matka.
- Zostaw ją!! Proszę - Zaczęłam płakać
- Nie
- Czego chcesz od mojej rodziny !

- Od twojej matki brudnego bachora które należy do jej szefa. Od twoje ojca by znów był wolny od ciężaru jakim byliście, od ciebie Alex chce ciebie całą. A od JunHyunga by cierpiał tak jak ja cierpiałem!! Nawet jeśli się zjawi nie ma wystarczająco siły po żywił się nędznymi tabletkami by powstrzymać głód. Natomiast ja piłem ciepłą lepką krew moich ofiar.
- Przestań - Zrobiło mi się nie dobrze, zakryłam usta ręką, a w duchu modliłam się by teraz był tu JunHyung. Nagle znikąd rozbrzmiał hałas. A przez drzwi wszedł JunHyung 

- Ona nie jest niczemu winna - Spojrzał na mnie - Wybacz Alex nie chciałem żebyś wiedziała. Nagle Kuba rzucił się na chłopaka ten go odepchnął i zaczęła się walka. Podbiegłam do mojej matki i zaczęłam ją odpinać z pasów które podtrzymywały ją na tym żelastwie. Kiedy opadła na moje ramiona spojrzałam na JunHyunga
- Uciekaj na co patrzysz - Wyprowadziłam ją pomieszczenia, łapiąc świeże powietrze. Opadłam obok niej na ziemie. i nie wiedziałam co dalej czy wrócić i pomóc JunHyunowi, postanowiłam mu pomóc wbiegłam do starego domu i zobaczyłam leżącego chłopaka 

- JunHyung! - Ten spojrzał na mnie i krzyknął
- Ty głupia kazałem ci uciekać !! - Podbiegłam do niego i pomogłam mu wstać, złapał mnię za rękę i wstał patrząc mi w oczy. - Dlaczego wróciłaś !
- Jak mogła bym cię zostawić - Odparłam 

- Dobrze napatrz się na nią dobrze bo i tak zaraz zginiesz ! - Krzyknął psychopata - Tak samo było z Yuri byłeś zbyt słaby zbyt delikatny a teraz spójrz ja dominuję. Ty bez krwi nie wygrasz za to ja mam jej aż nadto.
- Pij - Mruknęłam, JunHyung spojrzał na mnie z przerażeniem - Nie słyszysz
- Przestań nie mogę...
- Ja ci pozwalam - Warknęłam - Chce żebyś wygrał i nie chce żeby coś ci się stało
- Alex - Zbliżył swoją głowę i wpił się łapczywie w moją szyję, poczułam że słabnę. Ale chciałam zostać i zobaczyć jak wygrywa. Ale jednak sen mnie zmorzył. Obudziłam się dopiero rano, zaczęłam nerwowo rozglądać się po pokoju. Byłam sama z kroplówką przypiętą do ręki. Zaczęłam myśleć co się stało z JunHyungiem. Odpięłam kroplówkę i wstałam
- JunHyung ? - Cisza - JunHyung ?! - Nagle zobaczyłam Mikiego - Gdzie on jest ?!

- Proszę - Podał mi kopertę w kolorze fioletu -Kazał to przekazać kiedy już się obudzisz 
- Gdzie on teraz jest ? - Mina Mikiego mowiła wszystko odszedł, kiedy zaczełam czytać list dowiedziałam się iż nie chce mnie narażac na niebespieczeństwo związane z jego dawnym życiem.  Bolało mimo że wiedziałam ze jest wampirem .
Od tego dnia mineło 3 tygodnie a ja nie zapominałam o chłopaku w szkole byłam nie obecna a w domu siedziałam w swoim pokoju i nigdzie nie wychodziłam 
Tego dnia postanowiłam isc do jego mieszkania, drzwi były otwrte, pewnie Miki zapomniał zamknąć. Wszystko było tak jak przedtem z wyjatkiem jednego, nie slyszałam juz glupich komentarzy takich jak
- Jak głupia możesz byc - Nie wierzyłam ale mimowolnie odwróciłam sie i zobaczyłam go. Stał jak zawsze z zimnym i opanowanym wyrazem twarzy. 
Ale teraz było inaczej naz jego twarzy pojawił się uśmiech na ktory tak dlugo czekałam.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Crime In London 2#

W szkole cały czas myślałam gdzie mogłam ją zostawić. I wtedy mnie olśniło, moment kiedy JunHyung wypychał mnie ze swojego domu.
- Cholera! - Wstałam i skierowałam się w stronę drzwi ale kiedy je otworzyłam zobaczyłam chłopaka i jego chłodny wyraz twarzy
- To chyba twoje ? Prawda? - W jego dłoni zobaczyłam złotą delikatną bransoletkę.
- Dziękuję ! martwiłam że się nie znajdzie. - Odparłam, chłopak popatrzył na mnie i położył rękę na mojej burzy loków.
- Nie myśl za dużo, to ci szkodzi dziewczynko -  Kiedy to usłyszałam aż się we mnie zagotowało.
- Ty....Ty...- Chłopak widział moją złość więc uśmiechnął się i poszedł, ale ja wybiegłam za nim - Zauważyłam że kiedy coś się dzieje ty uciekasz z podkulonym ogonem !! -  Chłopak odwrócił się i przygwoździł mnie do ściany.
- Co ty do cholery o mnie wiesz co?! Gówno wiesz tyle ci powiem za to ty jesteś nachalną idiotką która ostatnio zaczęła mnie nachodzić, i mówię to dla twojego bezpieczeństwa lepiej będzie jeśli nie będziemy na siebie wpadać. - Puścił mnie i odszedł biorąc po drodze jakieś pigułki. - Kiedy wróciłam do klasy wszyscy patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem. Usiadłam na miejscu i pogrążyłam się w myślach. Wyrwała mnie z nich dopiero Katie.

- Co sie wczoraj stało.
- Nic odwiózł mnie do domu, ten człowiek jest inny taki obojętny. - Odparłam
- I co z tym zrobisz?
- Nic kazał mi się nie zbliżać do siebie.
Nagle z radiowęzła usłyszałam glos dyrektorki.
" Alex Farris proszę się zgłosić do mojego gabinetu "
- Co zrobiłaś?! - Spojrzałam na moją przyjaciółkę wstałam zabrałam plecak i poszłam.
Idąc długim korytarzem zastanawiałam się co zrobiłam nie tak, kiedy stanęłam przed drzwiami dyrektorki wstrząsną mną dreszcz ale postanowiłam zapukać
- Proszę - Przekraczając próg gabinetu zobaczyłam kobietę po 40 siedzącą przy biurku.

- Wzywała mnie pani
- Tak Alex słuchaj mam do ciebie pytanie, dlaczego jako jedyna nie masz jeszcze sprawy zawodowej.
- Ah bo chodzi o to że rodzice nie chcą mnie wziąć do żadnej sprawy mówią że to nie bezpieczne 

- I co teraz ? - Pani profesor spojrzała na mnie, a ja zaczęłam się zastanawiać co teraz zrobię.
- Wiem ! do jutra przyniosę pani przyjęcie do śledztwa - Odparłam i wybiegłam z gabinetu co za tym idzie zerwanie się z lekcji. Skierowałam się do mieszkania JunHyunga zaczęłam nerwowo pukać do drzwi. 5 minut 10 i nic
- Young JunHyung otwieraj !!! - Wydarłam się na klatce schodowej
- Idź sobie - Usłyszałam za drzwiami - Nikt cię tu nie chce
- Ale ja mam do ciebie sprawę - Mruknęłam
- Co ty do mnie ? Jaką ?- Jednak nie otworzył mi drzwi. Stałam tam jak wmurowana aż w końcu usłyszałam dźwięk otwieranego zamka i znów jego zimny wyraz twarzy.

- Czy ty nie potrafisz się uśmiechać - Spytałam
- Ja nie ty, boje się że jeśli zacznę się uśmiechać będę wyglądać jak ty - Odparł a ja spiorunowałam go wzrokiem
- Jakoś grzecznością też nie grzeszysz - Wytknęłam na niego język a on tylko pokiwał przecząco głową i poszedł przed siebie, poszłam za nim i weszliśmy do salonu.
- Więc co chcesz ?

- Mogę rozwiązać z tobą sprawę Kuby Rozpruwacza  - Odparłam ale zaraz usłyszałam głośny śmiech nawet nie wiedziałam że on tak potrafi. - I co zgadzasz się ?
- Nie ty chyba sobie kpisz nie będziesz ze mną pracować - Odparł - Będziesz tylko problemem
- Proszeee rodzice nie wezmą mnie nigdzie mówią że to niebezpieczne a muszę  mieć zaliczone jedno śledztwo - Odparłam składając dłonie w błagalnym geście
- Wyglądasz teraz idiotycznie co będę za to miał ? - Spytał unosząc jedną brew ku górze
- Zapłacę ci - Odparłam - Tyle ile będziesz chciał.

- 15 tysięcy ?
- Tak
- 100 tysięcy
- Tak
- 1 Milion
- Tak
- A twoje życie ? - Spytał, spojrzałam w jego czarne oczy które wydawał się nie miec dna
- Co ?!
- Czy jesteś w stanie oddać mi swoje rzycie w zamian za to że przyjmę cie na jedno śledztwo.
- Tak - Mruknęłam
- Zgoda - Odparł i wstał. - Wiec chodź za mną
Wstalam i podeszłam do niego wszedł do jakiegoś pokoju gdzie było dużo komputerów
- Miki ona pracuje ze mną w sprawie Rozpruwacza
- Ona ?! Od kiedy to chcesz kogoś do śledztwa
- Nie płacę ci za rozmowy, co znalazłeś?
- Ostatnia akcja Rozpruwacza miała miejsce tu
Wskazał ulice , która znałam, codziennie wracałam nią do domu.
- Przecież to dom publiczny
- Tak wszystkimi ofiarami Kuby były prostytutki
- Ale ma wymagania - Mruknęłam, JunHyung spojrzał na mnie dziwnie.
- Twoje komentarze są zbędne - Warknął - Dziś zrobię patrol w tych okolicach a ty Alex w tych - Wskazał na mapę w okolicy kolejnego domu publicznego.
- Chcesz ją puścić sam ?!- Spytał Miki
- Dam sobie radę - Odparłam
- No widzisz ale są tego plusy, jeśli dopadnie ją Kuba będę miał spokój - Zamachnęłam się i kopnęłam go w tyłek - Ty mała smarkulo.
- Może i jestem smarkulą ale nie jestem takim gburem jak ty ! - Krzyknęłam
- Gbur ja Gbur tobie coś się chyba porąbało, kto cię przyjął do śledztwa bo jej rodzice robią z ciebie nietykalne jajo !!
- JunHyung weź tabletkę już czas - Nasz rozmowę przerwał Miki

- Tak wiem - Wyciągnął z kieszeni marynarki małe srebrne pudełeczko z którego wyciągnął pigułkę z granatowym płynem.
- Co to jest ? - Spytałam
- Nie twój zakichany interes ! - Ten chłopak był bardziej nerwowy niż moja mama - Idziemy zrobimy patrol i na dzisiaj koniec - Odparł. Kiedy wyszliśmy rozdzieliliśmy się. Była dokładnie 22 wieczór.
-Ten facet jest na prawdę nie odpowiedzialny puszczać dziewczynę tak późno w nocy samą! - Krzyknęłam
- Kogo moje piękne oczy widzą - Usłyszałam głos dobiegający znikąd, zaczęłam się nerwowo rozglądać wokół siebie. Nagle zobaczyłam osobę ubraną na czarno, na twarzy miał maskę. Lisa. - Alex tak długo cię szukałem. A tym czasem to ty przychodzisz do mnie cóż za miła odmiana.
- Kim jesteś nie znam cię !
- Teraz istnieje pod pseudonimem Kuba Rozpruwacz
- A więc to ty pokaż kim tak na prawdę jesteś!!
- Nie bo zabawa dopiero się zaczyna, chcesz się ze mną pobawić.? - Odparł był tak blisko mnie iż czułam jego oddech na szyi. - Czekaj na pierwszą wskazówkę inaczej coś złego stanie się twoim kochającym rodzicom. 

- Moja matka nie jest prostytutką
- Nie??... - A dawanie dupy swojemu szefowi to nie to samo
- Co ?! Nic o mnie nie wiesz. A tym bardziej o mojej rodzinie - Krzyknęłam chcąc go uderzyć.
- Wiem o wiele więcej niż ci się wydaje - Odparł łapiąc moją rękę - Alex...Farris...Wiem o wszystkim nawet o tym że jeden twoich kolegów wykorzystuje cię molestując sexulanie... I że...
- Zostaw mnie. I przestań o tym mówić.
- Nie nie przestanę wiem na wet o tym że boisz się ciemności i boisz się dotyku....zbliżenia. Boisz się tego że nic nie pamiętasz!
- Odejdź ode mnie proszę zostaw mnie!! - Krzyczałam i dławiłam się łzami
- Widzisz mogę wszystko. A ciebie nie trudno nie zauważyć. Twój wygląd przyciąga uwagę wszystkich nawet psychopatów takich jak ja. - Odparł i odszedł
- Odsuń się od niej - Usłyszałam chłodny głos JunHyunga.

- Powiedziałem to co miałem do powiedzenia. Ale dobrze że jesteś mam ci coś do przekazania, Opiekuj się nią, żeby nie skończyła jak Yuri a teraz żegnajcie - Zniknął w mroku zostawiając za sobą odór śmierci. Spojrzałam na chłopaka na jego twarzy malowała się złość i nienawiść na zmianę. Przez pojawienie się Kuby chcę się dowiedzieć czegoś więcej o JunHyungu i o Yuri o której mówił psychopata.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Crime In London 1#

Przez 216 lat zastanawiałem się jaki jest mój cel w życiu. W 19 wieku straciłem wszystko Przez to stałem się arogancki, przebiegły i dumny. Przez to co mnie spotykało, przez całe życie mam chłodne spojrzenie na świat nie mam zamiaru zakochać się kolejny raz w kobiecie bo znów ja stracę. Zniknie tak samo jak zniknęła moja rodzina i moje cudowne życie. Które już nigdy nie powróci. Nawet gdybym bardzo tego chciał.
--------------------------------------------

           -------------------------


Tego dnia był wspaniały dzień a dokładnie niedziela, a wszelakie  próby  wydobycia się z domu były nie możliwe, przez ostatnie wydarzenia które miały miejsce w Londynie. Jestem Alex Farris i mam 18 lat moje zachowanie jest porównywane do dziecinnego ale nie tylko to wygląd również. Po wakacjach będę uczęszczała na 3 rok liceum. Jeszcze rok i studia. Wciągnęłam na siebie czarną bluzę  i czarne rurki niestety mój busz popielatych włosów wystawał z pod kaptura. Wymknęłam się z domu dopóki rodziców nie ma w domu. Oboje pracują w wydziale kryminalistyki i chcą bym tez tam poszła. Ostatnio podsłuchałam rozmowę rodziców że za sprawą morderstw na ulicach podejrzewają kogoś o przezwisku Kuba Rozpruwacz. Nic więcej nie wiem. Kiedy wyszłam na ulice udałam się do mojej stałej kawiarenki gdzie umówiłam się z przyjaciółmi. Po kilku minutach dotarły do mnie również moje towarzyszki z którymi poszłam na zakupy. Wpadając w szał zakupów kupiłam czarne spodnie z wysokim stanem kilka par i trochę T-shirtów.. Jednak kiedy wyszliśmy z centrum handlowego było już bardzo późno.  Odprowadziłam jedna ze znajomych do domu a druga dzis spała u mnie.
- Alex może zadzwoń po twojego ojca ?
- Po co boisz się ? - Odparłam i zaczęłam się śmiać - No choć Katie. - Szliśmy ciemna uliczka mimo ze przed tem śmiałam się z Katie teraz sama się cykałam ale mieliśmy do domu zaledwie  kilometr. Nagle obok nas podjechał czarny samochód marki Lamborghini. Szyba się odsunęła i zobaczyłam przystojnego chłopaka 
- Wsiadaj !
-  Słucham? kim jesteś? - Spytałam zdziwiona jakiś facet od tak podjeżdża i mi rozkazuję.
- Jestem od twojego starego, kazał cię znaleźć.
- A ty kim jesteś ?
- Nie twój zasrany interes - Warknął i wysiadł z samochodu, podchodząc do mnie. - A teraz właz do samochodu.
- Nie ! - Chciałam odejść ale chłopak złapał mnie za kaptur i zaciągnął do samochodu zamykając za mną drzwi. Mówił coś jeszcze do sparaliżowanej Katie a potem wsiadł do samochodu. - Skąd znasz rodziców. Skąd mnie znasz. No odpowiedz!
- Zamknij się ! - Warknął postanowiłam się więcej nie odzywać. Przez całą drogę nie odzywałam się ale spoglądając na chłopaka wyglądał mi na chuligana a samochód zapewne należał do jego starych. A może jest jakim szefem gangu albo co gorsze to on jest tym mordercą.

- Nie jestem Kubą Rozpruwaczem idiotko.
- Skąd ?!
- Twoja mina mówi wszystko - Warknął spoglądając na mnie swoimi ciemnymi oczami
- Skąd wiedziałeś ze to ja ? - Chłopak złapał za jeden loczek moich popielatych włosów
- To raczej nie było trudne  - W jego głosie czuć było chłód i obojętność. - Twoi starzy już czekają
Zatrzymał się przed moim domem gdzie stali rodzice ich mina mówiła wszystko. Wyszłam z samochodu stając przed sądem ostatecznym.
- Można wiedzieć gdzie byłaś
- Z Katie na zakupach - Mruknęłam
- Czy ty wiesz która godzina ! Dziewczyno po mieście grasuje morderca a ty od tak wychodzisz z domu - Krzyczał ojciec.
- Podziękujcie swojemu pieskowi znalazł mnie zadowoleni - Warknęłam, usłyszałam prychnięcie chłopaka - Zadowoleni!
- JunHyung dziękujemy ci że ją znalazłeś
- Myślisz że kilka czułych słówek i będę chciał z wami pracować. Zapomnij pracuje sam.
- Pomóż nam chociaż w tej sprawie.
- Powiedziałem już - Warknął wsiadł w swoje czarne Lamborghini i odjechał 

- Czas na mój szlaban ?
- Nie chcemy cię karać po prostu wracaj do domu o 22 max i chodź w miejscach gdzie są ludzie zgoda ? -  Tata poczochrał mnie po popielatych włosach
- Przepraszam was. - Mruknęłam.Po całej aferze wróciłam do domu. Następnego dnia chciałam dowiedzieć się gdzie mieszka lub pracuje JunHyung, jednak w internecie nic nie znalazłam. Postanowiłam poszperać w papierach rodziców. Mimo że pracowali w firmie kryminalistycznej przynosili prace do domu i zostawiali wiele rzeczy. Miałam wiele okazji zobaczyć zdjęcia ze zbrodni i dzięki temu dużo się nauczyłam. Weszłam do pracowni ojca i przeszukałam jego notes i jak na zlitowanie jest, ze środka niebieskiego notesu wyleciała czarna wizytówka na której było napisane Young JunHyung ulica Harley Street 23. Numer telefonu: +44-20-3984-2476. ( Numer został wybrany losowo XD) Szybko spisałam numer na kartkę i wyszłam z pokoju. Ubrałam losowe ubrania wyciągnięte z szafy. Nałożyłam delikatny make-up i już mogłam wychodzić. Na ulicy panował spokój jak zwykle o tej porze. Wsiadłam w pierwszy autobus jadący w tamtą stronę. Oczywiście założyłam słuchawki i puściłam moją ulubioną piosenkę, Nim się spostrzegłam byłam na miejscu. Wysiadłam i skierowałam się na daną ulicę. Wbiegając na 3 piętro zapukałam pod dany adres. Czekałam i czekałam aż w końcu drzwi się otworzyły, ale za nimi stał ktoś inny.
- Dzień dobry czy to mieszkanie Young'a JunHyung'a
- Tak oczywiście proszę wejść - To na pewno nie był on ! Weszłam do pomieszczenia i stanęłam na środku ogromnego pokoju. - Co panią tu sprowadza ?
- Ja chciałam tylko podziękować że wczoraj mnie odwiózł do domu, rodzice tego nie zrobili -  Wymamrotałam rozglądając się po salonie.
- Niestety teraz jest...
- W domu - Usłyszałam znów ten chłodny głos, spojrzałam w górę i zobaczyłam chłopaka, zszedł po długich krętych schodach i podszedł do mnie. - Czego chcesz Alex ?!
- Chciałam podziękować za wczoraj, wtedy rodzice wyzywali mnie i nie zdążyli podziękować.
- Jak na zwariowanego dzieciucha jesteś całkiem odpowiedzialna - Odparł
- Kto tu jest dzieciuchem co ?! - Warknęłam
- Ty.
- I mówisz to tak bezpośrednio ?!
- Tak a jak inaczej mam mówić - Widziałam że chłopak sobie żartuje - Możesz już iść mam dużo spraw dzisiaj a szkoła czeka.
- Skąd wiesz.
- Nie twój zasrany interes a teraz wypad - Chłopak wypchnął mnie za drzwi jak psa
- Zasrany gnojek - Warknęłam
- Słyszałem! - Usłyszałam zza drzwi głos tego człowieka
- Miałeś słyszeć ! - Krzyknęłam i poszłam do szkoły. Kiedy minęłam bramę szkoły zorientowałam się że zgubiłam bransoletkę po babci. Prawdopodobnie w autobusie facet na mnie wleciał. Z wielkim bólem serca poszłam do klasy.