środa, 26 sierpnia 2015

Leo - Anioły i Demony




Od kiedy tylko pamiętam mieszkałam z moją babcią nigdy nie poznałam rodziców moja babcia mówiła że bała się o moje bezpieczeństwo i dlatego mnie zabrała. Każdego dnia babcia zamykała się w jednym z pokoi przesiadywała tam wiele godzin kiedy tylko chciałam zerkną babcia zawsze mi nie pozwalała. Pewnego dnia kiedy wróciłam do domu zastałam otwarte drzwi przestraszyłam się wbiegłam do domu tam było jeszcze gorzej wszystko pozbijane mojej babci nigdzie nie było nawet rozwiesiłam ogłoszenia po okolicy po roku poddałam się teraz mam 16 lat moje życie wróciło do norm w szkole zawsze byłam inna nie miałam żadnych znajomych i tak było najlepiej a nazywam się Hyuna. Dziś po szkole kiedy siedziałam w pokoju i odrabiałam lekcje coś upadło w tajnym pokoju babci otwierając drzwi zobaczyłam książkę była otwarta na jednej ze stron kiedy podeszłam bliżej zobaczyłam jakąś ilustracje a pod spodem jedno zdanie '' Zobacz to co dla oczu nie uchwytne'' kiedy to przeczytałam zobaczyłam coś jeszcze ''Istnieje dobro i zło ukrywające się pod różną postacią musisz uważać by podjąć odpowiednia decyzje''.- Babcia naprawdę była dziwna - Zamknęłam książkę i wyszłam z pokoju

- Cholera Hyuna naprawdę jest ślepa czy ona naprawdę tego nie rozumie że może zdradzić swoje położenie Mari nie wiadomo gdzie wsiąkła a my jesteśmy jej jedynymi opiekunami a co najgorsze dała mi ciało teraz wszyscy będą na mnie patrzeć !! - Ktoś krzyknął kiedy się odwróciłam zobaczyłam chłopaka miał białe włosy ciemne oczy na ciele miał pełno tatuaży i blizn ubrany był w biało - czarna bluzkę i ciemne spodnie wystraszyłam Sice a jeżeli to oni porwali babcie i teraz chce porwać mnie wbiegłam do jednego z pokoi i zamknęłam drzwi na klucz

- Hyuna!!! wyłaź stamtąd słyszysz - Krzyczał chłopak ja skuliłam się w koncie i zatkałam sobie uszy bałam się

- Tak do niej nie dotrzesz idioto - Usłyszałam nowy głos delikatny - Hyuna wyjdź stamtąd po co się przed nami ukrywasz teraz kiedy nas widzisz możemy opowiedzieć ci kilka ciekawych rzeczy

- Zostawcie mnie w spokoju już zadzwoniłam na policje - Krzyknęłam  
- Ooo Leo masz przesrane jesteś diabłem a ja jej aniołem zabiorą cie szybciej - Odparł głos który przed chwilę na mnie się darł
- Ty imbecylu jak mogła zadzwonić na policje skoro jej telefon leży na stole w kuchni - Odparł chłopak
- Hyuna przegięłaś - Zrobiło się cicho ale za chwile przez drzwi przebił się chłopak zaczęłam krzyczeć chłopak wyciągnął do mnie rękę zemknęłam mocno oczy ale nie poczułam uścisku otworzyłam najpierw jedno oko potem drugie chłopak stał nademna patrzył na mnie ze zdziwieniem
- Myślałeś ze Marie zostawi ja bez ochrony nawet jej aniołowi stróżowi nie pozwoli się do niej zbliżyć chyba ze ona sama na to pozwoli - Odparł chłopak w czarnym garniturze  
- Kim wy do cholery jesteście - Spytałam sparaliżowana  
- Choć może do kuchni zrobię herbatę i porozmawiamy - chłopak wyciągnął do mnie rękę chwyciłam ja i wstałam poszłam i usiadła w kuchni chłopak w garniturze zaczął się krzątać po kuchni jak by był u siebie 
- Jestem Leo - Odparł w kacu -  A ten narwany idiota to Ravi może nam nie uwierzysz ale on jest twoim aniołem stróżem - Spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać
- Nie no dobry żart
- To wcale nie żart - Chłopak usiadł na przeciwko mnie a obok niego Ravi - On jest twoim aniołem a ja diabłem - Teraz dokładnie przyjrzałam się Leo miał dłuższe czarne włosy z przedziałkiem po środku włosy po bokach miał delikatnie pofalowane miał tak samo czarne oczy i pełne usta
- Chcecie zrobić ze mnie wariatkę - Wstałam i juz chciałam odejść kiedy Ravi zastąpił mi drogę  
- Hyuna siadaj - Rozkazał - Mamy z tobą jeszcze do pogadania - Przestraszyła się i usiadłam
- Byliśmy przy tobie od narodzin teraz kiedy przeczytałaś słowa z księgi zyskaliśmy prawdziwe ciała chcemy żebyś to cofnęła
- Ale nie wiem jak - Odparłam obcy spojrzeli na mnie 
- Jak to nie wiesz jak - Ravi się z krzesła i stanął nademna 
- Czy aby na pewno nie jest na odwrót Ravi diabełek a Leo anioł
- Niestety Ravi uratował życie staruszce i zepchnął mnie z 1 miejsca - Odparł Leo
- A jak to sie stało ze ty jesteś diabłem chociaż na niego nie pasujesz
- Za dużo chciała byś wiedzieć - Odparł wstała i poszedł do pokoju babci - Hyunaaa chodź musisz nas z powrotem Zamienic w duchy
-  Ale mowie ze nie wiem jak - Pomimo narzekań Leo i Ravi zmusili mnie do szukania księgi ale nigdzie nie mogliśmy jej znaleźć była godzina 23 kiedy skoczyliśmy 
- Wybaczcie ale ja jutro muszę isc do szkoły - Odparłam 
- No właśnie my tez- Leo wyglądał na znudzonego
- Wy do szkoły - Spytałam
- No tak razem z tobą zawsze z tobą chodziliśmy tyle ze tym razem idziemy tam jako nowi uczniowie - Ravi chyba był zadowolony tym Incydentem 
- Idę wsiąść prysznic kiedy wrócę zrobię wam miejsce do spania - Odparłam kiedy wyszłam z kuchni usłyszałam ze ktoś za mną idzie odwracając się zobaczyłam Leo i Raviego - Teraz ja korzystam z prysznica
- Jesteśmy twoimi opiekunami musimy z tobą isc
- Nie ma mowy!! - Krzyknęłam
- Zawsze z tobą byliśmy tyle ze mieliśmy przepaski na oczach 
- Zboczeńcy uwierzę wam wtedy kiedy Ravi będzie dobrym aniołem
- Ale to nie zdarzy się nigdy - Odparł Leo z poważnym wyrazem twarzy 
- Tak samo jak mówisz mieliście opaski- Odparłam zdenerwowana 
Weszłam do łazienki zdjęłam ubrania i odkręciła Wodę chciałam sie odprężyć przestać o wszystkim myślec ale nie dało sie ponieważ uniemożliwiają mi to te dwa głupki pod drzwiami mimo ze są moimi opiekunami denerwują mnie. Kiedy skończyłam wyszłam ubrana w piżamę i szlafrok Leo siedział w kuchni razem z Ravim
- Łazienka wolna - Sięgnęłam po karton z mlekiem i wzięłam łyk
- A mówiłem Raviemu żeby cie tego nie uczył to obrzydliwe - Odparł zniesmaczony Leo
- Ale łatwiejsze nie musze brudzić szklanek - Uszykowałam chłopakom 2 łóżka w pokoju babci ale oni zaczeli przenosić do mojego pokoju 
- Co jest kurwa grane dlaczego u mnie w pokoju - Spytałam 
- Bo jesteśmy twoimi opiekunami musimy być zawsze i wszędzie przy tobie zrozum to wreszcie kobietko - Zdenerwowany Ravi opadł na materac z i zaraz zasnął  
- Leo wiesz gdzie jest moja babcia - Spytałam bo naprawde zależało mi by ja znaleźć
- Przykro mi Hyuna ale nie wiemy nic szukaliśmy jej ale zniknęła przykro mi
- To nie wasza wina nie masz za co przepraszać - Położyłam się na drugi bok i zasnęłam. Rano obudził mnie natarczywy dzwonek w budziku wstalam i wyprostowałam plecy przecierając oczy zobaczyłam dwóch chłopaków śpiących na podłodze jeden z prawej strony drugi z lewej wstałam powoli zabrałam ubrania i torbe z książkami w łazience umyłam zęby i nałożyłam delikatny makijaż potem zjadłam szybkie śniadanie i juz miałam wyjść kiedy przed drzwiami zobaczyłam Leo
- Haha śmieszna sprawa zapomniałam was obudzić - Uśmiechnęłam się głupio
- Hyuna proszę wrócić do kuchni  - Uśmiech Leo mnie przeraża posłuchałam go i poszłam do kuchni - Co to jest - Wskazał na karton od mleka
- No karton od mleka chyba nie
- A gdzie on powinien stać
- W lodowce
- To co on robi na stole
- Stoi czego ty się tak czepiasz jesteś gorszy niż babcia dajcie mi zyc pojawiłeś sie z nikad i teraz dyktujesz mi zasady
- O Belzebubie dlaczego dales tej dziewczynie tak cięty język
- Zostaw mnie w spokoju - Krzyknęłam
- Hyuna poczekaj pobiegł za mną zakładając buty
- Nie czekasz na Raviego - Spytałam
- On juz dawno jest na miejscu nie mógł sie doczekać
- Boże co za chore ludzie - Odparłam
- Przyzwyczaisz sie - Po okolo 20 minutach byliśmy w szkole Leo cały czas za mną chodził czułam sie śledzona
- Do której klasy będziesz chodził
- Razem z tobą - Az mnie zatkało
- Jak to razem ze mną - Spytałam odwracając sie twarzą do niego ale gdy go zobaczyłam zdziwiłam sie nie miał na sobie czarnego garnituru miał białą bluzke i koszule w czarno czerwoną kratę i czarne rurki a do tego trampki - Gdzie twój czarny strój diable - Odparłam zdenerwowana
- Musiałem wmieszać sie w tłum mogę tak chodzić - Spytał
- Mnie sie nie pytaj - Zostawiła go w tyle i podeszłam pod moja klasę tam stał Ravi też wyglądał inaczej niż przypuszczałam miał czarny podkoszulek i ciemne jeansy
- Nasza kochana Hyuna w kacu przyszła do szkoły co ci tak zajęło dużo czasu - Spytał uradowany 
- Wiesz nie każdy wstaje do szkoły o 4 rano - Moj sarkazm brzmiał coraz lepiej doszedł do nas Leo i czekaliśmy na dzwonek nagle zauważyłam ze w naszą stronę zmierza największy szkolny plastik i patrzy w moją stronę  
- No witaj Hyuna nie wieże ze taka wywłoka jak ty stoi z takimi przystojniakami - Az mnie telepie w środku żeby tej Barbie przywalić
- Widzisz może przeszkadzają im twoje doklejane paznokcie włosi i rzęsy a przeraza skóra w odcieniu spalonego mięsa - Widziałam ze bez bójki sie nie obejdzie 
- Nie dziwie sie ze nawet twoja babcia cie zostawiła w końcu i tak nie byłaś jej córką nigdy nie miałaś rodziców żadnej bliskiej ci osoby - nie wytrzymałam i uderzyłam ją z całej siły w twarz ona mi oddała i tak zaczęła sie bójka gdyby nie Leo i Ravi zabiła bym ta Suke
- OMG Jak ja wyglądam mam złamany paznokieć i rozcięta wager- Pisknęła 
- Yu nie przejmuj sie ona wygląda gorzej - Spojrzałam na jej psiapsiółkę i juz miałam do niej podejść kiedy Ravi złapał mnie w pasie i nie chciał puścić  
- Ravi puść mnie zaraz te barbie tak przerobie ze stanie sie jak dzwonnik z Noterdame chociaż i tak wygląda juz jak gargulec -  Dziewczyna nie wytrzymała i chciała sie zamachnąć i uderzyć mnie w twarz ale Leo złapał ją za rękę i uniemożliwił jej to 
- Możesz zabrać ze sobą swoje pieski i iść w przeciwną stronę przez ciebie słońce zachodzi 
- UGH - Warknęła i faktycznie poszła w druga stronę - Leo podszedł do mnie i spojrzał na twarz
- I co ja mam z tobą zrobić hmm Ravi powiedz ze sie spóźnimy - Chłopak kiwnął głową a Leo złapał mnie za rękę i wyszliśmy ze szkoły wróciliśmy do domu
- Siadaj zaraz cos z tym zrobić - Odparł i zaczął szukac czegos po szafkach wrócił z apteczką
- Nie trzeba nie raz wracałam z gorzej poobijaną twarzą
- Nie marudź - nalał wody utlenionej na wacik i zaczął oczyszczać mi wargę i brew w dwóch miejscach kiedy skończył przykleił mi plaster- Zrobione- Potem wróciliśmy do szkoły na drugą lekcje usiadłam w ostatniej ławce obok mnie usiadł Leo a przede mną Ravi kiedy zadzwonił dzwonek przy naszych ławkach zebrały sie wszystkie dziewczyny z naszej klasy i zaczął zadawać wiele pytań
- Może umówimy sie kiedys - Jedna z dziewczyn spytała Raviego ten popatrzył na nią jak na idiotkę
- Wybacz juz należę do jednej dziewczyny
- A ty Leo
- Nie dziękuję - Leo nie był tym w ogóle nie zainteresowany nerwy mnie biorą zebrałam swoje rzeczy wyszłam z sali Ravi i Leo poszli za mną
- Nawet do toalety nie mogę sama iść
- Możesz ale uważaj na siebie - Leo był za bardzo przesądny kiedy wyszłam z toalety zobaczyłam dziwną ciemną postać dziwne bo nikt inny go nie widział tylko ja zaczełm biec do miejsca rozdzieliłam sie z chłopakami ale nie zdążyłam ciemna postać przycisła mnie do murku
- Miło mi cie widzieć moja droga Hyuno moja kochana córko - Czy ona właśnie nazwał mnie córką - Zastanawiam sie jak długo Marie cie ukrywała a teraz chce bys wróciła do swoich rodziców
- Zostaw ją - Usłyszałam krzyk spoglądając zobaczyłam Leo i Raviego
- Niedługo sie spotkamu Hyuna - Poczułam zimne wargi na moim policzku opadając na ziemie byłam wystraszona kiedy dobiegł do mnie Leo obioł mnie za ramiona
- Wszystko wporzatku Hyuna - Spytał zdenerwowany - Hej 
- Tak wszystko jest w pożadku zostaw mnie w spokoju - Wyrwałam sie z objęc Leo i wybiegłam ze szkoły zostawiając chłopaków oszołomieniu pobiegłam tam gdzie zawsze czułam sie swobodnie nad rzekę siedziałam tam dobre kilka godzin nagle usłyszałam jak ktos zbliża sie do mnie odwracając się zobaczyłam Raviego
- Czego chcesz - Spytałam
- Leo martwi sie o ciebie co zobaczyłaś Hyuna
- Nic - Mruknęłam i nadal nie spojrzałam na Raviego
- Jestem twoim aniołem stróżem
- Leo bardziej się nadaje do tej roli 
  - Kiedys - Powiedział - Ravi - Leo chodził w bieli zawsze był ułożony nigdy nie psocił kiedyś zostaliśmy przydzieleni do tej samej osoby była nią twoja mama- Spojrzałam na Raviego z niedowierzaniem - Zawsze opiekował sie nią nigdy nie pozwolił by cos ja złego spotkało ale wtedy poznała twojego ojca Leo poczuł zazdrość wiedział ze źle robi ale miłość do twojej matki była silniejsza pewnego dnia dowiedział sie ze Shiro zaszła w ciążę kiedy sie urodziłaś Leo przestał sie przejmować Shiro a był przy tobie nie odstępował cie na krok i wtedy zjawiłem sie ja na poczatku kłóciliśmy ale dla twojego dobra zawarliśmy porozumienie rok po twoich narodzinach Leo odkrył spisek Shiro chcieli złożyć cie w ofierze by twoja matka stała się cieniem jak ten który cie spłodził wiesz ze anioł może tylko raz przybrać swoja cielesna postać wtedy właśnie Leo zabił twoja matke swojego podopiecznego zrobił to wszystko by cie chronić jednak Bóg nie odpuścił mu zamienił nasze role ja stałem sie twoim aniołem a Leo diablem choc zawsze było na odwrót 
- Po co mi to powiedziałeś
- Chciałem żebyś wiedziała a teraz choc wracajmy do domu Leo juz na nas czeka po rozmowie z Ravim zaczęłam inaczej odbierać troskę Leo
- Hyuna Ravi to wy - Krzyknol z kuchni
- Tak znalazłem ja - Usłyszałam jak krzesło w kuchni szybko się odsuwa szybkie kroki i nagle poczułam jak ktos mnie przytula
- Tak się bałem ze coś ci sie stało
- Nie wszystko w porządku - Obiełam go w pasie poczułam ulgę ze Leo jest przy mnie
- Chodźcie zjeść obiad - Ravi wyrwał mnie z objec chłopaka i zaciągnął do kuchni wieczorem poszłam pod prysznic chciałam zapomnieć o tym co się dzisiaj stało potem poszłam położyć sie spać niestety wielo godzinne przewracanie sie w łóżku w ogóle mi nie pomogło
- Leo nie mogę zasnąć - Odparłam siadając chłopak wstał i usiadł na moim łóżku
- Chcesz porozmawiać - Odparł - O twojej matce - Zamurowało mnie kiedy usłyszałam ze wspomniał o mojej matce - Wiem ze Ravi ci powiedział
- No tak ale nie chce juz o tym rozmawiać położysz sie ze mną - Spytałam nerwowo pocierając dłońmi chłopak zaśmiał sie pod nosem ale spełnił moja prośbę położył sie obok mnie i zaczął głaskać po głowie
- Dziękuję ze opiekowałeś sie mną kiedy byłam mała
- Wolałem to niż słuchać jak twoja matka knuje jak cie zabić nie dopuszczałem do siebie takiej myśli że mógłbym cie stracić - chłopak jak by przypomniał sobie co powiedział - Przepraszam nie słuchaj juz mnie zamykaj oczy - Posłuchałam go i zamknęłam oczy chłopak cały czas gładził mnie po włosach aż wkonczu zasnęłam. Rano obudził mnie krzyk Raviego z dołu zerwałam sie ale spostrzegłam ze Leo był przy mnie całą noc zbiegłam na dól zobaczyłam ze Ravi został przytrzymywany przez pewnego mężczyzne
- Ravi kim jestescie - Nagle zobaczyłam kobiete ktora zobaczyłam w szkole 
- Moja kochana coreczka wkoncu bedziemy razem choc do mnie 
- Najpierw puscie Raviego 
- Zrobimy wymiane co ?- Kobieta uśmiechnęła sie złowieszczo - Ty wzamian za twojego anioła stróża
- Nie nie zgadzam sie Hyuna masz tego nie robić rozumiesz - Ravi krzyczał ale mężczyzna go uderzył w twarz
- Zgoda ale wypuście go - Kobieta przytuliła mnie do siebie a Ravi został wypuszczony
- Chodzmy Hyuna - Poszłam za moją matką nagle zakreciło mi sie w głowie i zemdlałam 
obudziłam sie w ciemnym i zimnym pomieszczeniu było tu strasznie wilgotno
- Hallo jest tu kto  - Krzyknęłam
- Nasza kochana córeczka sie obudziła - Odparła matka wyłasniająca sie ze sciany 
- Stałaś sie cieniem - Odparłam
- Tak po twojej ucieczce urodziłam twojego brata i jego oddałam w ofierze - Zaczęła sie śmiac życie jako cien jest zabawne musisz spróbować
- Nie dziekuje - Odparłam
- Jestes bronia Hyuna ktora pokryje mrokiem całą ziemie ten naszyjnik skąd go masz - Spytała
- Od babci a co
- Możesz mo go pokazać - Poprosiła kobieta - Hyuna prosze - Podniosła na mnie głos - Posłusznie zdęłam wisiorek nagle poczułam zimne ukłucie w sercu - No i gotowe wystarczy czasu kiedy stracisz swiadomość i miała racje niecałą godzine póżniej widziałam tylko ciemność było mi straszne zimno wszystko mnie bolało chciałąm wrócic do Raviego a w szczególnosci do Leo kochałam go tak bardzo chciałam zeby mnie przytulił nagle zobaczyłam babcie 
- Hyuna kochanie prosiłam cie zebys nie sciagała naszyjnika zdradziłaś mnie to wszytsko przez ciebie - Zniknęła po chwili pokazał sie Leo
- Cierpimy przez ciebie to wyłącznie twoja wina - Krzyknoł zniknoł zaczęłam płakać i nagle zobaczyła Raviego
- Nigdy cie nie kochaliśmy ta opowieśc była kłamstwem całe twoje życie jest kłamstwem - skuliłam sie i zaczęłam płakać było mi jeszcze bardziej zimno wszędzie widziałam ciemność nie chciało mi sie śmiać ani płakac robiła sie pusta niczym szkłana lalka taka delikatna i podatn na stłuczenie nagle poczułam szarpnięcie podniosłam głowe i zobaczyłam ich kilka kropel poleciało mi z oczu
- Przepraszam was tak strasznie was przepraszam ja nie chciałam zebyście przezemnie cierpieli
- Hyuna spokojnie jesteśmy juz z toba - Leo przytulił mnie do siebie - Musisz sie uspokoić 
- Ej ty to wszytsko co widziałaś to iluzja żucana przez twoja matke i ojca
- Gdzie oni teraz są musicie uciekac oni gdzieś tu są zrobia wam krzywde 
- Już ich nie ma twoja babcia ich powstrzymała zniszczyła cienie - Leo ciagle głaskał mnie po glowie - Ravie zostaw nas samych 
- CO TERAZ KIEDY Z TRUDEM PRZECISŁEM SIE PRZEZ TE WARSTWE MROKU KAZESZ MI WRACAC!!!!!! -Wrzasnoł spojrzał na mnie i pogłaskał po głowie - Trzymaj sie mała - Potem zostałam sama z Leo tak bardzo chciałam go zobaczyć a teraz nie potrafie powiedzieć słowa 
- Hyuna musze ci coś powiedziec byłem z toba od kiedy sie urodziłaś zawsze sie tobą opiekowałem a teraz kiedy spędziłem z toba dwa dni poczułem coś co diabłowi sie nie zdarza chcialem z toba spędzic jak najwięcej czasu nie wiem jak to powiedzieć 
- Kocham cie Leo - Wtuliłam sie w niego - Kocham cie i nie chce rzebyś mnie zostawiał nigdy rozumiesz - Czarna zasłona pękła niczym mydlana banka i znow siedzieliśmy w ciemnym zimnym podziemiu wokół nas stała babcia,Ravi i pełno ludzi ubranych w białe i czarne stroje poczułam ze sie rumienie i odruchowo wtuliłm sie w ramiona Leo. Kiedy w miare sie ogarnęłam wstała i podeszła do babci
- Kochanie wybacz ze musiałam cie tak nagle zostawic ale widze że miałas dobrą opieke - Spojrzała na Leo - Dziękuje
- Babciu czy Leo i Ravi mogą z nami zamieszkać - Babcia posmutniała nie wiedziałam o co jej chodzi
- Kochanie bo chodzi o to że... - Zaczeła ale Ravi jej przerwał
- Twoja babcia zamieni nas spowrotem w duchy - Kiedy to usłyszłam zabrakło mi tchu
- Myślałam ze zostaniecie ze mna na zawsze Leo!! - Krzyknęłam, chłopak podszedł do mnie i przytulił
- Przepraszam ze ci nie powiedziałem ale...
- Co ale Leo dlaczego - Poczułam jak ktos mnie łapie za ramie zobaczyłam Raviego
- Trzymaj sie mała - Potargał mnie po głowie i odsunoł sie na krok zaczoł znikac
- RAVI ! nie możecie mnie zostawić ja nie chce - Chłopak pomachał mi i zniknoł odruchowo spojrzałam na Leo znikał ale o wiele wolniej niż Ravi - Leo zostań ze mną prosze ja nie chce wolała bym umrzeć niż życ bez ciebie, nie chce!! nie moge czegoś zrobić zebyś został Leo powiedz coś
- Hyuna zmarłem dawno temu coś raz utracone nigdy nie powróci nie możesz nic zrobic bede zawsze przy tobie
- Kocham cie i nie chce zostać sama zrobiłeś mi nadzieje zakochałam sie w tobie LEO!!! - Płakałam i to bardzo stałam w miejscu bojąc sie cokolwiek zrobić Leo podszedł do mnie i przytulił mnie potem odgarnoł włosy z twarzy i pocałował trwało to tylko chwile po zaraz potem zniknoł 
- Leo jesteś pięknym kłamcą - Babcia podeszła i przytuliła.
Od tamtej chwili minęły 2 tygodnie mimo że wszystko wróciło do normy czułam sie tak samo jak wtedy kiedy znajdowałam sie w kuli mroku jak szklana lalka ktora zaraz miałą sie rozbić mimo namowy ze strony babci nie chciam nigdzie wychodzic nie jadłam chciałam go zobaczyć ten ostatni raz mojego pięknego kłamce Leo wiele razy szukałam czegos na temat jak przywrócić zmarłego do życia ale niestety kiedy dziś siedziałam w pokoju babci zobaczyłam tą samą książke kiedy nie chcący przywołałam Raviego i Leo szybko wyszukałam tych samych słow i zaczęłam czytać 
-  '' Zobacz to co dla oczu nie uchwytne'' ''Istnieje dobro i zło ukrywające się pod różną postacią musisz uważać by podjąć odpowiednia decyzje''- Kiedy skończyłam czytać rozejrzałam sie po pokoju ale nikogo nie zobaczyłam powróciły wspomnienia kiedy to Ravi krzyczał na mnie i rozwalił drzwi do pokoju i Leo kiedy pomagał mi zasnąc głaszcząc po głowie kilka słonych łez spłynęło na otwartą książke nagle z nikąd powiał wiatr chodz okna były pozamykane rozejrzałam sie i zobaczyłam go nie mogłam uwierzyc własnym oczom  stał tam ubrany jak zwykle w czarny garnitur i pięknym uśmiechem na twarzy 
- Leo - Zaczełam przecierac oczy bo nie mogłam uwierzyć wstała i powoli zaczełam podchodzic do niego wyciagłam do niego rekę a on ją chwycił - Leo jak to ale dlaczego
- Tęskniłem - Kiedy to powiedział natychmiast wtuliłam sie w jego klatke i zaczełam płakac - Kochanie to nie czas na łzy od teraz możemy być juz razem i nie zniknę
- Objecujesz - Spytałam 
- Tak twoj piękny kłamca zostanie z tobą i nigdzie nie odejdzie - Leo nachylił sie i pocałował mnie tak delikatnie jak bym miała zniknąć. Kilka lat później dowiedziałam sie ze to dzięki mojej babci Leo wrócił a ona zajęła jego miejsce z tego co mi mowił Leo Ravi znalazł sobie dzieczyne i mieszkają sobie tam nad nami. Co do mnie i Leo oczekujemy  przyjście na świat naszego syna Natana mam nadzieje ze moje życie będzie takie piękne do usranej śmierci    


Moi kochani mam nadzieje że sie spodoba bardzo się starałam razem z moją kochaną kuzynka ale dobrneliśmy do konca. Wybaczcie mi za wszytskie błędy jakie zrobiłam  <Aki> 
 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Sunggyu - Trauma







Jakikolwiek krzyk mi nie pomoże jestem Luna mam 17 lat od ponad roku jestem przetrzymywana. Gdzie? sama nie jestem pewna przez rok byłam bita, głodzona molestowana i raniona. Jak? kiedy zrobiłam coś nie po mysli porywacza nacinali mi skóre skalpelem lub udeżano czymś w rodzaju bata tyle ze coś ostrego wbijało mi się w plecy. Na poczatku chciałam uciekać teraz za bardzo sie boje modle sie o szybką śmierć. Dziś mija półtora roku od kiedy jestem więzniem. Moje katusze zaczynają sie o 8 rano a konczą o 20 przez ten czas tak jak juz wspomniałam byłam bita molestowana i raniona dostawałam do jedzenia sucha bułke i szklanke wody 3 razy dziennie. Rodzice zostali zabici na moich oczach kiedy probowali mnie chronić  mam jeszcze brata z ktorym nie kontaktowałam sie przez ostatnie 3 lata pewnie juz nawet nie pamieta ze ma siostre. Kiedys byłam pełna radości teraz to wszystko zgasło wraz z nadzieją na przezycie mam niebieskie oczy puste jak szklane oczy lalki blada cere i włosy w kolorze ciemnego blądu ktore porywacze scieli kiedy chciałam uciec teraz sa ''Sciete'' asymetrycznie z prawej mam grzywke na ktorej znajduje sie pasek białych włosów. Teraz boje sie jakiego kolwiek dotyku. Tego dnia było inaczej godzina 8 nikt nie przyszedł zaspali może była niedziela ale po kolejnych godzina znow nikt sie nie pokazywał powoli wstałam moje nogi były słabe ale chciałam sprawdzić co sie stało drzwi do mojego pokoju były otwrte zawsze były zamkniete kiedy wyszłam poraziły mnie promienie słońca ktorego tak dawno nie widziałam na podłoże leżąły 3 ciała moich porywaczy nie ruszali się, nagle z głośnym hukiem do pokoju wpadło 4 mężczyzn. Policja? Kolejni dreczyciele?
- Pnienka Luna Howon - Ostatnie słowa jakie usłyszałam to ''Znaleźliśmy ją'' potem zemdlałam, obudziło mnie głośnie pikanie zastanawiałam sie gdzie jestem Czy to juz upragniona śmierć? Na dłoniach miałem pełno kabeklów tak samo przy głowie i nosie nie wiedziałam czy moge sie ruszyć nagle do pokoju weszła pielęgniarka wystraszyłam się ona pobiegła szybko po pania doktor kiedy przyszła spawdziła mi puls i oddech kiedy mnie dotkneła poczułam dziwne uczucie mimo ze mnie ditykała nie bolało mnie to było dziwne
- Nazywam sie doktor Kizumo byłaś nie przytomna 2 tygodnie twoje wyniki unormowały sie na poczatku byłaś w stanie krytycznym - Pokiwałam głową ze rozumiem - Twoje rany na plecach i brzuchu mimo że zostały zszyte ciagle krwawią ale spokojnie otrzymała juz pani wszelkie szczepionki teraz niech pani odpoczywa - Spogladając na szawke zobaczyłam różowo-fioletowy bukiecik moich ulubionych kwiatów 
- Przepraszam kto to zostawił - Kobieta spojrzała na mnie
- Pani brat kazał przekazac ze kiedy bedzie mogł przyjdzie pania odwiedzić - Dokto Kizumi uśmiechneła sie i wyszła a ja zostałam sama ale fakt ze moj brat o mnie pamietał ucieszył mnie
Przez kolejnych kilka godzin siedziałam bezczynnie w rozmyślaniu nad wszystkim wspomnienia powracały a plecy i brzuch przypominały o tym jeszcze bardziej. Pod sale podjechały dwie pielęgniarki z metalowym wozkiem
- Luna obudziłaś sie - Odparła jedna 
- Co chciała byś zjeść na kolacje - Siedziałam cicho i nie odzywałam się - Jest kanapka z szynką sałatą ogorkiem i dżemem - Patrzyłam na nie obie spojrzały na siebie - Kochanie nie musisz sie nas bać wiemy przez co przeszłaś - Zatkałam uszy rękoma i zwinęłam sie w kłębek
- Błagam nie róbcie mi krzywdy będę już grzeczna tylko nie róbcie mi krzywdy!!!-Krzyknełam zaczełam płakać do sali wbegła doktor Kizumi i szybko dała mi zastrzyk uspokajający
- Już spokojnie nic cie nie bedzie spokojnie Luna - Odparła potem wyszła a ja zasnełam 
Obudziłam sie kilka godzin pożniej otwierając powoli oczy zobaczyłam znikającą sylwetke mojego brata nie chciałam krzyczeć nie byłam podpieta już pod zadne kable wstałam powoli z łożka doktor Kizumi weszła do sali i spojrzała na mnie
- Luna co sie dzieje - Odparła 
- To był moj brat - Spytałam
- Tak ale pewnie już wyszeł
- Moge isc go poszukać prosze - Spytałam 
- Jeśli czujesz sie wystarczająco silna - Wstałam z łóżka i wybiegłam na korytarz spojrzałam był juz bardzo daleko nie chciałam krzyczec ale  tak bardzo chciałam go przytulić 
- Hyoyaaa !!!- Krzyknełam chłopak odwrócił zobaczyłam jego twarz kilka kropel łez poleciało mi z niebieskich oczu chłopak zaczoł biec w moim kierunku az wkoncu mnie przytulił - Hyoya Hyoya dlaczego mnie nie szukałeś dlaczego
- Przepraszam ze tak to długo trwało naprawde wybacz mi starałem sie was odnaleźć choc położysz sie - Brat pomógł mi wrocić do łóżka - Jak sie czujesz
- Boje sie - Odparłam - Kiedy mnie zabierzesz do domu - Spytałam 
- Z wyników wynika ze po jutrze możesz ją zabrac do domu - Doktor Kizumi stała w drzwiach i uśmiechneła sie do nas
- A właśnie prosz to dla ciebie - Podał mi owiniety prostokąt - To od mojego przyjaciela znasz go widziałś go kilka razy a właśnie rozmawiałem już z moim szefem bedziesz będziesz mogła z nami zamieszkać
- Ciesze sie - Rozmawiałam z Hyoya kilka dobrych godzin potem musiał już isć następnego dnia też przyszedł opowiadał mi o swoich przyjacielach z zespołu o swojej karierze w zespole Infinite. Kiedy wkoncu nadszedł dzień wypisu cieszyła sie ale i strasznie bałam Hoya przyniósl mi kilka rzecz do ubrania jeansy i szary sweter a do tego tampki nałożyłam delikatnie podkładu i puderu a najwazniejsza rzeczą był szkicownik i ołówek. Wychodzac ze szpitala odetchnełam świezym powietrzem i wsiadłam do samochodu droga do dormu zajeła nam około 2 godzin drogi czuła sie zmeczona i obolała kiedy wysiedliśmy z samochodu
- Przywiozłem kilka twoich rzeczy z domu troche ubran i rzeczy z ktorymi sie nie roztwałaś bedziesz spała na kanapie jest wygodna i mozna ja rozłżyc tak ze wyśpisz sie gwarantuje ci to - Uśmiechnoł sie do ciebie i weszliśmy do dormu. Kiedy Hyoya otworzył drzwi moim oczom ukazalo sie białe pomieszczenie piekny salon 
- Tu bedziesz spała - Odparł
- A gdzie reszta twojego zespołu
- Wyszli na spacer z maluchami - Odparł uśmiechając sie 
- Maluchami?
- Tak mamy 3 szczeniaki Coco Dubu i Melodi rasa Samojed  Shiba-inu i Akito
- Akito to rasa Hahiko tego słynnego psa 
- Tak dokładnie lubisz psy prawda
- Tak kocham - Odparłam
- Może chcesz coś do jedzenia - Hyoya starał sie jak tylko mogł
- Nie dziekuje mowisz ze przywiozłeś najwazniejsze dla mnie rzeczy 
- Tak przywiosłem twoj kocyk - Odczytał moje myśli - A spytam gdzie twoje piekne włosy - W jednej chwili wszystko wrociło ból strach - Luna
- Zostaw mnie nie chce - Usiadłam na kanpie i zwinęłam sie w kłębek moj oddech przyspieszył zaczełam płakać - Nie rób mi krzywdy ja nie chce
- Luna choc - Hyoya podszedł i przytulił mnie próbowałam sie wyrwac ale nic mi to nie dało po chwili sie uspokoiłam zrozumiałam ze jestem z Hyoyą i nic mi sie nie stani złapałam za jego koszule i wybuchłam płaczem kiedy sie uspokoiłam Hyoya podszedł do jednego z kartonu i wyjoł moj kocyk otulajac mnie nim potem podał mi herbate
- Jesli bedziesz chciała pogadać o tym co sie stało poprostu powiedz - Odparł mieżwiac mnie po włosach. Nagle usłyszałam otwierające sie drzwi 
- Hyoya już jesteśmy- Usłyszałam jakiś głos
- Jak przebiegła adopcja
- Wszystko poszło świetnie - Odparł kolejny nowy głos do salonu weszło 7 chłopaków patrzyłam na nich ze strachem 
- Cześc to ty jestes Luna siostra Hyoyi - Pokiwałąm głowe - Miło mi poznać jestem Sungjong
- Ja jestem Sungyeol - Chłopak z pieknymi ciemno brązowymi włosami z grzywką na bok 
- Dongwoo jestem - Chłopak wyglądał jak dinozarł ale miły Delikatnie sie uśmiechnełam 
- A ja to Myungsoo a dla przyjaciół L - Przerażajacy był ale wydawał sie być miły 
- Możesz mi mówić Woohyun
- Jestem liderem Infinite Sunggyu - Wyglądał jak chomik ale wolałam mu tego nie mowic i wygląda jak by spał nie wiem czy on mnie widzi. Nagle do pokoju wbiegły 3 pociech śliczne szczeniakibyły biały czarny i rudo-biały
- A no właśnie to Coco - Hyoya wskazał na czarnego - Dubu - biały pies podszedł i położył mi sie na kolanach - Ato nasza kochana Melody - Rudo-biały szczeniak wskoczył na kanape i wcisnoł mi sie pod rękę
- Są śliczne - Zapatrzona odparłam reszta zaśmiała sie prócz Sunggyu - Przepraszam - Wstałam powoli bo nie pozwalały mi na to plecy  - Dziekuje ze mogłam tu zamieszkac jestem Luna bardzo miło mi was poznać 
- Luna połóż sie juz dzisiaj napewno jestes zmeczona - Hyoya rozłożył mi kanape i ułożyłam sie wygodnie przytulając kocyk poczułam ze ktoś lub coś kładzie mi sie na nogach spoglądając zobaczyłam Dubu obok położyła sie Melody nie było tylko Coco ale po chwili i on do nas dołączył 
- O nie wy śpicie gdzie indziej
- Nie bądz taki będe czuła sie bezpieczniej - Hyoya popatrzyła na nas i uśmiechnął się idąc do pokoju zasnęłam niemal natychmiast. Następnego dnia obudziło mnie ciche piszczenia otwierając delikatnie oczy zobaczyłam Coco i Melody chodzili w kółko po chwili z pokoju ktoś wyszedł okazało sie ze był to Sunggyu przecierał zaspane oczy
- Dziendobry - Odparłam ten spojrzał na mnie jak bym kogoś zabiła
- Jak nie masz co robic idź z psami na spacer
- A ty nie możesz - Spytałam
- Ja jestem piosenkarzem mam ważniejsze sprawy na glowie - Odwrócił sie i poszedł do pokoju ja powoli sie ubrałam i zabrałam Coco Dubu i Melody na spacer plecy straszne mnie bolał czułam jak by miałby mi zaraz popękać szwy kiedy wróciłam do domu zastałam tam tylko chomika
- Gdzie reszta
- Zanim wyszłaś juz ich nie było posprzątaj tu troche a ja idę na zakupy - Nim zdążyłam powiedzieć ze nie moge z powodu moich pleców on wyszedł zostawiając mnie z całym bałaganem zaczełam powoli sprzatac kuchnie salon i ich pokoje. Po kilku godzinach nie miałam już sił i usiadłam zaczęłam coś rysować w notatniku kiedy otworzyły sie drzwi wejsciowe zobaczyłam Hyoye i resztsztre zdziwił sie kiedy tak mnie zobaczył
- Co ci sie stało z plecami
- Sunggy kazał mi posprzatać on poszedł na zakupy 3 godziny temu i jeszcze nie wrócił - Odparłam 
- Pękły ci szwy choć do pokoju tam obejrze twoje plecy
- Nie chce zostaw mnie nie chce niczyjej pomocy - Hyoya zdziwił sie - Nie rubcie mi krzywdy prosze - Moj braciszek podszedł i przytulił mnie 3 szczeniaki siedzace dookoła mnie zaczeły szczekac i warczeć na Hyoye
- Co jest - Usłyszeliśmy głos lidera ktory dopiero wszedł do domu
- A można wiedziec gdzie byłeś - Spytał Sungyeol - Dlaczego kazałeś Lunie sprzątac wiedzac ze jest chora
- Chora na lenistwo nic nie robi
- Bo nie może niedawno wyszła ze szpitala przez ciebie popękały jej szwy na plecach 
- Szwy jakie szwy ze szpitala a co sie stało - Odparł zdziwiony 
- Dajcie mu spokój on nie wiedział- Odparłam broniąc go
Do końca dnia wszyscy siedzieliśmy i rozmawialiśmy prócz Sunggyu siedział na tarasie co chwile spoglądając w moją strone widać ze czół sie winny za to co zrobił postanowiłam mu to wybaczyć 
Od pobytu w domu mojego brata i jego przyjaciół minęło 2 tygodnie moje plecy i brzuch doszły do siebie a Sunggyu stał sie dla mnie milszy co zdziwiło mnie najbardziej. Nastał nowy dzień jak zwykle wstałam wcześnie rano i zobaczyłam Sunggyu krzątającego sie po kuchni
- Ranny ptaszek już wstał - Odparł spoglądając w moją stronę
- Tak - Odparłam mimo ze mninęło juz sporo czasu nie potrafiłam być juz taka radosna jak kiedyś
- Choc zjesz śniadanie - Od wczoraj jestem sama w domu z Sunggyu reszta rozjechała sie do domów a Hyoya pojechał na tydzień do swojej dziewczyny
- Dlaczego nie pojechałeś do domu
- Nie chciałem zostawiać cie samej - Poczułam że sie rumienie siedząc na łóżku schowałam twarz w dłoniach
-Nie musiałeś dała bym sobie rade
- Haha nie dała byś sobie rady - Zaczął sie śmiać
- Wredny chomik - Burknęłam
- Co ty powiedziałaś - Spytał
- Nie nic
- Luna - Chłopak zaczął powoli do mnie podchodzić - Co powiedziałaś - dopadł do mnie i zaczął łaskotać kiedy sie podniósł spojrzał na mnie nasze twarze były blisko zaczął powoli zbliżać swoja twarz wystraszyłam sie i zacisnęłam mocno oczy odwracając głowę w drugą stronę nagle poczułam jak ucisk zelżał chłopak stał nad łóżkiem i przyglądał mi się
- Przepraszam dlaczego nie powoedziałas ze nie chcesz
- Bałam sie
- Boisz sie dotyku nawet Hyoy twojego brata co z toba nie tak dziewczyno
- To nie tak boje sie ze będę znów czuła bol strach i boje się ze znów kogoś stracę -Zaczełm płakać - Ty nigdy tego nie zrozumiesz masz wszystko sławę pieniadze a ja nie mam nic żyje na utrzymaniu brata nie mam rodziców i pozbawiono mnie godności
- Co się stało 2 lata temu Luna - mimo ze nie chciałam nic mu powiedziec wyciągnął to ze mną po kilku godzinnej rozmowie Sunggyu przytulił mnie
- Przykro mi ze cos takiego cie spotkało
- Sunggyu dziękuję - Kiedy opowiedziałam mu o tym co mnie spotkało zrobiło mi się lżej na sercu i zaczęłam mu ufać aż wkacu zaczęłam czuć do niego coś  czuć odpychałam od siebie ta informacje od tamtego momentu unikałam go przerażał mnie fakt ze mogę go kochać. Dzisiejszego dnia wybraliśmy sie z całym Infinite na spacer do parku tam przez wiele godzin spacerowaliśmy ze szczeniakami stojąc pod drzewem zauważyłam zbliżającego sie Sunggyu juz miałam odejść przeciwną stronę ale nie zdążyłam
- Luna dlaczego mnie unikasz -Spytał
- Nie unikam wydaje ci się - Sunggyu zmarszczył brwi jak by myślał
- Zakochałaś się - Spytał
- Nie oczywiście ze nie skąd ci takie coś do głowy przyszło
- Po pierwsze czerwienisz sie po drugie juz wiem w kim- Odparł -We mnie widzisz znowu sie czerwienisz - Uderzyłam go pięścią w pierś
- Skąd wiedziałeś
- Znikąd sama powiedziałaś mi prawde- Sunggyu nachylił się i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.

czwartek, 20 sierpnia 2015

J-Hope - Pomocna Dłoń

Dzisiejszy dzień zapowiadał sie calkiem obiecująco cały dzień słodkiego lenistwa niedziela nigdzie nie nie musze chodzić o nic mnie nie proszą poprostu zyc nie umierać
- Shiroo! - Krzyknęła mama z kuchni ehe spokój i cisza czego ja sie spodziewałam wstałam przeciągając obolałe plecy mimo ze mam dopiero 17 lat musze pracować a sobota i niedziela były moim jedynymi dniami odpoczynku
- Co się stało - Spytałam moja mamy była szczupła kobieta miała pięknie czarne włosy i brązowe oczy ze mną było wręcz odwrotnie mialam krótkie asymetrycznie ścięte włosy i niebieskie oczy na domiar złego był odrobine tęższa od niej ale mi to nie przeszkadzało
- Mam do ciebie prośbę mogłabyś zaprowadzić Nanę na balet
- Mogę i tak dzisiaj mam kółko plastyczne
- Dziękuję zawsze mogę na ciebie liczyć -Taak jasne puste słowa mojej matki nasłuchałam sie ich w życiu aż za dużo nigdy jej nie ufałam mojego ojca nie znam tak samo ojca Nany zostawił nas ale zapewnia nam godne życie
-  Nana zbieraj sie za chwile wychodzimy - Krzyknęłam dziewczynka zbiegła z góry ubrana juz w piękny różowy strój - Dobra poczekaj na mnie - Wróciłam do swojego pokoju i wciągałam jeansy i jaką bluzę nałożyłam troche podkładu i pudru i wyszłam naszymi podstawowymi środkami transportu jest deskorolka rower w przeciągu 10 minut byliśmy na miejscu. Nana byla radosnym dzieckiem żyjącym w nierealnym świecie dlatego zawsze bez problemu nawiązywała kontakt gdy cos ja niepokoi wtedy nie pokazuje tego
- Siostrzyczko zostaniesz pooglądać jak tańczę - spytała
- Nana nie mogę mam zajęcia plastyczne musze na nich być
- Braciszek Hopie zawsze nas dopinguje gdy tańczymy a ty nigdy jeszcze nie widziałaś jak tancze a przeciez masz taniec we krwi
- Ale tylko raz zgoda pójdę na późniejszy kurs
- Yehe - Zaśmiała się Nana kiedy dotarliśmy do budynku w ktorym odbywały się zajęcia z baletu Nana wyrwała mi się i podbiegła do jakiejś dziewczynki
- Yuri!! - Krzyknęła uradowana i przytuliła przyjaciółkę - Shiro choć poznasz braciszka Hopie'go podeszłam do niej a przede mną stanął chłopak miał czarne włosy i ciemne oczy na glowie miał ful capa
- Jesteś Shiro Nana wiele mi o tobie opowiadała - chłopak wyciągnął rękę w moja stronę uścisnęłam ją
- A ty to Hopie tak
- Możesz mówić na mnie J-Hope
- Milo mi poznać - Odparłam weszliśmy do sali baletowej tam Nana zaczęła tańczyć wychodziło jej to wspaniale była pelna powagi i skupieniu tańczyła
- Opowiesz mi cos o sobie - Od tańczącej Nany oderwał mnie J-Hope o którym całkowicie zapomniałam
- Moje zecie nie jest jakos szczególnie interesujące
- Nana opowiadała mi o tobie lubisz rysować ale lepiej wychodzi ci taniec nigdy nie poznałaś ojca
- Wiesz moje życie zostaw w spokoju nie twój zasrany interes czy znam swojego ojca czy nie Nana !! - Dziewczynka podeszła do mnie - Wybacz kochanie ale ja musze uciekać przepraszam
- Dobrze - Odparła dziewczynka smutno
- Przepraszam Nana - Odwróciłam sie i wyszłam z sali po chwili usłyszałam wołanie zobaczyłam J-Hopa
- Shiro zaczekaj przepraszam nie powonieniem wtryniać nosa w nieswoje sprawy
- Masz racje nie powinieneś
- W zamian za wybaczenie zapraszam cie na kawę
- Ale dziewczynki
- Dziewczynki maja jeszcze 2 godziny baletu zdążymy dalej Shiro zgódź sie
- No dobrze - Razem z J- Hopem poszliśmy do kawiarni tam siedzieliśmy i dużo rozmawialiśmy potem razem z Naną wróciliśmy do domu przez kilka kolejnych tygodni codziennie sie spotykaliśmy. Dzis J-Hope zaprosił mnie do kawiarni miałam przyjść z Naną
- Choc idziesz ze mną do Yuri
- Tak a ty znowu idziesz do J-Hopa - Odparła smutna
- Tak skąd ta smutna mina - Spytałam dziewczynke
- Nie nic takiego - Po 20 minutach siedzieliśmy w parku lubiłam z nim rozmawiać był zabawny potrafił mnie pocieszyć dziewczynki bawiły sie na placu zabaw
- Shiro co się stało - Spytał tuląc sie do mnie
- Cos sie dzieje z Naną nie rozmawia ze mną nie uśmiecha sie często a dzisiaj nie chciała przyjść i mówiła żebym tez nie przychodziła
- Właśnie tez chciałem z Toba porozmawiać Shiro znamy się dość długo i zastanawiam sie czy nie chcialabys spróbować być dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką
- Czy ty mnie właśnie prosisz o chodzenie
- No tak - Uśmiechnął sie pokiwałam głową twierdząco chłopak ucieszył sie by zaraz złożyć na moich ustach czuły i słodki pocałunek na poczatku było to dla mnie dziwne ale wkacu oddalam go
- Skoro teraz jestesmy razem zamieszkaj ze mną i tak mieszkam w dormie w chłopakami
- No nie wiem a co oni na to
- Mówią ze są chca żebyśmy byli szczęśliwi
- Zgoda
- Shiro co to ma znaczyć - Spytała Nana ze łzami w oczach
- No bo właśnie ja i twoja siostra będziemy razem mieszkać - Dziewczynka odbiegła usłyszałam piska auta zobaczyłam jak Nana wbiega pod samochód zerwałam sie i podbiegłam do niej wszędzie było pełno krwi
J-Hope zadzwonił ko karetkę Nana sie nie ruszała. Kiedy przyjechała karetka zabrali ja a ja dojechalam z J-Hopem później Nana leżała na OIOM'ie była w stanie krytycznym siedziałam ba korytarzu a J-Hope ze mną
- Wszystko będzie dobrze Shiro
- Boje sie to moja wina mogliśmy jej nie mówić ze będziemy razem mieszkać J-Hope zbliżył sie do mnie nasze twarze dzieliło kilka centymetrów jego oddech odbijał mi się od twarzy
- Nie mów ze to twoja wina bo to nie prawda Shiro spójrz na mnie - Odwróciłam sie a J-Hope pocałował mnie czule dodając otuchy
- Przepraszam pani siostra sie obudzila może pani z nią porozmawiać ale krótko - Razem z Hopem weszliśmy do sali gdzie leżała Nana
- Przepraszam ze was zamartwiałam
- Nie gadaj głupot - Hope podszedł do dziewczynki i pogładził ja po włosach
- Poprostu nie chce stracić Shiro
- Nie stracisz mnie natomiast kiedys i tak by sie to stało dziewczynka uśmiechnęła się i pokiwała głową
- Natomiast rozmawiałem z mama Yuri będziesz mogla u nich zamieszkać - Spojrzałam na J-Hopa
- Nie nie mogę tak
- Twoja matka i tak nie opiekuje sie Naną a moja mama z chęcią sie nia zajmie - Nana została w szpitalu a ja wróciłam razem z J-Hopem do domu .

czwartek, 13 sierpnia 2015

Luhan - Grzechy Przeszłości Part 2


- Cześć Toki - Odparł Chen uśmiechając sie od ucha do ucha
- Wystraszyłeś mnie - Odparłam - Gdzie Chanyeol
- Reszta dzisiaj nie przyjdzie - Chen przesiadł sie do ławki którą akurat zajmowałam
- Luhan ci sie przygląda wiesz - Odparłam Chen spojrzał na Luhana chłopak zabrał swoje rzeczy i wyszedł - Nie rozumiem i co tu chodzi możesz mi powiedzieć - Chen popatrzył na mnie i odparł
- Dowiesz się w swoim czasie - Poczochrał mnie po włosach i uśmiechnął się. Po pierwszej lekcji siedziałam na tworzy zaczął sie nam w-f Chen grał z innymi chłopakami w piłkę nożną szukalam Luhana chciałam go poznać z racji ze nikt z nim nie rozmawia zauważyłam go stal sam na polu do kosza widac ze nudziło mu się zeszłam ze skarpy i zaczęłam iść boiskiem kiedy byłam juz blisko niego spojrzało na mnie zabrał piłkę i już miał isc kiedy stanął i odparł
-Lepiej będzie jesli nie będziesz sie zbliżać do takiego wyrzutka jak ja - Jego glos byl taki spokojny i delikatny można było sie w nim zakochać. Cholera o czym ja mysle ? Wróciłam na ławkę i tam czekałam na dzwonek. Lekcje  dłużyły sie jak cholera wkacu nastała ta piękna chwila znów biologia i ostatnia lekcja Chena juz nie było usiadam na swoim miejscu wyciągłam książki i zeszyty do klasy wszedł Luhan tym razem nie usiadł obok mnie ale i tak czułam ze mi się przygląda
- Będziemy robic projekt - zaczęła nauczycielka - Musicie dobrać się w pary.
Podeszłam do Luhana i usiadłam obok niego on spojrzał na mnie u uśmiechnął się
- Nie poddajesz sie co? - Spytał
- Jestem Toki miło - Odparłam Luhan uśmiechnął się nagle podeszła do nas nauczycielka
- Luhan co ty tu robisz znowu nękasz...
- Proszę zostawić go sama chciałam zrobić projekt z Luhanem - Nauczycielka popatrzyła sie na mnie i odeszła
- Dlaczego aż tak bardzo chcesz mnie poznać - Wzruszyłam ramionami i odwróciłam się przodem do tablicy. Po lekcji razem z Luhanem poszlismy do sklepu po potrzebne rzeczy
- Dlaczego paczka Chanyeola nie każe mi się z toba zadawać
- Bo obwiniają mnie o cos czego nie zrobiłem
- To nie sprawiedliwe - Zrobiło mi sie szkoda Luhana 
- Toki obiecaj mi ze nie będziesz węszyła więcej o tym - Odparł całkiem poważnie
- Ale Luhan....- Przerwał mi
- Toki proszę mogę ci zaufać prawda? - Spytał
- Tak możesz mi zaufać - Odparłam choc chciałam sie dowiedziec więcej. Po dwóch godzinach szukanie materiałów do naszego projektu wróciłam do domu odrazu poszłam na gore moja ciekawość był silniejsza i zaczęłam szukac cos o tej tajemniczej nieznajomej miała na imię Toriko i została zamordowana przy jej ciele znaleziono chłopaka prawdopodobnie  Luhana. Przez dobre 3 godziny szperałam w internecie nie wiem kiedy zasnęłam . Następnego dnia kiedy byłam juz w szkole weszłam do klasy Chanyeola i jego paczki nie było tak samo jak Luhana miałam złe przeczucia po szkole zobaczyłam ich bili kogoś podchodząc bliżej zobaczyłam ze to Luhan
- Przestańcie zostawcie go w spokoju - Krzyknęłam do Chanyeola 
- O Toki co cie tu sprowadza - Odparł Chanyeol uśmiechając sie szyderczo
- Zostawcie Luhana w spokoju nic wam nie zrobił
- Zabił ja niech ci powie - Krzyknął Kai 
- Toriko nie została zabita przez Luhana zrobił to jego przyjaciel bo chciał go wrobić za to ze ona wybrała Luhana a nie Krisa zrobił to z nienawiści - Krzyknęłam dławiąc sie łzami
- Prosiłem cie miałaś sie w to nie mieszać - Odpadł słabym głosem Luhan
- Cierpiałeś przed te wszystkie lata z mysla ze to twoja wina ale zostałeś najzwyczajniej wrobiony
- Luga to prawda - Spytał Xiumin 
- Jak mogłem wydać Krisa - Odparł Luhan
- Mogłeś poprostu powiedziec - Chanyeol powiedział to z taka powaga w głosie ale wszystko dobrze sie skączyło Luhan od nowa zaczął poznawać bandę Chanyeola najbardziej wypierałam go ja i Xiumin cieszyła sie ze wszystko wróciło do normy. Minęły 3 tygodnie od porozumienia pomiędzy chłopakami dzisiejszego wieczoru wracałam sama do domu wyraznie czułam czyjas obecnosc przyspieszyłam kroku ale nagle nie wiadomo z kad wyłonił sie przedemna chłopak poznałam go był to Kris morderca Toriko zaczełam uciekac ale on był silniejszy przyłozył mi do twarzy chusteczke była czyms nasaczona poczułam ze słabne potem juz nic nie pamietam. Obudziłam sie w jakims ciemnym pomieszczeniu miałam zwiazane rece i nogi. Bałam sie tak bardzo sie bałam chciałam zobaczyc przyjaciół a w szczegulnosci Luhana nagle do pokoju wszedł Kris podszedł do mnie i ukucnoł
- Jestem Kris ale o tym juz chyba wiesz - Odparł uśmiechajac sie przebiegle
- Czego odemnie chcesz - Spytałam ze łzami w oczach 
- Hej Toki nie płacz nie lubie kiedy dziewczyna wylewa przezemnie łzy
- Skąd znasz moje imie - Spytałam
- Opserwóje cie od dawna zauwarzyłem ze bardzo zblizyłas sie do Luhana
- To raczej nie twoj interes - Odparłam juz bardziej pewnie poczułam jak chłopak uderza mnie w policzek i to z taka siłą ze poczułam metaliczny smak w ustach
- A własnie ze moj jak najbardziej posiedzisz sobie troche w tej dziurze mam nadzieje ze nie przeszkadzaja ci zapachy - Kiedy Kris wyszedł ja zaczełam krzyczec jedno imie Luhan przez kilka godzin bez ustanku nawoływałam jego imie Kris odwiedzał mnie jeszcze kilka razy przynoszac wode i cos do jedzenia
- Prosze wypusc mnie ja juz nie chce tu siedziec
- Sama wybrałas sobie taki los Toki gdybys była madrzejsza wszytsko było by w porzadku - Nagle do pomieszczenia wbiegło kilku ludzi wsrod nich widziam Kaia Tao Chena i D.O Jestem wolna? A moze to dopiero poczatek zagrozenia ? I miałam racje Kris podniusł mnie do gory i przyłozył pistolet do głowy, nagle do pomieszczenia wbiegł Luhan i spojrzał na mnie przerazony
- LUHAAN !!- Krzyknełam i chciałam do niego podbiec ale Kris mnie trzymał bardzo mocno
- Kris posc ja ona nic nie zawiniła - Chłopak chciał sie zblizyc ale Kris strzelił w jego strone celujac w ziemie
- Zawiniła tak samo jak Toriko zakochała sie w tobie Luhan a pamietarz co mi obiecałes za uratowanie twojego nedznego zycia '' Zawsze bedziemy razem'' wiec moja powinnaoscia jest zlikwidowac tych ktorzy sa zagrozeniem - Kris pociagnoł mnie za soba i zaczelismy wichodzic z budynku
- TOKI TOKI !! - Krzyczał Luhan potem straciłam go z oczu szłam posłusznie przed Krisem ktory miał mnie na muszce 
- Tak bedzie lepiej dla niego 
- Raczej dla ciebie - Syknełam Kris powalił mnie jednym uderzeniem w plecy zabrakło mi tchu złapał mnie za włosy i znowu gdzies szlismy
- Toki - Usłyszałam chłopaków i Luhana 
- Luhan jesli nie moge ciebie miec nikty nie bedzie - Kris wymierzył w Lulu pistoltem i juz chciał strzelic ale wyrwałam sie mu i pocisk trwfił mnie w brzuch upadłam chłopcy obezwładnili Krisa a Luhan trzymał mnie w ramionach 
- Wszystko bedzie dobrze trzymaj sie Toki - Dotknełam jego twarzy 
- Wiem ze wszystko bedzie dobrze bo poznałam ciebie LuLu - Odparłam 15 minut pozniej przyjechała karetka i zabrała mnie do szpitala zabiek trwał krotko wyciagli pocisk i wszystko było dobrze kiedy sie obudziłam przy moim łóżku był Luhan spał sodko oparty reka o moje łożko dotknełam jego blad włosów powoli otworzył oczy i na jego twarzy zagoscił uśmiech 
- Obudziłas sie - Odparł przeciagajac sie 
- Ile byłam nieprzytomna 
- 3 dobry ale wszystko idzie po mysli lekarzy - Luhan złapał mnie za reke i czule po niej gładził 
- Obiecaj mi cos konic z niebespiecznymi akcjami zgoda - odparł całkowicie powaznie 
- Oczywiscie nigdy wiecej a co z Krisem 
- Policja go zabrała teraz go przesłuchuja - Luhan zblizył swoja twarz do mojej i pocałował nagle do sali wparowało 10 osob wszyscy przytulili mnie do kaca dnia rozmawialismy i planowalisy co bedziemy robic w nadciagajace wakacje 


Wybaczcie ze tak długo czekaliście na cz 2 ale brak czasu co poradzić jak zwykle przepraszam za wszelkie błędy i literówki.Mam zamiar pisac opowiadanie pomożecie wybrac albo Infnite albo Super Junior czy może BTS :) Życzę wam miłych snów


                                                                                                      Aki:)  

wtorek, 11 sierpnia 2015

Luhan - Grzechy Przeszłości Part 1




 Szłam ciemnym lasem po plecach przechodziły mi dreszcze nagle zobaczyłam białego wilka stal przede mną u wpatrywał sie we mnie zaczął wyć a ja sie obudziłam znów bylam w moim pokoju bylam zlana potem poszłam wsiąść prysznic czułam jak zimne kropelki wody spływają po moim ciele kojąc nerwy kiedy wyszłam z łazienki w moim pokoju zastałam babcie która stawiała tackę z jedzeniem na stoliku
- Toki proszę śniadanie to co lubisz - spoglądając na tackę zobaczyłam tosty i jajecznice
- Dziękuję babciu nie trzeba było zeszła bym na dół - babcia uśmiechnęła sie i wyszła
Od niedawna mieszkam u babci razem z tata ponieważ matka nie chciała mnie założyła rodzinę z innym mężczyzna który miał 2 córki postanowiłam sie przenieść, tu chociaż czuje ze jestem kochana ubrałam się i zeszłam na dół taty juz nie było babcia siedziala w kuchni
- Toki jutro pierwszy dzień szkoły cieszysz sie
- Tak i to bardzo - Tak naprawde to boje sie nie mogę jeść nie mogę zasnąć mysle cały czas o nowej szkole czy zaprzyjaźnię sie czy nie będę miała wrogów. Ostatni dzień wolności minął w zaskakującym tępię nim sie spostrzegłam stałam juz przed bramą szkoly powoli weszłam do budynku i udałam się do sekretariatu tam otrzymałam szczegółowe informacje dotyczące mojego planu lekcji potem zostałam odprowadzona pod moja klasę straszne się denerwowałam usłyszałam dzwonek przed klasa zaczął zbierać sie tłum odsunęłam sie nieco dalej by nikt do mnie nie zagadał niestety kiedy stałam oparta o ścianę ktos potknął się o moja nogę
- Przepraszam nic ci nie jest - byl to chłopak miał ciemne włosy i oczy a uszy śmiesznie mu odstawały chciało mi się śmiać wyciągłam do niego rękę a on ja złapał
- Nic się nie stało mogłem patrzeć jak chodze - Zaśmiał się i wstał - Jestem Chanyeol a ty ?
- Toki milo mi - Odparłam bylam bardzo zestresowana
- Jesteś nowa prawda
-Niestety - chłopak przyglądał mi się z uwagą
- Dlaczego niestety
- Bo jest to dla mnie krępujące
- Jesteś tak samo nieśmiała jak nasz przyjaciel może chcesz go poznać - Spytał z nadzieja
- Nie dziękuję - Chłopak wzruszył ramionami i odszedł do sporej grupy ludzi. Po kilku minutach przyszedł nasz wychowawca
- To ty jesteś Toki - spytał pokiwałam twierdząc głową - To chodź przedstawisz sie - Wzięłam jeden głęboki wdech i zrobiłam krok do przodu stojąc juz w klasie wszystkie spojrzenia były skierowane we mnie a ja poczułam ze robi mi się słabo
- Dziendobry jestem Toki milo mi was poznać - po klasie przeszły pomruki wiedziałam ze będzie zle
- Toki chodź będziesz siedzieć ze mną - krzyknął Chanyeol poczułam ze się czerwienie
- Dobrze Toki usiądź z Chanyeolem po lekcji oprowadzi cie po szkole - Pokiwałam głową  i poszłam usiąść obok chłopaka- Ale moi kochani to nie koniec niespodzianek na dzisiaj jest z nami ktos jeszcze - Luhan proszę wejdź - Do sali wszedł chłopak miał blad włosy i czarne iskrzące sie oczy ukłonił sie
- Przepraszam za tak długa nie obecność - Odparł i usiadł widziałam ze mina Chanyeola z poważniała
- Kto to jest - Spytałam chłopak spojrzał na mnie i pokazał palcem ze mam być cicho postanowiłam sie nie odzywać kiedy lekcja sie skaczyła zabrałam torbe i wyszłam a za mną Chanyeol pokazał mi cała szkołę dziwne bo wszędzie gdzie byliśmy widzieliśmy owego Luhana robiło sie to podejrzane. Kiedy nadszedł czas na ostatnia lekcje Chanyeol i jego znajomi urwali sie z biologii było nas o wiele mniej z racji ze w jego paczce było ich aż 10 została nas zaledwie garstka usiadłam w ostatniej ławce by być jak najdalej od reszty kiedy wyciągłam książki i zeszyty usłyszałam ze krzesło obok mnie sie odsuwa spoglądając ze to Luhan szybko wstałam i poszłam w drugi kąt klasy odetchnęłam z ulga myśląc ze wszystko ok Chanyeol mówił ze mam sie od niego trzymać z daleka kiedy lekcja juz sie zaczęła myślałam ze wszystko bedzie dobrze
- Dosiądźcie sie w pary i zacznijcie pisac rozprawkę - odparła nauczycielka otwierając książkę na odpowiedniej stronie skupiłam sie na pisaniu nagle usłyszałam znowu szuranie krzesła spoglądając to znowu był ''ON''
- Luhan a ty czego tu szukasz - Spytała nauczycielka podchodząc do nas - Na amory ci sie zebrało zostaw ta dziewczynę w spokoju niczym ci nie zawiniła - Odparła smutnym głosem
- Tak psze pani - Luhan wstał i wyszedł z sali zastanawiałam sie o co może chodzić ale to nie moja sprawa wiec sie nie wtrącam. Po lekcji wróciłam do domu w ktorym przywitała mnie babcie zjadłam obiad i poszła sie przejść. Babcia mieszkała w spokojnej okolicy było tu bardzo duza łąk i lasów tu mogłam spokojnie odpocząć. Idąc ulica zobaczyłam Chanyeola który mi pomachał i podszedł
- Choc poznasz wkacu moich przyjaciół - Odparł łapiąc mnie za rękę
- Myślisz ze to dobry pomysł - spytała
- Tak oni tez chcieli cie poznać juz w szkole ale widzieli ze byłaś zdenerwowana wiec juz o nic nie pytali - Uśmiechnął sie i zaciągnął mnie do reszty
- O nasza nowa koleżanka przyszła cześć jestem Chen - Powiedział jeden z nich - To Xiumin Sehun Tao Suho Baekhyun Lay Kai D.O i Chanyeola juz znasz  
- Bardzo miło mi was wszystkich poznać - Odparłam cała sie czerwieniąc  
- Identycznie wyglądałaś rano - Odparł Sehun reszta zaczęła sie śmiać - To nic złego wstydliwe dziewczyny są sexy - Wystraszyłam sie nagle chyba Xiumin jak dobrze pamiętam zdzielił Sehuna przez głowę
- Nie przejmuj sie nim mimo ze jest najmłodszy jest największym erotomanem - Sehun spiorunował Xiumina wzrokiem 
- Ty kujonie jak było na ostatniej lekcji - Spytał Baekhyun 
- Całkiem dobrze tyle ze Luhan był nie znośny - Przypominając sobie ta sytuacje przeszedł mnie dreszcz
- Toki posłuchaj naszej rady i trzymaj sie od niego z daleka on jest - chłopak przerwał bo Kai dał mu kuksańca w bok
- Ja juz musze lecieć wiec narazie - Odeszłam kawałek od chłopaków ale usłyszałam wołanie
- Toki zaczekaj odprowadzę cie - Odparł zdyszany Chen
- Dziękuję ale nie trzeba - Po 15 minutach byłam juz w domu i wzięła sie za odrabianie lekcji potem położyła sie spać i zasnęłam. Następnego dnia zeszłam na śniadanie usiadłam do stołu zaraz obok babci
- Toki i jak po pierwszym dniu szkoły zapomniałam ci sie spytac
- Świetnie - Odparłam z udawanym uśmiechem tak naprawde nie chciałam znów tam isc powód był prosty Luhan ale chcąc nie chcąc musiałam isc. Droga do szkoły zajmowała mi 20 minut, wchodząc do klasy zobaczyłam ze paczki Chanyeola nie ma wiec postanowiła usiąść na miejscu jednego z nich siedząc w skupieniu na upragniony dzwonek spostrzegłam ze oprócz mnie w klasie jest jeszcze Luhan czułam ze mi sie przygląda
- Toki - Odparła jedna z koleżanek z klasy - Masz prace domowa z Chemii
- Tak pewnie - Podałam jej zeszyt i znów zostałam sama nagle poczułam ze ktos puka mnie w plecy odwracając sie zobaczyłam Chena

                                                                        Ciag dalszy nastąpi 

Bardzo przepraszam ze nie dokączyłam ale obiecuje ze jutro bedzie ciag dalszy :) Z gory przepraszam za błędy :)

                                                                                            Aki :)
                                                                                                                                 

niedziela, 9 sierpnia 2015

V - Miesiąc na miłość




Fanfic z V dla Klaudii Kim
V i jego zespół poznałam na jednym z koncertów a tak właściwie zostałam tam zaciągnięta przez moja przyjaciółkę I.P. Dziś mija rok od kiedy mieszkamy razem, w tym memencie siedzę i oglądam nudną dramę. V wróci dopiero za 2 godziny. Ostatnio dużo chorowałam, siedząc usłyszałam pukanie do drzwi zwlekłam sie z lóżka i poszłam otworzyć zobaczyłam Jina przyjaciela V
- Jin co się stało - Spytałam
- Znowu jesteś chora to juz 3 raz przez dwa tygodnie - Odparł podenerwowany - Może pójdziemy do lekarza
- V też tak mówił ale nie trzeba
- T.I proszę wiesz jak on sie martwi - Zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł
- No dobrze - Ubrałam się zabrałam swoja książeczkę zdrowia i pojechaliśmy do jednej z klinik tam przeszłam szczegółowe badania, potem poszlismy na rozmowę z lekarzem weszliśmy do gabinetu i czekaliśmy, po 5 minutach przyszedł starszy mężczyzna
- Witam jestem doktor Kim - podał mi  i Jinowi rękę po czym usiadł - Pani T.I niestety mam dla pani zle wieści ma pani nowotwór niestety są przeżuty - Słysząc to zebrało mi się na płacz
- Ile mi zostało
- Miesiąc może dwa - Krótko za krótko Jin złapał mnie za ramiona i wyprowadził z gabinetu rozpłakałam sie. Jadąc samochodem bylam załamana
- Powiesz mu - spytał Jin
-Chce spędzić z nim ostatnie chwile z uśmiechem bez problemów bez zmartwień
- Wiedziałem ze coś jest nie tak ale ty nie chcialas słuchać.- Jin nie wytrzymał widziałam jego łzy. Kiedy dojechaliśmy do domu V juz czekał podeszłam i przytuliłam go
- I co powiedział doktor
- Mam osłabiony organizm to wszystko - Chciałam mu powiedziec ale nie mogłam. Kiedy Jin odjechał usiedliśmy razem na kanapie i oglądaliśmy film wtuliłam sie w chłopaka jak bym miała go stracić i tak miało sie stać. Następnego ranka V byl jeszcze w domu jak wstałam zeszłam na dół Taehyun szykował śniadanie podeszłam i przytuliłam go
- Już wstałaś - spytał odwracając się do mnie przodem całując czule
- Nie mogłam spać co dzisiaj będziesz robił
- Idę z Dara nagrywać piosenkę
- Rozumiem - Odparłam
- Nie czekaj na mnie wrócę późno - Zabrał kurtkę i wyszedł. Dni mijały nieubłagalnie szybko V spędzał ze mną coraz mniej czasu traciłam go. Dzisiejszego dnia poszłam na zakupy czułam sie taka słaba zdarzały sie omdlenia często również płakałam juz nie mam siły. Kiedy wróciliśmy do domu usiadłam na kanapie łapiąc sie za głowę z której wypadło kilka włosów zdenerwowana zadzwonilam do Jina który przyjechał po 15 minutach
- T.I wszystko dobrze
- Nic nie jest dobrze V w ogóle ze mną nie rozmawia ciągle gdzies wychodzi z Darą
- Musisz mu powiedziec - Odparł zdenerwowany chłopak
- Masz racje - Szlochajac wyciagłam telefon i wybrałam numer do V po 2 połączemiach usłyszałam jego głos łzy pociekły mi po policzkach 
- V musimy porozmawiac - Mówiłam roztrzesiona 
- Dobrze zaraz bede - Rozłaczył sie a Jin mnie przytulił po 20 minutach przyjechał V zastał mnie zapłakana na kanapie podszedł i usiadł obok mnie
- T.I co sie stało ktos ci zrobił krzywde - Spytał pokreciłam przecząco głową - To co sie stało 
- No bo miesiac temu kiedy byłam u tego lekarza dowiedziałam sie ze mam nowotwór nie chciałam ci nic mowic o tym ze jestem chora bo bys sie tylko zadreczał
- A moze to zwykły rak ktorego da sie leczyc
- Nie juz sa przezuty został mi miesiac - Odparłam płaczac 
- T.I co ty mowisz - Widziałam  ze w jego oczach zbieraja sie łyz chciałam go przytulic ale on wstał i wyszedł Jin podszedł do mnie i mnie przytulił nagle poczułam sie bez sił zakreciło mi sie w głowie i zobaczyła ciemnosc. Czy to koniec? Nie zobacze wiecej V? Chce go jeszcze raz zobaczyc! jego ciepły usmiech i poczuc silne ramiona. Otwierajac oczy zobaczyłam ze leze w szpitalu
- T.I obudziłas sie - Odparł Jin siedzacy obok mnie tak własciwie było tu całe BTS prócz najwazniejszej osoby - Lekaz powiedział ze choroba przyspieszyła
- Wiem czuje ale chce zobaczyc go ten ostatni raz - kilka łez poleciało mi po policzkach nagle z wielkim chukiem do sali wbiegł V podbiegł i przytulił mnie
- Przepraszam Przepraszam T.I tak bardzo Przepraszam - Wszyscy wyszli z sali został tylko V połozył głowe na moich kolanach a ja głaskałam go po głowie rozmawialismy przez wiele godzin ale nie zostało mi wiele czasu moje oczy zachodziły mgła robiło sie coraz ciemniej
- V pamietaj zawsze bede cie kochała i obiecaj mi ze znajdziesz sobie kogos - wtedy wszystko sie skaczyło.



Z PERSPEKTYWY V 

Poczułem jak jej dłon bezwładnie opada na moja głowe podniosłem sie i zobaczyłem ja cała blada z usmiechem na twarzy. Dopiero teraz dotarło do mnie ze starciłem ta najwazniejsza
- T.I T.I - Powtarzałem kilka razy do sali wbiegło cale BTS a najstarszy członek przytulił mnie
- V uspokuj sie T.I nie chciała by zebys płakał - Odparł Jin 
- Ale ona ufała mi a nie otrzymała odemnie zadnego wsparcia
- Teraz jest tam gdzie nie czuje juz zadnego bólu - podeszłem do niej i złozyłem ostatni pocałunek na jej ustach. Długo po tym nie mogłem sie pozbierac ale mowia ze czas leczy rany.



Prosze i o to kolejny FanFic jesli cos sie nie podoba prosze mowic. Z gory przpraszam ze wszelkie błedy. Moge przyjmowac zamowienia na kolejne dwa opowiadania  
                                                          Aki :) 

Chanyeol - Przypadek



FanFic   dla Yuki


 Dzisiejszego dnia do rodziców miał przyjechac ich stary przyjaciel z synem. Postanowiłam jak najszybciej ulotnic sie z domu. Schodzac na dół zobaczyłam mame była to szczupła kobieta miała czarne włosy, była pochłonieta przygotowaniami na przybycie gosci
- Mamo! zabieram Lise na spacer - biało-szary Husky ,kiedy tylko usłyszał słowo ''spacer'' podbiegł do mnie z radością merdajac ogonem 
- T.I miałaś mi pomóc - krzykneła mama z pokoju 
- No ale spojrz na tą smutna mortke - odparłam łapiac Lise za pyszczek ona jak by zrozumiała i zaczeła skomlec, mama wychyliła sie zza sciany i popatrzyła na nas
- Zgoda ale wroć za godzine - Ubrałam kurtke i czapke i wyszłam z domu poszlismy do parku była zima wszedzie było biało nawet ludzie ktorzy tu mieszkaja tu od urodzenia zgubili by sie. Nagle Lisa zaczeła biec pobiegłam za nia kiedy pies skrecił w jedna z uliczek zaczoł przerazajaco wyc a ja zobaczyłam nieprzytomnego chłopaka ktory lezał w kałuży krwi szybko zadzwoniłam po pogotowie ,które pojawiło sie w ciagu 15 minut i zabrało chłopaka a ja wrociłam szybko do domu by moc zaraz jechac do szpitala. Kiedy tylko przekroczyłam prog domu podbiegła do mnie mama
- T.I gdzie ty byłas bałam sie ze cos ci sie stało!- Krzykneła spanikowana 
- Mamo musze jechac do szpitala opowiem ci wszystko po drodze - Kiedy jechałam z mamą opowiedziałam cała historie o chłopaku ktorego znalazłam, jadac zauwarzyła ze Lisa lezaca na tyle cały czas piszczała. Wchodzac do budynku pielegniarka wskazała mi sale w ktorej leżał chłopak dzieki bogo odzyskał przytomnosc zapukałam i weszłam do sali chłopaka ten spojrzał na mnie z niepokojem miał czarne włosy i piekne czarne oczy jak dwa wegielki
- Kim jestes - spytał 
- Jestem T.I to ja cie znalazłam nie przytomnego - Chłopak przygladał mi sie - Przepraszam ze cie nachodze ale wolałam sie upewnic czy wszystko z toba dobrze
- Ciesze sie ze sie o mnie martwisz - Nagle do sali wbiegła Lisa podbiegła do chłopaka i polizała go po doni
- Lisa co ty tu robisz mianhae ale ja juz musze isc - Odparłam
- Odwiedzisz mnie jeszcze prawda - Spytał
- Tak z przyjemnoscia a tak wogóle jak masz na imie - Spytałam 
- Jestem Park Chanyeol - Chłopak pomachał mi na pozegnanie. Kiedy wrociłam do domu cały czas myślałam o chłopaku potem zasnełam. Następnego dnia siedziałam z rodzicami w kuchni
- T.I jak sie czuje twoj kolega - Spytała tym swoim uśmieszkiem wiedziałam ze cos jej po głowie chodzi
- Dobrze a co ty tak sie wypytujesz 
- Nic poprostu myslałam - Zaczeła ale przerwałam jej w połowie zdania 
- Ty juz nic nie myśl!- Odparłam odeszłam od stołu i wyszłam pojechałam do Chanyeola po drodze wskoczyłam do mojej ulubionej kawiarni i wziełam dwie muffinki i dwie kawy potem poszłam do szpitala kiedy weszłam do sali chłopak akurat spał postanowiłam go nie budzic usiadłam obok na krzesle i czekałam nie musiałam długo czekac bo chłopak obudził sie  jakies piec minut pozniej
- O T.I jestes długo czekałas?- Spytał zaspany 
- Nie prosze kupiłam nam po kawie - Podałam mu kubek z goraca jeszce kawa i jedna muffinke.
- Kamsahamnida ale nie trzeba było - Odparł
- Nie marudz i jedz musisz odzyskac siły - Usmiechnełam sie a on odwzajemnił go - Wiesz juz kiedy wychodzisz
- Prawdopodobnie jutro,moze sie spotkamy tym razem ja postawie kawe - Zaczełam sie smiac 
- Zgoda - Poczułam ze sie rumienie
- T.I wszytsko wporzatku jestes czerwona - Chanyeol przygladał mi sie uwaznie 
- Wszytysko jest w porzatku - Po kilku godzinach rozmowy z Chanyeolem musiałąm wracac do domu chociaz nie chetnie polubiłam go nawet bardzo. Kiedy wrociłam do domu nie miałam siły by cokolwiek robic wiec połozyłam sie spac. Następnego dnia po poudniu poszłam razem z Lisa do parku Husky biegał za piłka bawiac sie w najlepsze nie zwracajac uwagi co dzieje sie wokół niego ja siedziałam na ławce nagle poczułam czyjas dłon na  ramieniu odwracajac sie zobaczyłam Chanyeola przywitał mnie z ciepłym usmiechem na twarzy a na głowie miał biały bandarz
- Chanyeol i jak sie czujesz?- Spytałam
- Tak jak widzisz wszystko jest w jak najlepszym pozadku - Zaczoł sie smiac nagle podbiegła Lisa ucieszyła sie kiedy zobaczyła Chanyeola. Przez kilka godzin siedzielismy razem i rozmawialismy o różnych rzeczach
- T.I czy wiezysz w miłosc od pierwszego wejrzenia?- Spytał i zaczoł mi sie dziwnie przygladac
- Nigdy jakos szczegolnie nie zastanawiałam sie nad tym a co? - Jego twarz przybrała powazny wyraz
- Zakochałem sie w tobie T.I od momentu kiedy zaczełas do mnie przychodzic - Jego usmiech przyprawiał mnie o dreszcze
- Saranghae - Odparłam Chanyeol przytulił mnie wiedziałam ze to dopiero poczatek naszego zwiazku .

Takze pierwsze opowiadanie poszło przepraszam za wszelkie bledy ortograficzne lub inne nastepne bedzie opowiadanie z V BTS serdecznie zapraszam 

                                                                                                    Aki 

sobota, 8 sierpnia 2015

Zamówienia

                                       Witam Wszystkich                                                                                                   Z racji ze wkacu chciałabym zacząć pisac bloga zbieram zamówienia z kim chcecie opowiadanko ? :) Na początek może 2 opowiadania                             

                                                                        Aki :)